sobota, 14 listopada 2020

"Co powiesz na spotkanie?" Rachel Winters

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2020

Napisać komedię romantyczną w dzisiejszym świecie to prawdziwe wyzwanie!
Bo przecież wszystkie romantyczne historie wymyślono w latach 90…

I czy dzisiaj ktoś jeszcze potrzebuje się wzruszać…?

Evie jest przekonana, że tak! Ezra jest przekonany, że nie.

I mają problem, bo on musi napisać scenariusz komedii romantycznej, chociaż bardzo tego nie chce. A jej przyszłość zależy od tego, czy jemu się uda.
 

Macie ochotę na zabawną i ciepłą komedię romantyczną, utrzymaną nieco w stylu opowieści o Bridget Jones? Gorąca zachęcam Was do sięgnięcia po  „Co powiesz na spotkanie?” Rachel Winters - najnowszą publikację w serii wydawniczej „Mała czarna”. Po raz czwarty muszę stwierdzić, że w moje ręce trafiła rewelacyjna książka, której lektura dostarczyła mi ogromnej przyjemności i wywołała moc pozytywnych emocji.

Evie Summers jest dwudziestodziewięcioletnią singielką, która od lat pracuje jako asystentka w agencji scenarzystów  Williama Jonathana Montgomerego. Bohaterka znajduje się w niezbyt ciekawym punkcie życia – jakiś czas temu rzucił ją chłopak,  jej kariera od lat stoi w tym samym punkcie. Możliwość zmiany pojawia się w momencie, w którym Monty przydziela jej zadanie zmotywowania do pracy Ezry Chestera – gwiazdę ich agencji, oscarowego scenarzystę, który dostał zlecenie napisania scenariusza komedii romantycznej. Jeśli bohaterce uda się zmusić mężczyznę do pracy, uzyska upragniony od lat awans. Jeśli jej działania nie przyniosą rezultatu, ona może pożegnać się z pracą, a agencja upadnie.

By zmusić scenarzystę do pracy, Evie wchodzi z nim w niecodzienny układ – odegra w rzeczywistości najpopularniejsze sceny poznania się filmowych bohaterów, by znaleźć miłość. Jeśli jej się uda – Ezra napisze scenariusz. Właśnie to wydarzenie staje się punktem wyjścia akcji pełnej absurdalnych i zarazem zabawnych scen powieści o wspieranej przez grono przyjaciół asystentce, zadufanym w sobie, przystojnym scenarzyście, a także o małej dziewczynce i jej tacie, których Evie poznaje pewnego dnia w swojej ulubionej kawiarni.

Rachel Winters genialnie bawiła się w swoim utworze romantycznymi schematami, ubierając je w żart, by ogranym motywom nadać świeżości. Pisarka świetnie wykreowała bohaterów, a zwłaszcza Evie, która jest mega pozytywną i sympatyczną postacią, mającą jednak tendencję – podobnie jak wspominana przez mnie na początku Bridget Jones – do pakowania się w tarapaty i dziwne sytuacje (prawdziwym hitem była dla mnie scena, w której Evie trafiła na spotkanie dość szczególnego klubu książkowego, czytając ją, uśmiałam się do łez).

„Co powiesz na spotkanie?” to kolejna perełka z gatunku literatury kobiecej. Jeśli szukacie lekkiej i zabawnej komedii romantycznej, to koniecznie musicie sięgnąć po ten tytuł.  Muszę Wam powiedzieć, że już od lat sądziłam, że typowa literatura kobieca nie ma mi nic ciekawego do zaoferowania i stroniłam od tego gatunku, seria „Mała czarna” udowadnia, że nie miałam racji.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

 

poniedziałek, 9 listopada 2020

"Jedna krew" Stefan Darda

Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2020

Był rok 1984, gdy w niewielkiej bieszczadzkiej wiosce miały miejsce dramatyczne wydarzenia, po których nieboszczykom przed pochówkiem odcinano głowę i przebijano pierś metalowym zębem brony. Po jakimś czasie zaniechano tego zwyczaju i przez wiele lat żaden zmarły nie zakłócał spokoju tamtejszym mieszkańcom. Wieńczysław Pskit w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku był małym chłopcem i cudem uniknął niebezpieczeństwa ze strony ukochanej siostry. Miał nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia. Tymczasem rok 2011 niespodziewanie wskrzesza dawne koszmary…

„Jedna krew” Stefana Dardy to według mnie powieść z niewykorzystanym do końca potencjałem. Niby to powieść grozy, a jednak czytając  książkę nie czułam  dreszczyku niepokoju, którego poszukuję sięgając  po utwory wpisujące się w ten gatunek literacki. Choć pisarz zaintrygował mnie pomysłem na fabułę, nie udało mu się wywołać we mnie mocniejszych emocji.

Dużym plusem powieści Stefana Dardy jest oparcie fabuły na niesztampowym, mającym swe korzenie w beskidzkich wierzeniach ludowych wątku wampirycznym. Kilka lat temu wręcz nałogowo czytałam powieści o krwiopijcach, ale nie przypominam sobie, bym trafiła na utwór, w którym ten wątek zostałby przestawiony w sposób, w jaki zrobił to pan Darda, u którego za wampiryczną przemianę odpowiedzialna jest stanowiąca fabularną oś powieści, tytułowa klątwą jednej krwi. Bardzo spodobały mi się słowiańskie korzenie tego wątku

Mocnym punktem tego tytułu jest według mnie również kreacja głównego bohatera. Wieńczysław Pskit, który w dzieciństwie omal nie pożegnał się ż życiem za sprawą swej zmarłej kuzynki jest postacią mocno intrygującą, choć nie wzbudza on raczej sympatii (przynajmniej jeśli chodzi o mnie).  Z dużym zaciekawieniem śledziłam rozwój obsesji głównego bohatera dotyczącej jednej krwi i jego nienaturalnej wręcz fascynacji kuzynką. Przyznam, że przez większość książki zastanawiałam się, czy cała opowieść nie jest przypadkiem historią stopniowego staczania się w szaleństwo Wieńczysława oraz czy klątwa jednej krwi nie jest tylko wytworem jego chorego umysłu.

„Jedna krew” to powieść, której pod względem warsztatowym nie mogę niczego zarzucić. Historia jest przemyślana i dobrze napisana, jednak, mimo jej niewątpliwych zalet, między  mną a tym tytułem nie zaiskrzyło – no cóż, zdarza się.

sobota, 17 października 2020

"Gaz do dechy" Joe Hill

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2020

„Gaz do dechy” Joego Hilla to zbiór trzynastu niezwykle różnorodnych opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest panująca w nich mroczna atmosfera niepokoju. W antologii znalazły się krwawe opowieści sensacyjne, historie zaliczające się do fantastyki i przerażające horrory. To idealna lektura dla wszystkich miłośników literatury grozy, w której każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Moimi ulubionymi historiami z całego zbioru są „Mroczna karuzela”, „Faun” , „Spóźnialscy”, „Diabeł na schodach”, „Tweety z cyrku umarłych” „Chryzantemamy”, „W wysokiej trawie” „Jesteście wolni” i „Jesteś dla mnie najważniejsza”. Aż dziewięć na trzynaście opowiadań czytałam z wypiekami na twarzy i przyjemnym dreszczykiem niepokoju. Każda z tych opowieści czymś mnie zaskoczyła lub zaciekawiła, każda stanowiła materiał do głębszych przemyśleń.  

„Mroczna karuzela" i „Tweety z cyrku umarłych” to niepokojące, pełne grozy utwory, których akcja rozgrywa się w dużej mierze w wesołym miasteczku (w pierwszym wspomnianym opowiadaniu)  i cyrku. Miejsca, które z założenia kojarzą się z zabawą i atmosferą radości stały się sceną krwawych horrorów. „Faun” – inspirowany opowiadaniem „Grzmot” Raya Bradbury’ego – skojarzył mi się z mroczną wersją pewnej popularnej serii powieści fantasy (nie zdradzę jakiej, żeby nie psuć zabawy czytelnikom). „Spóźnialscy” to opowieść o obwoźnej bibliotece, która czasem gubi się w czasie. To genialne opowiadanie, które  na pewno pokochają wszystkie mole książkowe. „Diabeł na schodach” zaskoczył mnie z kolei formą (nietypowym sposobem ułożenia tekstu), sama treść również była diablo ciekawa. „Chryzantemamy” i „W wysokiej trawie” są rasowymi horrorami, w których ważną rolę odgrywają rośliny – na podstawie drugiego z tych opowiadań został nawet nakręcony film (koniecznie muszę obejrzeć!). „Jesteś dla mnie najważniejsza” to utwór utrzymany w konwencji science-fiction. Z pozoru pełna ciepła opowieść o niezwykłych urodzinach bohaterki okazuje się gorzką historią o ludzkim okrucieństwie. Finał tej noweli był zaskakujący i bolesny. „Jesteście wolni” – ostatnie opowiadanie zbioru – to z kolei poruszająca opowieść o końcu świata i pasażerach pewnego samolotu zawieszonego w przestworzach. 

„Gaz do dechy”, „Stacja Wolverton”, „Nad srebrzystą wodą jeziora Champlain” i „Kciuki” są w mojej opinii średnimi utworami i akurat one nie przypadły mi do gustu.

Tegoroczny październik to dla mnie literacki miesiąc grozy, więc „Gaz do dechy” okazał się wręcz wymarzoną lekturą na ten okres. Zbiór opowiadań Hilla zapewnił mi rozrywkę na kilkanaście jesiennych wieczorów.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros