Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kristin Cast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kristin Cast. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 maja 2016

"Spalona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 7)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2011

W Domu Nocy sprawy nie wyglądają dobrze. Zoey Redbird znalazła się na rozdrożu: ze złamanym sercem, patrząc, jak rozpada się wszystko, w co wierzyła, ma ochotę na zawsze pozostać w Zaświatach. Słabnie w oczach i coraz trudniej jest przypuszczać, że uda jej się wrócić do przyjaciół i naprawić świat. Jedyna osoba wśród żywych, która może do niej dotrzeć – Stark – musi najpierw odnaleźć drogę. Tylko jak? Pozostało tylko siedem dni…

Tymczasem Stevie Rea skrywa tajemnicę, która może stanowić klucz do sprowadzenia Zoey z powrotem do świata, lecz jednocześnie grozi jego zniszczeniem.


Zakończenie szóstego tomu cyklu „Dom Nocy” wzbudziło we mnie przekonanie, że akcja siódmej części będzie rozwijała się niezwykle dynamicznie, historia tworzona przez duet matki i córki nabierze wreszcie tempa. Pomyliłam się. Panie Cast zaserwowały czytelnikom powieść rozwleczoną do granic możliwości. Zapychacz, którego celem było chyba jedynie wyciągnięcie pieniędzy z portfeli fanów serii.

Roztrzaskana dusza bohaterki trafia do Zaświatów. Jeśli Zoey nie uda się wrócić w przeciągu tygodnia, świat, który zna czeka zagłada. Pogrążeni w rozpaczy przyjaciele młodej kapłanki są gotowi na wszystko, by pomóc jej powrócić do żywych. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Wampirza historia nie zna ani jednego udanego przypadku sprowadzenia duszy kapłanki z powrotem do ciała. Czy determinacja przyjaciół i zaprzysiężonego wojownika wystarczą, by uleczyć rozdartego ducha głównej bohaterki?

W tym samym czasie, kiedy Zoey błąka się po krainie umarłych, kapłanka czerwonych wampirów musi zmierzyć się z własnymi problemami. „Spalona” skupia się głównie na postaci Stevie Rae i jej kontrowersyjnych relacjach z Krukiem Prześmiewcą. Dla odmiany autorki skupiły się na roztrząsaniu życia uczuciowego kogoś innego niż Zoey - jednak nie zrezygnowały ze stałego schematu, w którym występuje jedna dziewczyna i kilku adoratorów. Historia Stevie Rae nie jest zła, ale moim zdaniem pisarki niepotrzebnie po raz kolejny eksploatowały wątek trójkąta miłosnego.

„Spalona” nie jest pozycją totalnie złą, ale nie jest to też dobry tytuł. Irytowało mnie przeciąganie akcji na siłę. Irytował stylizowany język i słabe dialogi. Kreacja postaci dalej mnie nie zachwyca. Bohaterowie są prości, momentami prymitywni i wulgarni w swych zachowaniach. Nie szanują nikogo ani niczego, przed nikim nie czują respektu. Panie Cast przedstawiają niezbyt pochlebny wizerunek amerykańskiej młodzieży, która według nich składa się chyba jedynie z pyskatych i chamskich nastolatków lub pustych lalek potrafiących w każdej sytuacji myśleć o zakupach i chłopakach. Pisarki w ferworze tworzenia kolejnych, zbędnych wątków miłosnych zapomniały chyba, że powinny również popracować nad rozwojem wykreowanych przez siebie postaci.

Seria miała/ma potencjał. Podoba mi się połączenie wątków wampirycznych z wątkami indiańskimi i elementami mitologii. Gdyby P.C. i Kristin Cast popracowały nad kreacją postaci i skupiły się na głównym wątku, a nie na przeciąganiu akcji na siłę, mogłaby to być naprawdę fajna seria.

Ja doczytam ten cykl do końca (mam do niego sentyment i jestem ciekawa, jak zakończy się cała przygoda), ale wymagającemu czytelnikowi raczej bym go nie polecała.  
 

piątek, 23 października 2015

"Kuszona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 6)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2011

Wydawałoby się, że po wygnaniu z Tulsy Kalony i Neferet Zoey Redbird i jej przyjaciele mogą wreszcie odetchnąć.

Kiedy Zoey i jej przystojny wojownik Stark dochodzą do siebie po bliskim spotkaniu ze śmiercią, adepci próbują się otrząsnąć z terroru Neferet. Zoey doświadcza jednak poczucia niepokojącej, niezwykłej więzi z A-yą, dziewczyną stworzoną przed wiekami, by uwieść Kalonę.

Tymczasem Stevie Rae, obdarzona teraz dodatkowymi mocami, ukrywa przed przyjaciółką pewne obawy. Mroczne sekrety i niewypowiedziane podejrzenia oddalają dziewczyny od siebie, zagrażając nie tylko ich przyjaźni, ale i całemu Domowi Nocy.


Dotarłam do półmetka, za mną lektura szóstej części cyklu o nastoletnich wampirzych adeptach, którzy trafili do Domy Nocy i musieli zmierzyć się ze złą i podstępną kapłanką Neferet oraz z przyzwanym przez nią upadłym aniołem Kaloną.

Panie Cast wyspecjalizowały się w rozwlekaniu akcji i tworzeniu mocnych finałów, które rozbudzają czytelniczą ciekawość - gdyby nie owe finały pewnie już dawno porzuciłabym ten cykl. W „Kuszonej, podobnie jak w pozostałych tomach, będziemy przez długi czas śledzić miłosne dylematy głównej bohaterki. Zoey odkryła, że drzemie w niej dusza kobiety, która została stworzona, by uwięzić Kalonę. Sny prowadzą ją prosto w ramiona upadłego anioła. Bohaterka przeżywa katusze, jej dusza i serce niebezpiecznie lgną do wroga. Tymczasem na jawie czekają na nią trzej chłopcy – Eric, który nie akceptuje poligamicznych ciągotek swej dziewczyny, a którego Zoey uważa za zbyt zaborczego (litości!), skojarzonego z nią ludzkiego chłopca Heatha i czerwonego wampira Starka, który złożył jej ślubowanie wojownika. Jest trochę planowania, trochę rytuałów i tworzenia kręgu mocy (co staje się już nudne), jest minimum konkretnego działania i zero rozwoju postaci. Mam wrażenie, że wydarzenia, w których biorą udział bohaterowie w ogóle nie wpływają na ich psychikę. Wokół nich wali się świat, są świadkami makabrycznych wydarzeń, a wybierając się na „misję ratunkową” są w stanie myśleć przede wszystkim o rajdzie po europejskich sklepach. Postacie są płytkie i często irytują swoim zachowaniem.

W szóstym tomie serii P.C. i Kristie wprowadziły pewne novum, obok Zoey pojawili się inni narratorzy. Pisarki oddały głos Stevie Rae, Afrodycie, Heathowi i Krukowi Prześmiewcy Rephaimowi. Mamy okazje poznać bliżej innych bohaterów, możemy śledzić wydarzenia, w których bezpośredniego udziału nie bierze główna bohaterka – powieści zdecydowanie zyskała na tym zabiegu, fabuła została dzięki temu wzbogacona o interesujące wątki, które, mam nadzieję, będą rozwijane w kolejnych częściach.

Najmocniejszym elementem „Kuszonej” był zaskakujący finał, który rzeczywiście zachęca do jak najszybszego sięgnięcia po „Spaloną”. Zakończenie szóstki pozwala przypuszczać, że w następnej części czeka na czytelnika sporo akcji, a miłosne rozważania Zoey zejdą wreszcie na drugi plan. Historia nabrała tempa i mam ogromną nadzieję, że go nie wytraci.

„Dom Nocy” mógłby być naprawdę świetną serią, gdyby pisarki nie poświęcały tyle miejsca na mnożeniu i rozwlekaniu pseudo romantycznych wątków – nie dostrzegam niczego fajnego, a tym bardziej romantycznego w czworokątach i pięciokątach miłosnych przedstawionych w powieści. Bohaterka zakochuje się w każdym przystojnym mężczyźnie, który stanie jej na drodze. Zoey – zapewne wbrew założeniom autorek - jawi się jako głupia, samolubna dziewucha, która widzi tylko czubek własnego nosa. Pisarkom wybitnie nie wyszła ta postać, być może panie Cast chciały stworzyć nowoczesną, niezależną bohaterkę, której nie hamują stereotypy i normy społeczne, ale nie do końca to się udało.
 

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Osaczona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 5)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2011

Przyjaciele Zoey znów są przy niej, a Stevie Rae i czerwoni adepci przestali być tajemnicą Neferet. Zagrożenie pojawia się ze strony potężnego Kalony. Klucz do powstrzymania jego rozprzestrzeniającej się władzy leży w przeszłości – co jednak, jeśli odkrywając ją, Zoey dotrze do tajemnic, których wolałaby nie znać?
 
Zoey czuje także, że nie może w pełni ufać czerwonym adeptom. Musi również dokonać wyboru między byłym chłopakiem, Erikiem, a Starkiem – łucznikiem, który zmarł w jej ramionach pamiętnej nocy, by odrodzić się jako sługa Neferet. Dziewczyna postanawia za wszelką cenę go uwolnić. Ukryte w nim zło jest przerażające. 

Pierwsza połowa piątego tomu „Domu Nocy” wywarła na mnie fatalne wrażenie. W trakcie lektury byłam pewna, że zjadę „Osaczoną” od góry  do dołu, by dać wyraz wściekłości płynącej z faktu zmarnowania wspaniałego potencjału i, co tu dużo mówić, wynikającej z konieczności śledzenia losów bohaterów, którzy przypominają pustaki i wydmuszki (nie dość, że w wielu sytuacjach zachowują się jak idioci, to niektórzy mają ogromne problemy z nadmiernie rozbudowanym libido). Druga połowa podratowała tytuł, więc po kilkudziesięciu linijkach narzekania będzie o plusach.

Poprzednia część zakończyła się w niesamowicie emocjonujący sposób i liczyłam na dramaty, mrok i wartką akcję, tymczasem autorki wróciły do wałkowania irytującego wątku romantycznego i ponownego roztrząsania życia uczuciowego Zoey, która ciągle poszerza swoje horyzonty i pląta się w miłosny trójkąt/prawie czworokąt. Jeśli w cyklu pojawi się przystojny wampir, adept lub człowiek, to za pewnik można uznać, że bohaterka poczuje do niego miętę, uwikła się w romans, a później będzie przeżywała wyrzuty sumienia, by na koniec mieć pretensje do swoich kilku chłopaków, ponieważ ją ranią i porzucają. Logika tej bohaterki wbija czytelnika w ziemię, jak cegła spadająca na głowę – człowiek nie wie, co go znienacka trafiło, ale uporczywy ból głowy jest nie do zniesienia. W fatalnej połowie znalazło się również miejsca na nużące przypominanie wydarzeń z poprzednich tomów.

Początek powieści jest naprawdę słaby. W Tulsie rozpętało się piekło, bohaterom udało się zejść do tuneli, gdzie zamiast skupić się na obmyślaniu planu przeżycia lub poddać się uczuciu strachu czy zagubienia, podejść do dramatycznych wydarzeń na poważnie, wampirskie nastolatki zajmują się komentowaniem wystroju, żarcikami i urządzaniem wojny prysznicowej z wykorzystaniem mocy żywiołów! Największym problemem Zoey staje się fakt, że Erik che się z nią chyba przespać, bo to dorosły (!) wampir z potrzebami. Przypomnę, bohater jest tylko dwa lata starszy od panny Redbird, przemianę przeszedł zaledwie kilka dni temu, ale wedle autorskiej logiki chyba sam fakt jej przejścia robi z niego automatycznie dojrzałego mężczyznę – wybaczcie panie Cast, ale takich cudów nie kupuję. Dojrzałość nie przychodzi wraz z magicznym przekroczeniem pewnej granicy wiekowej, tudzież magicznej przemiany w wampira; zresztą zachowanie Nighta po przemianie wcale nie ulega gwałtownej zmianie.

Panie Cast mają naprawdę irytujące i śmieszne pomysły oraz niezwykłą zdolność do zabijania genialnego potencjału, brutalnego mordownia napięcia i scen akcji (wydarzenia, które z założenia powinny mieć dynamiczny przebieg, są przerywane miałkimi dialogami, wewnętrznymi rozterkami Zoey lub fillerami; autorki niezwykle przeciągają opowieść – cóż skądś trzeba było wytrzasnąć materiał na dwanaście tomów). Zachowanie głównych bohaterów nijak ma się do rozgrywającego wokół nich dramatu. Zoey to - bardzo łagodnie mówiąc - nastoletnia femme fatale i dziwię się, że nie nosi szkarłatnej naszywki na swoich ubraniach. Autorki może chciały dodać swej serii pieprzyku, ale jego nadmiar sprawia, że cykl staje się ciężkostrawny. Lektura zamienia się momentami w prawdziwy czytelniczy survival dla wytrwałych twardziel, którzy są w stanie znieść tortury autorek. Gdyby P.C. i Cristin więcej energii włożyły w budowanie akcji, a nie ciągłe opisywanie problemów miłosnych bohaterki, seria mogłaby być o niebo lepsza.

Ponarzekałam, upuściłam trochę pary, więc przyszła pora na obiecane plusy. Mnie więcej od połowy „Osaczona” nabiera rumieńców. Autorki litują się nad zrozpaczonym czytelnikiem i wreszcie zajmują się rozwojem akcji. Doczekałam się wypatrywanych dramatów, wartkiej akcji i mroku, co znacząco podniosło moją ogólną ocenę powieści. Była krew i potwory, a bohaterowi wreszcie zajęli się czymś sensowniejszym niż zwiedzanie kanałów.

Dokończę tę serię, ale podejrzewam, że lekturze jeszcze nie raz będzie towarzyszyła irytacja. Pisarki niepotrzebnie tak bardzo rozciągnęły cykl, który mógłby zakończyć się na pięciu/sześciu tomach, gdyby skupiły się na akcji i dopracowaniu wątków, a nie na ciągłej paplaninie Zoey i powtarzaniu wydarzeń z poprzedniej części. 

Zżera mnie ciekawość, co też panie Cast przyszykowały dla czytelnika w siedmiu kolejnych tomach. Będzie równia pochyła i dno, czy autorki doznały olśnienia i spłynął na nie twórczy geniusz? Na pewno się przekonam, ale z lekturą kolejnego tomu chyba jednak trochę poczekam. 
 

sobota, 15 sierpnia 2015

"Nieposkromiona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 4)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2010

Życie robi się nieznośne, gdy przyjaciele są na ciebie wściekli. W ciągu tygodnia Zoey traci wszystkich swoich trzech chłopaków i staje się wyrzutkiem, choć jeszcze niedawno otaczał ją krąg znajomych. Teraz liczba przyjaciół zmalała do dwóch osób, z których jedna jest Nieumarłą, a druga Nienaznaczoną.
Tymczasem Neferet wypowiada wojnę ludziom. Zoey jest temu przeciwna, ale czy ktokolwiek jej wysłucha? Wydarzenia w szkole dla dorastających wampirów przybierają niebezpieczny obrót. Zostają ujawnione szokujące fakty, budzi się pradawne zło.


Opłacało się być wytrwałą czytelniczką i męczyć się nieco z trzema pierwszymi tomami „Domu Nocy”. Czarty tom serii jest po prostu niesamowity. Po trwającym nieskończoną ilość stron roztrząsaniu miłosnych perypetii Zoey Redbird, siedemnastoletniej wampirzej adeptki, przyszedł czas na wprowadzenie do fabuły krwi (która  nie ma nic wspólnego z wampirzymi posiłkami i dobrowolnymi ofiarami), konkretnych spisków, mrocznych i bardzo niebezpiecznych wrogów. Akcja w „Nieposkromionej” zawiązała się, że aż miło.

Od wydarzeń przedstawionych w poprzedniej części minęły zaledwie dwa dni. Neferet dopięła swego, Zoey została sama. Przyjaciele się od niej odwrócili. Młodzi mężczyźni, których pokochała odeszli. Przy odrzuconej bohaterce pozostała jedynie Afrodyta, ale jej obecność nie wystarczy wybrance Nyx. Wizjonerka przekazuje nastoletniej koleżance tragiczną wiadomość - bez przyjaciół zginie i to dosłownie. Tylko otoczona bliskimi jest w stanie uniknąć podstępnych szponów śmierci. Atmosfera w Domu Nocy gęstnieje z dnia na dzień. Kapłanka dąży do wszczęcia wojny z ludźmi, a bezpieczną do tej pory noc zagarniają dla siebie tajemnicze kreatury czające się w najmroczniejszych cieniach. Afrodyta wygłasza proroctwo o powrocie niebezpiecznego demona, który siał postrach wśród Czirokeskich plemion. Dzieję się dużo, wydarzenie rozgrywają się bardo szybko, a zakończenie powieści wywołuje dreszcze i doprowadza czytelnika do okrzyku „Chcę więcej!”.

„Nieposkromiona” jest tytułem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Niezwykle zaangażowałam się w lekturę, przeszywały mnie ciarki podczas czytania co mroczniejszych scen. Szalenia zaintrygował mnie wątek Kruków Prześmiewców i ich pana. Intensywnie przeżywałam fabułę i nie przeszkadzał mi nawet stylizowany na młodzieżowy język powieści (choć niektóre wyrażenia były dla mnie całkowicie obce). Bardzo się cieszę, że mam na półce piąty tom cyklu, bo powieść kończy się w tak niesamowitym momencie,  że ręce aż świerzbią, by bezzwłocznie otworzyć kolejną część.

Nie spodziewałam się, że „Nieposkromiona” okaże się aż tak wciągającym, rozbudzającym ciekawość tytułem. Mam straszną nadzieję, że piąty tom będzie równie dobry.
 

czwartek, 30 lipca 2015

"Wybrana" P.C Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 3)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 296
Rok wydania: 2010

Do Domu Nocy zakradły się ciemne moce i żądza krwi, a szkolne przygody dorastającej wampirki Zoey Redbird stają się coraz bardziej tajemnicze. Ci, którzy wydawali się przyjaciółmi, okazują się wrogami, a zaprzysięgli wrogowie... stają się przyjaciółmi. Odwaga Zoey zostaje wystawiona na większą próbę niż kiedykolwiek przedtem. Przed nią nie lada wyzwanie. Wie, że tylko ona z pomocą przyjaciół może uratować Stevie Rea, która przeistoczyła się w nieumarłą. Wszystko co odkryje, musi być zachowane w tajemnicy przed resztą mieszkańców Domu Nocy, w którym zaufanie stało się towarem deficytowym.

Za mną lektura trzeciego odcinka książkowej telenoweli o miłosnych rozterkach siedemnastoletniej Zoey Redbird. Akcja „Wybranej” ponownie w dużej mierze skupia się na śledzeniu zagubienia głównej bohaterki, która nie potrafi zdecydować, z którym z trójki znanych sobie chłopaków powinna pozostać w związku. Obok wątku miłosnego pojawia się wreszcie zawiązanie intrygi, której obecność była sygnalizowana niemal od pierwszej części.

„Dom Nocy” to seria paranormal romance skierowana do nastolatek. Jak utarło się w takich powieściach, narratorką jest główna bohaterka, więc zasadne jest, że świat poznajemy jej oczami i obserwujemy jej zmagania z nastoletnimi problemami, które dojrzalszym czytelnikom wydadzą się błahe i głupie. Niestety w tym tomie nie robi ona na czytelniku zbyt sympatycznego wrażenia, ale to kwestia sposobu kreacji tej postaci. Panie Cast chciały widocznie pójść o krok dalej i ze standardowego trójkąta miłosnego zrobiły czworokąt, co ostatecznie sprawiło, że Zoey stała się nastoletnią femme fatale (łagodnie mówiąc). Bohaterka wywołuje wrażenie zbyt mocno skupionej na sobie, jakby problemy jej przyjaciół, które, obiektywnie patrząc, są o wiele poważniejsze niż jej rozterki, w ogóle nie istniały. Wypada tylko westchnąć – no cóż, taki urok narracji pierwszoosobowej.

Język powieści nadal jest bardzo silnie stylizowany na język młodzieży. Tłumaczka miała do tego pełne prawo, bo akcja toczy się w środowisku młodych ludzi, jednak nie zmienia to faktu, że sposób wypowiadania się bohaterów wydaje się przerysowany. W dwóch poprzednich recenzjach tej serii zwróciłam uwagę na potknięcia w tłumaczeniu. Zdaje się, że jest lepiej, bo wychwyciłam tylko jedno dziwnie brzmiące sformułowanie, które nie jest jednak błędem - „Jest kłamczynią […]”, str. 142. Przyznam, że nie znałam tej formy, zawsze wydawało mi się, że żeński odpowiednik rzeczownika „kłamca” to „kłamczucha”. Może w jakimś regionie Polski dominuje zaprezentowana odmiana? Znacie tę formę, używacie jej?

P.C i Cristin stworzyły cykl, w którym wykreowały kolejny, współczesny wizerunek wampirów. Wizerunek, który niewiele ma wspólnego z klasycznym. W tym tomie pisarki przygotowały jednak niespodziankę i obok atrakcyjnych nastolatków z tatuażami pojawiły się łaknące krwi, czerwonookie, pozbawione uczuć potwory – zdaje się, że panie zdecydowały się na ukłon w stronę klasyki, co mnie osobiście cieszy.

„Dom Nocy”  jest serią z mankamentami, ale ja – miłośniczka wątków wampirycznych – z chęcią poznaję kolejną serię traktującą o krwiopijcach. Autorki miały świeży i moim zdaniem ciekawy pomysł na połączenie wątków wampirycznych z mitologicznymi i mistycznymi, jednak wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

czwartek, 16 lipca 2015

"Zdradzona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom2)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2010

Druga część DOMU NOCY. Zoey Redbird, adeptka w szkole wampirów, czuje, że wreszcie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Została przewodniczącą Cór Ciemności i co ważniejsze, ma chłopaka... a nawet dwóch.
Tymczasem w środowisku zwykłych śmiertelników dochodzi do tragedii − ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie tropy wiodą do Domu Nocy. Kiedy ludziom z jej dawnego otoczenia grozi niebezpieczeństwo, Zoey zaczyna sobie uświadamiać, że niezwykła moc, jaką została obdarzona, obraca się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna musi znaleźć w sobie dość odwagi, by stawić czoło najgorszemu – zdradzie. 

Udział w różnego rodzaju wyzwaniach literackich ma istotny plus – ma się wreszcie motywację, by sięgnąć po kurzące się na półkach tytuły, które od lat czekają w kolejce na lepsze czasy. Kiedy postanowiłam sięgnąć po powieść zawierającą w sobie wątek trójkąta miłosnego, długo zastanawiałam się, czy posiadam w biblioteczce tytuł, który będę mogła przyporządkować temu punktowi wyzwania 2015 Reading Challenge. Wtedy przypomniałam sobie o serii „Dom Nocy” autorstwa P.C. i Kirstin Cast. Gdzie znajdę poszukiwany wątek, jak nie w powieści paranormal romance dla nastolatek?

„Zdradzona” jest drugim tomem cyklu o przygodach szesnastoletniej, wyróżnionej przez boginię Nox adeptki w szkole wampirów, Zoey Redbird. Akcja tej części rozgrywa się kilka tygodni po wydarzeniach przedstawionych w pierwszym tomie i skupia się przede wszystkim na ukazaniu miłosnych rozterek bohaterki, która jest zadurzona nie w dwóch, a w trzech przystojnych chłopakach – Heacie, „byłym” chłopaku, z którym została Skojarzona, Eriku, najprzystojniejszym wampirze w Domu Nocy i Lorenie, starszym o kilka lat nauczycielu poezji. Lwia część fabuły skupia się na przedstawieniu uczuć Zoey, która nie potrafi zdecydować, z którym obiektem westchnień chce się związać na stałe. Gdzieś na tle romantycznych wynurzeń toczy się całkiem ciekawa akcja, której przyświeca hasło „Ciemność nie zawsze oznacza zło , tak jak światło nie zawsze oznacza dobro.”

W „Zdradzonej” mamy ociupinkę kryminału i całkiem sporą porcję intryg.  Postacie ukazują swoje drugie oblicza. Największy wróg głównej bohaterki, Afrodyta, pokazuje swoją jaśniejszą stronę. Mentorka Zoey zaczyna natomiast budzić w podopiecznej niepokój.

„Zdradzona” to całkiem fajny paranormal romance, ale słabe tłumaczenie robi swoje i odbiera temu tytułowi sporo uroku. Podobnie, jak w pierwszym tomie można znaleźć tu sporo błędów i usterek, które znacząco obniżają przyjemność lektury

Język powieści jest stylizowany na młodzieżowy, tymczasem można znaleźć w tekście wyrażenie, które posłowałyby do powieści historycznej, a nie młodzieżowej: wyraz „jedzenie” (food) został w wielu miejscach przetłumaczony jako „jadło”; „zaufać” (trust) przybrało formę „zawierzyć” („Po prostu musicie zawierzyć mojej intuicji”, str. 108). W kilku miejscach mamy do czynienia ze składnią, która nie wygląda naturalnie w powieści młodzieżowej: „Nawet jeśli tylko wydawać się będzie, żeś nie była mu wierna, i tak cię udusi w twoim łóżku”, str. 211; „Dziękuję, żeś mnie odprowadził”, str 296.

Niestety tłumaczka popełniła też błędy związane z nieznajomością angielskich idiomów i niewłaściwym doborem polskich odpowiedników. Dla dociekliwych zamieszczam spis kilku pomyłek i błędów, których nienaturalność kłuła mnie w oczy podczas czytania polskiego tłumaczenia, budząc we mnie wewnętrzny imperatyw porównania fragmentów oryginalnego tekstu powieści z jej przekładem:
 - tłumaczka zamiast przetłumaczyć ,,speed bump" jako zwykły ,,próg zwalniający", zapożyczyła angielski idiom ,,sleeping policeman" i powstał nam mały potworek językowy „leżący policjant”. Nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, żeby ktoś nazwał próg zwalniający na drodze leżącym policjantem,
-  „join in” – „przyłączać się", "włączać się” przybrało w zdaniu nienaturalnie brzmiącą formę „nastała” (Wiedziałam, że to egoistka, od samego początku, gdy tylko do nas nastała”, str. 77 – „nastała” z powodzeniem mogło by zostać zamienione wyrazem „przystąpiła”),
- „sneak in” – „zakraść się” zostało przetłumaczone na wyraz, którego nie znalazłam w żadnym z posiadanych przeze mnie słowników polszczyzny,  „wsmknąć”,
- nie przetłumaczono często używanego przez Bliźniaczki wyrażenia „ditto” oznaczającego „jak wyżej”, „ja też” – ciężko mi uwierzyć, że polskie nastolatki posługują się tym angielskim zwrotem na co dzień, a do tego znają jego znaczenie,
- tłumaczka nieprawidłowo zastosowała czasownik „splantować”, który oznacza wyrównywanie powierzchni gruntu: „Ale też splantowała ją, mówiąc, i to lodowatym, pełnym nienawiści tonem, że Nyx cofnęła swoje łaski , więc odtąd wizje Afrodyty są niewiarygodne. Nie tylko ja o tym wiedziałam, ale praktycznie cała szkoła.”, str 175 (oryg. But Neferet had told Aphrodite, in cold, hateful words, that Nyx had withdrawn her favor from her, and she'd made it clear to me (and practically the entire school) that Aphrodite's visions were false. – Ale Neferet powiedziała Afrodycie, przy pomocy zimnych i nienawistnych słów, że Nyx cofnęła od niej swoje łaski i jasno dała do zrozumienia mnie (i praktycznie całej szkole), że wizje Afrodyty są fałszywe).


Książka przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka z w której występuje trójkąt miłosny.
 

poniedziałek, 20 października 2014

"Naznaczona" P.C. Cast, Kristin Cast

Seria: Dom Nocy (tom 1)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 328
Rok wydania: 2009

Zoey to zwyczajna nastolatka, która dzieli życie między szkolną monotonię a rodzinną sielankę. Pewnego dnia cały jej świat staje na głowie. Zostaje Naznaczona i musi udać się do szkoły Domu Nocy. Tylko tam może przejść niezbędną Przemianę w dorosłego wampira. Dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym, fascynującym świecie. Wkrótce odkrywa, że jest wyjątkowa, co przysparza jej wielu wrogów. Sprzymierzeńcem Zoey okazuje się Erik, jeden z najbardziej atrakcyjnych i utalentowanych wampirów w szkole.


Kiedy kilka lat temu na polskim rynku wydawniczym nastał boom na powieści o wampirach, bardzo się ucieszyłam. Jeszcze przed wydaniem „Zmierzchu” Stephenie Meyer, lubiłam sięgać po literaturę traktującą o krwiopijcach. Po oszałamiającym sukcesie tetralogii Meyer, rynek został zalany powieściami z gatunku paranormal romance, w których królowały wampiry, a ja stałam się właścicielką całkiem pokaźnej liczby takich tytułów. Jedne z nabytych przeze mnie książek były lepsze, inne były niestety gorsze. W mojej kolekcji znalazło się również miejsce na budzącą sporo kontrowersji serię duetu matki i córki: P.C. Cast i Kristin Cast. Kilka tomów serii przeczytałam, inne kupowałam i odkładałam na półkę nieprzeczytane. Zbierałam cykl w imię zasady „przeczytam wszystko, kiedy wyjdzie całość”. W Stanach właśnie ukazał się dwunasty i zarazem ostatni tom serii, więc najwyższy czas, żebym przeczytała zalegające na półce tomy.

„Naznaczona” jest pierwszym tomem "Domu Nocy". Cykl koncentruje się na historii nastolatków przechodzących przemianę w wampiry. Panie Cast zmodyfikowały nieco wątek wampiryczny. Wampiryzm w powieści nie jest skutkiem ugryzienia, przemianę inicjują zmiany hormonalne zachodzące w ciałach niektórych nastolatków. Główna bohaterka Zoey Redbird, pełniąca również rolę narratorki, zostaje naznaczona przez Trackera i rozpoczyna przemianę – niestety pisarki nie pokusiły się o wyjaśnienie roli tajemniczego wampira naznaczającego nastolatków. Wkrótce okazuje się, że wyalienowana heroina nie jest przeciętną wampirzycą. Jak wiele innych bohaterek powieści paranormal romance posiada ona wyjątkowe cechy i umiejętności, które ujawniają się wraz z rozwojem akcji.

Chociaż bohaterami „Naznaczonej” są wampiry, to powieść porusza problemy bliskie zwykłym, współczesnym nastolatkom – poczucie braku przynależności do grupy, chęć znalezienia przyjaciół, konflikty szkolne, pierwsze zauroczenia i inicjacje, problem zetknięcia się z alkoholem i narkotykami. Mieszkające w Domu Nocy – szkole z internatem – wampiry, to nastolatki z typowymi dla wieku dojrzewanie problemami i rozterkami.

Świat wykreowany przez panie Cast, jest niebanalny. Mamy tu połączenie wątków wampirycznych z mitologicznymi, pod tym względem cykl wyróżnia się z pośród innych tytułów paranormal romance tego rodzaju. Fabuła nie jest może wybitna, ale nie zaprzeczę, że pomysł na książkę jest ciekawy. Pod koniec pierwszego tomu zawiązuje się nam już jakiś konkretniejszy wątek związany z tajemnicami skrywanymi przez niektórych bohaterów powieści.

„Naznaczona” -  literacko -  nie jest dobrym tytułem. Język potrafi drażnić, ale nie wszystkie dziwne sformułowania są zasługą autorek. Znalazłam w tej powieści kilka rzucających się w oczy kwiatuszków, np.: współmieszkanka (w oryginale roommate – współlokator/współlokatorka; tłumaczka nieco tu przekombinowała), ojciach ( oryg. step-loser, tutaj tłumaczka poradziła sobie moim zdaniem nieźle, ale w przypisie mogłoby znaleźć się wytłumaczenie dlaczego użyto właśnie takiego terminu), trafiło się niezbyt fortunne sformułowanie „nasienie Nyks” (oryg. Nyks seed, wyraźnie mamy tu do czynienia z pechowym doborem słów, bo Nyks jest kobietą; w tym miejscu wina leży po stronie autorek), pojawia się w tekście sztucznie brzmiące stwierdzenie „dopiero tu nastałam” (oryg. „I just got here”, co spokojnie można było przetłumaczyć jako: „Dopiero tu przyjechałam”), „podpieszczać się” (oryg. „make out” można było przetłumaczyć na naturalniej brzmiące „obściskiwać się”), w tekście trafił się także błąd leksykalny (nieprawidłowo zastosowano nazwę pewnej czynności erotycznej; w tym miejscu nie będę jednak wdawała się w szczegóły).

Pierwszy tom „Domu Nocy” jest typową powieścią paranormal romance, z tradycyjnym już w tym gatunku trójkątem miłosnym. Powieść jest skierowana zdecydowanie do starszej młodzieży. Literacko „Naznaczona” jest mocno naciąganym, średnim tytułem, natomiast fabularnie powieść całkiem przypadła mi do gustu. Polecać tej książki wymagającym czytelnikom nie będę, ale skłamałabym gdybym powiedziała, że lektura tego tytułu mnie męczyła.

Podeszłam do lektury „Naznaczonej” z dystansem, i nawet dość widoczne dla mnie potknięcia w tłumaczeniu nie zepsuły mi przyjemności z obcowania z tym tytułem. Byłam czytelnikiem naiwnym - nie analizowałam, nie patrzyłam na tytuł krytycznym okiem. Czytałam, dałam wciągnąć się w fabułę i czułam się z tym bardzo dobrze.