Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Anderson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Anderson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2014

"Dyscyplina" Marina Anderson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria wydawnicza: Czerwona Seria
Liczba stron: 246
Rok wydania: 2104

Młoda angielska zakonnica odbywa nowicjat w zakonie w Rio de Janeiro, gdzie zbiera pieniądze dla dzieci żyjących na ulicach. W ten sposób trafia do domu zamożnego, eleganckiego i wyrafinowanego playboya, którego charyzma robi na niej ogromne wrażenie. Mężczyzna otwiera jej oczy na korupcję, która szaleje w brazylijskim mieście niczym zaraza. Pozbawiona złudzeń dziewczyna wraca do Anglii, by tam pracować dobroczynnie, lecz przystojny nieznajomy znowu się pojawia w jej życiu. Urzeczona jego dominującą naturą młoda kobieta porzuca habit, by poznać cielesne rozkosze. Odkrywa nie tylko świat fizycznych uniesień, ale też drzemiącą w sobie siłę. Zamiast wrócić do Brazylii z kochankiem, zakłada własny „wewnętrzny krąg” bogatych przyjaciół, których łączą podobne upodobania, i niebawem zdaje sobie sprawę z tego, że zbieranie funduszy na cele charytatywne może być zarówno niekonwencjonalne, jak i nadzwyczaj przyjemne.


Twórczość Mariny Anderson nie jest mi obca. Do tej pory miałam okazję poznać dwie powieści tej pisarki - każda z nich była bardzo odważna i zmysłowa. Również tym razem Anderson uraczyła mnie mocną i kontrowersyjną literaturą erotyczną.

Chloe jest nowicjuszką zbierającą w Rio de Janeiro datki na rzecz biednych dzieci. Młoda kobieta trafia do domu zamożnego i zdeprawowanego playboya – Carlosa Roki. Mężczyzna, który uwielbia dominację, od razu stawia sobie za cel wciągniecie młodej zakonnicy w mroczny świat erotycznej uległości.

Niewinność Chloe stanowi dla Carlosa wyzwanie. Pierwszą rzeczą, którą robi bohater jest otwarcie dziewczynie oczu na to, gdzie trafiają zbierane przez nią pieniądze. Kiedy nowicjuszka przekonuje się, że większość datków jest przeznaczona na łapówki, jej wiara zostaje mocno podkopana. Dziewczyna występuje z klasztoru i powraca do Anglii, gdzie zatrudnia się w organizacji charytatywnej. Śladem byłej zakonnicy rusza Carlos i jego partnerka Livia. Przystojny bogacz z łatwością odnajduje Chloe i przekonuje ją, by zamieszkała z nim i jego partnerką. Chloe wpada w sidła pary i szybko poddaje się erotycznemu dyscyplinowaniu. Dziewczyna pod bacznym okiem swych nauczycieli odkrywa swoją zmysłową naturę oraz łamie kolejne erotyczne bariery. Chloe wyzbywa się wszelkiego wstydu i uczy się czerpać nieograniczoną przyjemność z całkowitego poddania się swoim partnerom.

„Dyscyplina” to dzika i pikantna powieść, która rozgrzewa emocje do czerwoności. Książka jest wypełniona zmysłowymi i odważnymi opisami. Bohaterowie są wyzwoleni i bezwstydni, urzeczywistniają najdziksze erotyczne zachcianki. Zapomnijcie o ograniczeniach, cała fabuła „Dyscypliny” to przelana na papier intymna fantazja, dlatego niektóre sytuacje przedstawione w książce są wysoce nieprawdopodobne i ciężko wyobrazić sobie, by mogło do nich dojść w rzeczywistości. Anderson nie stawia sobie ograniczeń i pisze o tym, co być może wyobrażało sobie wielu z nas, jednak mało kto miałby odwagę przyznać się do owych niegrzecznych myśli.

Jeżeli planujecie sięgnąć po twórczość tej pisarki pamiętajcie, że Marina Anderson nie stawia na realność opowieści, ale na stworzenie nieskrępowanej żadnymi ramami przyzwoitości czy wstydu historii wyciągniętej z najbardziej wstydliwych i pikantnych erotycznych fantazji.

„Dyscyplina” jest skierowana dla czytelników dorosłych, lubiących mocą, perwersyjną literaturę erotyczną, w której bohaterów nie krępują żadne ograniczenia. Jeśli gustujecie w powieściach bardziej realistycznych, to nie sięgajcie po „Dyscyplinę”, w której intymne marzenia stają się elementem fabularnej rzeczywistości. Jeśli natomiast chcecie wraz z bohaterami przeżyć gorącą i bezwstydną erotyczną przygodę, ten tytuł jest właśnie dla was. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.


środa, 19 czerwca 2013

"Mroczny sekret" Marina Anderson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria wydawnicza: Czerwona Seria
Liczba stron: 248
Rok wydania 2013

Sekretny świat seksualnych obsesji i erotycznych intryg
 
Harriet Radcliffe ma dwadzieścia trzy lata, stałą pracę i narzeczonego. Z pozoru jest szczęśliwa, ale tak naprawdę jej życie jest bardzo nudne. Wszystko wskazuje na to, że nadszedł właściwy moment, aby do przewidywalnej codzienności wprowadzić odrobinę pikanterii.

Dziewczyna odpowiada na ogłoszenie o pracę i nieoczekiwanie zostaje asystentką znanej na całym świecie gwiazdy filmowej. Nagle otwiera się przed nią sekretny świat seksualnych obsesji i erotycznych intryg. Zanurzając się w nim, Harriet stopniowo i z niemałym zaskoczeniem odkryje własne potrzeby i pragnienia. 

W „Mrocznym sekrecie” Marina Anderson łamie wszelkie tabu. Powieść jest jeszcze bardziej kontrowersyjna niż „Przystań posłuszeństwa” – wcale się nie dziwię, że pisarka publikuje swe powieści pod pseudonimem.

Powieści z Czerwonej Serii jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, to rzeczywiście publikacje DLA KOBIET, KTÓRE PRAGNĄ WIĘCEJ. To książki przeznaczone dla odważnych czytelniczek, które mają już dość nieśmiałych dziewic, wprowadzanych w miłosne arkana przez dominujących, zaborczych mężczyzn. Bohaterki wszystkich dotychczas wydanych w serii książek, to kobiety świadome swej seksualności, to one grają w tych opowieściach wiodącą rolę i to przyciąga mnie do tej serii. Koniec z zahukanymi Kopciuszkami, pora na bohaterki, które nie wstydzą się swej seksualności!

Harriet Radcliffe - główna bohaterka powieści - postanawia zrezygnować ze swego monotonnego, uporządkowanego życia. Dwudziestotrzylatka porzuca narzeczonego, który dawał jej stabilizację, ale nie zapewniał żadnego dreszczyku emocji. Bohaterka rezygnuje z dobrze płatnej, jednak monotonnej pracy. Harriet jest gotowa rozpocząć nowe życie, nie przypuszcza tylko, że upragnione zmiany zabiorą ją w całkiem nowe rejony erotyki. Kobieta odkryje w sobie namiętności, o których nie miała pojęcia.  

Dziewczyna przyjmuje posadę asystentki pięknej aktorki Roweny Farmer. Nowa pracodawczyni wymaga na Harriet, by ta zamieszkała wraz z nią, jej mężem i przyrodnim bratem Chrisem. Główna bohaterka nie podejrzewa, że staje się właśnie pionkiem ustawianym na szachownicy, że jej przybycie zmieni erotyczny trójkąt w bardziej skomplikowany czworokąt.

Lewis, mąż Roweny, akceptuje kazirodczy związek swej żony. Chris działa na małżonkę sławnego reżysera jak narkotyk, kobieta nie umie z niego zrezygnować. Przybycie Harriet ma wstrząsnąć trzydziestoletnią aktorką, ma zmusić ją do dokonania ostatecznego wyboru pomiędzy mężem a bratem – sprowokowanie Roweny do podjęcia decyzji nie jest jedyną rolą Harriet. Lewis planuje nakręcić film na podstawie historii swej rodziny. Asystentka żony ma odegrać jedną z kluczowych ról w tworzonym przez niego obrazie. Reżyser obserwuje rozwój wypadków oraz reakcje swych aktorów i na ich podstawie, na bieżąco, tworzy scenariusz filmu mającego nosić tytuł Mroczny sekret. Czy Lewis z zimną krwią będzie wykorzystywał Harriet do swych celów, a może obmyślony przez niego scenariusz zostanie poddany drastycznej korekcie?

Powieści wchodzące w skład Czerwonej Serii to śmiałe erotyki, które niejednokrotnie szokują czytelnika. Tutaj dominuje seks w najbardziej śmiałych odsłonach, a nie subtelny romans.  Powieści, które ukazują się w serii są bogate nie tylko w plastyczne, szczegółowe erotyczne opisy, ich fabuły nierzadko łamią społeczne tabu – wrażliwi czytelnicy, którzy nie są na to przygotowani mogą być zszokowani i zniesmaczeni. Uważam, że wydawca dokonał świetnej decyzji opatrując nowe książki ukazujące się w Czerwonej Serii w nalepkę ostrzegającą przed śmiałymi scenami erotycznymi.   

Bohaterów „Mrocznego sekretu”  nie krępują żadne konwenanse, i nawet ja - osoba czytająca śmiałe erotyki – czułam się niewyraźnie, kiedy czytałam o igraszkach przyrodniego rodzeństwa. Muszę przyznać, że mimo całego dystansu do wątku Roweny i Chrisa, nie mogę odmówić Anderson pewnej dozy odwagi, że poruszyła tak kontrowersyjny temat jak związek kazirodczy. Problem kazirodztwa, mimo swej kontrowersyjności został ukazany interesująco - zwłaszcza jeśli chodzi o aspekt emocjonalny.

W powieści znalazły się dwa elementy, które nie do końca przypadły mi do gustu. Bohaterka nie zawsze kierowała się rozsądkiem, a ciężko mi uwierzyć, że jakikolwiek człowiek uległby seksualnemu zniewoleniu do tego stopnia, iż opuszczałby go zdrowy rozsądek, a ważniejsze stałoby się erotyczne zaspokojenie. Drugi element, który mnie zaskoczył, to podobnie jak w przypadku „Przystani posłuszeństwa”, fakt, iż autorka nawet słowem nie zająknęła się o stosowaniu przez bohaterów zabezpieczenia przed niechcianą ciążą, czy chorobami wenerycznymi. Przyznam, że współczesne autorki romansów, czy powieści erotycznych przyzwyczaiły mnie do tego, że w swych utworach kładą nacisk na zaznaczenie tego aspektu współżycia. Anderson mogłaby być nieco bardziej wiarygodna, jeśli chodzi o takie sprawy.

Podsumowując. „Mroczny sekret” jest powieścią mocno kontrowersyjną. Opisy są zmysłowe, a tematyce daleko do banału. Bohaterowie na pewno nie są szablonowi. Książka podobała mi się mimo minusów, o których wspomniałam.  

„Mroczny sekret” polecam dorosłym czytelniczkom, które lubią kontrowersyjne erotyczne powieści, w których nie istnieje tematyka tabu. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.
 

 

czwartek, 21 lutego 2013

"Przystań posłuszeństwa" Marina Anderson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria wydawnicza: Czerwona Seria
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2013

Pragnęła zmiany. Nauczył ją rozkoszy i stał się jej obsesją
 Młoda mieszkanka Londynu Natalie Bowen wzbudza zazdrość wielu kobiet. Choć jej kariera zawodowa to pasmo sukcesów, to jej życie osobiste jest istną katastrofą. Natalie zaczyna mieć obawy, że nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa.
Zmęczona tym stanem zapisuje się na ekskluzywny wyjazd weekendowy. Otoczony tajemnicą kurort o nazwie „Przystań” wprowadza swoich klientów w świat rozkoszy, których nie wyobrażali sobie nawet w najśmielszych fantazjach. Tutaj każdy może poznać przyjemności spod znaku BDSM w zmysłowym, pełnym luksusów otoczeniu.
Początkowo pełna obaw, Natalie decyduje się odrzucić wstyd i uprzedzenia. W „Przystani” poznaje  Simona – mężczyznę, który zawsze dostaje dokładnie to, czego chce. Czyżby nareszcie Natalie znalazła to, czego potrzebowała?

Gdybym miała wybrać jedno słowo określające powieść brytyjskiej autorki, piszącej pod pseudonimem Marina Anderson, byłoby to słowo „kontrowersyjna”.

Natalie Bowen jest kobietą sukcesu, która uwielbia dominować zarówno w pracy, jak i w łóżku. Po tym jak jej kolejny związek kończy się zerwaniem, właścicielka kobiecego pisma zaczyna zastanawiać się, co jest z nią nie tak? Bohaterka wraca do pustego mieszkania, a poczucie samotności zmuszą ją do skontaktowania się z przyjaciółką, która od jakiegoś czasu nie utrzymuje z nią kontaktu. Natalie jest zirytowana, kiedy udaje jej się wreszcie dodzwonić do Jane a ta serwuje jej całą garść wymówek, by w końcu z trudem znaleźć termin na spotkanie. Jak się okazuje Jane, która podobnie jak Natalie miała problemy z mężczyznami, prowadzi teraz satysfakcjonujące i bogate życie erotyczne. Redaktorka prosi swoją koleżankę o zdradzenie jej sekretu takiego powodzenia. Jane, choć niechętnie, udziela jej informacji o Przystani Posłuszeństwa, ekskluzywnym, tajnym klubie, w którym ludzie tacy jak Natalie i ona - ludzie lubiący dominować w każdym aspekcie życia - uczą się czerpać przyjemność z posłuszeństwa i całkowitego poddania się partnerowi. Bohaterka jest zdeterminowana, by przejść przemianę i prosi przyjaciółkę, by ta poleciła ją organizatorowi erotycznego kursu.

Powieść Mariny Anderson jest niesamowicie odważna. Postacie zapuszczają się w bardzo kontrowersyjne rejony erotyki. Bohaterowie uczęszczający na kurs posłuszeństwa, oddają się ekstatycznym orgiom i poddają się wyuzdanym praktykom seksualnym. W Przystani nie ma miejsca na wstyd i nieśmiałość, liczy się jedynie spełnianie poleceń instruktora i nauczenie się czerpania przyjemności z bycia osobą uległą. W powieści nie brak opisów bardzo odważnych scen, budzących niepokój czytelnika, który zaczyna się zastanawiać, czy ludzie naprawdę czerpią przyjemność z takich praktyk? W utworze pojawiają się opisy seksu grupowego, praktyk BDSM i uprawiania miłości przed publicznością – odważnie, jednak nie każdy przetrawi takie wątki, więc osoby chcące przeczytać powieść Anderson, powinny mocno się  zastanowić, czy dadzą radę przebrnąć przez ogromną ilość nieprzyzwoitych opisów odważnych praktyk seksualnych.

Mnie w tej publikacji zgrzytały dwie rzeczy. Na jednej z pierwszych lekcji, Natalie i Hester – jej koleżanka z trzyosobowej grupy ćwiczeń – otrzymują polecenie odbycia stosunku z obcym dla nich mężczyzną – niestety, scena została opisana w taki sposób, że zamiast dreszczyku podniecenia odczuwałam jak po kręgosłupie wędrują igiełki strachu i niepokoju. Drugą rzeczą, która wydaje się niezwykle dziwna jest fakt, że na stronach powieści ani razu nie pojawia się wzmianka o stosowaniu zabezpieczeń. Bohaterowie, którzy biorą udział w orgiach i mają w trakcie kursu wielu partnerów, nie poświęcą nawet jednej myśli chorobom przenoszonym drogą płciową czy możliwości zajścia w ciążę – autorka, chcąc doprowadzić do tego, by jej bohaterowie czerpali nieograniczoną przyjemność z obcowania ze sobą, zapomniała o realiach i ja odbieram to jako duży błąd.

„Przystań Posłuszeństwa” nie jest powieścią dla wszystkich. Zanim zdecydujecie się po nią sięgnąć pamiętajcie, że autorka opisuje odważne i zarazem kontrowersyjne praktyki, które mogą się wam nie spodobać, wydać niesmaczne. Książka Mariny Anderson to pozycja dla czytelnika o otwartym umyśle, który jest w stanie zaakceptować bardzo wiele. Ja podeszłam do lektury tej powieści z odpowiednim nastawieniem – wiedziałam czego mogę się spodziewać i przez cały czas lektury pamiętałam o tym, że są na świecie ludzie czerpiący przyjemność z praktyk, jakim oddają się bohaterowie, dzięki temu byłam w stanie zaakceptować ich odważne zachowanie i nie odczuwałam zdegustowania.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.