piątek, 17 września 2021

"Kucharz. Na ostro" Ada Tulińska

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2021

Kucharz. Łączy ostrość ze słodyczą, dba o odpowiednią temperaturę i gwarantuje eksplozję smaku.

Amelia musi zmierzyć się z zupełnie nową dla niej sytuacją. Do tej pory to jej mąż Karol zarabiał na utrzymanie ich małej rodziny, teraz jednak, kiedy firma, którą przejął po rodzicach, upadła, finansowa odpowiedzialność w całości spoczywa na Amelii. Propozycja stanowiska w nowo otwartej restauracji brzmi jak spełnienie marzeń – w końcu gotowanie to coś, co lubi i na czym się zna. A przynajmniej tak jej się wydaje. Czy zmieni zdanie, kiedy przyjdzie jej stanąć twarzą w twarz z prawdziwym kulinarnym celebrytą?

Jej relacje z szefem kuchni stają się bardzo burzliwe. Amelia wie, że zbyt długo pozwalała się wykorzystywać kolejnym mężczyznom. Nigdy więcej nie powtórzy tego błędu. Okazuje się jednak, że Tomasz, kiedy mu na czymś zależy, potrafi być słodki jak miód, ale kiedy trzeba, również pikantny jak chilli.

Dziś kilka słów o nietuzinkowej książce z pogranicza literatury erotycznej, którą otrzymałam z księgarni TaniaKsiążka.pl

„Kucharz. Na ostro” autorstwa Ady Tulińskiej to trzeci tom  serii wydawniczej „Faceci do wynajęcia”, w ramach której ukazują się powieści erotyczne, których bohaterowie męscy są przedstawicielami różnych zawodów. W serii ukazała się już powieści o trenerze i ogrodniku, ja skusiłam się dopiero na kucharza i muszę przyznać, że po lekturze tej części bardzo chciałabym poznać pozostałe historie.

„Kucharz. Na ostro” to lekka, w gruncie rzeczy prosta i bardzo przyjemna w odbiorze książka, która w moim wypadku genialnie sprawdziła się jako odprężająca lektura po dniu ciężkiej pracy. Fabuła koncentruje się na historii Amelii Ciechan - młodej kobiecie, utalentowanej kucharce, która musi utrzymać siebie i męża po tym, jak splajtowała jego rodzinna firma, w której oboje pracowali. Dzięki przyjaciółce bohaterka otrzymuje możliwość pracy w nowo otwartej, popularnej restauracji zwycięzcy „Top Chefa” Tomasza Zakrzewskiego.

Tomasz jest iście diabelskim szefem kuchni, który w obejściu przypomina zlepek prowadzących program „Halls Kitchen” Gordana Ramsaya i Wojciecha Modesta Amaro oraz Adama Jonesa z filmu „Ugotowany”.  Mężczyzna w swojej restauracji jest perfekcjonistą do szpiku kości i nie akceptuje najmniejszego błędu w pracy. Amelia już pierwszego dnia zachodzi mu mocno za skórę, jednak bohater bardzo szybko przekonuje się, że utalentowana kobieta jest niezbędna w „Miodzie i Chilli”, a także w jego życiu prywatnym…

Powieść Ady Tulińskiej okazała się dla mnie sporym zaskoczeniem. Oczekiwałam ognistego erotyka, otrzymałam zimowo-świąteczny romans z pieprzykiem. Historia Amelii i Tomasza jest słodko-pikantna, łącząca bohaterów relacja jest niezwykle dynamiczna i wywoływała we mnie zarówno motylki w brzuchu, jak i gorące rumieńce. „Kucharz. Na ostro” to fajna i bardzo filmowa historia, która dostarczyła mi mnóstwo przyjemności i wspaniale się przy niej zrelaksowałam.

Jeśli szukacie lekkiej powieści z pieprzykiem, macie dość zalewających rynek literatury erotycznej historii mafijnych i szukacie czegoś oryginalniejszego i rozgrywającego się w polskich realiach, to gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę Ady Tulińskiej. 

Jeśli szukacie innych interesujących premier książkowych, zajrzyjcie do zakładki Nowości na stronie księgarni TaniaKsiążka.pl 

wtorek, 14 września 2021

"Kaktus" Sarah Haywood

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2021
 
Błyskotliwy debiut powieściowy o dużym ładunku emocjonalnym.
 
Opowieść o miłości, która przychodzi zawsze nie w porę, o mierzeniu się z tym, co nieoczekiwane i godzeniu z tym, co nieuniknione.  
 
Poznajcie Susan, najbardziej kłującą babkę na świecie!
 
Susan Green wiedzie uporządkowane życie, w którym nie ma miejsca na zbędne emocje. Jej mieszkanie jest idealne dla singielki, pracuje według praw swojej ukochanej logiki, a stabilny układ w życiu osobistym zapewnia kulturalne oraz inne − bardziej… intymne − profity.
 

„Kaktus” autorstwa Sary Haywood to szorstka opowieść o równie szorstkiej i na pierwszy rzut oka niezbyt sympatycznej bohaterce. Susan Green ma czterdzieści pięć lat i wiedzie spokojne, zaplanowane do najmniejszego szczegółu życie. Kobieta ma swoje przyzwyczajenia, natręctwa i trudny charakter, to również megalomanka, która jest przekonana o swej nieomylności. Kiedy w życiu Susan dochodzi do dwóch niespodziewanych wydarzeń, kobieta będzie musiała poradzić sobie z ich reperkusjami i podjąć trudną i mocno kontrowersyjną - z punktu widzenia czytelnika - walkę o swoją przyszłość .

Powieść Sarah Haywood to tytuł, który na pewno podzieli opinię czytelników. Ze względu na kreację głównej bohaterki, która ma trudny charakter i w wielu momentach jest mocno irytująca, ta powieść na pewno nie przypadnie do gustu sporemu gronu odbiorców. Muszę przyznać, że również ja nie polubiłam Susan, jednak wraz z rozwojem jej historii i stopniowym odkrywaniem przeszłości bohaterki oraz czynników, które ją ukształtowały zaczęłam coraz lepiej rozumieć tę postać, w pewnym momencie nawet dość mocno jej współczułam.

Sarah Haywood według mnie napisała mocno specyficzną powieść obyczajowo-psychologiczną o dojrzałej, niesamowicie pewnej siebie kobiecie, która wie, czego chce od życia i nie boi się wyciągnąć po to ręki. To również historia o skomplikowanych relacji międzyludzkich i rodzinnych. W „Kaktusie” czytelnik odnajdzie także wątek romantyczny - według mnie stanowi  on niestety słaby i w zasadzie zbędny element fabuły, momentami odnosiłam wręcz wrażenie, że pisarka wepchnęła ten wątek na siłę.

„Kaktus” to już piąta pozycja wydana w ramach serii wydawniczej „Mała Czarna”, w której ukazują się nietuzinkowe, zabawne i wartościowe powieści z nurtu literatury kobiecej. W moim odczuciu książka Sary Haywood bardzo dobrze wpisuje się w założenia serii, to zdecydowanie ciekawa, skłaniająca do refleksji pozycja, zabrakło mi w niej jednak lekkości, która była obecna w pozostałych tytułach wchodzących w skład serii, a obecny w niej humor do mnie niestety nie trafił. W mojej opinii „Kaktus” na tle pozostałych powieści wydanych w ramach „Małej Czarnej” wypada niestety przeciętnie, choć pisarka bez wątpienia poruszyła w książce interesujące motywy. 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

niedziela, 22 sierpnia 2021

"Czas huraganów" Fernanda Melchor

Wydawnictwo MOVA
Liczba stron: 256
Rok wydania: 2021
 
Grupa dzieci z La Matosy, zubożałej wioski w Meksyku, dokonuje makabrycznego odkrycia. W mętnych wodach kanału znajduje rozkładające się ciało miejscowej wiedźmy. Była ona postrachem mężczyzn i ratunkiem dla kobiet. Każdy z bohaterów wnosi do dochodzenia nowe szczegóły, nowe akty zepsucia i brutalności. Prawda przenika do gleby, zatruwając wszystko dookoła.
 
  
 Dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl odbyłam fascynującą podróż do odległego Meksyku.

„Czas huraganów” to mroczna i mięsista proza, w której Fernanda Melchor zabiera czytelników w podróż do przepełnionego beznadzieją i rozkładem meksykańskiego miasteczka La Matosa. Historia zapisana na kartach tej powieści to przejmująca opowieść o ludziach, którzy wydają się być schwytani w krąg nieustającego fatalizmu i przemocy.

„Czas huraganów” to z pozoru kryminał – mamy ciało, są świadkowie i mordercy, jest tajemnica oraz opowieść o tym, co doprowadziło do popełnienia  okrutnej zbrodni. Kryminalny wątek zbudowany wokół zabójstwa Wiedźmy (tajemniczej i wzbudzającej strach kobiety mieszkającej na obrzeżach miasteczka) jest jednak tylko pretekstem do zaprezentowania czytelnikom bohaterów, których życie symbolizuje losy najuboższych  mieszkańców slumsów i niebezpiecznych dzielnic kontrolowanych przez kartele narkotykowe. Powieść Fernandy Melchor jest lustrem, w którym odbijają się problemy trawiące współczesny Meksyk.

Ta opowieść  jest mocna, brutalna, a momentami niezwykle wulgarna. Lektura książki budzi wiele skrajnych emocji. Obrzydzenie, wściekłość, współczucie i fascynacja – to chyba uczucia, które najczęściej towarzyszył mi podczas czytania tej okrutnej historii o rozlewającej się niczym powódź, niemożliwej do powstrzymania fali zbrodni, której ofiarami w większości padały kobiety. „Czas huraganów” to w dużej mierze przejmująca opowieść o wykorzystywaniu, gwałtach, tajemniczych zniknięciach  i brutalnych morderstwach. Losy bohaterek wzbudzały moje głębokie współczucie, ale i ogromną wściekłość płynącą z poczucia bezsilności wobec dotykającego ich zła, które ma przecież odbicie w rzeczywistym świecie.

Powieść Fernandy Melchor wgryza się w duszę czytelnika pozostawiając po sobie bolesną ranę. Pisarka w szalenie ciekawy sposób prowadzi przypominającą układankę fabułę – co rusz podsyca ciekawość czytelnika, przytaczając te same wydarzenia z różnych punktów widzenia, uzupełniając je o nowe elementy wzbogacające wiedzę o bohaterach, ich poczynaniach i motywach pchających ich do działania, a także odkrywając sekrety, z istnienia których czytelnik  nie zdawał sobie nawet sprawy. Nie raz podczas lektury czułam zaskoczenie.

 „Czas huraganów” to proza dojrzała,  wybitna i soczysta, w której popularny kryminał łączy się z mrocznymi wątkami społeczno-obyczajowymi. Jeśli czujecie się na siłach i nie brak Wam odwagi, koniecznie sięgnijcie po tę mocną opowieść, która ukazuje najciemniejszą stronę Meksyku.


"Czas huraganów" i inne interesujące Nowości wydawnicze znajdziecie z atrakcyjnymi rabatami na stronie TaniaKsiazka.pl

środa, 21 lipca 2021

"Letnie przesilenie" Anna Langner

Wydawnictwo Kobiece
Imprint :Niegrzeczne książki
Liczba stron: 376
Rok wydania: 2021

Kiedy Oliwia staje przed posiadłością Leśniewiczów, czuje się nieswojo. W Starej Sośnie nic nie jest takie, jakie się wydaje. Mała dziewczynka twierdzi, że ktoś odwiedza ją w nocy, jej neurotyczną matką miotają emocje, a ojciec biznesmen znika w lesie na długie godziny. Są jeszcze intrygujący bracia bliźniacy uwielbiający mącić Oliwii w głowie. I jest on. Las, który ją obserwuje.

Oliwia za chwilę wejdzie w głąb – dzikiej namiętności, tajemniczego lasu, ale i mrocznej, zręcznie uknutej intrygi. Komu zależy, by przejąć kontrolę? Co ukrywa przed nią dziwna rodzina z leśniczówki? Któremu z braci można ufać? W noc letniego przesilenia spełnią się wszystkie słodkie obietnice, ale i potworne groźby.

W taką noc możesz tylko krzyczeć. Najgłośniej, jak potrafisz.

Dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl mogę podzielić się z Wami dzisiaj opinią  o jednym z najlepszych i nietuzinkowych erotyków, jakie miałam do tej pory okazję przeczytać! Spodziewałam się przyjemnej lektury, ale nie sądziłam, że będzie ona aż tak genialna w swojej kategorii.

„Letnie przesilenie” Anny Langner to powieść, która wymyka się prostym, literackim podziałom. Niegrzeczny erotyk z elementami thrillera, a może powieść grozy z pikantnymi wstawkami? Naprawdę trudno mi określić, czym tak naprawdę jest ta książka. Jedyne czego jestem pewna to fakt, że jest to świetnie napisana, momentami mega niepokojąca i kontrowersyjna, trzymająca w napięciu opowieść, która totalnie mnie kupiła.

O czym jest ta historia? Główna bohaterka Oliwia przyjeżdża do imponującej leśniczówki położonej w niewielkiej miejscowości Pnącza, gdzie ma zająć się w trakcie wakacji pięcioletnią córką państwa Leśniewiczów. Pnącza to dziura zabita dechami, a jedynymi towarzyszami młodej studentki pedagogiki będą dwaj dorośli bracia Heleny, jej ekscentryczna matka, pomoc domowa, okazjonalnie znajomi  młodych mężczyzn i sam pan Leśniewicz. Dziewczyna już na wstępie czuje się dziwnie w pełnym tajemniczych odgłosów i cieni domu, jej samopoczucia nie poprawia otwarta wrogość Olgierda (młodszego bliźniaka Leśniewicza), a spotkanie z wcześniejszą opiekunką Heleny, która ponoć zwariowała, podsyca jej niepokój, który udziela się także czytelnikowi.

W miarę upływu czasu zaczyna pojawiać się coraz więcej pytań o naturę gospodarzy i oplecionego bluszczem domu położonego na skraju lasu. Wokół Oliwii zaczyna dziać się coraz więcej dziwnych rzeczy. Anna Langner zdecydowanie wie, jak budować napięcie. Pisarka prowadzi opowieść w taki sposób, że ani bohaterka, ani czytelnik do końca nie wiedzą, co jest prawdą, a co stanowi tylko wytwór podsycanej prowincjonalnymi plotkami wyobraźni zestresowanej dziewczyny z miasta.

„Letnie przesilenie” jest rewelacyjnym, pełnym tajemnic thrillerem, ale to również niegrzeczny erotyk, więc warto poświęcić chwilę na omówienie tego aspektu książki. Choć w powieści pojawiają się naprawdę mocne, czasem brutalne sceny, to nie przytłaczają one czytelnika, nie odniosłam również wrażenia, że jest ich bardzo dużo - to nie one stanowią trzon fabuły. W tej powieści znajdziecie bardzo przemyślaną i intrygującą historię, do której sceny seksu są dodatkiem – dla mnie to ogromny plus. Bardzo podobało mi się jak pisarka budowała pełne napięcia relacje pomiędzy postaciami. W książce znalazło się sporo świetnie poprowadzonych, przepełnionych humorem dialogów (rozmowa w sklepie z bielizną to złoto!). Kolejnym ogromnym plusem tej powieści jest obecność w niej pewnych motywów słowiańskich, nie bez przyczyny tytuł tej książki to „Letnie przesilenie” - o tych wątkach nie chcę jednak pisać, bo zdecydowanie warto odkryć samemu, co kryje się za tytułem książki.

Mama wrażenie, że polski rynek powieści erotycznych jest obecnie wręcz zalewany utworami, w których rodzime pisarki na siłę umiejscawiają akcję swoich utworów za granicą. Anna Langner „Letnim przesileniem” udowadnia, że można stworzyć świetny, wciągający erotyk rozgrywający się w polskich realiach. Jeśli jesteście fanami gatunku, szukacie mocnej (nie tylko pod względem erotycznym) powieści z oryginalnymi wątkami, to gorąco polecam sięgnąć właśnie po utwór Ani Langner.  Pamiętajcie, że ten tytuł to mariaż erotyka i powieści grozy, więc musicie być przygotowani na kilka brutalnych i dość problematycznych wątków, które mogą nie spodobać się wrażliwym czytelnikom.

PS Na końcu książki możecie znaleźć play listę pisarki, która genialnie koresponduje z treścią książki i podkręca obecną w powieści mroczną atmosferę – warto puścić sobie te utwory podczas czytania lub zaraz po zakończeniu lektury ;)

Tę powieść, a także inne Nowości w atrakcyjnych cenach znajdziecie w TaniaKsiazka.pl Polecam szczególnie zajrzeć do działu Książki dla kobiet.

niedziela, 18 lipca 2021

"Pieśń o Achillesie" Madeline Miller

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2021

„Pieśń o Achillesie” to powieść dla czytelników kochających literaturę piękną, retellingi i starożytną Grecję. Madeline Miller stworzyła głęboko zapadającą w pamięć, wzruszającą opowieść o jednym z najsłynniejszym herosów, miłości jego życia i tragicznym przeznaczeniu, od którego nie ma ucieczki.

Jeśli jesteście fanami mitologii greckiej na pewno słyszeliście o Achillesie – synu króla Peleusa i nereidy Tetydy, któremu przeznaczone było żyć długo i być zapomnianym lub umrzeć młodo, zdobywając chwałę. Opowieść Madeline Miller skupia się na przedstawieniu losów tego niezwykłego herosa, który zasłynął walecznością w wojnie trojańskiej, z perspektywy Patroklosa – wiernego towarzysza bohatera i zarazem najważniejszej osoby w jego życiu.

Kim jest Patroklos? To narrator tej opowieści, syn króla Menajtiosa, który z powodu zbrodni zostaje wygnany i trafia na dwór króla Peleusa, gdzie rozpoczyna szkolenie wojskowe i spotyka wspaniałego półboga, którego podziwiał od chwili, kiedy kilka lat wcześniej zobaczył go na organizowanych przez ojca zawodach. Achilles jest tym wszystkim, czym Patroklos nie jest – jest ideałem, ukochanym synem swoich rodziców, chłopcem podziwianym i kochanym przez rówieśników, wybitnym, doskonale zbudowanym sportowcem i wojownikiem oraz wspaniałym muzykiem. Pewnego dnia to właśnie ten złoty chłopiec odnajduje odrzuconego przez towarzyszy szkolenia Patroklosa i ratuje go od kary za opuszczenie treningu, tego dnia młody książę wybiera go również na swojego zaprzysiężonego towarzysza broni. W ten oto sposób rozpoczyna się historia dwójki chłopców, których połączyła przyjaźń, a następnie miłość.

„Pieśń o Achillesie” jest pięknie napisaną, spokojną opowieścią, która bardzo wiernie odwzorowuje losy bohaterów przedstawione w mitologii i Iliadzie. Madeline Miller w swoim utworze skupiła się na przedstawieniu relacji, która połączyła dwójkę mitycznych postaci. Relacji, która w ogromnym stopniu wpłynęła na losy obu mężczyzn, doprowadzając ich pod mury Troi.

Doskonale znam historię Achillesa, a jednak amerykańskiej autorce udało się mnie zaskoczyć – nie chodzi tu o wydarzenia, a raczej o sposób w jaki została zinterpretowana i przedstawiona historia Achillesa. Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności pisarskich Miller i tego, w jaki sposób wykorzystuje i uzupełnia historie znane z mitów. Bardzo ciekawym, choć niezbyt rozbudowanym był na przykład w tej powieści poboczny wątek matki Achillesa Tetydy – zdradzonej przez bogów nereidy, która za wszelką cenę próbowała chronić syna, nawet jeśli oznaczało to usunięcie z jego życia Petroklosa. Choć Tetyda wydaje się w tej powieści grać rolę jednego z czarnych charakterów, to jest to dla mnie niewątpliwie intrygująca postać.

„Pieśń o Achillesie” jest powieścią, która mnie zauroczyła, a jej finał wzruszył do łez, choć od pierwszej strony wiedziałam, jaki los czeka głównych bohaterów. Uważam, że Madeline Miller ma niewątpliwy talent do tworzenia poruszających opowieści oraz kreowania nietuzinkowych, trójwymiarowych bohaterów, którzy podbijają serca czytelników.

Jeśli kochacie mitologię, jesteście fanami literatury pięknej, to naprawdę gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Pieśń o Achillesie” a także po „Kirke” – to cudownie napisane książki, które pozwolą Wam na nowo odkryć dobrze znanych Wam bohaterów i ich historie. Jeśli z mitologią nigdy nie było Wam po drodze, też zachęcam Was do czytania Miller. Sądzę, że czytelnicy, którzy nie przepadali za greckimi mitami również mogą ulec urokowi tych książek i pokochać te cudowne i wartościowe opowieści. 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

 

niedziela, 11 lipca 2021

"The Foxhole Court" Nora Sakavic

Seria: All for the game (tom 1)
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 331
Rok wydania: 2018

Neil Josten jest zapalonym graczem Exy, który podpisał kontrakt z drużyną Uniwersytetu Stanowego Palmetto. Niezbyt wysoki, ale szybki, posiada ogromny potencjał – jednak… jest też uciekinierem oraz synem groźnego przestępcy znanego pod pseudonimem Rzeźnik.
Podpisanie kontraktu z drużyną uniwersytecką Lisów wydaje się więc ostatnią rzeczą, jaką chłopak taki jak Neil powinien robić. Drużyna jest bowiem znana szerszej publiczności; zdjęcia, na których znajdzie się jego wizerunek, mogłyby ściągnąć na niego niepotrzebną uwagę. Kłamstwa pozwolą mu zachowywać pozory jedynie tak długo, dopóki ktoś nie pozna jego prawdziwej tożsamości. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, będzie martwy. 


Ale Neil nie jest jedyną osobą w drużynie, która coś ukrywa. Jeden z nowych zawodników Lisów, to ktoś z jego przeszłości. Teraz, gdy ponownie się spotkali, Neil chce wykorzystać szansę, jaką zesłał mu los. Ostatnich osiem lat przetrwał dzięki ciągłej ucieczce. Może w końcu znalazł kogoś, dla kogo warto żyć i coś, o co warto walczyć. 

„The Foxhole Court” to pierwszy tom serii „All for the game”, która skupia się na historii Neila Jostena, ukrywającego się przed przestępcami nastolatka, którego pasją jest Exy – sport przypominający połączenie lacrosse’a i hokeja. Ta powieść to typowe guilty pleasure. Lektura dostarczyła mi rozrywki, jednak nie jest to utwór, który polecałabym z czystym sercem, bo zdaję sobie sprawę z problematyczności niektórych obecnych w powieści wątków. Książka jest pełna absurdów i momentami dość mocno przypominała mi fanfik, w którym autorka popuściła wodze fantazji całkowicie ignorując research. Wielu zagranicznych czytelników pisało o wadach i nonsensach obecnych w tej książce związanych z motywem sportowym, kryminalnym czy zachowaniem bohaterów – po przeczytaniu książki w pełni uznaję ich słuszność, jednak nie będę  przytaczała szczegółów, żeby uniknąć spoilerów.

Powieść Nory Sakavic opiera się na motywie kawaler w opałach. Główny bohater razem od kilku lat ucieka przed ścigającymi go i jego matkę przestępcami. Kiedy mama chłopaka zostaje zabita, Neil musi zacząć radzić sobie sam. Chłopak podróżuje z miasta do miasta, starając się przestrzegać zasad, które wpoiła mu rodzicielka. Kiedy pewnego dnia odnajduje go David Wymack, trener drużyny exy Uniwersytetu Stanowego Palmetto, można powiedzieć, że wszystkie jej wskazówki tracą rację bytu. Pragnienie zagrania w Lisach pozbawia głównego bohatera instynktu samozachowawczego i chłopak – po dość rozsądnych rozmyśleniach, dlaczego za wszelką cenę powinien unikać dołączenia do drużyny - decyduje się zostać ich zawodnikiem. Decyzja głównego bohatera jest dla mnie trudna do zrozumienia z logicznego punktu widzenia, bo Lisy to dość specyficzna grupa złożona z młodych gniewnych, to również drużyna na świeczniku, o której rozpisują się media, więc po wstąpieniu w jej szeregi Neil może zapomnieć o anonimowości, która jest gwarantem jego przetrwania. Wydaje mi się, że bohater podejmuje zbyt wielkie ryzyko, nawet jeśli zakłada, że w razie problemów szybko się ewakuuje.   

Dołączenie do drużyny wiąże się dla Neila z wieloma nieprzyjemnościami. Drużyna Palmetto to zbieranina nastolatków z problemami, a nowi koledzy dają głównemu bohaterowi mocno w kość – traktują go brutalnie, już podczas pierwszego spotkania używają wobec niego przemocy, a w pewnym momencie podają mu bez wiedzy narkotyki. Takie taktownie normalnego człowieka skłoniłoby raczej do unikania oprawców i odejścia, a mimo wszystko chłopak za wszelką cenę stara się zostać w drużynie i zjednać sobie prześladującego do zawodnika. Dla mnie to kolejne nieumotywowane wystarczająco i nielogiczne działanie bohatera, który wikła się w mocno toksyczną relację.

Moim zdaniem to właśnie niejasna motywacja działań postaci oraz niekonsekwencja głównego bohatera, który myśli jedno, a robi drugie są największymi minusami tej książki. Rzeczami, które mogą jeszcze irytować są niejasne zasady exy i bardzo luźne podejście autorki do ogólnych zasad rządzących światem profesjonalnego sportu, niedostateczny research związany z obecnością w powieści wątku pewnej grupy przestępczej i sposobów jej działania, a także pełne krzywdzących stereotypów podejście do chorób psychicznych. 

Napisałam o minusach tego tytułu. Jednak coś musiało mi się spodobać w tej powieści - w końcu na samym początku tego tekstu zaznaczyłam, że lektura dostarczyła mi rozrywki. Na pewno był to pomysł pisarki na stworzenie drużyny Lisów. To bardzo nietypowa drużyna, która w prawdziwym świecie nie miałaby prawa istnieć. Członkami Lisów są młodzi ludzie z problemami, dzieciaki brutalne i niepokorne, czasem uzależnione od narkotyków, doświadczające przemocy. Bardzo podoba mi się fakt, że jest to drużyna, która daje osobom z patologicznych rodzin i środowisk szansę na zmianę swojego życia na lepsze, że jest ktoś, kto ich nie skreślił,  a wyciągnął do nich pomocną i życzliwą dłoń.

Bardzo lubię motyw damy w opałach, więc jego męska wersja obecna w tej książce też przypadła mi do gustu i sprawiła, że mimo problematycznych elementów lektura dostarczyła mi jednak przyjemności. Choć Neil jest postacią, której zachowanie momentami irytuje, to dość łatwo przyszło mi obdarzyć tę postać współczuciem i sympatią.

Nora Sakavic napisała książkę, którą większość czytelników albo kocha, albo nienawidzi. Ja znajduję się w grupie pomiędzy. Nie uważam tej powieści za wybitne dzieło, nie wbiła mnie ona w fotel, dostrzegam jej wady i nie będę jej polecała, jednak nie zaprzeczę, że spędziłam na jej lekturze kilka przyjemnych godzin.  Kto wie, może niedługo sięgnę po jej kolejne dwa tomy, bo mimo wszystko jestem ciekawa, jak zakończy się opowieść o Neilu i jego kompanach z drużyny.