środa, 22 listopada 2017

"Wieża" Daniel O'Malley [PRZEDRPREMIEROWO]

Seria: Z archiwum Checquy (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 550
Rok wydania: 2017

Jeżeli wydaje Wam się, że w literaturze powiedziano już wszystko, widocznie nie znacie jeszcze imponującego debiutu Daniela O’Malleya. Ta pokręcona, trzymająca w napięciu i inteligentna opowieść zabierze Was do świata, jakiego nie jesteście sobie w stanie nawet wyobrazić. A kiedy już do niego wkroczycie – nie będziecie chcieli wracać.

 
Myfanwy Thomas budzi się w parku w Londynie otoczona martwymi ciałami. Niczego nie pamięta, więc jej jedyną nadzieją na przetrwanie jest zaufanie instrukcjom, które zostawiła w kieszeni jej poprzedniczka. Wkrótce dowiaduje się, że jest Wieżą – wysoko postawionym członkiem sekretnej organizacji, która chroni świat przez nadnaturalnymi zagrożeniami. Ale wewnątrz organizacji jest zdrajca, który pragnie jej śmierci.

Nie lubię się powtarzać, ale okoliczności mnie do tego zmuszają. W poprzednim poście pisałam byście koniecznie zapamiętali datę 29 listopada, dziś ponowię swoją prośbę. Jeśli jesteście molami książkowymi szczególnie rozsmakowanymi w fantastyce, zapamiętajcie ten dzień, podkreślcie go na czerwono i postawcie obok niego trzy wykrzykniki. 29 listopada premierę będą miały dwie powieści, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę. O jednej pisałam wczoraj, o kolejnej za chwilę Wam opowiem ;)

W strugach deszczu, otoczona ciałami ludzi w rękawiczkach Myfanwy Thomas czyta list, który napisała do siebie samej, kiedy była jeszcze w pełni sił umysłowych. Pozbawiona wspomnień, zagubiona bohaterka podąża za pozostawionymi w liście instrukcjami, by na nowo uformować kształt odziedziczonego przez siebie życia.

Kobieta, która przebudziła się w ciele Myfanwy udaje się do banku, gdzie czekają na nią dwie skrytki przygotowane przez poprzednią rezydentkę. W jednej znajdują się instrukcje tego, jak rozpocząć nowe życie. W drugiej złożone zostały informacje, dzięki którym trzydziestojednolatka może kontynuować życie swej poprzedniczki i spróbować dowiedzieć się, kto jest zdrajcą pragnącym ją wyeliminować.

Nowa świadomość Thomas chce odciąć się od kłopotów poprzedniej mieszkanki ciała, dochodzi jednak do pewnych drastycznych wypadków, które każą jej zmienić swoje plany. Okazuje się, że Myfanwy Thomas nie była zwykłym człowiekiem – to Wieża, wysoko postawiona figura w super tajnej organizacji, kobieta posiadająca przerażające umiejętności. Obarczona amnezją bohaterka rozpoczyna pełną pułapek podróż, w której przewodnikiem będzie fioletowy segregator przygotowany przez jej przewidującą poprzedniczkę. Czy kobiecie uda się przekonująco wcielić w rolę Myfanwy i odkryć tożsamość mordercy nim będzie za późno?

Tajemnicze organizacje broniące niczego nieświadomych obywateli przed paranormalnymi zjawiskami i istotami, spiski i bohaterowie obdarzeni wyjątkowo oryginalnymi, nadnaturalnymi zdolnościami tworzą w „Wieży” prawdziwą mieszankę wybuchową. Daniel O’Malley zdecydowanie zadebiutował z przytupem. Pisarz miał wyjątkowo ciekawy pomysł na kreację głównej bohaterki - kobiety, która straciła pamięć, a jej miejsce zajęła osoba w niczym do niej niepodobna. Dzięki utrzymanym w narracji pierwszoosobowej zapiskom we wspomnianym wcześniej fioletowym segregatorze oraz listom poznajemy Myfanwy sprzed wypadku, który pozbawił jej pamięci. Wątek amnezji jest w tej powieści wyjątkowo oryginalnie przedstawiony, gdyż bohaterka nie dąży do odzyskania wspomnień, budzi się w niej zupełnie inna osoba, która chce żyć swoim życiem. Rozbieżność między osobowością i zachowaniem bohaterki sprzed wypadku i po nim stanowią źródło obecnego w powieści komizmu sytuacyjnego i słownego.

„Wieża”, pierwszy tom serii „Z archiwum Checquy”, okazała się pozytywnie zakręconym, dobrze napisanym urban fantasy – jeśli jesteście fanami gatunku, koniecznie musicie wpisać ten tytuł na listę swoich lektur. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Papierowy Księżyc. Dziękuję :) 


 


wtorek, 21 listopada 2017

"Leonidy. Spektrum" Nanna Foss [PRZEDPREMIEROWO]

Seria: Spektrum (tom 1)
Wydawnictwo Driada
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2017
Leonidy to pierwsza część serii SPEKTRUM, w której przyjaźń, miłość i ważące na całym życiu wybory splatają się w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości.

Do zalet „Spektrum. Leonidy” należy zaliczyć prosty, przystępny język, intrygującą fabułę i paranormalną otoczkę, która budzi zainteresowanie znacznej części czytelników literatury Young Adult. Nie bez znaczenia są również entuzjastyczne recenzje, które książka otrzymała w rodzimym kraju.


29 listopada – koniecznie zapiszcie sobie tę datę w kalendarzu, gdyż tego dnia nakładem wydawnictwa Driada ukaże się jedna z ciekawszych młodzieżowych powieści fantastycznych tego roku. „Leonidy” - pierwszy tom napisanej przez duńską autorkę serii SPEKTRUM - to fascynująca, mega pozytywna opowieść o grupie nastolatków, którzy na skutek tajemniczego wypadku zyskują nadnaturalne zdolności.

Główną bohaterką „Leonid” jest piętnastoletnia Emilia. Dziewczyna pochodzi z licznej rodziny, kocha rysować, a jej najlepszymi przyjaciółmi są Alban i jego młodszy brat Linus. Trójka bohaterów uznawana przez rówieśników za nerdów nie należy do najpopularniejszych osób w szkole, jednak ten fakt niezbyt im przeszkadza, gdyż doskonale czują się w swoim towarzystwie i w pełni im ono wystarcza.

Codzienne, proste życie trójki nastolatków zaczyna się zmieniać, kiedy do klasy Emi trafiają nowi uczniowie – ekscentryczne rodzeństwo bliźniaków, Noa i jego siostra Pi. Wokół bohaterki, jej znajomych i nowych uczniów zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Emilka śniła o nowym uczniu i stworzyła jego wierny portret, zanim miała okazję poznać rodzeństwo. Wkrótce okazuje się również, że nie tylko sen o pojawieniu się chłopca miał proroczy charakter. Urzeczywistniają się inne wizje Emi, a młodzi ludzie zyskują dziwne umiejętności, które dla jednych są źródłem strachu, a dla innych stanowią obiekt fascynacji. Sześcioro nastolatków rozpoczyna wspólną, pełną przygód i niespodziewanych wydarzeń podróż, by rozwiązać tajemnicę kryjącą się za nadnaturalnymi zdolnościami, które niespodziewanie zyskali.

Nanna Foss napisała naprawdę fajną powieść, w której zostały połączone wątki znane czytelnikom z „Trylogii czasu” Kerstin Gier i serii „Dziedzictwa planet Lorien” Pittacusa Lore. Wątki fantastyczne zostały poprowadzone w interesujący sposób, rozbudzają one ciekawość i na pewno zachęcają do sięgnięcia po kontynuację. „Leonidy” stanowią wstęp do serii, więc w tomie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi dotyczących wątków nadnaturalnych.

Dużo miejsca poświęciła autorka na przedstawienie czytelnikom głównych bohaterów oraz nakreślenia tła opowieści. Pisarka pięknie oddała skomplikowane relacje łączące szóstkę uczniów, których losy splotły się dzięki tajemniczej silne – szczególnie wzrusza wątek przyjaźni Emi i niewidomego Albana, przy pomocy którego autorka w bardzo naturalny sposób prezentuje młodzieży postawy godne naśladowania, uczy postaw otwartości i toleracji.  Pozytywne wrażenie wywarło na mnie to, że Foss zadbała o to, by umieścić swoje postacie w konkretnym środowisku. Wiele miejsce zajmują opisy codzienności bohaterów – ich lekcje i czas spędzany w domu. Sceny codzienności nie nudzą, a wręcz przeciwnie - ze szczególną uwagą śledziłam życie Emi i jej przyjaciół; wyjątkowo ciekawe wydały mi się zwłaszcza fragmenty rozgrywające się w szkole, ponieważ dzięki nim mogłam dowiedzieć się, jak wyglądają lekcje w Danii. Z fabuły powieści można wyłuskać naprawdę sporo kulturalnych i społecznych faktów dotyczących życia duńskiej młodzieży.

„Leonidy” są tytułem skierowanym głównie do nastolatków, jednak starsi czytelnicy również będą czerpać przyjemność z lektury tej powieści – mnie ta książka wyjątkowo oczarowała, zatraciłam się w lekturze i naprawdę nie wiem, kiedy przeczytałam te 544 strony. To kawał fajnej fantastyki, ale nie tylko. To również mądra powieść o przyjaźni, oddaniu i tolerancji. Polecam z całego serca!



***

 
Zbliżają się mikołajki i święta. Jeżeli macie w rodzinie nastoletnich miłośników fantastyki, „Leonidy” Nanny Foss mogą okazać się wspaniałym prezentem!

Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoimi wrażeniami, jeśli zdecydujecie się na lekturę. Jestem ciekawa, czy Wy również ulegniecie urokowi tego tytułu :)
 

sobota, 18 listopada 2017

"Czerwone liście" Paullina Simons

Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 11)
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017

Na terenie uniwersyteckiego kampusu w Nowej Anglii pod warstwa śniegu zostaje znalezione nagie, zamarznięte ciało pięknej studentki. Dlaczego nikt z jej znajomych nie zgłosił zaginięcia? Spencer O'Malley, detektyw prowadzący śledztwo, szybko zostaje wciągnięty w niepokojący świat czwórki studentów: Jima, Connie, Alberta i Kristiny. Przyjaciele, którzy wspólnie się bawili, studiowali i od czasu do czasu sypiali ze sobą, mieli własne sekrety. Podczas dochodzenia zaczyna się wyłaniać szokująca prawda. 


Pallina Simons w nieco mocniejszym wydaniu? Dlaczego by nie! Pisarka, która zasłynęła na świecie jako autorka romantycznej trylogio o Tatianie i Aleksandrze doskonale odnajduję się również w cięższych gatunkach literackich. „Czerwone liście” - ostatni tytuł Simons, po który sięgnęłam – to złożony, pełen niespodzianek thriller, którego fabuła wciąga jak rwąca rzeka. Aż szkoda rozpisywać się o tym tytule, by nie zepsuć nikomu przyjemności płynącej z czytania - dlatego też dziś będzie bardzo krótko i bez wielu szczegółów.

Albert i Connie, Jim i Kristina, dwie pary, czworo zgranych i oddanych sobie przyjaciół. Główni bohaterowie powieści mieszkają w tym samym akademiku, razem spędzają wolny czas i na spółkę opiekują się uroczym labradorem Arystotelesem. Za piękną fasadą idealnej przyjaźni skrywają się jednak mroczne i dramatyczne sekrety, wzajemne żale i głęboko skrywana niechęć. Jak wygląda prawda o perfekcyjnych relacjach bohaterów? Jakie tajemnice skrywają przyjaciele? Kiedy jedno z nich zostaje odnalezione nagie pod warstwą śniegu, detektyw Spancer O’Malley rozpoczyna trudne śledztwo, w wyniku którego obnaża brudne sekrety pozostałej przy życiu trójki.

Po raz kolejny dałam się zaczarować Paulinie Simons. „Czerwone liście” okazały się genialnym, trzymającym w napięcie thrillerem psychologicznym, który wywołał we mnie emocjonalną burzę. Pisarka rewelacyjnie poradziła sobie ze stworzeniem trzymającej w napięciu fabuły. Jestem zachwycona lekturą i szczerze polecam tę powieść.
 

środa, 15 listopada 2017

"Nieobecna" Sheena Kamal

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2017
Gotowa narazić życie dla córki, której nigdy nie chciała urodzić.

Nora chce być niewidzialna. Mieszka nielegalnie w cudzej piwnicy i nie ma przyjaciół. Ucieka przed przeszłością, doznała zbyt wiele zła i niewyobrażalnego okrucieństwa, by komukolwiek zaufać. Jeden telefon zmusza ją do wyjścia z ukrycia. Nora rusza na poszukiwanie zaginionej córki, którą piętnaście lat temu oddała do adopcji kilka minut po porodzie. Wpada na ślad rozgałęzionego spisku, odkrywa też, kto przed laty odarł ją z godności i skazał na śmierć. Decyduje się na samotną walkę z wpływowymi ludźmi, którzy stoją ponad prawem. 

„Nieobecna” autorstwa Sheeny Kamal to z pozoru zwykła powieść detektywistyczna z interesującą intrygą, ale dość konwencjonalną kreacją głównych bohaterów. Pisarka wykorzystała znany i niesamowicie popularny w kryminałach oraz powieściach sensacyjnych wątek aspołecznego policjanta/detektywa obarczonego mroczną przeszłością. Wydawałoby się, że debiut Kamal nie będzie wyróżniał się zbytnio na tle gatunku – nic bardziej mylnego. Wystarczy chwila refleksji, by odkryć drugie dno tego tytułu. „Nieobecna” nie jest jedynie pełnym niespodzianek i niedopowiedzeń kryminałem, to również poruszająca powieść społeczno-obyczajowa, w której autorka niby mimochodem porusza tematykę wykluczenia społecznego.

Nora to kobieta z mroczną przeszłością, niepijąca alkoholiczka pracująca w biurze detektywistycznym. Pewnego dnia zgłasza się do niej małżeństwo, którego córka zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Bronwyn „Bonnie” Walsh nie jest grzeczną i ułożoną nastolatką. Piętnastolatka nieraz uciekała z domu, dlatego policja wcale nie spieszy się z rozpoczęciem poszukiwań. Sprawa nabiera rumieńców, kiedy okazuje się, że Bonnie jest biologiczną córką Nory, którą bohaterka oddała do adopcji.

Bonnie nie była wyczekiwanym dzieckiem. Główna bohaterka nigdy nie chciałam mieć nic wspólnego z dziewczynką, której dała życie (choć postawa Nory wywołuje  kontrowersje i może wydać się okrutna, to kobieta wcale nie jest bezwzględną i nieczułą postacią – każdy czytelnik przekona się o tym w trakcie lektury). Kierowana przewrotnym poczuciem odpowiedzialności wobec nastolatki, Nora decyduje się odnaleźć dziewczynę. W trakcie dochodzenia okazuje się, że zniknięcie Bonnie ma bezpośredni związek z dramatyczną przeszłością jej biologicznej matki. Nagle proste poszukiwania zaginionej przekształcają się w grę na śmierć i życie.

„Nieobecna” okazała się świetnym debiutem literackim. Jest to interesująca powieść kryminalna, a zarazem poruszająca i dająca do myślenia opowieść o ludziach odrzuconych przez społeczeństwo – samotnych, porzuconych osobach nierzadko tkwiących w szponach nałogu, których los nikogo nie obchodzi. Polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska



 

niedziela, 12 listopada 2017

"Twierdza Kimerydu" Magdalena Pioruńska

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2017

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.

Kiedy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy - Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków.


 „Twierdza Kimerydu” autorstwa Magdaleny Pioruńskiej to powieść przepełniona kontrastami. Autorka przenosi czytelników do Afryki, do tajemniczego świata łączącego w sobie elementy teraźniejszości (telefony komórkowe, laptopy), przyszłości (badania genetyczne i latające samochody)  oraz przeszłości (obecność dinozaurów, istnienie Inków i Azteków). Trudno zdecydować czy jest to utwór fantastyczny, czy może pisarka stworzyła alternatywną wersję historii świata. Powieść stanowi niebanalny miks gatunkowy o równie niebanalnej fabule.

Głównymi bohaterami powieści są Tyrs, Tycjan i Tuliusz - dziewiętnastoletni, zbuntowani mieszkańcy tytułowej twierdzy Kimerydu. Chłopców łączy nie tylko przyjaźń, ale również niezwykłe pochodzenie – każdy z nich jest hybrydą człowieka i dinozaura posiadającą wyjątkowe zdolności oraz umiejętność kierowania pradawnymi gadami. Bohaterowie mają skomplikowane osobowości, w których natura dinozaurów stanowi ważną, nieraz dominującą cechę ich charakterów. Choć hybrydy do złudzenia przypominają ludzi – przynajmniej Tuliusz i Tycjan – to dzika istota dinozaurów mocno daje o sobie znać w sposobie zachowania, czy myślenia nastoletnich postaci. Dzięki polifonicznej, pierwszoosobowej narracji mamy możliwość bardzo dokładnego poznania każdego z bohaterów, co jest dużym plusem.

„Twierdza Kimerydu” jest w dużej części opowieścią o problemach i rozterkach obciążonych genetycznie chłopców. Próbach odnalezienia przez dziewiętnastolatków swojej tożsamości i miejsca w społeczeństwie widzącym w nich śmiertelne zagrożenie lub super broń, którą można wykorzystać do walki z cesarstwem okrutnego Brytanika.

Konflikt Twierdzy z europejskim cesarstwem stanowi drugi - obok wątku odnalezienia swojej tożsamości przez bohaterów – główny wątek powieści Magdaleny Pioruńskiej. Pisarka kreuje świat pogrążony w konflikcie, w którego centrum znajduje się rządzony przez burmistrza Teobalda Kimeryd. Twierdza walczy z pobliskim Miastem Krokodyli oraz z Ludem Pustyni, do którego należą przeciwnicy rządów Brytanika. Przez długi czas nie wiadomo, komu jest wierny snujący polityczne intrygi i prowadzący własną grę Teobald. Wątek polityczny jest naprawdę ciekawy i żałuję, że pisarka nie poświęciła mu więcej miejsca w swojej powieści.

„Twierdza Kimerydy” jest wielowątkową powieścią skierowaną do osób dorosły – ostry język, brutalne i mocne sceny ocierające się o wulgarność zdecydowanie nie są przeznaczone dla młodych odbiorców literatury. Autorka nie boi się poruszać drażliwych i kontrowersyjnych tematów, jak homoseksualizm czy prostytucja. Ta powieść nie jest dla każdego, czujcie się ostrzeżeni. Mnie tytuł się spodobał, polubiłam bohaterów, choć będę ukrywała, że nie obyło się bez pewnych zgrzytów. Finał, który rozegrał się zdecydowanie zbyt szybko, okrutnie mnie rozczarował. Wątek, który mógł okazać się najciekawszy został rozegrany w zabójczym wręcz tempie, po czym autorka zafundowała czytelnikom epilog, w którym przeskoczyła o dziesięć lat do przodu.   

Magda Pioruńska napisała intrygującą powieść, która nie jest jednak wolna od wad. Choć pojawiły się w tym tytule słabsze fragmenty, to nie mogę zaprzeczyć, że lektura dostarczyła mi wiele przyjemności. „Twierdza Kimerydu” zdecydowanie wyróżnia się na rynku rodzimej literatury, choćby ze względu na nietuzinkowych bohaterów głównych czy oryginalne wykorzystanie motywu dinozaurów. Liczę, że autorka w kolejnej części się rozkręci i stworzy równie dobrą, a nawet lepszą powieść. Warto dać Magdalenie Pioruńskiej szansę, bo zdecydowanie wie, jak pisać.   
 


niedziela, 5 listopada 2017

"Mroczne zakamarki" Kara Thomas

Wydawnictwo Akurat
Liczba stron: 414
Rok wydania: 2017

„Mroczne zakamarki” autorstwa Kary Thomas to całkiem przyjemny w odbiorze thriller utrzymany w konwencji Young Adult. Ze względu na wiek bohaterów, poruszaną w powieści tematykę oraz język, polecałabym ten tytuł przede wszystkim czytelnikom mającym od 18 do około 25 lat – myślę, że ta grupa wiekowa będzie czerpała największą przyjemność z lektury debiutu literackiego Kary Thomas, co jednak wcale nie wyklucza, że starszym odbiorcom tytuł również przypadnie do gustu.

Pisarka przenosi czytelników do Fayette w Pensylwanii. Dziesięć lat temu społecznością niewielkiego miasteczka wstrząsnęła seria brutalnych zabójstw, których ofiarami padały młode dziewczęta. Dzięki zeznaniom ośmioletnich dziewczynek - Callie i Tessy -  policji udało się zidentyfikować i schwytać zabójcę, którego nazywano „Potworem znad Rzeki Ohio”. Wydawałoby się, że sprawa została zamknięta a sprawiedliwość zatriumfowała - ale czy na pewno?

Tessa, która rok po tragicznych wydarzeniach wyjechała z miasta, po dziewięciu latach wraca do Fayette, by pożegnać się z umierającym ojcem. Osiemnastoletnia dziewczyna będzie musiała stawić czoła przeszłości i zweryfikować swoje wspomnienia sprzed dziesięciu lat. Czy przyjaciółki, które widziały „Potwora znad rzeki Ohio” na pewno powiedziały policji całą prawdę, a może przerażone dziewczynki popełniły błąd, który doprowadził do skazania niewłaściwego człowieka? 

Kara Thomas napisała wielowątkowy, wciągający thriller, w którym na pierwszy plan wysuwają się wątki psychologiczne - to zdecydowanie one grają pierwsze skrzypce w powieści. „Mroczne zakamarki” są przede wszystkim opowieścią o mrocznych sekretach i ciemnych zakamarkach ludzkich dusz. Pisarka skupiła się na ukazaniu emocji swoich bohaterek, wzajemnych pretensji, ich rozterek i problemów płynących z sytuacji, w której się znalazły. Wątek kryminalny został poprowadzony bez fajerwerków, muszę jednak przyznać, że rozwiązanie zagadki dotyczącej zbrodni, której świadkami były Tessa i Callie okazało się bardzo zaskakujące.

Młodzi miłośnicy thrillerów, którzy dopiero poznają ten gatunek powinni być usatysfakcjonowani lekturą „Mrocznych zakamarków”. Starsi odbiorcy również mogą znaleźć w tym tytule coś dla siebie, jednak fani mocnych dreszczowców powinni uważać, gdyż wątek sensacyjno-kryminalny został poprowadzony dość monotonnie - przebieg zaprezentowanego w powieści śledztwa raczej nie usatysfakcjonuje wyrobionych czytelników, którzy mają za sobą lekturę kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tytułów spod znaku literatury kryminalnej i sensacyjnej.