Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść biograficzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść biograficzna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2013

"Ogród Afrodyty" Ewa Stachniak

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2013


Matka siedemnastoletniej Zofii, pięknej Greczynki o wielkich czarnych oczach, przyprowadza ją do ambasadora Polski w Turcji, prosząc o opiekę. Kobieta nie widzi innego wyjścia - musi oddać swoje dziecko podstarzałemu mężczyźnie, który ma pieniądze i władzę. Dobrze jednak wie, że tylko wykorzystując swoją nieprzeciętną urodę i inteligencję, Zofia ma szansę przemienić ich trudny los. Od tej pory młodziutka córka handlarza bydłem jest zdana tylko na siebie.

Jak to się stało, że z biednej greckiej dziewczyny Zofia przeistoczyła się w ulubienicę salonów osiemnastowiecznej Europy, polską arystokratkę, przyjaciółkę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i księcia Potiomkina?

Ogród Afrodyty to porywająca powieść o silnej i niezależnej kobiecie, która dokonała rzeczy niemożliwej – w patriarchalnym świecie podziałów społecznych, na zawsze określających życiowe szanse jednostki, odmówiła zgody na przypisany jej los i wygrała.

„Ogród Afrodyty” to biograficzna powieść historyczna, w której autorka portretuje Zofię Potocką – greczynkę, córkę handlarza bydłem i ubogiej kobiety, która dzięki swemu sprytowi i nadzwyczajnej urodzie stała się stałym gościem najznakomitszych europejskich salonów. Ewa Stachniak przedstawia bohaterkę swej powieści jako kobietę wyrachowaną, osobę, która do perfekcji opanowała sztukę manipulacji. Dzięki swej urodzie i sprytowi Zofia staje się żoną polskiego arystokraty, zostaje kochanką królów i najznamienitszych arystokratów. Bohaterka zostaje ukazana jako kobieta niezwykle silna i ambitna.

Powieściowa Zofia Potocka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest to przebiegła manipulantka, z drugiej strony to kobieta nie ulegająca kompromisom, walcząca o poprawę swego bytu wszelkimi dostępnymi sposobami. Potocka nie jest postacią jednoznaczną, nie mogę jej całkowicie potępić, jednak nie budzi ona we mnie nadmiernie ciepłych uczuć. W czasach, w których przyszło żyć Zofii, los kobiety nie należał do najprzyjemniejszych. Dziewczyna mogła zostać szanowaną żoną lub prostytutką - innej drogi nie było. Kobieta, która uległa namiętności sprowadzała pogardę na całą rodzinę. W tym brutalnym dla kobiet świecie, córka handlarza bydłem poradziła sobie całkiem nieźle. Dziewczynka, która straciła szansę na uczciwe życie oddając swą cnotę przed ślubem, umiała chwycić byka za rogi i uzyskać to, do czego w świetle społecznych konwenansów nie miała prawa. Zofia może kierowała się podstępem, ale czy osiągnęłaby szczęście, gdyby była uczciwa? To od czytelnika zależy, czy uzna Zofię Potocką za bezczelną kłamczuchę i intrygantkę, czy za przedsiębiorczą, zaradną kobietę walczącą o szczęście swoje i swoich dzieci.

Ewa Stachniak w „Ogrodzie Afrodyty” nie opowiada tylko o Zofii Potockiej. Historia podzielona została na trzy przeplatające się ze sobą części. Narracja skupia się na trzech postaciach: Rozie, sierocie przygarniętej przez Potocką, dziewczyna opiekuje się  umierającą hrabiną, Thomasie, lekarzu zajmującym się uśmierzaniem bólu śmiertelnie chorej Potockiej oraz na samej Zofii. Zasadnicza akcja powieści rozgrywa się w roku 1822, w Berlinie, gdzie główna bohaterka dożywa swoich dni. Fragmenty teraźniejszości Zofii przeplatają się z jej wspomnieniami. Narracja została poprowadzona w czasie teraźniejszym, co jest dość ryzykownym krokiem w wypadku powieści historycznej. Czułam się nieco dziwnie czytając o wydarzeniach, które rozgrywają się niejako w tym momencie, choć muszę również przyznać, że taki sposób narracji buduje w powieści dość ciekawy klimat.  

„Ogród Afrodyty” to interesująca powieść historyczna, w której autorka przybliża czytelnikom postać intrygującej kobiety, która zapisała się na kartach polskiej historii. Czytałam tę powieść z dużym zainteresowaniem.   
 

piątek, 24 maja 2013

"Alicja w krainie rzeczywistości" Melanie Benjamin

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 328
Rok wydania: 2010

Lewis Carroll, a wcześniej profesor matematyki w Oksfordzie i zapalony fotograf, rzucił urok na całe pokolenia czytelników, tworząc postać Alicji: dziewczynki wędrującej po Krainie Czarów. Kim była tajemnicza dziewczynka, która zainspirowała Lewisa Carrolla?

Była Alicją - ale w krainie bardzo rzeczywistej: dystyngowanego wiktoriańskiego uporządkowanego świata oksfordzkich wykładowców. Jej ojciec był dziekanem, a matka najważniejszą osobą w towarzystwie - królową, która czasem łaskawie ustępowała miejsca innym królowym, jak wtedy gdy odwiedziła ich Jej Wysokość Wiktoria. Ona i jej siostry miały być małymi damami. Alicja nie była. Zbyt często miała potargane włosy i podrapane kolana. I był dziwny jąkający się pan Dodgson, "ten uprzykrzony nauczyciel matematyki". Później on został Lewisem Carrollem, a ona jego Alicją... Ale najpierw pan Dodgson zabierał dziewczynki do Krainy Czarów: opowiadał - i fotografował.


Alicja nie rozumiała, dlaczego pewnego dnia nagle ich dom na zawsze zatrzasnął przed nim drzwi i oboje opuścili Krainę Czarów...

Bajka autorstwa Charlesa Lutwidge’a Dodgsona przeszła do historii światowej literatury. Niezwykle fascynuje mnie fakt, że kolejni twórcy odnajdują w „Alicji w Krainie Czarów” i „Alicji po drugiej stronie lustra” coraz nowe inspiracje. Bardzo lubię sięgać po publikacje, w których odnajduję nawiązania do opowieści o Alicji, bądź też po powieści będące przeróbkami tego dzieła. Tym razem sięgnęłam po powieść biograficzną autorstwa Melanie Benjamin „Alicja w krainie rzeczywistości”, w której pisarka kreuje literacką biografię Alicji Liddell – dziewczynki, która zainspirowała oksfordzkiego profesora matematyki do spisania historii, która podbiła serca milionów dzieci i dorosłych na całym świecie.

Melanie Benjamin w swej powieści oddaje głos Alicji. Najpierw poznajemy opowieść siedmioletniej, niesfornej dziewczynki, której daleko do małej damy. Bohaterka i jej siostry, Ina i Edyta, spędzają mnóstwo czasu z panem Dodgsonem, który bardzo dobrze czuje się w towarzystwie dziewczynek. Mężczyzna jest niesamowicie wyrozumiały dla wybryków niesfornej siedmiolatki, zachęca ją do szalonych zabaw, które nie przystoją dobrze ułożonej wiktoriańskiej dziewczynce. Dodgson wydaje się odkrywać pragnienia serca siedmioletniego dziecka i umożliwia ich realizację. Wspaniała sielanka kończy się jednak pewnego letniego popołudnia 1863 roku, wtedy właśnie dochodzi do wydarzeń, które doprowadzają do całkowitego zerwania stosunków rodziny Liddellów z profesorem matematyki. Co takiego się stało? Autorka nie stwierdza niczego jednoznacznie, odkrycie tajemnicy odnajdziemy dopiero na ostatnich stronach powieści.

Melanie Benjamin opowiada czytelnikowi o trzech okresach z życia Alicji Liddell – o jej dzieciństwie, o młodości i o schyłku jej życia. Pisarka koncentruje się na wybranych epizodach z życia bohaterki. Poznajemy opowieść o romansie dwudziestotrzyletniej Alicji z księciem Leopoldem, następnie przenosimy się daleko w przyszłość i oglądamy starość kobiety, która nie do końca może odnaleźć się w nowych czasach, w których służba nie jest już taka pokorna względem państwa. Staruszka Alicja została ukazana jako kobieta nieco zgorzkniała, która za wszelką cenę stara się nie myśleć o przeszłości. Odniosłam wrażenie, że Alicja nie umie być już szczęśliwą kobietą po tym co ją spotkało. Z radosnego dziecka i młodej zakochanej kobiety nie pozostało nic.

Powieść Melanie Benjamin spodobała mi się, choć wydawca przesadził ze stwierdzeniem, iż autorka odkryje skandalizujące kulisy powstania „Alicji w Krainie Czarów”. Rodzina pisarza niszcząc jego dzienniki zadbała o to byśmy nigdy nie odkryli, co kryło się za nagłym zerwaniem stosunków rodziny oksfordzkiego dziekana z wykładowcą matematyki. Melanie Benjamin w oparciu o udokumentowane fakty kreuje swoją własną opowieść dotyczącą życia małej muzy Lewisa Carrolla – słodko-gorzką biografię, w której sielanka przeplata się z goryczą rozwianych marzeń, historię, w której pisarz i muza na zawsze zostają wygnani z Krainy Czarów.

„Alicja w krainie rzeczywistości” to udana powieść, która bardzo mi się spodobała. Autorka nie stawia jednoznacznych stwierdzeń, nie próbuje zrobić ze swego utworu skandalizującej powieści. Ciekawym dodatkiem jest obecność trzech fotografii Alicji Liddell, Zdjęcia poprzedzają każdą z trzech części powieści, mamy więc fotografię dziecka, młodej kobiety i staruszki.

Polecam wszystkim czytelnikom, którzy są ciekawi jak mogło wyglądać życie Alicji Liddell, która w  oczach milionów czytelników bajki Carrolla na zawsze pozostała małą, słodką dziewczynką.