Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2026

"O czym nie mówimy" Slavenka Drakulić

Wydawnictwo: Biblioteka słów
Liczba stron: 134 (e-book)
Rok wydania: 2026

Gatunek: okruchy życia, obyczajowe, opowiadania

Motywy: śmierć, starość, choroba, cielesność

„Homo sum, humani nihil a me alienum puto” - „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”. Maksyma Terencjusza, choć powstała ponad dwa tysiące lat temu, wydaje się zaskakująco aktualna w kontekście najnowszego zbioru opowiadań chorwackiej pisarki Slavenki Drakulić. Choroba, starość, samotność, śmierć, rozpad relacji, poczucie przegranej - wszystko to należy do ludzkiego doświadczenia. A jednak współczesna kultura coraz częściej spycha te tematy na margines.

Żyjemy w epoce celebrującej młodość, piękno i sukces. Literatura popularna chętnie opowiada o samorealizacji, przekraczaniu granic i odnajdywaniu szczęścia. W mediach społecznościowych oglądamy starannie wyselekcjonowane obrazy życia, z których usuwa się to, co niewygodne: słabość, starzenie się, cierpienie, choroby czy porażkę. Nie oznacza to oczywiście, że współczesna literatura całkowicie porzuciła trudne tematy, jednak coraz częściej funkcjonują one na obrzeżach głównego nurtu zainteresowań czytelników. Tym większą wartość ma książka, która świadomie kieruje wzrok właśnie tam, gdzie zwykle nie chcemy patrzeć.

Slavenka Drakulić w zbiorze „O czym nie mówimy” podejmuje próbę literackiego oswojenia tematów wypieranych z codziennych rozmów. Już sam tytuł staje się zapowiedzią tego, co znajdziemy na kartach książki. Autorka nie interesuje się spektakularnymi wydarzeniami. Zamiast tego przygląda się prozie życia. Bohaterki – bo to kobiety są głównie postaciami stającymi w centrum minimalistycznych fabuł nowel pisarki - mierzą się z diagnozą choroby, śmiercią bliskich, rozpadem małżeństwa, samotnością czy utratą poczucia własnej wartości. To doświadczenia powszechne, a jednocześnie zaskakująco rzadko stające się przedmiotem szczerych rozmów.

Najpełniej wyraża to jeden z fragmentów książki:

"Zresztą - to jest coś, o czym nie mówimy. Nawet wśród przyjaciół. Śmierć, choroba, nieszczęście, ból, strata, oszustwo, zdrada, upokorzenie, porażka, wstyd, niepowodzenie… A zwłaszcza – rozwód. O tym nie mówimy".

Ten cytat można potraktować jako swoisty klucz interpretacyjny do całego zbioru. Drakulić pokazuje bowiem nie tylko same doświadczenia cierpienia czy straty, ale także mechanizmy społecznego milczenia. Bohaterowie opowiadań często pozostają samotni nie dlatego, że wokół nich brakuje ludzi, lecz dlatego, że pewnych tematów nie wypada poruszać. Wstyd, lęk przed oceną czy potrzeba zachowania pozorów skutecznie zamykają drogę do prawdziwej bliskości i wzajemnego zrozumienia.

Szczególnie interesujące jest miejsce, jakie w tych krótkich utworach zajmuje starość. W kulturze skoncentrowanej na młodości osoby starsze często stają się niewidzialne. Tymczasem Drakulić oddaje im głos i pokazuje ich świat bez sentymentalizmu. Starość nie jest tutaj ani romantyzowana, ani demonizowana. To etap życia związany z utratą sprawności, zmianami w relacjach i coraz częstszą obecnością śmierci, ale także czas intensywnej refleksji nad własnym życiem.

Podobnie dzieje się z motywem choroby. Nie jest ona wyłącznie wydarzeniem medycznym, lecz doświadczeniem egzystencjalnym. Choroba zmienia sposób postrzegania własnego ciała, relacji z innymi ludźmi i przyszłości. Kobiety przedstawione na kartach zbioru muszą nauczyć się funkcjonować w rzeczywistości, która wymyka się spod kontroli. W tym sensie autorka dotyka jednego z najbardziej uniwersalnych ludzkich lęków – świadomości własnej śmiertelności.

Na uwagę zasługuje również sama forma opowiadań. Styl pisarki jest oszczędny, pozbawiony zbędnego patosu. Emocje nie są tu wykrzykiwane, lecz ukryte między zdaniami. Dzięki temu teksty zyskują autentyczność i siłę oddziaływania. Autorka pozostawia czytelnikom przestrzeń do własnych interpretacji i refleksji.

„O czym nie mówimy” to książka, która przypomina, że literatura nie musi jedynie dostarczać rozrywki. Może również kierować uwagę ku tym doświadczeniom, które na co dzień staramy się od siebie odsuwać i o nich nie myśleć. Drakulić nie oferuje pocieszenia ani prostych odpowiedzi. Proponuje coś znacznie cenniejszego - uważne spojrzenie na człowieka w momentach jego największej słabości.

I właśnie dlatego maksyma Terencjusza tak dobrze współgra z tym zbiorem. Jeśli rzeczywiście nic, co ludzkie, nie powinno być nam obce, to nie możemy odwracać wzroku od starości, choroby, samotności czy porażki. Slavenka Drakulić przypomina o tym z niezwykłą wrażliwością, tworząc literaturę, która  przywraca głos doświadczeniom spychanym na margines społecznej uwagi.


czwartek, 14 listopada 2024

"Słowiański horror" - zbiór opowiadań

Autorzy: Artur Grzelak, Adrian Turzański, Marek Kwietniewski, Franciszek M. Piatkowski, Aleksandra Kozioł, Patrycja Źurek, Agata Poważyńska, Adam Loraj, Aleksandra Rozmus, Maciej Szymczak, Toasz Siwiec, Jacek Pelczar, Łukasz Szczygło
Wydawnictwo: Horror Masakra
Liczba stron: 2020
Rok wydania: 2019

Gatunek: opowiadanie, horror, poezja

Motywy: słowiańskie demony, słowiańskie bóstwa, przemoc, brutalność

„Słowiański horror” to antologia dwunastu przepełnionych brutalnością i przemocą opowiadań grozy oraz sześciu wierszy, których bohaterami są słowiańskie demony i bóstwa. Są w tym zbiorze historie, które bardzo mi się podobały, zaciekawiły i przeraziły, ale są tu też utwory nieco słabsze, których lektura mnie nie zaangażowała lub wywołała we mnie lekkie rozczarowanie z powodu zbyt wczesnego lub otwartego zakończenia.

Do moich faworytów w tym zbiorze zdecydowanie należało opowiadanie „Poroniec” Franciszka M. Piątkowskiego. To rozgrywająca się w czasach współczesnych opowieść o słowiańskim demonie uwolnionym przypadkowo z odnalezionej na wykopaliskach archeologicznych urnie, którego na prośbę biskupa ma schwytać mecenas Marek Lichocki. Opowiadanie zostało dobrze napisane , pisarzowi udało się na kilkunastu stronach stworzyć zwartą, zamkniętą i mocno intrygującą  opowieść. Bardzo klimatyczny  w odbiorze okazał się kilkustronicowy , rozgrywający się w noc Dziadów „Wąpierz” Macieja Szymczaka. „Bieda” Tomasza Siwca była przerażającym utworem, w którym antagonistą został tytułowy demon sprowadzający na ludzi niedostatek – bardzo podobał mi się pomysł wykorzystania tej postaci w historii rozgrywającej się w czasach współczesnych, a moc Biedy i szybkość jej działania mocno oddziaływały na moją wyobraźnię podczas lektury. Ciekawą historią były „Siostry losu” Adama Loraja, w których doszło do brutalnego spotkania wiary chrześcijańskiej z wiarą słowiańską.  Z dużą przyjemnością czytałam też „Pieniacza” autorstwa Jacka Pelczara, gdzie pojawili się intrygujący bracia Wilcy i nietuzinkowy demon stworzony przez Marzannę.

Za najsłabsze opowiadanie tego zbioru uważam „Śląsk” Patrycji  Żurek. Ta krótka nowela miała charakter mocno epizodyczny i nie bardzo mogłam się połapać czy między postaciami, które się pojawiały w kolejnych epizodach był jakiś związek, czy ważniejsza od bohaterów ludzkich była postać Lucjana i to on grał tutaj pierwsze skrzypce. Otwarte zakończenie jeszcze wzmogło moje poczucie zagubienia, bo czytając koniec czułam się, jakby opowieść nagle została urwana w momencie, w którym główna historia miała się dopiero rozpocząć.

Za słabszą część tego zbioru uważam również  „Słowiańską poezję”, która znalazła się na końcu książki. Utwory Łukasza Szczygło nie przypadły mi do gustu i trudno mi zrozumieć czemu postanowiono dodać wiersze do opowiadań grozy – mnie w antologii horroru takie połączenie totalnie nie siadło.

Podsumowując, „Słowiański horror” to propozycja dla czytelników, którzy lubią grozę i motywy słowiańskie zamknięte w krótkiej formie literackiej. Jeśli macie ochotę na lekturę pełną grozy i słowiańskich istot, to warto zwrócić uwagę na ten zbiór opowiadań.


 

 

środa, 8 marca 2023

"Ptaki i inne opowiadania" Daphne du Maurier

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2023

Gatunek: nowela

Motywy: niebezpieczne ptaki, zbrodnia, groza, tajemnica



 

„Ptaki i inne opowiadania” to zbiór sześciu podszytych grozą utworów autorstwa Daphne du Maurier. W skład książki wchodzą tytułowe „Ptaki”, które rozgłos zyskały dzięki ekranizacji Alfreda Hitchcocka, „Monte Verita”, „Jabłonka”, „Prowincjonalny fotograf”, „Pocałuj mnie jeszcze raz” oraz „Stary”.  

Zaskakujące, tajemnicze, przepełnione suspensem i mrokiem, który subtelnie wkrada się do fabuły – takie są nowele opublikowane w tym zbiorze. Z pozoru to proste historie, obrazki z codziennego życia bohaterów z różnych warstw społecznych, w których normalność wkradają się z czasem strachy rodem z koszmarów.

Przepełnione grozą „Ptaki”, zawierające w sobie elementy kryminału „Prowincjonalny fotograf” oraz „Pocałuj mnie jeszcze raz” to moi zdecydowani ulubieńcy tej antologii. Pisarka w tytułowy opowiadaniu ukazała prawdziwą wirtuozerię w budowania napięcia. „Prowincjonalny fotograf” oraz „Pocałuj mnie jeszcze raz” to zaskakujące utwory z wybornymi wątkami kryminalnymi, które aż chciałoby się czytać dalej. „Jabłonka” mimo niewielkiej objętości jest opowiadaniem nasyconym symboliką, z pozoru to prosta historia obyczajowa o niezbyt szczęśliwym małżeństwie, w której z czasem pojawia się fantastyczny twist. Opowiadanie zdecydowanie składania do refleksji, a uważny czytelnik bez trudu odnajdzie w tej historii psychologiczną głębię. „Monte Verita” to z kolei fascynujące opowiadanie o grozie skrywającej się wśród górskich szczytów, w którym również znalazło się miejsce na szczyptę fantastyki. „Stary”, historia zamykająca zbiór, dla mnie okazała się najbardziej zaskakująca – pisarka mistrzowsko poprowadziła narrację w taki sposób, by czytelnik nie miał nawet szansy odkrycia drzemiącej w nowelce tajemnicy.

Daphe du Maurier w „Ptakach” dała prawdziwy popis swojego pisarskiego kunsztu. Angielka doskonale odnalazła się w krótkiej formie literackiej, tworząc niezwykle klimatyczne, przesycone poczuciem narastającego zagrożenia nowele, o których czytelnik myśli jeszcze długo po zakończeniu lektury, wyobrażając sobie, jak mogłyby potoczyć się dalsze losy wykreowanych przez autorkę bohaterów.

 

Współpraca barterowa z wydawnictwem Albatros

 

sobota, 3 grudnia 2022

"Galatea" Madeline Miller

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 72
Rok wydania: 2022

Gatunek: opowiadanie, retelling

Motywy: mitologia, przemoc, toksyczny związek, miłość matki do dziecka



 
Madeline Miller to amerykańska autorka, która tworzy niesamowite retellingi inspirowane grecką mitologią. Międzynarodową popularność przyniosła jej publikacja poruszającej powieści queer o Patroklosie i Achillesie. Drugą, niemniej udaną powieścią jej autorstwa była „Kirke” – magiczna historia córki Heliosa.

„Galatea” autorstwa Madeline Miller to maleńki, literacki klejnocik, drobiazg zainspirowany jedną z historii zebranych w „Metamorfozach” Owidiusza. Starannie wydane, króciutkie opowiadanie skupia się na postaci tytułowej Galatei – niezwykłej żonie rzeźbiarza Pigmaliona, którą ożywiła bogini miłości.

Jako nastolatka zaczytywałam się w mitologii greckiej opracowanej przez Jana Parandowskiego, czytałam również „Metamorfozy” i nigdy nie przyszło mi do głowy, by spojrzeć na historię Pigmaliona w taki sposób, jak zrobiła to Miller – nie z perspektywy bohatera mitu, który otrzymał w darze życie dla wyrzeźbionej przez siebie kobiety, ale właśnie z perspektywy Galatei. Narracja retellingu skupia się na postaci, której pozbawiono prawa wyboru, narzucając jej trwanie w toksycznym związku. Krytyczne spojrzenie na wyidealizowaną relację związku Pigmaliona z Galateą pozwoliło Miller stworzyć niesamowicie udaną reinterpretację utworu.

O ile w mitach Parandowskiego kilkuzdaniowa historia Galatei może wydawać się nawet nieco romantyczna, o tyle opowieść Owidiusza jest już o wiele bardziej niepokojąca. Amerykańska pisarka postanowiła przedstawić historię ożywionego posągu odartą z romantyzmu, Miller dostrzega w opowieści rzymskiego poety to, co wielu czytelnikom (w ty mnie) umykało – okrucieństwo i zaborczość rzeźbiarza, który uczuciem potrafił obdarzyć tylko idealny i posłuszny mu wytwór swego dłuta i  wyobraźni. „Galatea” to opowieść z punktu widzenia tej wymarzonej, idealnej i posłusznej kobiety, którą zdominowała wola mizoginistycznego męża. Miller oddaje jej głos, by czytelnicy mogli poznać ciemną stronę historii o Pigmalionie i jego żonie - przejmującą i bolesną historię upokorzenia i walki o wolność.

„Galatea” to utwór, który jest doskonałym przykładem tego, że nie trzeba pisać kilkusetstronicowych powieści, by zachwycić czytelnika  (choć wcale nie obraziłabym się, gdyby Madeline Miller napisała pełnowymiarową powieść o tytułowej bohaterce). Pisaka na kilkudziesięciu stronach zdołała zapisać nowelę, która rozdziera duszę czytelnika. Historię, o której szybko się nie zapomni.

Opowiadanie Madeline Miller polecam fanom twórczości pisarki, a także miłośnikom retellingów czerpiących z mitologii greckiej. „Galatea” to książeczka niewielka pod względem objętości i treści, ale zawiera w sobie poruszającą i mocną opowieść. Jedynym minusem tego tytułu jest według mnie jedynie jego cena – niestety 36 zł (cena okładkowa) za przepięknie wydany, ale bardzo mały format (72 strony,  11x15 cm) dla wielu czytelników będzie ceną zaporową. W wypadku tej książki, jeśli chcielibyście ją nabyć, polecam wyłącznie zakupy w księgarniach internetowych – zapłacimy w nich zdecydowanie mniej.

 
Współpraca barterowa z wydawnictwem Albatros

 

sobota, 17 października 2020

"Gaz do dechy" Joe Hill

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2020

„Gaz do dechy” Joego Hilla to zbiór trzynastu niezwykle różnorodnych opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest panująca w nich mroczna atmosfera niepokoju. W antologii znalazły się krwawe opowieści sensacyjne, historie zaliczające się do fantastyki i przerażające horrory. To idealna lektura dla wszystkich miłośników literatury grozy, w której każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Moimi ulubionymi historiami z całego zbioru są „Mroczna karuzela”, „Faun” , „Spóźnialscy”, „Diabeł na schodach”, „Tweety z cyrku umarłych” „Chryzantemamy”, „W wysokiej trawie” „Jesteście wolni” i „Jesteś dla mnie najważniejsza”. Aż dziewięć na trzynaście opowiadań czytałam z wypiekami na twarzy i przyjemnym dreszczykiem niepokoju. Każda z tych opowieści czymś mnie zaskoczyła lub zaciekawiła, każda stanowiła materiał do głębszych przemyśleń.  

„Mroczna karuzela" i „Tweety z cyrku umarłych” to niepokojące, pełne grozy utwory, których akcja rozgrywa się w dużej mierze w wesołym miasteczku (w pierwszym wspomnianym opowiadaniu)  i cyrku. Miejsca, które z założenia kojarzą się z zabawą i atmosferą radości stały się sceną krwawych horrorów. „Faun” – inspirowany opowiadaniem „Grzmot” Raya Bradbury’ego – skojarzył mi się z mroczną wersją pewnej popularnej serii powieści fantasy (nie zdradzę jakiej, żeby nie psuć zabawy czytelnikom). „Spóźnialscy” to opowieść o obwoźnej bibliotece, która czasem gubi się w czasie. To genialne opowiadanie, które  na pewno pokochają wszystkie mole książkowe. „Diabeł na schodach” zaskoczył mnie z kolei formą (nietypowym sposobem ułożenia tekstu), sama treść również była diablo ciekawa. „Chryzantemamy” i „W wysokiej trawie” są rasowymi horrorami, w których ważną rolę odgrywają rośliny – na podstawie drugiego z tych opowiadań został nawet nakręcony film (koniecznie muszę obejrzeć!). „Jesteś dla mnie najważniejsza” to utwór utrzymany w konwencji science-fiction. Z pozoru pełna ciepła opowieść o niezwykłych urodzinach bohaterki okazuje się gorzką historią o ludzkim okrucieństwie. Finał tej noweli był zaskakujący i bolesny. „Jesteście wolni” – ostatnie opowiadanie zbioru – to z kolei poruszająca opowieść o końcu świata i pasażerach pewnego samolotu zawieszonego w przestworzach. 

„Gaz do dechy”, „Stacja Wolverton”, „Nad srebrzystą wodą jeziora Champlain” i „Kciuki” są w mojej opinii średnimi utworami i akurat one nie przypadły mi do gustu.

Tegoroczny październik to dla mnie literacki miesiąc grozy, więc „Gaz do dechy” okazał się wręcz wymarzoną lekturą na ten okres. Zbiór opowiadań Hilla zapewnił mi rozrywkę na kilkanaście jesiennych wieczorów.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros