Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudi Canavan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudi Canavan. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

"Wielki Mistrz" Trudi Canavan

Seria: Trylogia Czarnego Maga (tom 3)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 728
Rok wydania: 2009

Sonea wiele nauczyła się w Gildii Magów. W ciągu ostatniego roku Regin dał jej spokój, a pozostali nowicjusze zaczęli traktować ją z niechętnym szacunkiem. Dziewczyna nie może jednak zapomnieć tego, co widziała w podziemnej komnacie Wielkiego Mistrza Akkarina, ani też ostrzeżenia, że odwieczny wróg Kyralii obserwuje czujnie Gildię.W miarę jak Akkarin ujawnia coraz więcej swojej wiedzy, Sonea przestaje być pewna, komu ufać ani czego bać się najbardziej. Czy prawda może być aż tak przerażająca, jak przedstawia ją Wielki Mistrz? A może jest to podstęp, mający skłonić ją do uczestnictwa w jego mrocznych praktykach?


Cenię sobie dobre historie. Uwielbiam, kiedy pisarz serwuje mi ciekawą opowieść pobudzającą emocje. Powieści, których strony stają się wrotami do innych światów oceniam niezwykle pozytywnie. Uwielbiam ten stan, kiedy całkowicie zanurzam się w fabule, kiedy pisarz tak snuje swoją opowieść, że mimowolnie staję się jej uczestniczką – zapominam, że czytam. Nie widzę już liter, ale staję się częścią wydarzeń przedstawianych na kartach powieści. Moja wyobraźnia przenosi mnie do świata wykreowanego przez autora. Czytając „Wielkiego Mistrza”, finałowy tom Trylogii Czarnego Maga, czułam jakbym znalazła się w samym centrum wydarzeń rozgrywających się w świecie wykreowanym przez Trudi Canavan. Lektura okazała się nadspodziewanie satysfakcjonująca.

Po ostatni tom trylogii sięgnęłam wieczorem, chciałam przeczytać kilka stron przed snem. Nie planowałam spieszenia się z lekturą. Chciałam przedłużać przyjemność płynącą z jak najdłuższego obcowania z tekstem, ale gdzie tam! Akcja powieści wciągnęła mnie do tego stopnia, że wcale nie spałam. Lekturę „Wielkiego Mistrza” zakończyłam o wczesnych godzinach porannych, a po przewróceniu ostatniej strony byłam tak rozemocjonowana, że nie było mowy o śnie.

„Wielki Mistrz” nie jest idealną powieścią, zdaje sobie sprawę z jej wad – pewnej schematyczności; wprowadzenia nieco banalnego wątku miłosnego, który rozwija się dość nagle i jest odrobinę naiwny; obecności kilku zupełnie niepotrzebnych scen, które niczego nie wnoszą do fabuły, ale wiecie co? Mam to w nosie! Ta książka oddziaływała głównie na moje emocje i nawet jeśli autorka nie ustrzegła się przed kilkoma potknięciami, to nadal uważam ten tom ze rewelacyjny (choć obiektywnie muszę przyznać, że bardziej wymagający fani literatury fantastycznej mogą nie odebrać tej pozycji tak entuzjastycznie jak ja).

Fabuła powieści była wciągająca i ciekawa. Sporo było w niej dramatyzmu, a także subtelnego romantyzmu, którego obecność w szczególny sposób powinna spodobać się czytelniczkom. Największe emocje wywołało we mnie zakończenie. Było niesamowicie smutno i tragicznie. Finał pozostawił mnie z poczuciem pustki i żalu. Chciałabym, żeby Canavan nie kończyła wszystkiego w taki sposób,  jednocześnie nie umiem wyobrazić sobie innego, równie zapadającego w pamięć finału.

Ostatni tom Trylogii Czarnego Maga wywołał u mnie szereg silnych emocji, z pewnością  sięgnę po Trylogię Zdrajcy, dzięki której - choć na chwilę - będę mogła spotkać się z bohaterami, których bardzo polubiłam.

Czy polecam Trylogię Czarnego Maga? Chciałbym gorąco przytaknąć, ale nie do końca mogę. Mnie ta seria zauroczyła do tego stopnie, że całkowicie nie obchodziły mnie drobne mankamenty fabuły. O tym, że pokochałam utwory Trudi Canavan, zadecydowały emocje i nie jestem w stanie zagwarantować, że każdy czytelnik będzie czuł to samo, co ja. Myślę, że dla osób oczytanych w fantastyce, ten tytuł może okazać się utworem banalnym i schematycznym. O tym, czy zachcecie zawrzeć bliższą znajomość z powieściami Canavan, musicie zdecydować sami. Ja, najszerzej jak potrafiłam, opowiedziałam wam o emocjach, jakie wywarł na mnie ostatni tom serii.
 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Nowicjuszka" Trudi Canavan

Seria: Trylogia Czarnego Maga (tom 2)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 648
Rok wydania: 2009

Imardin to miasto ponurych intryg i niebezpiecznej polityki, gdzie władzę sprawują ci, którzy obdarzeni są magią. W ten ustalony porządek wtargnęła bezdomna dziewczyna o niezwykłym talencie magicznym. Odkąd przygarnęła ją Gildia Magów jej życie zmieniło się nieodwracalnie - na lepsze czy gorsze?
Sonea wiedziała, że nauka w Gildii Magów nie będzie łatwa, ale nie liczyła się z niechęcią, jakiej doznaje ze strony pozostałych nowicjuszy. Jej szkolnymi kolegami są synowie i córki najpotężniejszych rodów w królestwie, którzy zrobią wszystko, żeby poniosła klęskę - nie licząc się z kosztami. Niemniej przyjęcie opieki Wielkiego Mistrza Gildii może dla Sonei oznaczać jeszcze marniejszy los.


Kiedy przychodzi pisać mi o powieści, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, brakuje mi zwykle słów na określenie emocji wywołanych przez ową książkę. „Nowicjuszka”, drugi tom „Trylogii Czarnego Maga”, to utwór, którego fabuła przeniosła mnie do innego fantastycznego świata. Ja nie czytałam słów i zdań, ja wędrowałam razem z bohaterami i obserwowałam ich poczynania. Moja wyobraźnia przenosiła mnie do świata wykreowanego przez Trudi Canavan bez wysiłku. Wystarczyło, że otwarłam powieść, zaczynałam lekturę i już szłam obok Sonei, razem z nią przemykałam po korytarzach Gildii. Przeżywałam wydarzenia razem z bohaterami.

Akcja „Nowicjuszki” nie płynie jednotorowo, jak było to w przypadku „Gildii Magów”. Intryga, której istnienie zostało zasygnalizowane w pierwszej części trylogii, w tym tomie znajduje swoje rozwinięcie. Autorka wprowadziła trzy równolegle rozwijające się wątki.

Sonea zdecydowała się na przystąpienie do Gildii i naukę, jednak jako dziewczyna pochodząca ze Slumsów, spotyka się z niechęcią i wrogością kolegów i koleżanek pochodzących z arystokratycznych domów. Szczególnie jeden z nowicjuszy upodobał sobie znęcanie się nad bohaterką. Sonea jest niezwykle dojrzała, choć posiada ogromną magiczną moc, to wie, że jej wykorzystanie może skończyć się tragicznie. Dziewczyna robi wszystko, by zdusić konflikt nie używając przemocy.

W tym samym czasie, w którym główna bohaterka musi radzić sobie z wrogością innych uczniów, Dannyl, który został nominowany na stanowisko ambasadora w Elyne, na polecenie Lorlena zaczyna badać przeszłość Wielkiego Mistrza.

W Imardinie zaczyna grasować morderca, sposób w jaki zadaje on śmierć budzi skojarzenia z  czarną magią. Lorlen zaniepokojony działaniem przestępcy postanawia zbadać sprawę. Administrator Gildii obawia się, że mordercą może być jego przyjaciel.

Z trzech wymienionych wątków, najbardziej zainteresował mnie ten dotyczący Sonei. Główna bohaterka to niesamowita postać, którą bardzo polubiłam. Jej wątek wywołał u mnie cały szereg emocji – współczułam jej, kibicowałam, podziwiałam jej opanowanie i rozsądek. Kiedy opowieść dotycząca młodej dziewczyny była przerywana na rzecz historii Dannyla lub śledztwa Lorlena, odczuwałam chwilową irytację. Choć dzięki wątkowi ambasadora poznajemy inne miasta Kyralii i zgłębiamy budowę świata przedstawionego, to czytając o jego podróżach ciągle myślałam o siedemnastoletniej nowicjuszce.

Drugi „Tom Trylogii Czarnego Maga” urzekł mnie równie mocno jak „Gildia Magów”. Uwielbiam książki, które wciągają mnie w swe fabuły, w taki sposób, że na kilka-kilkanaście godzin mogę przenieść się do niesamowitego świata wykreowanego przez pisarza lub pisarkę - „Nowicjuszka” zagwarantowała mi właśnie takie zatracenie się w fabule .

Teraz mam dylemat: czy od razy sięgnąć po „Wielkiego Mistrza” i dowiedzieć się co czeka bohaterów w ostatnim tomie, czy też poczekać z lekturą i poprzez oczekiwanie przeciągnąć przyjemność płynącą z poznawania trylogii? Czuję ogromny żal na myśl, że przygoda nieuchronnie dąży do finału – podobne odczucia miałam czytając ostatni tom Harrego Pottera oraz uświadamiając sobie, że w „Cyrku Nocy” Erin Morgenstern jestem bliżej końca niż początku. Nie spodziewałam się, że powieść fantastyczna skierowana do młodzieży wywrze na mnie tak duże wrażenie.

czwartek, 25 kwietnia 2013

"Gildia Magów" Trudi Canavan

Seria: Trylogia Czarnego Maga (tom 1)
Wydawnictwo Galeria Książki
Liczba stron: 520
Rok wydania: 2009

Co roku magowie z Imardin gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w cios całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich świadków kamień przenika przez barierę i ogłusza jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszy sen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto.

Jakieś dwa lata temu po raz pierwszy próbowałam przeczytać „Gildię Magów” Trudi Canavan, niestety nie dałam rady – może to nie był czas na fantastykę? Ostatnio odczuwam dość spory pociąg w kierunku tego gatunku literackiego, więc nie namyślając się długo, sięgnęłam po wzmiankowaną powieść. Tym razem „Gildię Magów” połknęłam, moje odczucia były całkowicie inne niż dwa lata temu.

Fabuła książki nie jest skomplikowana i opiera się w zasadzie na jednym wątku. Podczas corocznego usuwania z miasta włóczęgów i żebraków dochodzi do incydentu. Główna bohaterka rzuca kamieniem w magów biorących udział w Czystce, ku jej konsternacji pocisk przechodzi przez magiczną barierę ochronną i rani jednego z czarnoksiężników. Wszyscy są w szoku. Reagujący instynktownie magowie rzucają zaklęcie, którego skumulowana siła zabija chłopca stojącego obok Sonei. Nastolatka jest przekonana, że magicy pragną jej śmierci, natomiast  im zależy na odnalezieniu dziewczyny, której przebudzona moc stanowi niebezpieczeństwo dla niej i całego miasta. Rozpoczyna się zabawa w kotka i myszkę, która będzie trwała przez znaczną część książki.

„Gildia Magów” jest przede wszystkim wprowadzeniem do całej trylogii. W tym tomie poznajemy głównych bohaterów, poznajemy miasto, w którym toczy się akcja powieści, dowiadujemy się nieco o magach i Gildii. Akcja pierwszego tomu „Trylogii Czarnego Maga” jest prościutka, bywają momenty, że jednostajna akcja nuży czytelnika, mimo to książkę czytałam z ogromną przyjemnością.

Pomimo swej fabularnej prostoty, „Gildia Magów” jest powieścią, której akcja mnie wciągnęła, polubiłam główną bohaterkę i jestem bardzo ciekawa co czeka ją w kolejnych tomach. Może pierwszy tom „Trylogii Czarnego Maga” nie jest wybitną powieścią fantastyczną, ale mnie lektura książki przyniosła wiele przyjemności. Wciągnęłam się w fabułę, z uwagą śledziłam poczynania głównej bohaterki. Szukałam lekkiej powieści fantastycznej i znalazłam ją. Cieszę się,  że mam na półce kolejne tomy trylogii i od razu mogę zabrać się za ich lekturę :)