wtorek, 12 marca 2019

"Zbrodnia i Karaś" Aleksandra Rumin

Wydawnictwo Initium
Liczba stron: 300
Rok wydania: 2019

Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nienajlepszą opinię...
„Zbrodnia i Karaś” Aleksandry Rumin to brawurowo napisana, pełna absurdalnego humoru powieść, która łączy elementu kryminału z satyrą na środowisko uniwersyteckie. Zawrotne tempo, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i galeria bohaterów – z kotem Stefanem na czele – sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Barwne perypetie wsysają niczym błoto na drodze do budynków UKSW przy ulicy Wóycickiego w roku 2006.


Szanowni Książkożercy, proszę o uwagę! Wyciągamy karteczki i zapisujemy: „Zbrodnia i Karaś” Aleksandra Rumin. Lecimy do księgarni, tudzież otwieramy odpowiednią stronę w przeglądarce Internetowej i kupujemy! Co? Z dużym prawdopodobieństwem najzabawniejszą powieść kryminalną roku 2019, genialną satyrę na środowisko akademickie (i nie tylko). Książkę, której fabuła pozbawi Was tchu (z powodu niekontrolowanych wybuchów śmiechu) oraz doprowadzi Was do łez.

Przenieśmy się na Uksford, elitarną (ekhem), warszawską uczelnię, na terenie której niespodziewanie żegna się z życiem jeden z mniej popularnych wykładowców – delikatnie mówiąc. Karaś to łajdak jakich mało i wrogów ma na pęczki. Los chce, że akurat dziesięcioro niezbyt przychylnych profesorowi osób przebywało na uczelni, kiedy popełniono morderstwo.

Kto zabił?

Oto jest pytanie!

Wszyscy obecni na wydziale mieli motyw, każdy na śmierci Karasia skorzystał – od rektora, po bezdomnego kota, który szczególnie upodobał sobie Uksford…

Aleksandra Rumin to dla mnie mistrzyni! Debiutującej pisarce udało się stworzyć lekką, zabawną opowieść przepełnioną sekretami i intrygami, którą naprawdę błyskawicznie się czyta. Chciałabym, żeby wszyscy debiutanci byli tak utalentowani i tworzyli tak dopracowane i przemyślane powieści jak pani Ola. „Zbrodnia i Karaś” to zaiste debiut idealny. Wyborne połączenie kryminału i komedii, w którym autorka ukazuje rzeczywistość w krzywym zwierciadle, by poprawić czytelnikowi humor, dostarczyć mu rozrywki, a przy okazji w zabawny sposób obnażyć nasze narodowe wady. Gorąco polecam!



PS Ta powieść jest genialnym pomysłem na prezent - z okazji i bez okazji – dla mamy, taty, babci, dziadka, brata, siostry, wujka, cioci, męża, żony, kuzyna, sąsiada, sąsiadki, szefa, koleżanki… itd.  

PPS Zalecam daleko idącą ostrożność podczas czytania książki w nocy, w miejscach publicznych i podczas spożywania posiłków. Lektura może prowadzić do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, które mogą spotkać się z niezrozumieniem osób postronnych, śmiertelnie przerazić - ewentualnie wkurzyć - śpiących członków rodziny albo doprowadzić do uszkodzenia książki poprzez niekontrolowany wyrzut konsumowanego jedzenia/picia z jamy gębowej tudzież zadławienia się czytelnika ;)
 

2 komentarze: