Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2015

"Baśniarz" Antonia Michaelis

Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 340
Rok wydania: 2012

Jego usta były zimne jak śnieg, ale biło z nich ciepło jedwabnej czerwonej tkaniny, tkaniny z pokładu statku. Poczuła jego język i pomyślała o wilku. „A jeśli to prawda? Jeśli ta baśń jest prawdziwa? Pocałunek i śmiertelne ugryzienie w kark. Wszystko się zgadza. Co, jeśli właśnie całuję mordercę?”.

Anna i Abel – historia miłości, rozwiewająca wszelkie wątpliwości.

ABEL TANNATEK, outsider, wagarowicz, handlarz narkotykami. Mimo to Anna zakochuje się w nim do szaleństwa, gdyż wie, że Abel ma jeszcze inne oblicze: łagodnego, smutnego baśniarza, opiekującego się młodszą siostrą. Niezwykła opowieść, którą snuje Abel, fascynuje Annę do tego stopnia, że dziewczyna nie może o niej zapomnieć. Granica między rzeczywistością a fantazją stopniowo się rozmywa. A jeśli jej fabuła wcale nie jest fikcją i obawy Anny są uzasadnione? Ten, którego kocha, może okazać się równocześnie jej największym wrogiem… 

O „Baśniarzu” Antoni Michaelis słyszałam naprawdę bardzo dużo dobrego - że świetna opowieść, że wzrusza, że ciekawi bohaterowie i świetny klimat. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zweryfikować tych docierających zewsząd pochlebnych opinii i informacji o tytule. Książka mnie zachwyci czy rozczaruje?  - to pytanie towarzyszyło mi, kiedy rozpoczynałam lekturę.

Do tytułu podeszłam trochę jak pies do jeża. Ostrożnie, by czasami nie dać się ukłuć – w końcu tyle razy spotykało mnie rozczarowanie, kiedy sięgałam po wychwalaną pod niebiosa powieść, a ona okazywała się najzwyczajniej w świecie przeciętna. Starałam się podejść do lektury bez wygórowanych oczekiwań i chyba się udało. Nie nastawiałam się na czytanie arcydzieła i rzeczywiście „Baśniarz” arcydziełem nie był, za to z czystym sumieniem mogę określić ten tytuł mianem „rewelacyjnej powieści”.

Antonia Michaelis rzeczywiście stworzyła piękną i wzruszającą opowieść o dojrzewaniu i miłości pokonującej wszelkie bariery. Główni bohaterowie, Anna i Abel, to młodzi ludzie stojący u progu dorosłości, licealiści mający przystąpić do egzaminu dojrzałości. Oboje znajdują się w kluczowym dla ich przyszłości momencie – w symbolicznym punkcie oddzielającym dzieciństwo od dorosłości, w czasie, w którym mogą zostać złamani lub zmienieni w złoto (this is the age you are broken/ or turned into gold), jak mówi tekst otwierającej powieść „Ballady dla młodych”. Niewinna, nieco infantylna dziewczyna pochodząca z dobrego domu i samotnie wychowujący siostrę chłopak z problemami są przedstawicielami dwóch wspomnianych w balladzie grup – jedno z nich ma szansę zostać złotem, drugie należy do przedstawicieli ludzi złamanych i sponiewieranych przez los. Mogłoby wydawać się, że dwójka tak skrajnych ludzi nie ma szans na nawiązanie bliższych relacji, a jednak do tego dochodzi.

Prymuskę ze świetlanymi perspektywami i doświadczonego życiowo chłopaka funkcjonującego na marginesie społeczeństwa połączy stara, szmaciana lalka i niepokojąca baśń snuta przez Tannateka - baśń niebezpieczna, twór będący alegoryczną opowieścią o życiu Abla wcielającego się w rolę opiekuna-kameleona i jego sześcioletniej siostrzyczki Michi. Zafascynowana opowieścią baśniarza Anna wniknie do świata, który jest dla niej obcy - czy się w nim odnajdzie i czy uda się jej zdobyć zaufanie siedemnastolatka nazywanego polskim handlarzem pasmanterią? Czy możliwe jest współegzystowanie dwóch tak skrajnie różnych osób jak Anna i Abel? „Baśniarz”, w fabule którego kluczową rolę odgrywa snuta przez głównego bohatera opowieść, sam zaczął mi w pewnym momencie przypominać dramatyczną baśń o miłości niewinnej księżniczki do chłopaka postrzeganego jako niebezpiecznego wilka – ale czy baśń o Annie i Ablu doczeka się szczęśliwego zakończenia?

„Baśniarz” to piękny i zarazem gorzki utwór. Może bohaterowie są naiwni, a ich rodzice są nieraz zbyt liberalni, może fabuła bazuje na banalnym motywie miłości grzecznej dziewczynki do niegrzecznego chłopca, ale nie zmienia to faktu, że tytuł zaczarował mnie równie mocno, jak główną bohaterkę zaczarowała baśń snuta przez Abla.
 

Książka przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka z akcją osadzoną w liceum.

środa, 19 sierpnia 2015

"Gretel i ciemność" Eliza Granville

Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2015

WIEDEŃ, 1899 rok
Słynny psychoanalityk Josef Breuer spotyka najdziwniejszą ze swoich pacjentek. Znaleziona nieopodal szpitala dla psychicznie chorych, chuda, z ogoloną głową, twierdzi, że nie ma imienia ani uczuć – że w ogóle nie jest człowiekiem. Breuer postanawia zgłębić przyczyny jej stanu.


NAZISTOWSKIE NIEMCY, WIELE LAT PÓŹNIEJ

Mała zagubiona Krysta całymi dniami bawi się sama. Jej mama zmarła. Jej ojciec pracuje w lecznicy z „ludźmi-zwierzętami”. Dziewczynka, zatopiona w historiach o Hanselu i Gretel, Fleciście i innych baśniowych postaciach, nie dostrzega niebezpieczeństwa, jakie czai się wokoło. A kiedy wszystko się zmienia i świat wokół niej staje się straszniejszy od jakiejkolwiek opowieści, odkrywa, że wyobraźnia ma większą moc, niż kiedykolwiek podejrzewała…
Te dwa światy staną się częściami jednej znacznie większej opowieści, która wnika w najciemniejsze, najbardziej wstydliwe miejsca historii XX wieku i ukazuje – w oszałamiającym finałowym zwrocie akcji – drogę prowadzącą z powrotem ku światłu. 

„Gretel i ciemność”  jest enigmatyczną opowieścią, której fabuła rozgrywa się na trzech, przeplatających się ze sobą planach czasowych i geograficznych. Jedna z części powieści rozgrywa  się w Wiedniu 1899 roku. Do domu słynnego psychoanalityka trafia piękną, pobita, kobieta, która straciła pamięć. Dziewczyna, którą doktor Bauer nazywa Lilie, twierdzi, że nie jest człowiekiem, a jej zadaniem jest zabicie potwora ukrywającego się w miejscowości Linz. Wkrótce zafascynowany urodą młodej pacjentki lekarz zaczyna snuć szalone plany zrobienia z niej swojej kochanki, na drodze do urzeczywistnienia marzenia staje jednak uczucie, które rodzi się pomiędzy Lilie i ogrodnikiem Benjaminem. Drugi wątek rozgrywa się w niesprecyzowanym czasie, a jego bohaterką jest rozpuszczona Krysta, córka lekarza, która wraz z ojcem przenosi się do tajemniczego miejsca, gdzie za płotem znajduje się ogrodzone drutem kolczastym, pilnowane przez strażników zoo zamieszkane przez ludzi-zwierzęta. Czytelnik dość szybko przekonuje się, że dziwny, niepokojący świat, który obserwuje naiwna dziewczynka to nazistowskie Niemcy. Trzecia część historii to opowieść wypełniona mrocznymi i sadystycznymi baśniami, które surowa i momentami brutalna opiekunka opowiadała swojej podopiecznej. Ciągle ewoluujące opowieści snute przez Greet stały się w życiu dziecka źródłem siły i nadziei, drogą ucieczki i pośrednim narzędziem zemsty na strażnikach strzegących „zoo”.

Powieść Elizy Grenville jest utworem złożonym, w którym splatają się ze sobą trzy linie fabularne. Skomplikowana narracja dodaje temu tytułowi tajemniczości, do samego końca nie wiadomo czym jest ta wypełniona baśniami, dramatyczna opowieść, co wspólnego mają ze sobą piękna Lilie i niesforna dziewczynka Krysta. Dopiero przewrotny finał pokazuje czytelnikiem w jaki sposób trzy z pozoru niezależne od siebie wątki stają się spójną całością.

Lubię eksperymenty literackie i szkatułkową narrację wypełnioną fabularnymi niespodziankami, pod tym względem „Gretel i ciemność” okazała się dla mnie lekturą idealną. Niestety złożoność i doskonałość konceptu narracyjnego nie przełożyła się na wszystkie elementy utworu.

W warstwie językowej powieści znalazły się niemieckie makaronizmy, których wstawienie, według mnie, jest w tym tytule całkowicie zbędne. Fabuła powieści rozgrywa się w krajach niemieckojęzycznych. Z góry założyłam, że postacie posługują się językiem niemieckim, tymczasem pisarka wstawiła do tekstu niemieckie słowa i wyrażenia. Po co to potrzebne? Po co do dialogów, które z założenia są wypowiadane po niemiecku, wplatać niemieckie wyrazy i zdania? Totalny bezsens. Czyżby bohaterowie powieści Grenville, mieszkający w Niemczech i Wiedniu oraz będący obywatelami tych krajów, posługiwali się innym językiem i tylko od czasu do czasu wstawiali do swoich wypowiedzi zdania w rodzimym języku?  Nie widzę żadnego uzasadnienia dla stosowania w tej powieści niemieckich makaronizmów.

Raziło mnie przekręcenie nazwisk znanych pisarzy dla dzieci. Nie mam pojęcia czemu Lewis Carroll stał się amerykańską lekkoatletką Carol Lewis, dlaczego autor „Alicji w Krainie Czarów” został przerobiony w tej książce na kobietę (zresztą nie on jeden) – „Kiedy dorosnę, zostanę sławną pisarką jak Carol Lewis albo Elle Franken Baum[…]”, str. 100. Autor „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” z Lymana Franka Bauma przekształcił się w panią Elle Franken Baum. Karla May, autor historii o Winnetou, został przemianowany na May Karl. Nie wiem, jaki zamysł przyświecała Elizie Granville, kiedy decydowała się na zmienienie płci popularnych autorów książek dziecięcych.

Podsumowując. „Gretel i ciemność” to tajemniczy, mroczny utwór o ciekawie skonstruowanej narracji, który przedstawia obraz II Wojny Światowej z perspektywy dziecka. Tytuł poruszający, ale w moich oczach nie wolny od wad.


Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka napisana przez kobietę.