Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2026

"The Sea Hides Its Dead" Megan Bontrager (czytam po angielsku)

Wydawca: Orbit dla Illumicrate
Liczba stron: 358
Rok wydania: 2026

Gatunek: horror

Motywy: podwodne jaskinie, pradawny kult, ekspedycja badawcza, odcięcie od świata, potwory, przemoc, brutalność, walka o przetrwanie, śmierć

„The Sea Hides Its Dead” to świetny horror, który wywołał we mnie dreszcze przerażenia. Megan Bontrager udało się stworzyć niezwykle mroczny i klaustrofobiczny klimat, który od pierwszych stron sprawił, że w pełni zanurzyłam się w tej przerażającej historii.

Główną bohaterką tej powieści jest Caro, doktorantka i asystentka profesora antropologii Edwarda Becka, który poświęcił swoje zawodowe życie badaniu tajemniczego, morskiego Kultu Lewiatana. Kiedy u wybrzeży Maine z morza wyłania się tajemniczy monolit, mężczyzna jest przekonany, że to nie przypadek. Błyskawicznie zbiera grupę badawczą, by zbadać jaskinie ukryte w obelisku, gdzie według niego kult miał swoją siedzibę. Caro wraz z Beckiem, grupą naukowców i specjalistów wyrusza na ekspedycję badawczą, nie wiedząc, że niebawem zostanie wciągnięta w brutalną walkę o przetrwanie. Horror zaczyna się wtedy, gdy wejście do jaskiń zostaje odcięte, a bohaterowie zmuszeni są podążyć w głąb nieznanych, ciasnych korytarzy. Wkrótce odkrywają, że nie są tam sami.

Zamknięta, klaustrofobiczna przestrzeń, dziwnie falująca ciemność oświetlana czerwonym światłem rac, porozrzucane kości i tajemnicze artefakty tworzą atmosferę osaczenia, strachu i tajemnicy, która jest jedną z największych zalet tej powieści. Bontrager świetnie wykorzystuje lęk przed tym, czego nie możemy zobaczyć. W podwodnych jaskiniach każdy korytarz może prowadzić wprost w objęcia czegoś potwornego, a każdy kolejny krok coraz bardziej oddala bohaterów od poczucia bezpieczeństwa.

Podobało mi się to, jak autorka połączyła motyw pradawnego, krwawego kultu z motywem konfrontacji z własnymi najgorszymi przewinieniami. Bo to nie tylko prosty horror o czających się w mrocznych jaskiniach krwiożerczych potworach. Odcięci od świata bohaterowie zostają zmuszeni również do stawienia czoła własnym grzechom.

„The Sea Hides Its Dead” to bardzo krwawy i brutalny horror. Są tu makabryczne sceny, są potwory i śmierć, a autorka nie ma większych oporów przed wystawianiem swoich bohaterów na kolejne przerażające próby i poważne zranienia. Momentami jest naprawdę obrzydliwie - i mówię to jako komplement.

Najbardziej w tym tytule kupił mnie klimat. Ta książka ma w sobie coś dusznego i niepokojącego. Czytając ją, można niemal poczuć chłód wody, wilgoć skał i ciężar klaustrofobicznej ciemności otaczającej bohaterów. Im dalej zapuszczamy się w głąb jaskiń, tym mocniejsze jest wrażenie, że wraz z nimi schodzimy w miejsce, do którego człowiek zdecydowanie nie powinien zaglądać.

„The Sea Hides Its Dead” to świetny wybór dla fanów klaustrofobicznych i krwawych utworów grozy, których akcja rozgrywa się w odciętych od świata lokalizacjach. Megan Bontrager stworzyła historię, która solidnie mnie wystraszyła. To jedna z tych książek, przy których kilka razy można pomyśleć: „Może jednak powinnam przestać czytać przed snem…”

A potem oczywiście czyta się dalej.

Bo przecież trzeba dowiedzieć się, co ukrywa się w sercu mrocznej, morskiej jaskini.

niedziela, 9 listopada 2025

"You Weren't Meant to Be Human" Andrew Joseph White (powieść 18+, czytam po angielsku)

Wydawca: Daphne Press
Liczba stron 336
Rok wydania: 2025

Gatunek: horror

Motywy: ciąża, robaki, morderstwo, przemoc, przemoc seksualna, autoagresja, tranzycja, reprezentacja: główny bohater autystyczny trans mężczyzna, reprezentacja bohaterów LGBTQ+

„You Weren’t Meant to Be Human” to ekstremalny horror psychologiczny, który zamiast wywołać we mnie dreszcze emocji czy poczucie strachu sprawił, że czułam się brudna podczas lektury. To historia wywołała we mnie głównie obrzydzenia i niesamowitą wściekłość  wobec wydarzeń, które stały się udziałem głównego bohatera powieści.

Crane to młody, autystyczny trans mężczyzna z tendencjami do autoagresji, której daje ujście poprzez trwanie w przemocowym związku z byłym wojskowym Levim. Obaj mężczyźni należą do ludzkiej obsługi ula –  zbiorowiska robaków, które w zamian za dostarczanie im pożywienia oferują opiekę i akceptację. Dla  przechodzącego proces tranzycji Crane'a ta dziwaczna wspólnota staje się pozornym azylem. Wszystko zmienia się jednak, kiedy okazuje się, że chłopak jest w ciąży…

Będący w bardzo delikatnym stanie psychicznym bohater - który myślał, że w ulu znalazł dla siebie wreszcie miejsce na ziemi - zostaje zmuszony przez rój do urodzenia dziecka, którego istnienie wpędza go w dysocjacyjną spiralę…

Powieść Andrew Josepha White’a to bezkompromisowe, brutalne studium przemocy, wypełnione kontrowersyjnymi wątkami takimi jak: ciąża jako forma przemocy, utrata prawa do stanowienia o swoim ciele, aborcja, przedwczesny poród, autoagresja, okaleczanie, problemy psychiczne. W tle można dostrzec także odniesienia do konserwatywnej polityki w Stanach Zjednoczonych – szczególnie związanej z debatami o prawie do aborcji i korekty płci. To zdecydowanie nie jest książka dla każdego! Lektura  scen przemocy seksualnej, ciąży, porodu, samookaleczenia  wymagała ode mnie ogromnego samozaparcia i naprawdę mocnego żołądka. White tworzy historię, która jest odrażająca i wypełniona brudem, a jednocześnie porusza bardzo delikatne, bolesne, a dla wielu mocno kontrowersyjne tematy.

„You Weren’t Meant to Be Human” to horror, który według mnie nie straszy w klasyczny sposób (choć są w nim brutalne, krwawe sceny) – jego groza tkwi w bezsilności głównego bohatera, w sposobie przedstawienia bólu trawiącego jego ciało i umysł, w  nacechowanym tragizmem rozpadzie jego tożsamości, a także w szokującym, desperackim akcie agresji, który ma mu przywrócić wolność, a który czytelnika wpędza w poczucie głębokiego szoku, niedowierzania i zaprzeczenia. Finał tej powieści zmiażdżył mnie emocjonalnie.

Andrew Joseph White stworzył horror, który wstrząsa i szokuje a jednocześnie skłania do refleksji na temat bardzo delikatnych, czasem wysoce wątpliwych moralnie kwestii. O tej książce naprawdę trudno będzie mi zapomnieć.

poniedziałek, 30 grudnia 2024

"Don't Let the Forest In" C.G. Drews

Wydawca: Feiwel and Friends
Liczba stron: 332
Rok wydania: 2024

Gatunek: horror botaniczny

Motywy: szkoła z internatem, mroczny las, przemoc, walka z potworami, reprezentacja osób LGBTQ+ (główni i drugoplanowi bohaterowie), reprezentacja osób z problemami psychicznymi (zaburzenia lękowe, fobia społeczna, zaburzenia odżywiania)

 

„Don’t Let the Forest In” to przepięknie napisana powieść, która wgryza się w czytelnika niczym las, który rozrasta się we wnętrznościach jej bohaterów. To horror botaniczny, w którym czytelnik odnajdzie motywy charakterystyczne dla podgatunku mroczna akademia. Powieść przesiąknięta jest niezwykłą, oniryczną atmosferą rodem z  niepokojącego koszmaru, a do tego mamy jeszcze w fabule wplecione teksty brutalnych baśni i dodatek w postaci kipiących od mroku ilustracji.

To ciężka i krwawa, wypełniona mrocznymi metaforami opowieść, przesycona dusznym zapachem gnijącego, jesiennego lasu, w której dwóch chłopców stojących u progu dorosłości musi zmierzyć się ze swoimi uczuciami oraz potworami, które niespodziewanie pojawiają się w lesie otaczającym ich prywatną szkołę. Wrażliwy i kruchy, piszący mroczne baśnie Andrew Perrault i jego książę, buntowniczy, brutalny artysta Thomas Rey rozpoczynają ostatni rok nauki w Akademii Wickwood. Rok niezwykle trudny, bo wypełniony głęboko skrywanymi uczuciami, zbrodnią, narastającym strachem, konfliktami i wycieńczającą walką z mroczną siłą, która niepostrzeżenie zagnieździła się w lesie, który dla Andrew, jego siostry bliźniaczki Dove i Thomasa był do tej pory bezpieczną przystanią.

Co jest największym atutem tego tytułu? Mnie totalnie zauroczył  piękny, liryczny, wypełnionymi niepokojącymi metaforami język narracji. Jestem zachwycona klimatem panującym w powieści, który udało się uzyskać C.G. Andrews dzięki niezwykle plastycznym opisom. Uwielbiam gotycki mrok tej historii i jej niejednoznaczność, to, że wielokrotnie podczas lektury zastanawiałam, czy wydarzenia, które rozgrywają się w Wickwood są prawdziwe, czy są może wytworem wyobraźni bohaterów. To ten rodzaj opowieści, który zagnieżdża się w czytelniku i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze kilka dobrych tygodni po skończonej lekturze.

środa, 20 listopada 2024

"Drakula" Fernando Fernàndez, Bram Stocker

Wydawnictwo: Mandioca
Liczba stron:104
Rok wydania: 2024

Gatunek: powieść graficzna/komiks, horror

Motywy: wampiry, walka ze złem

„Drakula” Fernando Fernàndeza to komiksowa adaptacja bodajże najsłynniejszej na świecie powieści o wampirach autorstwa Brama Stockera. Przepięknie wydany album – duży format (240x320 mm), twarda oprawa, kredowy papier – zawiera wierną adaptację książki. Hiszpański artysta przedstawił mroczną opowieść o hrabim Drakuli i jego przeciwnikach na 94 strony starannie namalowanych paneli. W albumie znalazło się też miejsce na dodatek w postaci kilku szkiców autorskich wykonanych węglem. Pod względem treści komiks czytelników znających powieściowy pierwowzór nie zaskoczy, ale gratką będzie dla nich niewątpliwie piękna warstwa graficzna dzieła Fernàndeza, który ilustracje malował farbami olejnymi.


Komiks europejski nie jest mi bliski. Wychowałam się na japońskich animacjach i mangach, więc o wiele bardziej odpowiada mi  charakterystyczna estetyka czarno-białych komiksów azjatyckich. Nigdy nie pociągał mnie bliższy realizmowi styl rysowania twórców amerykańskich czy europejskich, ale komiks Fernàndeza mnie zachwycił. Według mnie ta adaptacja „Drakuli” pod względem graficznym to prawdziwe dzieło sztuki. Ilustracje, a właściwie obrazy stworzone przez Hiszpana zachwycają bogactwem szczegółów i piękną, budującą nastrój poszczególnych scen kolorystyką. Wiem, że po lekturze jeszcze nie raz będę wracała do tego albumu, by przeglądać niesamowite ilustracje stworzone przez Fernando Fernàndeza.