Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2026

"Serny glob" John Scalzi

Wydawnictwo:  Fabryka Słów
Liczba stron: 345 (e-book)
Rok wydania: 2026 

Gatunek: science fiction

Motywy: Księżyc, ser, społeczeństwo amerykańskie 

„Serny glob” – powieść o tym, co by było, gdyby Księżyc nagle zamienił się w ser.

Zabawna powieść science fiction, w której John Scalzi prowadzi czytelnika przez historię, w której pokazuje jak ludzkość mogłaby się zachować, gdyby doszło do kuriozalnego, niedającego się logicznie wyjaśnić zjawiska przemiany Księżyca w ser. Powieść składa się z rozdziałów, w których towarzyszymy mieszkańcom Stanów Zjednoczonych wywodzącym się z różnych środowisk i obserwujemy ich reakcje na tę niewytłumaczalną sytuację.

Scalzi z humorem przedstawia cały wachlarz ludzkich zachowań i emocji. Nie brakuje tu teorii spiskowych, medialnej sensacji, politycznych przepychanek, internetowych ekspertów czy zblazowanych milionerów. Pod płaszczem lekkiej komedii science fiction autor przemyca satyrę, w której obnaża ludzkie słabości, opierając się przy tym w większości na dość stereotypowym postrzeganiu wybranych przez siebie grup społecznych.

„Serny glob” to lekka i przyjemna lektura, która przede wszystkim bawi i skutecznie poprawia humor.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

"Coldwire" Chloe Gong (czytam po angielsku)

Seria: The StrangeLoom Trilogy (tom 1)
Wydawca: Hodderscape
Liczba stron: 496

Gatunek: science fiction

Motywy: cyberpunk, zaawansowana technologia, wirtualna rzeczywistość, akademia wojskowa, tajna misja, zimna wojna, wyścig technologiczny, tajemnice, intrygi, walka
 
 
 
„Coldwire” autorstwa Chloe Gong to powieść science fiction wpisująca się w podgatunek cyberpunku, skierowana do młodzieży.

Pisarka przenosi czytelników do futurystycznego świata przyszłości, w którym ludzkość funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach: realnym świecie downcountry upadającym na skutek zanieczyszczenia środowiska, klęsk żywiołowych i chorób oraz upcountry, zaawansowanym świecie wirtualnej rzeczywistości, gdzie realną władzę sprawuje korporacja NileCorp. Kreacja świata przedstawionego jest według mnie jednym z największych atutów tej powieści.

W rzeczywistości wykreowanej przez Chloe Gong mamy do czynienia z zaawansowaną technologią oraz interesującym, choć nie całkiem nowym w tym nurcie literatury, konceptem przeniesienia życia do świata wirtualnego. Autorka porusza także związane z tym problemy i napięcia społeczne, prowadzące do buntu. Oprócz konfliktów lokalnych, związanych z anarchistyczną walką z korporacją rządzącą wirtualnym światem StrangeLoom, pojawia się również motyw zimnej wojny oraz wyścigu technologicznego pomiędzy państwami Atahua i Medaluo. W ten fascynujący, choć pełen pęknięć świat Chloe Gong wprowadza dwie młode bohaterki, sieroty, które ze względu na swoje pochodzenie musiały stać się żołnierkami korporacji.

Eirale, stacjonująca w downcountry, zostaje zmuszona do udzielenia pomocy anarchiście, który wrobił ją w zabójstwo. Lia natomiast, kończąca akademię wojskową nastolatka, wraz ze swoim akademickim rywalem zostaje wysłana na tajną misję egzaminacyjną do Medaluo, by odkryć, co stało się z naukowcem, który niespodziewanie zniknął z radarów korporacji.

Czytelnik naprzemiennie towarzyszy obu dziewczynom, stopniowo odkrywając mroczne sekrety związane z realizowanymi przez nie zadaniami. Dwutorowa narracja pozwala spojrzeć na świat „Coldwire” z dwóch skrajnie różnych perspektyw: stopniowo wyniszczanego downcountry oraz sterylnego, pozornie doskonałego upcountry. Jednocześnie wpływa ona na sposób prowadzenia fabuły, która w moim odczuciu rozwija się raczej spokojnie. Chloe Gong stawia przede wszystkim na budowanie świata, politycznego tła oraz stopniowe odsłanianie zależności między bohaterami a systemem, w którym przyszło im funkcjonować.

Eirale i Lia są postaciami dobrze wpisującymi się w realia przedstawionego uniwersum. Ich decyzje wynikają z ograniczeń, jakie narzuca im świat, w którym przyszły na świat. Autorka poświęca sporo miejsca ich rozterkom i obserwacji otaczającej je rzeczywistości, co nadaje powieści bardziej refleksyjny charakter. Zabrakło mi jednak wyraźniejszego napięcia. Mimo że stawka wydarzeń jest wysoka, podczas lektury rzadko towarzyszyło mi poczucie zagrożenia czy narastającej presji, którego oczekiwałam – muszę zaznaczyć, że jest to kwestia moich indywidualnych odczuć, a inni, nastoletni czytelnicy mogą inaczej ocenić ten element powieści.

„Coldwire” to książka, która zainteresuje czytelników ceniących cyberpunkowy klimat, rozbudowane uniwersum, motywy społeczne i ukryte intrygi. Choć tempo narracji bywa nierówne, a emocje według mnie pozostają stonowane, powieść broni się pomysłem na świat i konsekwentnie prowadzoną wizją przyszłości. Dla mnie była to lektura przyjemna i intrygująca, choć pozostawiająca pewien niedosyt pod względem intensywności fabularnych wrażeń. Mimo to jestem bardzo ciekawa, jak dalej rozwinie się ta historia.

środa, 30 lipca 2025

"Wiosna Helikonii" Brian W. Aldiss

Cykl: Trylogia Helikonii (tom 1)
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 640
Rok wydania: 2025

Gatunek: science-fiction

Motywy: inna planeta, rozwój cywilizacji, walka pomiędzy ludźmi oraz przedstawicielami rasy fagorów

„Wiosna Helikonii” to pierwszy tom trylogii science-fiction autorstwa Briana W. Aldissa. Książka po raz pierwszy ukazała się w roku 1982, więc jest to tytuł, który zdecydowanie ma już swoje lata, dlatego potencjalny czytelnik powinien wziąć ten fakt pod uwagę, decydując się sięgnąć po tą powieść. Dlaczego? Ponieważ pewne wątki, czy rozwiązania fabularne mogą razić współczesnego odbiorcę. Mnie „Wiosna Helikonii” się podobała, choć zdecydowanie potrzebowałam czasu, by wgryźć się w przedstawioną historię i wsiąknąć w opisywany przez pisarza świat.

Tytułowa Helikonia to planeta krążąca wokół dwóch słońc, co powoduje niezwykle długie cykle pór roku trwające całe pokolenia. W „Wiośnie Helikonii" fabuła koncentruje się na opisie rozwoju cywilizacji ludzi, który zaczyna następować, kiedy trwająca stulecia zima stopniowo ustępuje wiośnie. Pisarz skupił się głównie na przedstawieniu losów rodziny niejakiego Juliego, siedmioletniego, prostego myśliwego, który trafił do podziemnego miasta Pannowal, gdzie zdecydował się zostać kapłanem. Tęskniący za jasnością dnia i rozczarowany przyjętą przez siebie wiarą Juli po pewnym czasie ucieka z mrocznego miasta z grupką towarzyszy na powierzchnię, gdzie zostaje protoplastą rodu rządzącego osadą Oldorando – tak w ogromnym skrócie rozpoczyna się ta złożona historia rozgrywająca się na powierzchni pełnej tajemnic planety Helikonia.

„Wiosna Helikonii” to fascynująca opowieść o rozwoju – od pierwotnych cywilizacji myśliwskich, poprzez cywilizację, w której dominującą rolę odgrywała wiara i kapłani, do cywilizacji gwałtownego rozwoju kulturowego, społecznego i naukowego. Pisarz rozpoczyna tę historię na mroźnych i nieprzyjaznych pustkowiach, gdzie ojciec poluje z synem, później prowadzi nas do podziemnego miasta rządzonego przez kapłanów, by na koniec zabrać nas do rozkwitającego na przestrzeni lat Oldorando, które z prostej osady przekształca się w miasto stanowiące centrum handlu i rozwoju nauki.

Muszę przyznać, że jestem zafascynowana światem Helikonii wykreowanym przez Briana W. Aldisa, światem, który w powieści obserwują z orbity ziemscy naukowcy przebywający na stacji „Avernus”, którzy – podobnie jak czytelnik – są biernymi świadkami przemian klimatycznych, naukowych i społecznych zachodzących na powierzchni planety, a także walk jakie toczą ze sobą ludzie oraz ich odwieczni rywale fagory. Jestem zafascynowana niezwykłą fauną i florą wykreowaną przez pisarza i stworzonym przez niego systemem wierzeń i mitologii mieszkańców świata, obecnością swoistego rodzaju wątków magicznych w powieści, które są  bardziej charakterystyczne dla utworów fantasy niż dla fantastyki naukowej, a jednak idealnie wpisały się w klimat tej powieści.

Brian W. Aldiss napisał według mnie niezwykłą, monumentalną powieść, która nie tylko dostarczyła mi rozrywki, ale skłoniła również do refleksji na temat funkcjonowania świata. Helikonia stanowi niejako lustro dla Ziemi, a rozgrywająca się na niej historia ukazuje kruchość społeczeństw, głęboką zależność od środowiska i swoistą powtarzalność historii.

poniedziałek, 22 lipca 2024

"Lord of the Empty Isles" Jules Arbeaux

Wydawca: Hodderscape
Liczba stron: 562
Rok wydania: 2024

Gatunek: science-fiction, fantastyka

Motywy: zemsta, śmierć, żałoba, międzygwiezdni piraci, dystopia, walka o przetrwanie, więzi, przyjaźń, moralnie szarzy bohaterowie, reprezentacja bohaterów LGBTQ+

 

„Lord of the Empty Isles”  to powieść, w której czytelnik znajdzie połączenie fantastyki i dystopijnej powieści sciensce-fiction, w której wątki magiczne i technologiczne świetnie ze sobą współgrają.

Głównym bohaterem książki autorstwa Jules Arbeaux jest dziewiętnastoletni Remy Canta – zrywacz (witherer)  posiadający moc zrywania więzi (tethers) łączących mieszkańców wykreowanego przez pisarkę świata oraz rzucania śmiertelnych klątw. Młodego mężczyznę poznajemy w przełomowym momencie jego życia, oto po pięciu latach udało mu się w końcu zdobyć ostatni składnik potrzebny do rzucenia klątwy na międzygwiezdnego pirata Idriana Delaciela, który doprowadził do śmierci jego ukochanego brata. Pałający pragnieniem zemsty Remy nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest połączony z zabójcą Camerona więzią losu – najsilniejszym typem wiązania na Veridine, który przenosi klątwę pomiędzy wszystkimi osobami splecionymi tym typem więzi z przeklętym. By zwiększyć swoją szansę na przeżycie (bliskość osób dzielących więź przeznaczenia spowalnia rozwój przekleństwa), Remy musi dołączyć do załogi Idriana i spróbować znaleźć sposób na zerwanie klątwy zanim jego wrogowie odkryją jego tożsamości. Najłatwiejszym sposobem zdjęcia przekleństwa jest bowiem zabicie zrywacza, który zainicjował czar.

Remy za pomocą swojej oddanej przyjaciółki Tirani - tkaczki (weaver) posiadającej umiejętność widzenia wiązań losu - odszukuje Idriana i przyłącza się do ekipy jego międzygwiezdnych piratów. W trakcie podróży bohater poznaje związanych więzią przeznaczenia z Delacielem członków jego załogi, a także odkrywa kierujące nimi motywy. Wbrew sobie Remy zaczyna darzyć załogę statku Astrid zrozumieniem i sympatią. Czy uda mu się jednak zerwać klątwę i uratować swoje i ich życia nim będzie za późno?

Powieść Jules Arbeaux to rozgrywająca się częściowo w przestrzeni kosmicznej historia o walce o przeżycie w z pozoru idealnym świecie, który podniósł się po katastrofie ekologicznej i teraz kwitnie. To poruszająca historia, w której mamy do czynienia z moralnie szarymi bohaterami zmuszonymi do podejmowania bardzo trudnych decyzji w imię mniejszego zła. To bolesna opowieść o stracie i niewyobrażalnym bólu, o trwającej lata żałobie i bardzo wolnym procesie dochodzenia do siebie. To również historia o pięknej przyjaźni ponad wszystko.

Historia przedstawiona w „Lord of the Empty Isles”  chwyciła mnie za serce i wzruszyła. Zakochałam się w sposobie, w jaki Arbeaux opisała relacje łączące załogę Delaciela i w samy Lordzie Pustych Wysp, który gotowy był na wszystko, by ocalić bliskich sobie ludzi. Czytałam tę książkę z ogromną przyjemnością.