Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWN. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2015

"Gretel i ciemność" Eliza Granville

Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2015

WIEDEŃ, 1899 rok
Słynny psychoanalityk Josef Breuer spotyka najdziwniejszą ze swoich pacjentek. Znaleziona nieopodal szpitala dla psychicznie chorych, chuda, z ogoloną głową, twierdzi, że nie ma imienia ani uczuć – że w ogóle nie jest człowiekiem. Breuer postanawia zgłębić przyczyny jej stanu.


NAZISTOWSKIE NIEMCY, WIELE LAT PÓŹNIEJ

Mała zagubiona Krysta całymi dniami bawi się sama. Jej mama zmarła. Jej ojciec pracuje w lecznicy z „ludźmi-zwierzętami”. Dziewczynka, zatopiona w historiach o Hanselu i Gretel, Fleciście i innych baśniowych postaciach, nie dostrzega niebezpieczeństwa, jakie czai się wokoło. A kiedy wszystko się zmienia i świat wokół niej staje się straszniejszy od jakiejkolwiek opowieści, odkrywa, że wyobraźnia ma większą moc, niż kiedykolwiek podejrzewała…
Te dwa światy staną się częściami jednej znacznie większej opowieści, która wnika w najciemniejsze, najbardziej wstydliwe miejsca historii XX wieku i ukazuje – w oszałamiającym finałowym zwrocie akcji – drogę prowadzącą z powrotem ku światłu. 

„Gretel i ciemność”  jest enigmatyczną opowieścią, której fabuła rozgrywa się na trzech, przeplatających się ze sobą planach czasowych i geograficznych. Jedna z części powieści rozgrywa  się w Wiedniu 1899 roku. Do domu słynnego psychoanalityka trafia piękną, pobita, kobieta, która straciła pamięć. Dziewczyna, którą doktor Bauer nazywa Lilie, twierdzi, że nie jest człowiekiem, a jej zadaniem jest zabicie potwora ukrywającego się w miejscowości Linz. Wkrótce zafascynowany urodą młodej pacjentki lekarz zaczyna snuć szalone plany zrobienia z niej swojej kochanki, na drodze do urzeczywistnienia marzenia staje jednak uczucie, które rodzi się pomiędzy Lilie i ogrodnikiem Benjaminem. Drugi wątek rozgrywa się w niesprecyzowanym czasie, a jego bohaterką jest rozpuszczona Krysta, córka lekarza, która wraz z ojcem przenosi się do tajemniczego miejsca, gdzie za płotem znajduje się ogrodzone drutem kolczastym, pilnowane przez strażników zoo zamieszkane przez ludzi-zwierzęta. Czytelnik dość szybko przekonuje się, że dziwny, niepokojący świat, który obserwuje naiwna dziewczynka to nazistowskie Niemcy. Trzecia część historii to opowieść wypełniona mrocznymi i sadystycznymi baśniami, które surowa i momentami brutalna opiekunka opowiadała swojej podopiecznej. Ciągle ewoluujące opowieści snute przez Greet stały się w życiu dziecka źródłem siły i nadziei, drogą ucieczki i pośrednim narzędziem zemsty na strażnikach strzegących „zoo”.

Powieść Elizy Grenville jest utworem złożonym, w którym splatają się ze sobą trzy linie fabularne. Skomplikowana narracja dodaje temu tytułowi tajemniczości, do samego końca nie wiadomo czym jest ta wypełniona baśniami, dramatyczna opowieść, co wspólnego mają ze sobą piękna Lilie i niesforna dziewczynka Krysta. Dopiero przewrotny finał pokazuje czytelnikiem w jaki sposób trzy z pozoru niezależne od siebie wątki stają się spójną całością.

Lubię eksperymenty literackie i szkatułkową narrację wypełnioną fabularnymi niespodziankami, pod tym względem „Gretel i ciemność” okazała się dla mnie lekturą idealną. Niestety złożoność i doskonałość konceptu narracyjnego nie przełożyła się na wszystkie elementy utworu.

W warstwie językowej powieści znalazły się niemieckie makaronizmy, których wstawienie, według mnie, jest w tym tytule całkowicie zbędne. Fabuła powieści rozgrywa się w krajach niemieckojęzycznych. Z góry założyłam, że postacie posługują się językiem niemieckim, tymczasem pisarka wstawiła do tekstu niemieckie słowa i wyrażenia. Po co to potrzebne? Po co do dialogów, które z założenia są wypowiadane po niemiecku, wplatać niemieckie wyrazy i zdania? Totalny bezsens. Czyżby bohaterowie powieści Grenville, mieszkający w Niemczech i Wiedniu oraz będący obywatelami tych krajów, posługiwali się innym językiem i tylko od czasu do czasu wstawiali do swoich wypowiedzi zdania w rodzimym języku?  Nie widzę żadnego uzasadnienia dla stosowania w tej powieści niemieckich makaronizmów.

Raziło mnie przekręcenie nazwisk znanych pisarzy dla dzieci. Nie mam pojęcia czemu Lewis Carroll stał się amerykańską lekkoatletką Carol Lewis, dlaczego autor „Alicji w Krainie Czarów” został przerobiony w tej książce na kobietę (zresztą nie on jeden) – „Kiedy dorosnę, zostanę sławną pisarką jak Carol Lewis albo Elle Franken Baum[…]”, str. 100. Autor „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” z Lymana Franka Bauma przekształcił się w panią Elle Franken Baum. Karla May, autor historii o Winnetou, został przemianowany na May Karl. Nie wiem, jaki zamysł przyświecała Elizie Granville, kiedy decydowała się na zmienienie płci popularnych autorów książek dziecięcych.

Podsumowując. „Gretel i ciemność” to tajemniczy, mroczny utwór o ciekawie skonstruowanej narracji, który przedstawia obraz II Wojny Światowej z perspektywy dziecka. Tytuł poruszający, ale w moich oczach nie wolny od wad.


Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka napisana przez kobietę.  

sobota, 12 stycznia 2013

"Żony polarników. Siedem niezwykłych historii" Kari Herbert

Wydawnictwo: Carta Blanca, PWN
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2011

Czasy wielkich odkryć polarnych i… kobiety, które porzuciły konwencjonalną rolę pani domu, by u boku mężów, najznamienitszych polarników, uczestniczyć w podboju krainy wiecznego śniegu. Brały udział w ekspedycjach, zdobywały fundusze, umacniały sławę swych małżonków, a przede wszystkim im doradzały, nie pozwalając zwątpić w sukces wypraw.
Kari Herbert od nowa pisze historię odkryć polarnych i przedstawia siedem ambitnych indywidualistek, które swoim życiem i dokonaniami wyprzedziły czasy, w jakich żyły. Pokazuje też mało znany obraz ich mężów, zdobywców rejonów podbiegunowych – ich słabości, ambicje, fascynacje i wysiłek, jaki włożyli, by z powodzeniem ukończyć swe ekspedycje. 
 
Ziemskie bieguny to najbardziej wysunięte na północ i południe obszary kuli ziemskiej, miejsca gdzie panują okropne mrozy, terytoria wiecznie przykryte śniegiem. Bieguny to miejsca, którym nie poświęcam w codziennym życiu zbytniej uwagi. Te obszary nigdy mnie nie fascynowały, a moja uwaga kierowała się w stronę surowych obszarów arktycznych i antarktycznych jedynie podczas oglądania filmów dokumentalnych opisujących ubogą florę i faunę tych terenów. Mogę się założyć, że  krainy wiecznie pokryte śniegiem, w życiu większości ludzi nie wywołują ciekawości ani ekscytacji. Inaczej sprawa miała się w XVIII wieku. Wtedy bieguny pozostawały jedynymi niezbadanymi obszarami ziemskimi, rozpętała się prawdziwa gorączka o to, kto jako pierwszy dotrze na skraj świata i przyniesie informacje o tym tajemniczym miejscu, zdobywając tym samym nieśmiertelność i zaszczyty.

Kari Herbert -  córka jednego z największych polarników XX wielu, podróżniczka i fotograf - postanowiła przybliżyć czytelnikom sylwetki odważnych i ambitnych podróżników, którzy zdecydowali się zbadać te nieprzyjazne człowiekowi obszary oraz przedstawić ich żony. Kobiety silne i wytrwałe, które były opokami dla swych mężczyzn szukając dla nich sponsorów, wspierając ich duchowo, a kiedy zaszła taka konieczność organizując misje ratunkowe. Bohaterami  książki „Żony polarników. Siedem niezwykłych historii” są Josephine i Robert E. Peary, Jane i John Franklin oraz Eleonor Anne Porden (pierwsza żony Franklina), Kathleen i Robert Falcon Scott, Emily i Ernest Schackelton, Eva Sars i Fridtjöf Nansen, Mary i Wally Herbert (rodzice autorki). Kari Herbert w bardzo przystępny sposób przedstawia każdą z postaci, opisuje jak doszło do spotkania polarników z ich przyszłymi żonami, jaki wpływ wywarły one na swych sławnych mężów. Książka nie jest zbiorem faktów i dat – czego się obawiałam – to utwór, który ukazuje ludzką, nie wyidealizowaną stronę wybitnych osobistości.

W „Żonach polarników. Siedem niezwykłych historii.” Kari Herbert, wykorzystując materiały źródłowe takie jak pamiętniki i listy oraz relacje krewnych, odkrywa przed czytelnikiem ciekawe fakty z życia ambitnych podróżników, którzy nierzadko odczuwali zawiść i zazdrość w stosunku do innych polarników, których postrzegali przede wszystkiemu jako rywali zdolnych odebrać im sławę i zaszczyty. Pisarka nie boi się obnażać grzeszków wielkich odkrywców i rys zdobiących ich charaktery, dzięki temu utwór czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Autorka ma lekkie pióro i lektura książki nie jest nużąca. Sięgając po „Żony polarników” bałam się, że pani Herbert zarzuci mnie masą faktów dotyczących odkryć związanych z biegunami, tymczasem autorka skupiła się na ludziach, ich uczuciach, ambicjach i obawach. Pisarce zależało na ukazaniu wrażeń i odczuć, które towarzyszyły zarówno podziwianym, narodowym bohaterom mającym swój udział w rozwoju nauki, jak i ich żonom, które, choć pozostawały w cieniu swych sławnych mężów, odgrywały niebagatelną rolę w ich osiągnięciach.  

Pisarka sportretowała ludzi, którzy swe sukcesy zawdzięczają ciężkiej pracy i wysiłkowi. W czasach, kiedy polarnicy mogli liczyć jedynie na wytrwałość psiego zaprzęgu, sprzyjającą pogodę i własne umiejętności. Pozostając w obszarach, w których, gdyby doszło do wypadku, nie było właściwie możliwości wezwania pomocy, pozostawało pogodzenie się ze śmiercią. Jednym z najbardziej wstrząsających i wzruszających fragmentów książki są wyjątki z ostatniego listu Roberta Falcona Scotta kierowane do żony. List, który odkrywca pisał w siedemdziesięciostopniowym mrozie, chroniony jedynie płótnem namiotu, doskonale zdając sobie sprawę, że pisze właśnie swoją ostatnią wiadomość. Pozostawała jedynie nadzieja, że jakaś przyszła wyprawa odnajdzie jego zamarznięte ciało i przekaże jego pożegnanie Kathleen.

Chociaż po „Żony polarników. Siedem niezwykłych historii” sięgałam z pewną dozą obaw, to książka w bardzo przyjemny sposób mnie rozczarowała. Oczekiwałam utworu utrzymanego w tonacji naukowej, wypełnionego sporą ilością suchych danych, zamiast tego dostałam historię skupiającą się na ludziach, a nie na faktach. Książkę Kari Herbert polecam nie tylko miłośnikom literatury podróżniczej i fascynatom zainteresowanym biegunami, to książka, która powinna spodobać się czytelnikom lubiącym poruszające opowieści o prawdziwych ludziach.