czwartek, 29 sierpnia 2013

"Sen nocy letniej" Arne Dahl

Seria: Drużyna A (tom 6)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 340
Rok wydania: 2013

Szósta część cyklu o Drużynie A – jednostce specjalnej policji do zwalczania przestępczości międzynarodowej
Zbliża się noc świętojańska, czas urlopów. Jednak Drużynę A czeka intensywny tydzień. Jednemu z członków zostaje zarzucone dawno popełnione przestępstwo, a Sztokholm nawiedza seria tajemniczych zdarzeń. Pracująca w Szwecji polska pielęgniarka ginie od uderzenia siekierą, dyrektor programowy stacji telewizyjnej zostaje zastrzelony po premierze pilotażowego odcinka nowego reality-show, z głębin Riddarfjärden wypływa trup. Cała sprawa dotyka bezpośrednio policjantów z jednostki specjalnej.

Obcowanie z prozą jednego z najwybitniejszych autorów kryminałów w Szwecji, pracującego dla akademii przyznającej nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, było osobliwym i ciekawym doświadczeniem ( i to z wielu powodów).

„Sen nocy letniej” jest szóstym tomem serii przedstawiającej przygody elitarnej jednostki policyjnej zwalczającej międzynarodową przestępczość. W skład Drużyna A wchodzi wielu członków obdarzonych licznymi rodzinami, które zostają przedstawione na samym początku powieści - skomplikowane relacje bohaterów wprowadziły w mojej głowie mętlik. Kiedy zaczęłam czytać powieść bardzo ciężko było mi połapać się kto jest kim i jakie relacje łączą poszczególne postacie. Pomijając moje zagubienie wywołane nieznajomością postaci i ich wcześniejszych losów, muszę przyznać, że „Sen nocy letniej” był mocno intrygującą lekturą, w której znalazło się miejsce dla bardzo obszernego wątku związanego z Polską.

Zbliża się noc świętojańska, a w Drużynie A dochodzi do kadrowych przetasowań.  Na emeryturę odchodzi stary dowódca jednostki, do nowego resortu przenosi się jeden z najbardziej doświadczonych komisarzy drużyny, do wydziału zostaje przyjęta nowa policjantka, jeden z nowszych nabytków Drużyny A ciągle przystosowuje się do miejsca pracy. Dobrze zgrana grupa rozpada się. Jednostka musi na nowo zdefiniować swój kształt, młodzi muszą odnaleźć swe miejsce w tyglu pełnym najprzeróżniejszych osobowości. W tym trudnym dla jednostki okresie w Sztokholmie dochodzi do niecodziennych, tajemniczych morderstw – polska pielęgniarka umiera od ciosu zadanego siekierą, krytyk telewizyjny zabija szefa stacji kręcącej upokarzający reality show, kurdyjska dziewczyna morduje brata, który chciał dokonać na niej honorowego zabójstwa, z jeziora zostają wyłowione okaleczone zwłoki. Do Biura Spraw Wewnętrznych wpływa donos na jednego z członków Drużyny A. Wydaje się, że sprawy prowadzone przez specjalistyczną komórkę policji nie mają ze sobą nic wspólnego, czas pokaże, że rzecz ma się całkowicie inaczej.

Pisarz nie skoncentrował się jedynie na wątku kryminalnym. Ogromną część tekstu stanowią refleksje dotyczące kondycji współczesnego społeczeństwa. W „Śnie nocy letniej” Dahl poruszył tak istotne kwestie jak: homofobia, rasizm, zanikanie umiejętności porozumiewania się, „pranie mózgu” za pomocą miałkich programów rozrywkowych, obniżanie poziomu edukacji, problemy służby zdrowia. Szwedzki pisarz nie boi się mówić o tym, co dzieje się w jego kraju, nie zamiata niewygodnych tematów pod dywan i ukazuje rzeczywistość bez nakładania różowych okularów. Trafne komentarze podsumowujące społeczne aspekty współczesnej rzeczywistości bardzo mi się podobały.

Nie tylko fabuła jest mocną stroną powieści Dahla. Szwed zastosował w książce interesującą kompozycję. „Sen nocy letniej” jest powieścią, której daleko do banału i schematyzmu. Pisarz użył kilku ciekawych chwytów – w rozdziale 20 autor ujawnia swą obecność i tworzy króciutki metatekst dotyczący niejako powstania owego fragmentu ksiązki. Akcja powieści nie zawsze biegnie liniowo, czasami pisarz urywa opowieść i wraca do tyłu pokazując co w tym samym czasie robili różni bohaterowie. Innym razem akcja biegnie równolegle i symetrycznie – wszystkie postacie, niezależnie od siebie, wykonują niemal tą samą czynność. W powieści pojawiają się również pewne elementu realizmu magicznego – ich obecność daje powieści ciekawe zabarwienie. Bardzo podobały mi się wszystkie chwyty konstrukcyjne zastosowane przez pisarza – uwielbiam takiego rodzaju smaczki.

Powieść Arnego Dahla nie jest łatwa w odbiorze szczególnie dla osoby, która zaczyna przygodę z serią o Drużynie A od środka. Spora ilość postaci i wątków początkowo nieźle zakręciły mi w głowie, ale nie żałuję, że zaryzykowałam i sięgnęłam po „Sen nocy letniej”. Powieść okazała się niezwykle wartościowym utworem, który zaoferował mi o wiele więcej niż przeciętny kryminał. Książka szwedzkiego pisarza zafundowała mi bardzo przyjemną stymulację intelektualną. Utwór Dahla to niebanalna publikacja, której poznanie dało mi sporo satysfakcji. „Sen nocy letniej” to bardzo dobry szwedzki kryminał, po lekturze którego nabrałam ogromnej ochoty na inne publikacje autora.


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

 
 

wtorek, 27 sierpnia 2013

"Ogród Afrodyty" Ewa Stachniak

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2013


Matka siedemnastoletniej Zofii, pięknej Greczynki o wielkich czarnych oczach, przyprowadza ją do ambasadora Polski w Turcji, prosząc o opiekę. Kobieta nie widzi innego wyjścia - musi oddać swoje dziecko podstarzałemu mężczyźnie, który ma pieniądze i władzę. Dobrze jednak wie, że tylko wykorzystując swoją nieprzeciętną urodę i inteligencję, Zofia ma szansę przemienić ich trudny los. Od tej pory młodziutka córka handlarza bydłem jest zdana tylko na siebie.

Jak to się stało, że z biednej greckiej dziewczyny Zofia przeistoczyła się w ulubienicę salonów osiemnastowiecznej Europy, polską arystokratkę, przyjaciółkę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i księcia Potiomkina?

Ogród Afrodyty to porywająca powieść o silnej i niezależnej kobiecie, która dokonała rzeczy niemożliwej – w patriarchalnym świecie podziałów społecznych, na zawsze określających życiowe szanse jednostki, odmówiła zgody na przypisany jej los i wygrała.

„Ogród Afrodyty” to biograficzna powieść historyczna, w której autorka portretuje Zofię Potocką – greczynkę, córkę handlarza bydłem i ubogiej kobiety, która dzięki swemu sprytowi i nadzwyczajnej urodzie stała się stałym gościem najznakomitszych europejskich salonów. Ewa Stachniak przedstawia bohaterkę swej powieści jako kobietę wyrachowaną, osobę, która do perfekcji opanowała sztukę manipulacji. Dzięki swej urodzie i sprytowi Zofia staje się żoną polskiego arystokraty, zostaje kochanką królów i najznamienitszych arystokratów. Bohaterka zostaje ukazana jako kobieta niezwykle silna i ambitna.

Powieściowa Zofia Potocka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest to przebiegła manipulantka, z drugiej strony to kobieta nie ulegająca kompromisom, walcząca o poprawę swego bytu wszelkimi dostępnymi sposobami. Potocka nie jest postacią jednoznaczną, nie mogę jej całkowicie potępić, jednak nie budzi ona we mnie nadmiernie ciepłych uczuć. W czasach, w których przyszło żyć Zofii, los kobiety nie należał do najprzyjemniejszych. Dziewczyna mogła zostać szanowaną żoną lub prostytutką - innej drogi nie było. Kobieta, która uległa namiętności sprowadzała pogardę na całą rodzinę. W tym brutalnym dla kobiet świecie, córka handlarza bydłem poradziła sobie całkiem nieźle. Dziewczynka, która straciła szansę na uczciwe życie oddając swą cnotę przed ślubem, umiała chwycić byka za rogi i uzyskać to, do czego w świetle społecznych konwenansów nie miała prawa. Zofia może kierowała się podstępem, ale czy osiągnęłaby szczęście, gdyby była uczciwa? To od czytelnika zależy, czy uzna Zofię Potocką za bezczelną kłamczuchę i intrygantkę, czy za przedsiębiorczą, zaradną kobietę walczącą o szczęście swoje i swoich dzieci.

Ewa Stachniak w „Ogrodzie Afrodyty” nie opowiada tylko o Zofii Potockiej. Historia podzielona została na trzy przeplatające się ze sobą części. Narracja skupia się na trzech postaciach: Rozie, sierocie przygarniętej przez Potocką, dziewczyna opiekuje się  umierającą hrabiną, Thomasie, lekarzu zajmującym się uśmierzaniem bólu śmiertelnie chorej Potockiej oraz na samej Zofii. Zasadnicza akcja powieści rozgrywa się w roku 1822, w Berlinie, gdzie główna bohaterka dożywa swoich dni. Fragmenty teraźniejszości Zofii przeplatają się z jej wspomnieniami. Narracja została poprowadzona w czasie teraźniejszym, co jest dość ryzykownym krokiem w wypadku powieści historycznej. Czułam się nieco dziwnie czytając o wydarzeniach, które rozgrywają się niejako w tym momencie, choć muszę również przyznać, że taki sposób narracji buduje w powieści dość ciekawy klimat.  

„Ogród Afrodyty” to interesująca powieść historyczna, w której autorka przybliża czytelnikom postać intrygującej kobiety, która zapisała się na kartach polskiej historii. Czytałam tę powieść z dużym zainteresowaniem.   
 

piątek, 23 sierpnia 2013

eBuka 2013


Jestem osobą introwertyczną i nie lubię nadmiernie paplać o niczym, nie umiem też reklamować własnej osoby, dlatego od razu przejdę do konkretów. Zaczarowane Strony biorą udział w konkursie eBuka.



Co to jest eBuka?
To próba fachowej oceny stron poświęconych książce i czytelnictwu przez osoby związane na co dzień z tym rynkiem. To jedyna taka akcja, w której od początkowej eliminacji do samego finału ważny jest głos profesjonalistów, a liczba głosów Czytelników wpływa tylko na przyznanie nagrody publiczności.

Konkurs skierowany jest do twórców blogów poświęconych książce, ilustracji i czytelnictwu, przeznaczonych zarówno do dorosłego, dziecięcego i młodzieżowego odbiorcy, tworzonych przez osoby które zniesmaczają plebiscyty polegające li tylko na żebraniu sms-ów od przyjaciół i znajomych królika. W przypadku eBuki najlepsze blogi wybiorą fachowcy, czytelnicy będą mogli głosować na swojego ulubieńca w osobnej konkurencji ( informacja z portalu duże Ka)



Blogi biorące udział w konkursie będzie oceniało specjale jury, jednak Wy moi drodzy czytelnicy również możecie wziąć udział w głosowaniu. Oddając głosy na Wasze ulubione blogi dajecie im szansę na zdobycie specjalnej nagrody – małej eBuki.

Jeśli lubicie Zaczarowane Strony i mielibyście ochotę wesprzeć moją stronę w konkursie, to możecie to zrobić wysyłając maila na adres ebuka@duzeka.pl , w tytule wiadomości podajecie nazwę bloga, czyli Zaczarowane Strony.  
 

"Sekretny język kwiatów" Vanessa Diffenbaugh

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 340
Rok wydania: 2011

Jak nauczyć się porozumienia i miłości? Victoria spędziła młodość w rodzinach zastępczych i domach dziecka. Aspołeczna. Porywcza. Małomówna. Bezczelna – oto, co zapisywano w raportach. Ale jest bardzo wrażliwa i kocha kwiaty. Nieufna, porozumiewa się z otoczeniem za pomocą języka roślin. Poznała go dzięki Elisabeth, jednej ze swych przybranych matek. Nieprzystosowana i zła na cały świat, napotkanym ludziom najchętniej dawałaby bukiet nagietków, oznaczający żal, lub osty, sygnalizujące mizantropię. Osiemnastoletnia Victoria zaczyna teraz dorosłe życie. Chce być florystką i dostaje pracę w kwiaciarni, gdzie przygotowuje bukiety o specjalnym znaczeniu, pomagające klientom w wyrażaniu wielu dobrych uczuć. Sama jednak nie chce o nich słyszeć, nie wierzy w nie, nie rozumie. Gdy spotyka Granta, który również zna język kwiatów w dziewczynie rozkwitają wcześniej nieznane uczucia.

Opisy znajdujące się na okładkach książek bywają zwodnicze. Nieraz zdarzało się, że opis wywoływał we mnie konkretne wyobrażenia dotyczące danego tytułu – innymi słowy, po przeczytaniu opisu robiłam pewne założenia dotyczące treści ksiązki. „Sekretny język kwiatów” to powieść, której blurb niezwykle mnie zwiódł. Po przeczytaniu króciutkiej, okładkowej notki byłam pewna, że trzymam w rękach nastrojowy romans, w którym ważnym wątkiem będzie język kwiatów. Jakże się myliłam! Powieść Vanessy Diffenbaugh to cierpka i smutna opowieść o nieszczęśliwej, nieprzygotowanej do życia sierocie.

Główną bohaterką „Sekretnego języka kwiatów” jest osiemnastoletnia Victoria. Nastolatka opuszcza właśnie dom dziecka i ma rozpocząć samodzielne życie. Dziewczyna nie potrafi jednak odnaleźć się w społeczeństwie i wkrótce zostaje osobą bezdomną. Kiedy pewnego dnia w kryjówce Victorii pojawiają się obcy ludzie, bohaterka zdaje sobie sprawę, że jej schronienie nie jest bezpieczne. Młodziutka, pełna goryczy, zamknięta w sobie osiemnastolatka postanawia znaleźć pracę. Dziewczyna ma szczęście i trafia na dobroduszną Renatę, właścicielkę kwiaciarni, która zatrudnia ją w charakterze pomocy.

Czytelnik śledzi losy Victorii z dwóch perspektyw czasowych. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Obserwujemy Victorię jako młodziutką nastolatkę próbującą odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, patrzymy również na dziewięcioletnią dziewczynkę, która została właśnie odwieziona do kolejnej matki zastępczej.

Autorka wykreowała Victorię na niezwykle tragiczną postać, wydaje się, że w życiu bohaterki nie ma miejsca na radość i nadzieję. „Sekretny język kwiatów” to bardzo przytłaczająca i smutna powieść, w której Diffenbaugh przedstawiła pochmurną historię życia niechcianego przez nikogo dziecka - dziecka, które zostało zranione tyle razy, że przestało ufać ludziom.

Vanessa Diffenbaugh poruszyła w swej książce bardzo ważną problematykę. Pisarka bez idealizowania pokazuje jak wygląda życie bardzo wielu wychowanków amerykańskich domów dziecka. Niechciane, traktowane jak zwierzątka, które można oddać po okresie próbnym, uważane za darmową pomoc domową dzieci z radosnych i ufnych małych ludzi, zmieniają się w krnąbrne nastolatki przypominające jeże – zawsze gotowe na atak, nieufne, raniące kolcami kogokolwiek, kto się do nich zbliży. Obraz świata jaki przekazuje pisarka nie jest przyjemny, z tej powieści emanuje przede wszystkim gorycz.

„Sekretny język kwiatów” to jedna z TYCH książek – książka smutna, melancholijna, szarpiąca duszę, to cierpki utwór, którego lektura wywołuje u czytelnika przygnębienie. Fabuła powieści jest przytłaczająca, a postać Victorii i jej problemy gnębią mnie nadal. Ciągle myślę o życiu tej skrzywdzonej przez świat, nieufnej młodej dziewczyny. „Sekretny język kwiatów” to jedna z tych historii, których się nie zapomina.
 

wtorek, 20 sierpnia 2013

"Martwy jak zimny trup" Charlaine Harris

Seria: Sookie Stackhouse (tom 5)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2010

Małomiasteczkowa kelnerka Sookie Stackhouse poznała już wiele istot nadnaturalnych, nigdy jednak nie znalazła się tak blisko magii jak teraz. Jej brat, Jason, który w wyniku ugryzienia został zmiennokształtnym, tej nocy po raz pierwszy przemienia się w pumę. Na szczęście transformacja mu się podoba, wbrew obawom  Sookie.  Dziewczyna nie może jednak odetchnąć z ulgą i przestać się martwić o brata, w okolicy bowiem zaczyna grasować snajper, który strzela do zmiennokształtnych. W dodatku społeczność pumołaków podejrzewa o to właśnie Jasona. Sookie ma czas do następnej pełni księżyca, by odkryć tożsamość snajpera... Chyba że zabójca dopadnie ją pierwszy...

Życie Sookie Stackhouse nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Od kiedy młodą kobietą zainteresowały się wampiry, Sookie ciągle ma kłopoty. Jednak tym razem to nie nieumarli przysporzą bohaterce kolejnych problemów. Ktoś zabija istoty zmiennokształtne, a miejscowa społeczność pumołaków podejrzewa, że za zamachy może być odpowiedzialny Jason – niedawno przemieniony w pumołaka brat Sookie. Telepatka zrobi wszystko, by rozwiązać sprawę i uchronić swego jedynego krewnego. W międzyczasie bohaterka zostaje wciągnięta w polityczne rozgrywki wilkołaków. Alcide Herveaux pokazuje Sookie swoją drugą, niekoniecznie szarmancką, twarz. Gdyby tego było mało najlepsza przyjaciółka Sookie, Tara, wpada w poważne kłopoty. Telepatka nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała pomóc przyjaciółce. Jak widać bohaterka będzie miała pełne ręce roboty.

Piąty tom opowiadający przygody prowincjonalnej kelnerki telepatki znacząco różni się od poprzednich części. Tym razem akcja powieści nie opiera się na jednym głównym wątku. Sookie będzie prowadziła śledztwo w sprawie tajemniczego zabójcy zmiennokształtnych, będzie brała udział w spotkaniach wilkołaków, w międzyczasie bohaterka spróbuje pomóc zniewolonej przez wampira Tarze, a także będzie musiała zmierzyć się z Erikiem, który nie pamięta nic z czasu, który z nią spędził. Fabuła „Martwego jak zimny trup” składa się z wielu różnorodnych i interesujących wątków. W powieści jak zwykle jest sporo dramatyzmu i krwi.

Jeśli chodzi o kreację postaci, to Sookie nadal jest tą prostoduszną dziewczyną z Południa, za którą szaleją nadnaturalni mężczyźni. Grono adoratorów bohaterki wciąż rośnie, a ja pomału zaczynam odczuwać znużenie tym faktem – Sookie mogłaby w końcu się zdecydować, kogo wybierze. Jej niezdecydowanie, ciągłe rozpamiętywanie minionych związków, skakanie z kwiatka na kwiatek, kiedy tylko nadarzy się okazja, nieco mnie irytują. Autorka wprowadziła do fabuły dwie interesujące postacie, są to: wampir pirat Charles Twinning oraz tajemniczy Quinn, który zostanie najprawdopodobniej kolejnym adoratorem naszej bohaterki.

„Martwy jak zimny trup” to kolejna powieść Harris, którą uważam za bardzo przyjemne czytadło. Seria o Sookie Stackhouse nie jest wybitna, a jednak lektura książek wchodzących w skład tego cyklu daje mi dużo przyjemności. Także tym razem dałam wciągnąć się w interesującą fabułę i zapomniałam o wszystkich mankamentach tej fajnej, trzymającej w napięciu powieści. Może autorka pisze prostym językiem, może bohaterka jest nieco głupiutka, może  polskie wydanie nie jest wolne od pewnych błędów, a jednak ta seria ma w sobie to coś, co sprawia, że nie umiem się od niej oderwać.
 

piątek, 16 sierpnia 2013

"Anioł stróż" Robert Muchamore

Cykl: CHERUB (tom 14)
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2013

Ethan Aramow może liczyć na Ryana Braskera, który już nieraz wyciągał go z tarapatów. Uważa go nawet za swojego anioła stróża. Nie wie jednak, że przyjaciel jest tak naprawdę młodym agentem CHERUBA. Rodzina Aramowów zarządza imperium przestępczym obracającym milionami dolarów. Zadaniem Ryana jest zniszczenie tej organizacji. Czy uda mu się wypełnić misję, nie rujnując jednocześnie życia Ethanowi?


„Anioł stróż” to już czternasty tom bardzo lubianej przez mnie serii opowiadającej o niesamowitych przygodach nastoletnich tajnych agentów. W powieści kontynuowane są wątki, które pojawiły się w „Republice”. Agenci CHERUBA po raz kolejny podejmą walkę z klanem Aramowów, przy czym akcja tego tomu - podobnie jak było to w „Republice” – nie będzie skupiała się na poczynaniach młodych agentów tajnych służb, a na losach nie związanego bezpośrednio z organizacją wywiadowczą trzynastolatka - Ethana Aramowa.

Ethan, którego czytelnik miał okazję poznać w poprzednim tomie serii, został przewieziony do Kirgistanu i zamieszkał wraz ze swą rodziną – babcią oraz wujem Leonidem, który najprawdopodobniej zabił matkę chłopaka. Trzynastolatek jest jedynym łącznikiem umożliwiającym tajnym służbom śledzenie poczynań klanu przestępców. Chłopak nie ma łatwo, jego brutalni kuzyni dają mu w kość, a ciągła kontrola znacznie utrudnia mu kontakty z jedynym przyjacielem – Ryanem. Światełko w tunelu pojawia się, kiedy babka Ethana postanawia wysłać go do szkoły w Dubaju. Niestety w trakcie podróży Leonid porywa swego siostrzeńca, który od tej pory będzie zmuszony walczyć o własne życie.

Robert Muchamore uraczył mnie kolejną fajną, pełną napięcia powieścią sensacyjną, chociaż muszę przyznać, że pierwsze dwanaście tomów, w których głównym bohaterem był James Adams prezentowało się lepiej. Nie wiem czy przemawia przeze mnie sentyment za bohaterem, z którym niezwykle się zżyłam, czy szkopuł tkwi w nowym sposobie prowadzenia narracji – w nowych tomach serii autor ogranicza opisy działań cherubów, Muchamore skupia się na opisach poczynań innych bohaterów niezwiązanych z tajną jednostką. Brakowało mi opisów codziennego życia cherubinów, opisów ich zajęć w ośrodku szkoleniowym. Z nowymi bohaterami jakoś trudniej mi się zżyć – może dlatego, że to już nie oni grają pierwsze skrzypce w tej opowieści? Kontynuacja serii oferuje czytelnikowi nową jakość i jako fance serii nie pozostaje mi nic innego, jak zaakceptować ten fakt.

Nie wciągnęłam się w fabułę „Anioła stróża” od pierwszych stron, mimo to uważam, że ta powieść była dobra – nie tak świetna jak wspominane wcześniej części opisujące przygody Jamesa, ale nadal interesująca i od pewnego punktu dość absorbująca. Kolejna powieść Roberta Muchamore’a okazała się dynamiczną, trzymającą w napięciu książką, która dostarczyła mi kilku godzin przyjemnej rozrywki. Na koniec dodam tylko, że osoby, które chciałyby sięgnąć po ten tom bez znajomości „Republiki” nie muszą się obawiać, autor bardzo zręcznie wplótł w tekst „Anioła stróża” krótkie streszczenie kluczowych dla zrozumienia fabuły wydarzeń, które miały miejsce w poprzednim tomie.

Jeśli jesteście fanami cyklu stworzonego przez Roberta Muchamore’a, nie muszę namawiać Was do lektury „Anioła stróża”. Jeżeli nie mieliście do tej pory styczności z prozą tego pisarza, a jesteście ciekawi, czy seria CHERUB sprostałaby waszym gustom, to proponuję sięgnąć po któryś z pierwszych dwunastu tomów serii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi nakanapie.pl

 

czwartek, 15 sierpnia 2013

"Republika" Robert Muchamore

Cykl: CHERUB (tom 13)
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2012

Ryan jest jednym z najnowszych nabytków Cheruba. Ma dwanaście lat, właśnie przeszedł szkolenie podstawowe i jest zielony jak wiosenna trawa. Nareszcie dostał swoją pierwszą misję – ma zaprzyjaźnić się z Ethanem Aramowem, rozpieszczonym bogatym dzieciakiem z Kalifornii, który przypadkiem jest także wnukiem przywódczyni azjatyckiego imperium przestępczego. Ryan nie ma pojęcia, że jego rutynowa misja przemieni się w jedną z najpoważniejszych operacji w historii Cheruba.

Jestem ogromną fanką serii CHERUB i z entuzjazmem sięgnęłam po „Republikę”. Przy lekturze tej części cyklu nieźle się bawiłam, choć muszę przyznać, że brakowało mi nieco postaci Jamesa. Cykl o młodych agentach nadal potrafi mnie zaabsorbować, nadal z zainteresowaniem i zaangażowaniem śledzę poczynania tajnych agentów, choć autor wprowadził do serii kilka modyfikacji.

Dwanaście pierwszych tomów serii CHERUB było opartych na jednym schemacie fabularnym. Każda z dwunastu części cyklu o młodocianych, tajnych agentach (drobny wyjątek stanowił tom „Bandyci”), była zamkniętą całością. Tomy można było czytać niezależnie od siebie, gdyż każdy z nich przedstawiał zamkniętą historię. Czytelnik śledził poczynania tajnych agentów i wiedział, że wraz z zakończeniem powieści zamknięte zostanie prowadzone przez cherubinów śledztwo. W trzynastym tamie serii Robert Muchamore zerwał ze schematem. „Republika” jest powieścią, który zdecydowanie różni się od pozostałych części cyklu. Jakie niespodzianki przyszykował autor dla miłośników serii?

Pierwszą istotną zmianą, jaką dostrzeże fan cyklu,  jest zmiana głównego bohatera. James Adams osiągnął wiek, który uniemożliwia mu branie udziału w misjach CHERUB-a. Na miejsce impulsywnego i porywczego Jamesa autor wprowadza postać dwunastoletniego, nieco bardziej opanowanego i poważnego Ryana Sharma.

Drugą zmianą, jaka rzuca się w oczy jest dwutorowość fabuły. Z jednej strony mamy dość ubogi objętościowo – jak na standardy serii - wątek Ryana i misji, w której bierze udział. Z drugiej obserwujemy poczynania pewnej jedenastoletniej, buntowniczej dziewczynki nie związanej z CHERUB-em, która wraz z przybraną matką ucieka z Chin. Wątek Fu Ning jest znacznie obszerniejszy niż wątek Ryana, jest również o wiele bardziej atrakcyjny dla czytelnika. Losy Ning są niezwykle emocjonujące i to fragmenty dotyczące tej bohaterki zaabsorbowały mnie najmocniej. Ning i jej historia biją Ryana i jego misję na głowę :)

Trzecią modyfikacją, jaką wprowadził Muchamore jest otwarte zakończenia. „Republika” to tom otwierający coś w rodzaju podserii – trylogii, w której zostanie ukazana walka Ryana ze zorganizowaną grupą przestępczą prowadzoną przez klan Aramowów. Trzynasty tom stanowi wprowadzenie do podserii co wyjaśnia obecność niezbyt rozbudowanego, nie zamkniętego wątku misji prowadzonej przez Ryana. Podejrzewam, że wątek Aramowów znajdzie swe rozwiązanie dopiero w piętnastym tomie CHERUB-a.

„Republika” jest doskonałą alternatywą dla młodzieży, która nie przepada za powieściami fantasy, paranormalami i antyutopiami zalewającymi obecnie rynek wydawniczy, również starszy czytelnik odnajdzie w serii Roberta Muchamore’a coś dla siebie. Jako oddana fanka tej serii, nie mogę zrobić nic innego, jak polecić Wam ten tytuł, a także cały cykl  napisany przez Roberta Muchamore’a. Ja przy lekturze „Republiki” świetnie się bawiłam.

niedziela, 11 sierpnia 2013

"Burza i blask" Jennifer Blake

Wydawnictwo: Weltbild ( seria Romans Historyczny na zlecenie Oxford Educational Sp. z.o.o.)
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2011


Julie była wyniosłą pięknością z Nowego Orleanu, ale kapitan Thorpe patrzył na nią ironicznym wzrokiem. Jego pewność siebie i stanowczość złościły dziewczynę, ale wiedziała, że tylko on może jej pomóc w wykonaniu szalonego planu. Nie wiedziała, ile spraw się skomplikuje i ile ją jeszcze czeka.



Kiedy zaczęłam czytać „Burzę i blask”, nie byłam nadmiernie rozentuzjazmowana – wszystkie znaki świadczyły o tym, iż mam do czynienia z romansem historycznym, w którym wątek miłosny został oparty na dość standardowym schemacie niechcianego małżeństwa (on zmusza ją do ślubu, ona się opiera, jednak w głębi duszy wzdycha do niechcianego męża. Okazuje się, że tak naprawdę bohaterka nie marzy o niczym innym, jak o związku właśnie z tym potworem, który nie dał jej wyboru. Również bohater, który przymusił bohaterkę do małżeństwa wkrótce stwierdza, że bez żony żyć nie może). Autorka jednak mnie zaskoczyła, związek dwójki głównych bohaterów nie był ukazany banalnie. W tej powieści bohaterowie zmuszeni do zawarcia małżeństwa wbrew swojej woli nie wzdychają do siebie po cichu – w tym wypadku nie pojawia się nagła miłość zaraz po zawarciu niechcianego związku. Julia i Thorpe czują do siebie pociąg fizyczny, ale ich codzienne relacje są przede wszystkim poprawne, podszyte pewną nutą niechęci – taka kreacja wątku miłosnego jest bardzo prawdopodobna i sprawia, że ten tytuł nie przypomina innych, banalnych romansów historycznych, w których związani więzami małżeństwa bohaterowie zaczynają pałać do siebie płomiennym uczuciem niemal zaraz po niechcianych zaślubinach, ale wróćmy do początku. 

Julia Dupré mieszka wraz z ojcem Charlesem w Nowym Orleanie. Kobieta i jej tata są oddanymi bonapartystami, którzy wraz z przyjaciółmi opracowują spisek dotyczący ponownego uwolnienia Napoleona z wyspy Świętej Heleny. Plany odbicia cesarza są już opracowane, spiskowcom brakuje tylko statku, którym mógłby uciec Bonaparte  - w tym momencie na scenę wkracza kapitan „Sea Jade” Rudyard Thorpe. Thorpe zgadza się wziąć udział w misji uwolnienia cesarza.

Julia i Charles wyruszają razem z Thorpem. Niestety pan Dupré umiera w trakcie podróży, a Julia zostaje bez opiekuna – jedynym wyjściem wydaje się poślubienie kapitana. Buntownicza bohaterka nie ma zamiaru ulec gburowatemu kapitanowi „Sea Jade”, kiedy jednak jeden ze współpasażerów omal jej nie gwałci Thorp nie pozostawia Julii wyboru. Mężczyzna zmusza pannę Dupré do ślubu, kiedy ta jest jeszcze w szoku spowodowanym nieprzyjemnym wypadkiem. Bohaterowie rozpoczynają wspólne, pełne napięć i scysji życie. Nienawiść i niechęć miesza się z pożądaniem, ale nie z płomiennym uczuciem. Związek głównych bohaterów jest pełen upadków, a leciutkie wzloty są rzadkością. Kiedy Julia i Thorp ponownie angażują się w działania mające na celu uwolnienie Napoleona, czeka na nich wiele nieprzyjemnych niespodzianek. 

Akcja „Burzy i blasku” dzieli się na dwie części. Pierwsza koncentruje się na wątku związanym z uwolnieniem Napoleona. Druga część powieści przenosi czytelnika do Algieru, gdzie trafia dwójka bohaterów. Julia i Thorpe zostają niewolnikami na dworze algierskiego gubernatora. Fabuła „Burzy i blasku” jest ciekawa i nieprzewidywalna. Autorka wprowadziła kilka interesujących zwrotów akcji, które nieźle mnie zaskoczyły. Okazało się, że tytuł, po którym nie spodziewałam się zbyt wiele wielokrotnie mnie zaskakiwał. Bohaterowie nie byli wykreowani na jedno kopyto. Julia i Thorpe to ciekawe postacie, które wyróżniają się na tle setek wzdychających do siebie po cichu, mnożących absurdalne problemy bohaterów romansów historycznych.

Jennifer Blake naciągnęła w swej powieści fakty historyczne, jednak pisarka wytłumaczyła w posłowiu wszelkie nieścisłości – za ten fakt należy się duży plus. Gdyby w posłowiu brakło wyjaśnienia, dlaczego autorka pisała o drugiej ucieczce Napoleona ze Świętej Heleny (nie ma żadnych udokumentowanych źródeł, że doszło do takiej sytuacji), to nie ukrywam, zjechałabym ten tytuł za zbyt swobodne podejście do faktów. Owszem, Blake nagina fakty, ale robi to w sposób świadomy i inteligentny, a nie bezmyślny i ignorancki.

„Burza i blask” to powieść, która pozytywnie mnie zaskoczyła i nie ukrywam, że ten tytuł pozostanie w mej pamięci. Powieść Jennifer Blake wyróżnia się na tle innych romansów – zarówno pod względem kreacji wątku miłosnego, w którym brak uproszczeń i słodzenia, jak i pod względem interesującego wątku historycznego. Lektura tej powieści była zadowalająca.