Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2022

"A Dowry of Blood" S.T. Gibson (powieść dla dorosłych)

Wydawca: Nyx Publishing
Liczba stron: 238
Rok wydania: 2021

Gatunek: fantastyka

Motywy: wampiry, narzeczone Draculi, poliamoria, przemoc fizyczna i psychiczna, toksyczny związek, reprezentacja queer (bohaterowie nawiązują relacje biseksualne)

Wydanie polskie: "Dar krwi", Sine Qua Non, rok 2022

„A Dowry of Blood” to powieść dla pełnoletnich miłośników opowieści w stylu „Kronik wampirów” Anne Rice. S.T. Gibson snuje wypełnioną sensualnością, ale i subtelnym okrucieństwem, momentami kontrowersyjną historię życia Constanty – najstarszej partnerki wiekowego wampira, którego imię w powieści co prawda nigdy nie pada, jednak zamieszczone w książce informacje pozwalają bez problemu zidentyfikować go jako Draculę.

Powieść S.T. Gibson to według mnie bardzo ciekawa propozycja dla dorosłych fanów literatury fantastycznej queer z wampirami w roli głównej. Powieść pod względem formy, treści i stylu bardzo przypominała mi prozę Ann Rice – występuje w niej pierwszoosobowa narracja, historia Constanty i sposób jej opowiadania przywodziły mi na myśl historię Luisa z „Wywiadu z wampirem” (bohaterowie obu utworów muszą zmierzyć się z zaborczymi stwórcami, którzy pragną ich kontrolować). Również język obu utworów – wysublimowane, czasem mocno poetyckie, piękne zdania – sprawił, że powieść Gibson kojarzy mi się z prozą Rice. Obie historie mają dramatyczny wydźwięk i w obu panuje bardzo podobna mroczna, gotycka atmosfera.

S.T. Gibson napisała bardzo udaną powieść, która pod płaszczem książki fantastycznej przemyca bardzo ważne treści. Opowieść o Constancie to historia postaci, która daje się złapać i uwięzić w toksycznym związku. Zaślepiona uczuciem i poczuciem wdzięczności  za ocalenie życia wampirzyca wady partnera zaczyna dostrzegać w momencie, kiedy w ich relację zostają wplątane nowe osoby (nowi partnerzy Draculi – Magdalena i Alexi). Dopiero chęć chronienia młodszych członków wampirzej rodziny, z którymi łączy ją romantyczno-erotyczna relacja, otwiera głównej bohaterce oczy na prawdziwą naturę Draculi. „A Dowry of Blood” to więc historia o trwaniu w niezdrowym związku, przemocy psychicznej, ale również o dojrzewaniu i odnalezieniu w sobie siły do walki o wyrwanie się spod negatywnego wpływu partnera. Według mnie Gibson świetnie ukazała mechanizmy działające w toksycznej relacji, w której jedna ze stron pragnie absolutnej kontroli nad drugą.

Lektura powieści „A Dowry od Blood” była dla mnie wartościowym doświadczeniem, dałam się uwieść jej gotyckiej fabule. Choć trochę dziwnie mówić o przyjemności płynącej z czytania książki przepełnionej tak mrocznymi wątkami, to nie mogę zaprzeczyć, że lektura utwory Gibson była dla mnie właśnie niesamowicie przyjemna. Historia Constanty dostarczyła mi wielu emocji. Zdecydowanie poleciłabym tę książkę wszystkim dorosłym miłośnikom powieści o wampirach, którzy poszukują mocnych, mrocznych historii z nutą kontrowersyjnej, ale nie wulgarnej pikanterii.

 

wtorek, 31 stycznia 2017

"Pisane szkarłatem" Anne Bishop

Cykl: INNI (tom 1)
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2013

Meg Corbyn jest jasnowidzącą szczególnego rodzaju - widzi przyszłość, jeśli rozetnie sobie skórę i pojawi się krew. Ten dar jest dla niej jednak przekleństwem, gdyż znajduje się w mocy Kontrolera, człowieka, który pragnie mieć stały dostęp do wizji Meg. Postanawia więc uciec, a jedynym bezpiecznym dla niej miejscem okazuje się Dziedziniec w Lakeside - dzielnica handlowa opanowana przez Innych. 
Simon Wilcza Straż, zmiennokształtny, niechętnie zatrudnia Meg na stanowisku łącznika z ludźmi Od pierwszej chwili wyczuwa, że dziewczyna coś ukrywa, poza tym jej zapach jest inny niż zapach ludzkiej zwierzyny. Jednak instynkt nakazuje mu dać jej tę pracę. Kiedy już pozna prawdę i dowie się, że Meg jest ścigana przez rząd, będzie musiał zdecydować, czy jest warta rozpętania wojny między ludźmi a Innymi.

Anne Bishop zalicza się do ścisłej czołówki moich ulubionych autorek tworzących fantastykę. Uwielbiam styl tej amerykańskiej pisarki, podziwiam jej niesamowitą wyobraźnię, talent do kreowania niezwykłych światów, budowania zajmujących i niebanalnych opowieści, których lektura bez reszty mnie pochłania. Kiedy wydawnictwo Initium przy okazji premiery IV tomu cyklu INNI wznowiło wydanie brakujących części, wiedziałam, że nadszedł najwyższy czas, by sięgnąć po kolejną serię, która wyszła spod pióra mojej ulubionej autorki.

Pisarka przeniosła mnie do niezwykłego świata – niesamowicie podobnego do rzeczywistości, którą znam z innych powieści urban fantasy, a jednak całkowicie odmiennego i oryginalnego. Oto Ziemia, planeta zamieszkana przez ludzi i Innych – dzieci Namid, pradawne istoty, najznamienitsze drapieżniki rządzące światem i dbające jedynie o swój gatunek. Na Dziedziniec – jedyne miejsce należące do terytorium Innych, na którym względnie bezpiecznie mogą czuć się ludzie – w śnieżną noc przybywa Meg Corbyn, przemarznięta, tajemnicza kobieta poszukująca pracy. Przywódca Dziedzińca, Simon Wilcza Straż, wiedziony dziwnym przeczuciem i wspomnieniem pewnej wróżby postanawia przyjąć Meg na stanowiska łącznika z ludźmi. Wilk nie przeczuwa nawet, jaką  niezwykła tajemnicę skrywa ta ludzka kobieta i jak duży wpływ wywrze na niego i zamieszkujących Lakeside Innych.

Anne Bishop stworzyła naprawdę niebanalną powieść urban fantasy. Pisarka wykreowała ciekawy świat przedstawiony zamieszkany przez tajemnicze i potężne istoty, które twardą ręką dzierżą władzę nad swoimi terytoriami i światem. Choć świat stworzony przez Bishop zamieszkują dobrze znane czytelnikom wilkołaki, wampiry i zmiennokształtni, to pisarka proponuje całkiem nowe, oryginalne spojrzenie na te istoty, co stanowi ogromny atut cyklu INNI.

„Pisane szkarłatem" to wyśmienita powieść fantasy. Fabuła tej książki stanowi wciągającą, wypełniona intrygami i tajemnicami historię. Anne Bishop zabrała mnie w przepyszną literacką podróż, która zagwarantowałam mi moc bardzo mocnych i pozytywnych wrażeń.
 

wtorek, 12 lipca 2016

"Martwy wróg" Charlaine Harris

Seria Sookie Stackhouse (tom 11)
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2012

Sookie Stackhouse przyciąga kłopoty jak magnes. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia widzi, jak ktoś podpala bar Merlotte’a, w którym pracuje. Wszyscy myślą,
że winni są miejscowi przeciwnicy zmiennokształtnych, ale Sookie podejrzewa kogoś innego. Jakby tego było mało, jej kochanek Eric Northman i jego „dziecko” Pam coś knują. Za wszelką cenę starają się nie dopuścić Sookie do tajemnicy, którą ona chce koniecznie poznać. W końcu jednak dowiaduje się, że prawda jest bardziej niebezpieczna niż mogłaby przypuszczać. 

Jedenasty tom serii przygód telepatki z Południa niezbyt zaskakuje. Autorka pozostała wierna swemu stylowi i ponownie wykorzystała sprawdzone motywy i rozwiązania fabularne. Sookie po raz kolejny trafia w samo centrum dramatycznych i niebezpiecznych wydarzeń, a wszystko zaczyna się od próby podpalenia baru Sama Merlotte’a… W miarę rozwoju fabuły robi się oczywiście coraz bardziej niebezpiecznie, problemy mnożą się w zastraszającym tempie.

Nowy przełożony Erica stanowi śmiertelne zagrożenie dla szeryfa i Sookie. Victor robi wszystko, aby sprowokować Northama do ataku i zyskać pretekst do zgładzenia szeryfa. Wiking również ma swoje za uszami, ewidentnie coś ukrywa przed swoją ludzką żoną. Z więzienie wychodzi niezrównoważona zmiennokształtna, która ma stare porachunki z telepatką. Na horyzoncie pojawiają się dawni kochankowie, a starzy znajomi i mieszkający z panną Stackhouse wróżowie skutecznie zniechęcają do siebie bohaterkę swym nieroztropnym zachowaniem.

W fabule „Martwego wroga” dzieje się naprawdę dużo, ale akcja momentami się dłuży z powody częstych powtórzeń i streszczania wątków, które pojawiły się w poprzednich tomach. Pojawiło się w powieści kilka nudnych, niekiedy wybitnie absurdalnych zapychaczy fabularnych, które nie wnoszą niczego istotnego do historii, tylko ją niepotrzebnie rozwlekają.

„Martwy wróg” to proste, przyjemne czytadło z gatunku urban fantasy. Nie jest to wybitna lektura, ale u mnie świetnie sprawdziła się w roli  odprężającego czasoumilacza.
 

środa, 4 maja 2016

"Spalona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 7)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2011

W Domu Nocy sprawy nie wyglądają dobrze. Zoey Redbird znalazła się na rozdrożu: ze złamanym sercem, patrząc, jak rozpada się wszystko, w co wierzyła, ma ochotę na zawsze pozostać w Zaświatach. Słabnie w oczach i coraz trudniej jest przypuszczać, że uda jej się wrócić do przyjaciół i naprawić świat. Jedyna osoba wśród żywych, która może do niej dotrzeć – Stark – musi najpierw odnaleźć drogę. Tylko jak? Pozostało tylko siedem dni…

Tymczasem Stevie Rea skrywa tajemnicę, która może stanowić klucz do sprowadzenia Zoey z powrotem do świata, lecz jednocześnie grozi jego zniszczeniem.


Zakończenie szóstego tomu cyklu „Dom Nocy” wzbudziło we mnie przekonanie, że akcja siódmej części będzie rozwijała się niezwykle dynamicznie, historia tworzona przez duet matki i córki nabierze wreszcie tempa. Pomyliłam się. Panie Cast zaserwowały czytelnikom powieść rozwleczoną do granic możliwości. Zapychacz, którego celem było chyba jedynie wyciągnięcie pieniędzy z portfeli fanów serii.

Roztrzaskana dusza bohaterki trafia do Zaświatów. Jeśli Zoey nie uda się wrócić w przeciągu tygodnia, świat, który zna czeka zagłada. Pogrążeni w rozpaczy przyjaciele młodej kapłanki są gotowi na wszystko, by pomóc jej powrócić do żywych. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Wampirza historia nie zna ani jednego udanego przypadku sprowadzenia duszy kapłanki z powrotem do ciała. Czy determinacja przyjaciół i zaprzysiężonego wojownika wystarczą, by uleczyć rozdartego ducha głównej bohaterki?

W tym samym czasie, kiedy Zoey błąka się po krainie umarłych, kapłanka czerwonych wampirów musi zmierzyć się z własnymi problemami. „Spalona” skupia się głównie na postaci Stevie Rae i jej kontrowersyjnych relacjach z Krukiem Prześmiewcą. Dla odmiany autorki skupiły się na roztrząsaniu życia uczuciowego kogoś innego niż Zoey - jednak nie zrezygnowały ze stałego schematu, w którym występuje jedna dziewczyna i kilku adoratorów. Historia Stevie Rae nie jest zła, ale moim zdaniem pisarki niepotrzebnie po raz kolejny eksploatowały wątek trójkąta miłosnego.

„Spalona” nie jest pozycją totalnie złą, ale nie jest to też dobry tytuł. Irytowało mnie przeciąganie akcji na siłę. Irytował stylizowany język i słabe dialogi. Kreacja postaci dalej mnie nie zachwyca. Bohaterowie są prości, momentami prymitywni i wulgarni w swych zachowaniach. Nie szanują nikogo ani niczego, przed nikim nie czują respektu. Panie Cast przedstawiają niezbyt pochlebny wizerunek amerykańskiej młodzieży, która według nich składa się chyba jedynie z pyskatych i chamskich nastolatków lub pustych lalek potrafiących w każdej sytuacji myśleć o zakupach i chłopakach. Pisarki w ferworze tworzenia kolejnych, zbędnych wątków miłosnych zapomniały chyba, że powinny również popracować nad rozwojem wykreowanych przez siebie postaci.

Seria miała/ma potencjał. Podoba mi się połączenie wątków wampirycznych z wątkami indiańskimi i elementami mitologii. Gdyby P.C. i Kristin Cast popracowały nad kreacją postaci i skupiły się na głównym wątku, a nie na przeciąganiu akcji na siłę, mogłaby to być naprawdę fajna seria.

Ja doczytam ten cykl do końca (mam do niego sentyment i jestem ciekawa, jak zakończy się cała przygoda), ale wymagającemu czytelnikowi raczej bym go nie polecała.  
 

sobota, 12 marca 2016

"Martwy w rodzinie" Charlaine Harris

Seria: Sookie Stackhouse (tom 10)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2012

Sookie Stackhouse doznała w Wojnie z Wróżkami obrażeń zarówno na ciele, jak i na duszy. Odczuwa też straszny gniew, chociaż w powrocie do zdrowia pomaga jej nie tylko fizykoterapeuta JB, lecz także krew Erica i jego miłość. Niestety, to nie koniec wszelkich kłopotów zakochanych, gdyż Ericowi zagraża wysłannik nowego króla, a w Bon Temps pojawia się jego stwórca. W dodatku sytuacja polityczna po Wielkim Objawieniu wilkołaków i zmiennokształtnych nie jest stabilna - Kongres rozważa projekt ustawy, która każe się zmiennokształtnym rejestrować niczym emigrantom lub... wampirom.


Powieści z serii o Sookie Stackhouse nie należą do arcydzieł literatury, mają sporo wad, ale doskonale sprawdzają się jako czasoumilacze. Styl Charlaine Harris jest prosty, bohaterka może chwilami irytować swoim zachowaniem, jednak fabuła każdego z tomów wciąga mnie i dostarcza przyjemnej rozrywki.

„Martwy w rodzinie” jest dziesiątym tomem cyklu. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że akcja leciutko wyhamowała. Brak w tej części konkretnej linii fabularnej, mocno zarysowanej intrygi. Czytelnik ma do czynienia z kilkoma wątkami składającymi się na fabułę.

Główna bohaterka przeżyła wojnę z wróżkami, ale zwycięstwo okupiła cierpieniem fizycznym i psychicznym. Tym razem krew wampirów nie będzie magicznym panaceum na wszystkie rany - Sookie będzie musiała poddać się rehabilitacji, by odzyskać pełną sprawność. Konsekwencją wygranej bitwy nie są jedynie rany. Zamknięto portale do świata wróżek, a magiczne istoty, które zdecydowały się pozostać w świecie ludzi szukają bliskości istot im podobnych. Kuzyn Sookie, Claude, wprowadza się do jej domu. Tymczasem po lesie przylegającym do posiadłości zaczynają spacerować wróżki, których obecność staje się dla kelnerki źródłem niepokoju.

Kłopoty nie omijają również bliskich telepatki. Zmiennokształtni mają problem z rządem, który chce ograniczyć im prawa. Nowy szef Erica – Victor - stanowi zagrożenie dla szeryfa i jego świty. Niespodziewanie w Bon Temps pojawiają się stwórca i niepoczytalny, wampirzy brat wikinga. Jak widać, kłopoty uwielbiają wędrować stadami.

W „Martwym w rodzinie” uderza przede wszystkim subtelna przemiana głównej bohaterki. To już nie jest ta sama kobieta, która wzdrygała się na myśl o zamordowaniu jakiejkolwiek istoty. Sookie nabrała twardości, zaczęła patrzeć na świat z pewną nutą cynizmu – nie ma już oporów przed stwierdzeniem, że czyjaś śmierć przyniosłaby korzyść Erickowi  i zapewniłaby jej bezpieczeństwo. Bohaterka już się nie wacha, kiedy musi podjąć brutalne środki by przeżyć. Sookie Stackouse pozostaje tą samą sympatyczną, uczynną bohaterką, jednak widać, że brutalne wydarzenia z poprzedniego tomu odcisnęły na niej piętno.

Dziesiąty tom przygód telepatki i otaczających ją istot nadnaturalnych zawiera w sobie wszystko to, co było obecne w poprzednich tomach – fajną akcję, tajemnicę i pewną ilość wątków romantyczno-erotycznych. Podczas lektury „Martwego w rodzinie” przyjemnie się zrelaksowałam.  
 

poniedziałek, 8 lutego 2016

"Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo" Stephenie Meyer

Cykl: Zmierzch (tom 1, historia alternatywna)
Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 422
Rok wydania: 2016

Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać…
Z okazji 10. rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer stworzyła Życie i śmierć – zupełnie nową, zdumiewająco śmiałą wersję legendarnej już powieści, wersję, która z pewnością zaskoczy i zachwyci czytelników. To podwójne wydanie jubileuszowe zawiera słowo wstępne autorki oraz pierwotną powieść. 

Ponad dziesięć lat temu Stephenie Meyer wydała książkę, która przyniosła jej sławę i majątek. Stworzona przez amerykańską pisarkę historia miłości przeciętnej śmiertelniczki i idealnego wampira podbiła serca młodzieży na całym świecie i wpłynęła na wzrost popularności romansów paranormalnych. Z okazji dziesiątej rocznicy wydania pierwszego tomu sagi pisarka przygotowała dla fanów tytułu jego nową, „dwutomową” edycję, w której opublikowana została również  nieco zmieniona wersja historii.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak mógłby wyglądać „Zmierzch”, gdyby nie opisywał miłości ludzkiej dziewczyny i wampira, a ludzkiego chłopaka i wampirzycy? Czy zmiana płci bohaterów w jakikolwiek sposób wpłynęłaby na kształt opowieści? Czy powieść zyskałaby, gdyby Bella nie byłaby jej główną bohaterką? Meyer postanowiła to sprawdzić. Tym razem czytelnik będzie śledził historię z perspektywy Beau Swana, przeciętnego nastolatka, który po przeprowadzce do Forks spotyka atrakcyjną i tajemniczą Edythe Cullen.

Stephenie Meyer dokonała w powieści przede wszystkim poprawek kosmetycznych. Pisarka zmieniła płeć i wygląd bohaterów, ale nie pokusiła się o obdarzenie ich nowymi osobowościami. Treść pozostała w znacznej mierze ta sama. Odważniejsze modyfikacje pojawiają się tylko w finale. Widać niestety, że Meyer chciała za wszelką cenę domknąć wszystkie wątki na kilkudziesięciu stronach, więc wydarzenia rozgrywają się błyskawicznie, kilka wątków z pierwotnej wersji zostało streszczonych w zaledwie kilku zdaniach (historie przemian bohaterów w wampiry, historia rodziny Volturi).  


Wydanie specjalne „Zmierzchu” to przede wszystkim ciekawostka dla oddanych fanów sagi oraz doskonały prezent dla każdego, kto chciałby poznać serię, a nie ma jeszcze pierwszego tomu. Książka składa się z dwóch części - zawiera pierwszy tom cyklu oraz jego alternatywną wersję, którą można przeczytać po odwróceniu książki. Czytelnik sięgający po jubileuszowe wydanie powinien pamiętać, że nie jest to nowa, oryginalna opowieść, a jedynie zmodyfikowana i odświeżona wersja doskonale znanej mu historii.

Myślę, że w wypadku tej publikacji każdy powinien zdecydować samodzielnie, czy warto po nią  sięgnąć. Mnie lektura „Życia i śmierci” zapewniła kilkanaście godzin lekkiej rozrywki. Mogłam niejako na nowo odkryć ulubioną powieść, której fabuła kilka lat temu wywoływała u mnie motylki w brzuchu.  


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat



środa, 13 stycznia 2016

"Martwy i nieobecny" Charlaine Harris

Seria: Sookie Stackhouse (tom 9)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2012

Zmiennokształtni, idąc w ślady wampirów, ujawniają się światu. Sookie, oczywiście, doskonale wie o ich istnieniu, w końcu jej brat zmienia się w panterę w czasie pełni, a szef Sam Marlotte jest jednym z nich. Na początku wszystko idzie dobrze, do czasu, kiedy na tyłach baru Sama zostaje odnalezione zmaltretowane ciało zmiennokształtnej. Sookie zgadza się wykorzystać swój talent do wytropienia...

Większość moli książkowych dochodzi pewnego dnia do wniosku, że najwyższa pora przystopować nieco z zakupywaniem nowości wydawniczych i skupić się na przeczytaniu dziesiątków, a nieraz setek tytułów, które zapomniane leżą na półkach domowych biblioteczek. U mnie zgromadziło się ponad 300 nie przeczytanych pozycji, są to książki, które namiętnie kupowałam podczas promocji i wyprzedaży, serie, z których lekturą czekałam aż zbiorę całość, mnóstwo tomów sag norweskich, które zbierałam, kiedy byłam jeszcze studentką, spora ilość „różowych” romansów historycznych i innych kolekcji dostępnych swego czasu w kioskach.

W bieżącym roku chciałabym choć trochę uszczuplić listę nie przeczytanych tytułów, nadrobić czytelnicze zaległości i w miarę możliwości ( ach, ta słaba wola, z której nie zostaje nic, kiedy widzę atrakcyjne promocje i ciekawe nowości wydawnicze) nie rozbudowywać mojej półki „kupione – nie przeczytane”.

Nadrabianie czytelniczych zaległości rozpoczęłam od dziewiątego tomu serii o Sookie Stackhouse. Bardzo lubię cykl o kelnerce telepatce i z jednej strony chciałabym poznać finał jej przygód, z drugiej trochę mi przykro na myśl, że miałabym definitywnie zakończyć przygodę z serią – chyba to stanowi główny powód tego, że nie spieszę się z lekturą kolejnych części.

„Martwy i nieobecny” to lekka i odprężająca lektura dla czytelnika, który szuka prostej literatury rozrywkowej. To fantastyka podlana kryminałem, erotyką i sporą dawką komizmu. Tym razem główna bohaterka wpada w kłopoty z powodu swej nie do końca zwykłej rodziny. W świecie wróżek rozpoczyna się wojna, a Sookie staje się głównym celem przeciwników obecnego księcia. Kobieta nie ma łatwo, bo jak to zwykle bywa, kiedy coś zaczyna się walić, to wali się wszystko naraz. Po ujawnieniu się zmiennokształtnych Sam wyjeżdża do matki, która potrzebuje jego pomocy. Coraz bardziej uprzedzona Arlene rzuca pracę, a prowadzenie baru zostaje zrzucone na barki Sookie. Ktoś brutalnie morduje pumołaczycę, a jej zwłoki podrzuca na parkingu. Eric natomiast wmanewrowuje nieświadomą Sookie w pewien rytuał, który znacznie zmieni jej status wśród wampirze społeczności.

Czerpałam ogromną przyjemność z lektury dziewiątego tomu przygód Sookie. Może seria o wampirach z Południa nie jest arcydziełem literatury, ale lektura kolejnych przygód kelnerki i jej niezwykłych znajomych dostarcza mi mnóstwa przyjemności i rozrywki.
 

piątek, 23 października 2015

"Kuszona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 6)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2011

Wydawałoby się, że po wygnaniu z Tulsy Kalony i Neferet Zoey Redbird i jej przyjaciele mogą wreszcie odetchnąć.

Kiedy Zoey i jej przystojny wojownik Stark dochodzą do siebie po bliskim spotkaniu ze śmiercią, adepci próbują się otrząsnąć z terroru Neferet. Zoey doświadcza jednak poczucia niepokojącej, niezwykłej więzi z A-yą, dziewczyną stworzoną przed wiekami, by uwieść Kalonę.

Tymczasem Stevie Rae, obdarzona teraz dodatkowymi mocami, ukrywa przed przyjaciółką pewne obawy. Mroczne sekrety i niewypowiedziane podejrzenia oddalają dziewczyny od siebie, zagrażając nie tylko ich przyjaźni, ale i całemu Domowi Nocy.


Dotarłam do półmetka, za mną lektura szóstej części cyklu o nastoletnich wampirzych adeptach, którzy trafili do Domy Nocy i musieli zmierzyć się ze złą i podstępną kapłanką Neferet oraz z przyzwanym przez nią upadłym aniołem Kaloną.

Panie Cast wyspecjalizowały się w rozwlekaniu akcji i tworzeniu mocnych finałów, które rozbudzają czytelniczą ciekawość - gdyby nie owe finały pewnie już dawno porzuciłabym ten cykl. W „Kuszonej, podobnie jak w pozostałych tomach, będziemy przez długi czas śledzić miłosne dylematy głównej bohaterki. Zoey odkryła, że drzemie w niej dusza kobiety, która została stworzona, by uwięzić Kalonę. Sny prowadzą ją prosto w ramiona upadłego anioła. Bohaterka przeżywa katusze, jej dusza i serce niebezpiecznie lgną do wroga. Tymczasem na jawie czekają na nią trzej chłopcy – Eric, który nie akceptuje poligamicznych ciągotek swej dziewczyny, a którego Zoey uważa za zbyt zaborczego (litości!), skojarzonego z nią ludzkiego chłopca Heatha i czerwonego wampira Starka, który złożył jej ślubowanie wojownika. Jest trochę planowania, trochę rytuałów i tworzenia kręgu mocy (co staje się już nudne), jest minimum konkretnego działania i zero rozwoju postaci. Mam wrażenie, że wydarzenia, w których biorą udział bohaterowie w ogóle nie wpływają na ich psychikę. Wokół nich wali się świat, są świadkami makabrycznych wydarzeń, a wybierając się na „misję ratunkową” są w stanie myśleć przede wszystkim o rajdzie po europejskich sklepach. Postacie są płytkie i często irytują swoim zachowaniem.

W szóstym tomie serii P.C. i Kristie wprowadziły pewne novum, obok Zoey pojawili się inni narratorzy. Pisarki oddały głos Stevie Rae, Afrodycie, Heathowi i Krukowi Prześmiewcy Rephaimowi. Mamy okazje poznać bliżej innych bohaterów, możemy śledzić wydarzenia, w których bezpośredniego udziału nie bierze główna bohaterka – powieści zdecydowanie zyskała na tym zabiegu, fabuła została dzięki temu wzbogacona o interesujące wątki, które, mam nadzieję, będą rozwijane w kolejnych częściach.

Najmocniejszym elementem „Kuszonej” był zaskakujący finał, który rzeczywiście zachęca do jak najszybszego sięgnięcia po „Spaloną”. Zakończenie szóstki pozwala przypuszczać, że w następnej części czeka na czytelnika sporo akcji, a miłosne rozważania Zoey zejdą wreszcie na drugi plan. Historia nabrała tempa i mam ogromną nadzieję, że go nie wytraci.

„Dom Nocy” mógłby być naprawdę świetną serią, gdyby pisarki nie poświęcały tyle miejsca na mnożeniu i rozwlekaniu pseudo romantycznych wątków – nie dostrzegam niczego fajnego, a tym bardziej romantycznego w czworokątach i pięciokątach miłosnych przedstawionych w powieści. Bohaterka zakochuje się w każdym przystojnym mężczyźnie, który stanie jej na drodze. Zoey – zapewne wbrew założeniom autorek - jawi się jako głupia, samolubna dziewucha, która widzi tylko czubek własnego nosa. Pisarkom wybitnie nie wyszła ta postać, być może panie Cast chciały stworzyć nowoczesną, niezależną bohaterkę, której nie hamują stereotypy i normy społeczne, ale nie do końca to się udało.
 

wtorek, 22 września 2015

"Zmierzch. Powieść ilustrowana" część 1, Stephenie Meyer, Young Kim

Wydawnictwo: Publicat
Liczba stron: 224
Rok wydania: 2010

Zmierzch. Powieść ilustrowana - bogato zilustrowana przez Kim Young i
drobiazgowo sprawdzona przez Stephenie Meyer - to świeże, nieodparcie pociągające spojrzenie nadające powieści zupełnie nowy wymiar.

Cieszyła mnie praca nad nową interpretacją Zmierzchu. Kim Young dokonała niewiarygodnego dzieła, przekładając słowa, które napisałam, na piękne, nastrojowe ilustracje. Wygląd postaci i tło zdarzeń są bardzo bliskie temu, co wyobrażałam sobie podczas pisania powieści - Stephenie Meyer.


Kiedyś mogłam zaliczyć siebie do grupy bezkrytycznych fanów sagi „Zmierzch”. Historia Belli  i Edwarda mnie zachwyciła, dopiero po latach dostrzegłam jak irytującą i samolubną postacią jest główna bohaterka powieści Meyer oraz jak niezdrowy jest jej związek, dostrzegłam wszystkie mankamenty, o których mówili przeciwnicy tetralogi. Będąc miłośniczką sagi i komiksu azjatyckiego nie umiałam jednak, w czasach popularności „Zmierzchu”, przejść obojętnie obok graficznej adaptacji pierwszego tomu sagi, którą stworzyła koreańska artystka Young Kim*. Teraz,  przy okazji udziału w wyzwaniu czytelniczym, odświeżyłam sobie lekturę komiksu.

Nie będę streszczała historii, bo ta jest doskonale znana wszystkim zainteresowanym. Pierwsza część powieści ilustrowanej „Zmierzch” zawiera w sobie połowę historii zamkniętej w powieści, tomik kończy się na scenie, w której Edward zabiera Bellę na leśną polanę, by pokazać jej dlaczego wampiry nie pokazują się w słońcu, a później zabiera ją z powrotem do domu.

Rysunki w powieści graficznej przypominają połączenie stylu występującego w komiksie amerykańskim (ten styl dominuje) ze stylem charakterystycznym dla komiksów azjatyckich - mamy tu bardzo ładnie narysowane fryzury i spore oczy, które są przedstawione za pomocą realistycznego rysunku, rysy twarzy i sylwetki bohaterów również są utrzymane w konwencji realistycznej. Twarze postaci są ładniutkie, ale mnie osobiście przypominały wizerunki lalek Kena i Barbie i nie do końca przypadły mi do gustu. Rolę teł pełniły głównie przerobione komputerowo zdjęcia, co też mi nie odpowiadało. Ilustracje są utrzymane w czerni i bieli, gdzieniegdzie pojawiają się jednak barwne kadry i sceny w kolorze.

Polskie wydanie jest ładne, ale czy idealne? Twarda okładka, kredowe strony, porządny druk, trafiły się jednak nie przetłumaczone fragmenty (scena z wypadkiem) i onomatopeje. Ewidentnie odpuszczono sobie pracę nad tekstem, który nakłada się na rysunek lub nie był zapisany czcionką Times New Roman. Nie czytam komiksów zachodnich, więc nie wiem czy pozostawianie oryginalnych onomatopej jest standardem, czy wynikało z pośpiechu i chęci wydania utworu póki panowała moda na sagę.

„Zmierzch. Powieść ilustrowana” część 1 to ciekawostka dla miłośników cyklu Stephenie Meyer lub lektura dla osób, które zwięzły komiks przedkładają nad pełnowymiarową powieść. Obawiam się, że na mnie czar tej opowieści przestał już działać i, szczerze mówiąc, nie wiem czy zdecydowałabym się po raz drugi na zakup tego komiksu. Ładne rysunki to dla mnie za mało, by z czystym sumieniem polecić tę publikację.

* Nazwisko poprzedza imię.

Książka przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - powieść graficzna.
 

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Osaczona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 5)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2011

Przyjaciele Zoey znów są przy niej, a Stevie Rae i czerwoni adepci przestali być tajemnicą Neferet. Zagrożenie pojawia się ze strony potężnego Kalony. Klucz do powstrzymania jego rozprzestrzeniającej się władzy leży w przeszłości – co jednak, jeśli odkrywając ją, Zoey dotrze do tajemnic, których wolałaby nie znać?
 
Zoey czuje także, że nie może w pełni ufać czerwonym adeptom. Musi również dokonać wyboru między byłym chłopakiem, Erikiem, a Starkiem – łucznikiem, który zmarł w jej ramionach pamiętnej nocy, by odrodzić się jako sługa Neferet. Dziewczyna postanawia za wszelką cenę go uwolnić. Ukryte w nim zło jest przerażające. 

Pierwsza połowa piątego tomu „Domu Nocy” wywarła na mnie fatalne wrażenie. W trakcie lektury byłam pewna, że zjadę „Osaczoną” od góry  do dołu, by dać wyraz wściekłości płynącej z faktu zmarnowania wspaniałego potencjału i, co tu dużo mówić, wynikającej z konieczności śledzenia losów bohaterów, którzy przypominają pustaki i wydmuszki (nie dość, że w wielu sytuacjach zachowują się jak idioci, to niektórzy mają ogromne problemy z nadmiernie rozbudowanym libido). Druga połowa podratowała tytuł, więc po kilkudziesięciu linijkach narzekania będzie o plusach.

Poprzednia część zakończyła się w niesamowicie emocjonujący sposób i liczyłam na dramaty, mrok i wartką akcję, tymczasem autorki wróciły do wałkowania irytującego wątku romantycznego i ponownego roztrząsania życia uczuciowego Zoey, która ciągle poszerza swoje horyzonty i pląta się w miłosny trójkąt/prawie czworokąt. Jeśli w cyklu pojawi się przystojny wampir, adept lub człowiek, to za pewnik można uznać, że bohaterka poczuje do niego miętę, uwikła się w romans, a później będzie przeżywała wyrzuty sumienia, by na koniec mieć pretensje do swoich kilku chłopaków, ponieważ ją ranią i porzucają. Logika tej bohaterki wbija czytelnika w ziemię, jak cegła spadająca na głowę – człowiek nie wie, co go znienacka trafiło, ale uporczywy ból głowy jest nie do zniesienia. W fatalnej połowie znalazło się również miejsca na nużące przypominanie wydarzeń z poprzednich tomów.

Początek powieści jest naprawdę słaby. W Tulsie rozpętało się piekło, bohaterom udało się zejść do tuneli, gdzie zamiast skupić się na obmyślaniu planu przeżycia lub poddać się uczuciu strachu czy zagubienia, podejść do dramatycznych wydarzeń na poważnie, wampirskie nastolatki zajmują się komentowaniem wystroju, żarcikami i urządzaniem wojny prysznicowej z wykorzystaniem mocy żywiołów! Największym problemem Zoey staje się fakt, że Erik che się z nią chyba przespać, bo to dorosły (!) wampir z potrzebami. Przypomnę, bohater jest tylko dwa lata starszy od panny Redbird, przemianę przeszedł zaledwie kilka dni temu, ale wedle autorskiej logiki chyba sam fakt jej przejścia robi z niego automatycznie dojrzałego mężczyznę – wybaczcie panie Cast, ale takich cudów nie kupuję. Dojrzałość nie przychodzi wraz z magicznym przekroczeniem pewnej granicy wiekowej, tudzież magicznej przemiany w wampira; zresztą zachowanie Nighta po przemianie wcale nie ulega gwałtownej zmianie.

Panie Cast mają naprawdę irytujące i śmieszne pomysły oraz niezwykłą zdolność do zabijania genialnego potencjału, brutalnego mordownia napięcia i scen akcji (wydarzenia, które z założenia powinny mieć dynamiczny przebieg, są przerywane miałkimi dialogami, wewnętrznymi rozterkami Zoey lub fillerami; autorki niezwykle przeciągają opowieść – cóż skądś trzeba było wytrzasnąć materiał na dwanaście tomów). Zachowanie głównych bohaterów nijak ma się do rozgrywającego wokół nich dramatu. Zoey to - bardzo łagodnie mówiąc - nastoletnia femme fatale i dziwię się, że nie nosi szkarłatnej naszywki na swoich ubraniach. Autorki może chciały dodać swej serii pieprzyku, ale jego nadmiar sprawia, że cykl staje się ciężkostrawny. Lektura zamienia się momentami w prawdziwy czytelniczy survival dla wytrwałych twardziel, którzy są w stanie znieść tortury autorek. Gdyby P.C. i Cristin więcej energii włożyły w budowanie akcji, a nie ciągłe opisywanie problemów miłosnych bohaterki, seria mogłaby być o niebo lepsza.

Ponarzekałam, upuściłam trochę pary, więc przyszła pora na obiecane plusy. Mnie więcej od połowy „Osaczona” nabiera rumieńców. Autorki litują się nad zrozpaczonym czytelnikiem i wreszcie zajmują się rozwojem akcji. Doczekałam się wypatrywanych dramatów, wartkiej akcji i mroku, co znacząco podniosło moją ogólną ocenę powieści. Była krew i potwory, a bohaterowi wreszcie zajęli się czymś sensowniejszym niż zwiedzanie kanałów.

Dokończę tę serię, ale podejrzewam, że lekturze jeszcze nie raz będzie towarzyszyła irytacja. Pisarki niepotrzebnie tak bardzo rozciągnęły cykl, który mógłby zakończyć się na pięciu/sześciu tomach, gdyby skupiły się na akcji i dopracowaniu wątków, a nie na ciągłej paplaninie Zoey i powtarzaniu wydarzeń z poprzedniej części. 

Zżera mnie ciekawość, co też panie Cast przyszykowały dla czytelnika w siedmiu kolejnych tomach. Będzie równia pochyła i dno, czy autorki doznały olśnienia i spłynął na nie twórczy geniusz? Na pewno się przekonam, ale z lekturą kolejnego tomu chyba jednak trochę poczekam. 
 

sobota, 15 sierpnia 2015

"Nieposkromiona" P.C. Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 4)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2010

Życie robi się nieznośne, gdy przyjaciele są na ciebie wściekli. W ciągu tygodnia Zoey traci wszystkich swoich trzech chłopaków i staje się wyrzutkiem, choć jeszcze niedawno otaczał ją krąg znajomych. Teraz liczba przyjaciół zmalała do dwóch osób, z których jedna jest Nieumarłą, a druga Nienaznaczoną.
Tymczasem Neferet wypowiada wojnę ludziom. Zoey jest temu przeciwna, ale czy ktokolwiek jej wysłucha? Wydarzenia w szkole dla dorastających wampirów przybierają niebezpieczny obrót. Zostają ujawnione szokujące fakty, budzi się pradawne zło.


Opłacało się być wytrwałą czytelniczką i męczyć się nieco z trzema pierwszymi tomami „Domu Nocy”. Czarty tom serii jest po prostu niesamowity. Po trwającym nieskończoną ilość stron roztrząsaniu miłosnych perypetii Zoey Redbird, siedemnastoletniej wampirzej adeptki, przyszedł czas na wprowadzenie do fabuły krwi (która  nie ma nic wspólnego z wampirzymi posiłkami i dobrowolnymi ofiarami), konkretnych spisków, mrocznych i bardzo niebezpiecznych wrogów. Akcja w „Nieposkromionej” zawiązała się, że aż miło.

Od wydarzeń przedstawionych w poprzedniej części minęły zaledwie dwa dni. Neferet dopięła swego, Zoey została sama. Przyjaciele się od niej odwrócili. Młodzi mężczyźni, których pokochała odeszli. Przy odrzuconej bohaterce pozostała jedynie Afrodyta, ale jej obecność nie wystarczy wybrance Nyx. Wizjonerka przekazuje nastoletniej koleżance tragiczną wiadomość - bez przyjaciół zginie i to dosłownie. Tylko otoczona bliskimi jest w stanie uniknąć podstępnych szponów śmierci. Atmosfera w Domu Nocy gęstnieje z dnia na dzień. Kapłanka dąży do wszczęcia wojny z ludźmi, a bezpieczną do tej pory noc zagarniają dla siebie tajemnicze kreatury czające się w najmroczniejszych cieniach. Afrodyta wygłasza proroctwo o powrocie niebezpiecznego demona, który siał postrach wśród Czirokeskich plemion. Dzieję się dużo, wydarzenie rozgrywają się bardo szybko, a zakończenie powieści wywołuje dreszcze i doprowadza czytelnika do okrzyku „Chcę więcej!”.

„Nieposkromiona” jest tytułem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Niezwykle zaangażowałam się w lekturę, przeszywały mnie ciarki podczas czytania co mroczniejszych scen. Szalenia zaintrygował mnie wątek Kruków Prześmiewców i ich pana. Intensywnie przeżywałam fabułę i nie przeszkadzał mi nawet stylizowany na młodzieżowy język powieści (choć niektóre wyrażenia były dla mnie całkowicie obce). Bardzo się cieszę, że mam na półce piąty tom cyklu, bo powieść kończy się w tak niesamowitym momencie,  że ręce aż świerzbią, by bezzwłocznie otworzyć kolejną część.

Nie spodziewałam się, że „Nieposkromiona” okaże się aż tak wciągającym, rozbudzającym ciekawość tytułem. Mam straszną nadzieję, że piąty tom będzie równie dobry.
 

wtorek, 4 sierpnia 2015

"Gorzej niż martwy" Charlaine Harris

Seria: Sookie Stackhouse (tom 8)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2011

Nadprzyrodzona społeczność Bon Temps i Luizjany podnosi się po dwóch ciężkich katastrofach: naturalnej katastrofie wywołanej przez Huragan Katrina i spowodowanej przez człowieka eksplozji na szczycie wampirów w północnej części Rhodes. Stackhouse Sookie jest bezpieczna, tyle że oszołomiona i tęskni za normalnym życiem. Ale powrót do normalności jej nie grozi.
Zbyt wiele wampirów – kilkoro przyjaciół, kilkoro nieznajomych – ginie albo ulega zranieniu, a jej chłopak, tygrysołak Quinn zaginął. Pewnie, wiele rzeczy ulega zmianom, nie ważne czy wilkołakom i wampirom się to podoba. I Sookie, przyjaciel stada, połączona więzami krwi z szeryfem miejscowej społeczności wampirów, została wplątana w te zmiany. Musi stawić czoło niebezpieczeństwu, śmierci i nie pierwszy raz, zdradzie kogoś, kogo kocha. A kiedy zmiennokształtni przestaną się przemieniać, a zimna krew przestanie płynąć, świat Sookie zmieni się nieodwracalnie… 

Po dramatycznych wydarzeniach, do których doszło podczas wampirzego szczytu w Rhodes, część wampirów liże swoje rany i pomału dochodzi do zdrowia, inne są zaabsorbowane swoimi sprawami. Wydaję się, że telepatka z Bon Temps będzie miała wreszcie chwilę wytchnienia. O tym, że Sookie przyciąga kłopoty jak magnes wiedzą jednak wszyscy czytelnicy, którzy pokochali serię i sięgnęli po jej ósmy tom. Jeśli nie wampiry, to wilkołaki tudzież inne fantastyczne stworzenia wciąganą bohaterkę w samo środek swoich konfliktów.

W shrevporckim stadzie dochodzi do rozłamu. Wilkołak atakuje Sookie, ktoś bestialsko morduje partnerkę Alcide’a Herveaux, porwana zastaje żona obecnego przywódcy stada Patrika Furnana. Mężczyźni oskarżają się nawzajem o dokonanie zbrodni, szykuje się wojna domowa między poplecznikami Furnana, a przyjaciółmi syna byłego przywódcy. Zaślepieni mężczyźni są głusi na argumenty i zapewnienia  przeciwnika, że  nie ma on nic wspólnego z czynem, o który się go oskarża. Będąca przyjaciółką stada Sookie zostaje wciągnięta w sam środek konfliktu, dwudziestosiedmiolatka staje się mimowolną mediatorką pomiędzy dwoma zaślepionymi wilkołakami.

„Gorzej niż martwy” sposobem kreowania fabuły przypomina mi nieco piąty tom serii. Podobnie jak w powieści „Martwy ja zimny trup” mamy do czynienia z wieloma wątkami składającymi się na akcję. Brak jest przewodniego motywu, fabuła ma charakter patchworkowi. Konflikt wilkołaków to tylko jeden z poruszonych przez pisarkę tematów. Sookie odkrywa nowych krewnych, poznaje wiedźmę będącą mentorką swojej współlokatorki, interesuje się nią tajemniczy wampir, do miasteczka wraca wynajęta przez Peltów Tanya Grissom, brat przysparza jej samych kłopotów, a jej ukochany jakby zapadł się pod ziemię. W tym tomie bardzo wiele się dzieje, nie sposób się nudzić.

O minusach serii pisałam tyle razy, że tym razem podaruję sobie powtarzanie – zainteresowani mogą zajrzeć do recenzji poprzednich tomów. „Gorzej niż martwy” to przyjemne, relaksujące czytadło.
 

czwartek, 30 lipca 2015

"Wybrana" P.C Cast, Kristin Cast

Cykl: Dom Nocy (tom 3)
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 296
Rok wydania: 2010

Do Domu Nocy zakradły się ciemne moce i żądza krwi, a szkolne przygody dorastającej wampirki Zoey Redbird stają się coraz bardziej tajemnicze. Ci, którzy wydawali się przyjaciółmi, okazują się wrogami, a zaprzysięgli wrogowie... stają się przyjaciółmi. Odwaga Zoey zostaje wystawiona na większą próbę niż kiedykolwiek przedtem. Przed nią nie lada wyzwanie. Wie, że tylko ona z pomocą przyjaciół może uratować Stevie Rea, która przeistoczyła się w nieumarłą. Wszystko co odkryje, musi być zachowane w tajemnicy przed resztą mieszkańców Domu Nocy, w którym zaufanie stało się towarem deficytowym.

Za mną lektura trzeciego odcinka książkowej telenoweli o miłosnych rozterkach siedemnastoletniej Zoey Redbird. Akcja „Wybranej” ponownie w dużej mierze skupia się na śledzeniu zagubienia głównej bohaterki, która nie potrafi zdecydować, z którym z trójki znanych sobie chłopaków powinna pozostać w związku. Obok wątku miłosnego pojawia się wreszcie zawiązanie intrygi, której obecność była sygnalizowana niemal od pierwszej części.

„Dom Nocy” to seria paranormal romance skierowana do nastolatek. Jak utarło się w takich powieściach, narratorką jest główna bohaterka, więc zasadne jest, że świat poznajemy jej oczami i obserwujemy jej zmagania z nastoletnimi problemami, które dojrzalszym czytelnikom wydadzą się błahe i głupie. Niestety w tym tomie nie robi ona na czytelniku zbyt sympatycznego wrażenia, ale to kwestia sposobu kreacji tej postaci. Panie Cast chciały widocznie pójść o krok dalej i ze standardowego trójkąta miłosnego zrobiły czworokąt, co ostatecznie sprawiło, że Zoey stała się nastoletnią femme fatale (łagodnie mówiąc). Bohaterka wywołuje wrażenie zbyt mocno skupionej na sobie, jakby problemy jej przyjaciół, które, obiektywnie patrząc, są o wiele poważniejsze niż jej rozterki, w ogóle nie istniały. Wypada tylko westchnąć – no cóż, taki urok narracji pierwszoosobowej.

Język powieści nadal jest bardzo silnie stylizowany na język młodzieży. Tłumaczka miała do tego pełne prawo, bo akcja toczy się w środowisku młodych ludzi, jednak nie zmienia to faktu, że sposób wypowiadania się bohaterów wydaje się przerysowany. W dwóch poprzednich recenzjach tej serii zwróciłam uwagę na potknięcia w tłumaczeniu. Zdaje się, że jest lepiej, bo wychwyciłam tylko jedno dziwnie brzmiące sformułowanie, które nie jest jednak błędem - „Jest kłamczynią […]”, str. 142. Przyznam, że nie znałam tej formy, zawsze wydawało mi się, że żeński odpowiednik rzeczownika „kłamca” to „kłamczucha”. Może w jakimś regionie Polski dominuje zaprezentowana odmiana? Znacie tę formę, używacie jej?

P.C i Cristin stworzyły cykl, w którym wykreowały kolejny, współczesny wizerunek wampirów. Wizerunek, który niewiele ma wspólnego z klasycznym. W tym tomie pisarki przygotowały jednak niespodziankę i obok atrakcyjnych nastolatków z tatuażami pojawiły się łaknące krwi, czerwonookie, pozbawione uczuć potwory – zdaje się, że panie zdecydowały się na ukłon w stronę klasyki, co mnie osobiście cieszy.

„Dom Nocy”  jest serią z mankamentami, ale ja – miłośniczka wątków wampirycznych – z chęcią poznaję kolejną serię traktującą o krwiopijcach. Autorki miały świeży i moim zdaniem ciekawy pomysł na połączenie wątków wampirycznych z mitologicznymi i mistycznymi, jednak wykonanie pozostawia sporo do życzenia.