Wydawnictwo: Biblioteka słów
Liczba stron: 134 (e-book)
Rok wydania: 2026
Gatunek: okruchy życia, obyczajowe, opowiadania
Motywy: śmierć, starość, choroba, cielesność
„Homo sum, humani nihil a me alienum puto” - „Człowiekiem jestem i
nic, co ludzkie, nie jest mi obce”. Maksyma Terencjusza, choć powstała
ponad dwa tysiące lat temu, wydaje się zaskakująco aktualna w kontekście
najnowszego zbioru opowiadań chorwackiej pisarki Slavenki Drakulić. Choroba,
starość, samotność, śmierć, rozpad relacji, poczucie przegranej - wszystko to
należy do ludzkiego doświadczenia. A jednak współczesna kultura coraz częściej
spycha te tematy na margines.
Żyjemy w epoce celebrującej młodość, piękno i
sukces. Literatura popularna chętnie opowiada o samorealizacji, przekraczaniu
granic i odnajdywaniu szczęścia. W mediach społecznościowych oglądamy starannie
wyselekcjonowane obrazy życia, z których usuwa się to, co niewygodne: słabość,
starzenie się, cierpienie, choroby czy porażkę. Nie oznacza to oczywiście, że
współczesna literatura całkowicie porzuciła trudne tematy, jednak coraz
częściej funkcjonują one na obrzeżach głównego nurtu zainteresowań czytelników.
Tym większą wartość ma książka, która świadomie kieruje wzrok właśnie tam,
gdzie zwykle nie chcemy patrzeć.
Slavenka Drakulić w zbiorze „O czym nie mówimy”
podejmuje próbę literackiego oswojenia tematów wypieranych z codziennych
rozmów. Już sam tytuł staje się zapowiedzią tego, co znajdziemy na kartach
książki. Autorka nie interesuje się spektakularnymi wydarzeniami. Zamiast tego
przygląda się prozie życia. Bohaterki – bo to kobiety są głównie postaciami
stającymi w centrum minimalistycznych fabuł nowel pisarki - mierzą się z
diagnozą choroby, śmiercią bliskich, rozpadem małżeństwa, samotnością czy
utratą poczucia własnej wartości. To doświadczenia powszechne, a jednocześnie
zaskakująco rzadko stające się przedmiotem szczerych rozmów.
Najpełniej wyraża to jeden z fragmentów
książki:
"Zresztą - to jest coś, o czym nie mówimy.
Nawet wśród przyjaciół. Śmierć, choroba, nieszczęście, ból, strata, oszustwo,
zdrada, upokorzenie, porażka, wstyd, niepowodzenie… A zwłaszcza – rozwód. O tym
nie mówimy".
Ten cytat można potraktować jako swoisty klucz
interpretacyjny do całego zbioru. Drakulić pokazuje bowiem nie tylko same
doświadczenia cierpienia czy straty, ale także mechanizmy społecznego
milczenia. Bohaterowie opowiadań często pozostają samotni nie dlatego, że wokół
nich brakuje ludzi, lecz dlatego, że pewnych tematów nie wypada poruszać.
Wstyd, lęk przed oceną czy potrzeba zachowania pozorów skutecznie zamykają
drogę do prawdziwej bliskości i wzajemnego zrozumienia.
Szczególnie interesujące jest miejsce, jakie w
tych krótkich utworach zajmuje starość. W kulturze skoncentrowanej na młodości
osoby starsze często stają się niewidzialne. Tymczasem Drakulić oddaje im głos
i pokazuje ich świat bez sentymentalizmu. Starość nie jest tutaj ani
romantyzowana, ani demonizowana. To etap życia związany z utratą sprawności,
zmianami w relacjach i coraz częstszą obecnością śmierci, ale także czas
intensywnej refleksji nad własnym życiem.
Podobnie dzieje się z motywem choroby. Nie
jest ona wyłącznie wydarzeniem medycznym, lecz doświadczeniem egzystencjalnym.
Choroba zmienia sposób postrzegania własnego ciała, relacji z innymi ludźmi i
przyszłości. Kobiety przedstawione na kartach zbioru muszą nauczyć się
funkcjonować w rzeczywistości, która wymyka się spod kontroli. W tym sensie
autorka dotyka jednego z najbardziej uniwersalnych ludzkich lęków – świadomości
własnej śmiertelności.
Na uwagę zasługuje również sama forma
opowiadań. Styl pisarki jest oszczędny, pozbawiony zbędnego patosu. Emocje nie
są tu wykrzykiwane, lecz ukryte między zdaniami. Dzięki temu teksty zyskują
autentyczność i siłę oddziaływania. Autorka pozostawia czytelnikom przestrzeń
do własnych interpretacji i refleksji.
„O czym nie mówimy”
to książka, która przypomina, że literatura nie musi jedynie dostarczać
rozrywki. Może również kierować uwagę ku tym doświadczeniom, które na co dzień
staramy się od siebie odsuwać i o nich nie myśleć. Drakulić nie oferuje
pocieszenia ani prostych odpowiedzi. Proponuje coś znacznie cenniejszego -
uważne spojrzenie na człowieka w momentach jego największej słabości.
I właśnie dlatego maksyma Terencjusza tak
dobrze współgra z tym zbiorem. Jeśli rzeczywiście nic, co ludzkie, nie powinno
być nam obce, to nie możemy odwracać wzroku od starości, choroby, samotności
czy porażki. Slavenka Drakulić przypomina o tym z niezwykłą wrażliwością,
tworząc literaturę, która przywraca głos
doświadczeniom spychanym na margines społecznej uwagi.