czwartek, 17 sierpnia 2017

"Zaklinacz Ognia" Cinda Williams Chima

Seria: Starcie królestw (tom1)
wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 478
Rok wydania: 2017

Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch. Władca Ardenu Gerard nie cofnie się przed niczym, żeby zapanować nad całym kontynentem – nawet przed zniewoleniem czarodziejów. Na jego drodze staje jednak dwoje ludzi, których uczucia zranił za bardzo.
Adrian, syn Wielkiego Maga i królowej Fellsmarchu, marzy o tym, by zostać magicznym uzdrowicielem. Gdy jego ojciec ginie w zasadzce wroga, poprzysięga zemstę i doskonali znajomość trucizn. Jenna ma na karku tajemnicze znamię, a jej serce bije w rytm płomieni. Przez lata zmuszana była do pracy w kopalniach miasta Delphi. Przyłącza się do walki, gdy żołnierze Ardenu zabijają jej przyjaciół.

Wspólny cel splata losy Adriana i Jenny na ardeńskim dworze. Aby pokonać Gerarda, będą musieli odnaleźć się w świecie, gdzie nie ma prostego podziału na dobrych i złych, wśród ryzykownych sojuszy i pałacowych intryg. Równie niebezpieczna okaże się prawda o ich przeznaczeniu...

Cinda Williams Chima w swej najnowszej powieści powraca do świata Siedmiu Królestw, by dopowiedzieć dalszą historię wykreowanego przez siebie uniwersum. Siedem Królestw pogrążyło się w wojnie, która trwa już 25 lat. Okrutny król Ardenu prowadzi wyniszczającą walkę z królestwem Fellsmarchu, które znajduje się pod władaniem silnej i nieustępliwej Wilczej Królowej. Kiedy zamachowcom udaje się zabić męża Raisy na oczach ich syna, Adrian „Ash” sul’Han poprzysięga zemstę. Młody książę ucieka z Felsmarchu i udaje się do szkoły magów, gdzie udając zwykłego chłopaka szkoli swoje wyjątkowe umiejętności lecznicze i przygotowuje się do roli uzdrowiciela.

Tymczasem w mieście Delphi Jenna, dziewczyna z niezwykłym magicznym znamieniem, ukrywa się przed wysłannikami króla i sabotuje pracę w kopalniach dostarczających władcy surowce niezbędne do prowadzenia wojny. Będąca świadkiem morderstwa swoich przyjaciół Jenna, podobnie jak Adrian, marzy o zgładzeniu władcy potwora.

„Zaklinacz Ognia” to w dużej mierze opowieść o przygodach Adriana i Jenny, choć nie są to jedyne postacie, których kroki śledzi czytelnik. Równie ważni, co dwójka głównych bohaterów są Lila, tajemnicza koleżanką księcia ze szkoły oraz podwładny króla Ardenu,  młody porucznik Karn. Ta dwójka jest wyjątkowo tajemnicza i nieprzewidywalna. Najciekawszy z całej czwórki wydaje się zwłaszcza Karn, który nawet w finale powieści nie odkrywa wszystkich kart – nie wiadomo po której stronie stoi ten bohater i nie wiadomo, co napędza go do działania.

Pierwszy tom nowej serii autorstwa Cindy Williams Chimy okazał się bardzo przyjemną w odbiorze powieścią fantastyczną skierowaną do młodzieży. To prosta, ale wciągająca opowieść zawierająca w sobie typowe dla gatunku elementy – bohaterów z niezwykłymi mocami, od których zależą losy królestwa, wątek intensywnej miłości od pierwszego wejrzenia. Fabuła została dostosowana do potrzeb nastoletniego odbiorcy, więc zanim sięgnięcie po tytuł zastanówcie się, czy jeszcze lubicie takie klimaty – fabularne uproszczenia nie wszystkim przypadną do gustu, choć mnie one wcale nie przeszkadzały i nie wywoływały negatywnych odczuć.
 

niedziela, 13 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2017

Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
„Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?”.
Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła.
Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w  torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam”.
Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła. Od tamtej chwili wciąż jej szukam.


Guillaume Musso – poczytny francuski autor, który zdobywa coraz większą popularność w Polsce – intrygował mnie już od jakiegoś czasu. Przeczytałam naprawdę bardzo dużo dobrego o powieściach tego pisarza – że zaskakują i niezwykle wciągają, są świetnie napisane, genialnie łączą wątki romantyczne z kryminalnymi… Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie sprawdziła, czy Musso rzeczywiście jest tak interesującym autorem, jak przedstawiają go inni czytelnicy.

Miałam naprawdę ogromne oczekiwania, kiedy rozpoczęłam lekturę „Dziewczyny z Brooklynu”. Początek książki raczej mnie nie zachwycił . Narracja zastosowana przez francuskiego pisarza skojarzyła mi się bardziej z romansem niż thrillerem, również wydarzenia z pierwszych stron powieści przywodziły na myśl powieść miłosną – kłótnia kochanków podczas długiego weekendu spędzanego na Lazurowym Wybrzeżu, ucieczka narzeczonej, pościg głównego bohatera, który zdał sobie sprawę, że przez swoje zachowanie może stracić miłość życia. Pierwsze strony książki nie zapowiadały niczego niezwykłego, jednak bardzo szybko miałam przekonać się, że pierwsze wrażenie w tym wypadku było błędne. Fabuła ze strony na stronę stawała się coraz bardziej sensacyjna i intrygująca.

Po powrocie do Paryża Raphael – wzięty pisarz thrillerów - przekonuje się, że jego narzeczona Anna zniknęła. Telefon kobiety jest wyłączony, a ona sama jakby zapadła się pod ziemię. Wizyta w mieszkaniu bohaterki przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Raphael i jego przyjaciel – były funkcjonariusz policji Marc Caradec – odkrywają dokumenty, z których wynika, że kobieta podająca się za Annę Becker wcale nią nie jest. Kim tak naprawdę jest narzeczona Raphaela i czemu nagle zniknęła? Jaką mroczną tajemnicę skrywa młoda pani doktor? Czy pisarz odkryje prawdę i dotrze do ukochanej nim będzie za późno?

Guillaume Musso rzeczywiście wie, jak budować trzymającą w napięciu fabułę. Raphael i Marc odkrywają coraz więcej zaskakujących faktów dotyczących Anny. Akcja powieści się zagęszcza, narracja podzielona na kilka osób pozwala czytelnikowi śledzić nie tylko samo dochodzenie w sprawie Anny, ale także skrzętnie ukrywane przed bliskimi mroczne fragmenty jej życia.

„Dziewczyna z Brooklynu” wbrew początkowym obawom, okazała się świetną powieścią – złożona, będąca połączeniem kilku gatunków fabuła ze strony na stronę coraz bardziej mnie intrygowała i wciągała. Żałuję tylko, że autor nie do końca domknął wszystkie wątki kryminalne obecne w powieści – choć lektura była satysfakcjonująca, to jednak zabrakło mi konkretnego finału wykreowanej historii.



Za możliwość przeczytania  powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros
 

niedziela, 6 sierpnia 2017

"Kruk" Piotr Górski

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2017

Na plaży w Jelitkowie znaleziono skórzany worek, przykryty warstwą podmorskich roślin i muszli. Przez rozdarcie wystawała z niego zniekształcona ludzka dłoń.
Prokurator Marta Krynicka nalega, by śledztwo poprowadził komisarz Sławomir Kruk, który rozwiązał już niejedną równie makabryczną sprawę. Wezwany z urlopu policjant rozpoczyna żmudne zbieranie dowodów i przesłuchania świadków. Jednak, wbrew jego oczekiwaniom, największym problemem okazuje się współpraca z prokuraturą, która teraz sugeruje, by nie wnikał zbyt głęboko w sprawę i zakończył dochodzenie tak szybko, jak to tylko możliwe. Kruk nigdy nie był niczyją marionetką, dlatego nadal uparcie dąży do prawdy, ale ta sprawa zaczyna go przerastać. Nadepnął na odcisk bardzo wpływowym i niebezpiecznym ludziom.



„Kruk” autorstwa Piotra Górskiego to rewelacyjnie napisany kryminał, którego atutami są świetnie przemyślana fabuła oraz wyrazista kreacja głównych bohaterów. Czytałam tę powieść z ogromną przyjemnością i nie ukrywam, że mam apetyt na więcej przygód komisarza Sławomira Kruka.

Na plaży w Jelitkowie zostaje odnalezione ciało mężczyzny. Stan zwłok Stefana Rakowieckiego nie pozwala wątpić, że jego śmierć była aktem wyjątkowo brutalnego i wyrafinowanego morderstwa. Sprawę przejmuje młoda, posiadająca koneksje prokurator Marta Krynicka, która na swego partnera wybiera doświadczonego, ale odsuniętego przez przełożonego od śledztwa komisarza Sławomira Kruka. Krynicka liczy, że szybkie rozwiązanie sprawy morderstwa oraz współpraca z kontrowersyjnym policjantem będącym negatywnym ulubieńcem prasy umożliwi jej wybicie się w prokuratorskim światku i zyskanie pozytywnego rozgłosu. Pani prokurator nie przewidziała jednak, że Kruk za nic będzie miał jej naciski, by jak najszybciej zakończyć śledztwo – prawda dla komisarza jest bowiem ważniejsza niż ambicje i ukryte motywy działania Marty Krynickiej…

W miarę rozwoje śledztwa na światło dzienne wychodzi coraz więcej niepokojących faktów. Na scenę wkraczają nowi podejrzani i świadkowie, którzy bardzo niechętnie dzielą się informacjami na temat ofiary morderstwa. Wypływają brudne fakty dotyczące życia Stefana Rakowieckiego. Ktoś zaczyna mataczyć, by niewygodna prawda nie wyszła na jaw.

Piotr Górski stworzył świetną powieść, którą czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Intryga kryminalna mocno wciągała, bohaterowie zaskakiwali mnie na każdym kroku, a humor obecny w tytule rozładowywał atmosferę i nadawał całej opowieści lekkości. Jeżeli poszukujecie dobrego, polskiego kryminału, to polecam sięgnąć po „Kruka”. Mnie lektura tego tytułu dostarczyła mnóstwa pozytywnych wrażeń.
 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

czwartek, 3 sierpnia 2017

"Projekt Królowa" Dominika Rosik

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 568
Rok wydania: 2017
Osiem osób. Tajemniczy ogród zimowy. I eksperyment, którego nigdy nie zapomną…

Godzina 17.00. Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Poznaje siedem osób, których nigdy wcześniej nie spotkała. Nikt nie pamięta poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Pojawiają się kolejne niewiadome i dzieją się rzeczy, których nie da się logicznie wyjaśnić. Ktoś zmusza bohaterów do gry na śmierć i życie...

Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.

Wraz z bohaterami pozwól się wciągnąć w mroczne miejsce pełne sekretów, plątaniny wizji oraz niedoskonałej pamięci. Obserwuj, jak budzą się demony przeszłości, rodzi się miłość, przyjaźń, nienawiść oraz strach. I przede wszystkim odpowiedz na najważniejsze z pytań: Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna iluzja?


Mam ogromny problem z „Projektem Królowa”. Dominika Rosik w swojej debiutanckiej powieści pokazuje, że umie pisać, ma potencjał i interesujące pomysły. Niestety nieodpowiednio rozłożone akcenty w fabule sprawiają, że obecna w tytule intryga się rozmywa, a świetnie zapowiadająca się opowieść traci swoją dynamikę. Narracja staje się nużąca – zwłaszcza w początkowej części książki – z powodu nagromadzenia nadmiernej ilości opisów. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że powieść jest po prostu przegadana. To ponoć pierwszy tom trylogii, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że możliwe jest dopisanie jeszcze dwóch tomów kontynuacji historii Emily, Matta i Alexa.

Dominika Rosik podzieliła narrację swej powieści pomiędzy trójkę z ósemki bohaterów pewnego dnia budzących się w dziwnym, zamkniętym obiekcie badawczym. Osiem osób o różnych osobowościach ma wziąć udział w eksperymencie zorganizowanym przez sławnego i kontrowersyjnego psychiatrę. Uczestnicy projektu zdają się nie pamiętać jak i dlaczego znaleźli się w ośrodku kliniki Z. Freuda, ale czy na pewno?

Pisarka niemal do końca trzyma karty przy orderach, nie wyjawiając na czym naprawdę polega rzeczony eksperyment. Czy to dobra taktyka? W moim przypadku chyba nie do końca się sprawdziła, bo pragnienie rozwiązania zagadki związanej z tajemniczą grą prowadzoną przez doktora Stone’a z bohaterami zastąpiła irytacja płynąca z faktu, że nie wiem co tak naprawdę się dzieje i dlaczego. Jaki jest cel okrutnej rozgrywki, a może Stone to szaleniec będący odpowiednikiem Jigsawa z „Piły”?  Odpowiedź uzyskałam dopiero w zaskakującym finale, w którym okazało się również, że tak naprawdę to nie Emily jest najważniejszą postacią w tej powieści.

Mam ogromną nadzieję, że Dominika Rosik będzie pracowała nad swoim warsztatem pisarskim, by dostarczyć czytelnikom dynamiczną kontynuację „Projektu Królowa”. Widzę w tej pisarce ogromny potencjał, a kontynuacja historii Matthew i Alexandra może stać się genialnym thrillerem, jeśli tylko autorka dobrze przemyśli fabułę kontynuacji i nie będzie próbowała na siłę wydłużać historii.