Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2019

"Zasady magii" Alice Hoffman

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Rok wydania:2019

W tej rodzinie miłość jest przekleństwem…


Wszystko zaczęło się w 1620 roku, kiedy Maria Owens została oskarżona o czary – ukarano ją za to, że pokochała niewłaściwego mężczyznę. Kilkaset lat później w Nowym Jorku lat 60., w świecie, który zmienia się z dnia na dzień, Susanna Owens wie, że trójka jej dzieci jest niebezpiecznie wyjątkowa. Trudna Franny, o skórze białej jak mleko i krwistoczerwonych włosach, nieśmiała i piękna Jet, która potrafi czytać w myślach, i charyzmatyczny Vincent, który odkąd nauczył się chodzić, pakuje się w tarapaty. Od samego początku Susanna wyznaczyła swoim dzieciom sztywne granice: żadnych wędrówek w świetle księżyca, czarnych strojów, kotów, kruków, świec ani podręczników czarnej magii. A przede wszystkim: żadnych ognistych romansów! Odwiedziny u ciotki Isabelle w Massachusetts otworzą dzieciom oczy na przeszłość swojej rodziny. Na jaw wyjdą skrywane tajemnice i prawda o tym, kim naprawdę są. Po powrocie do Nowego Jorku każde z nich wejdzie na nową drogę i na swój sposób spróbuje uciec od rodzinnej klątwy. Czego by jednak nie robili młodzi Owensowie, nie mogą uniknąć miłosnych rozczarowań i uczuciowych zawodów.


Dwie piękne siostry wyrosną na budzące lęk i podziw ciotki z Totalnej magii, a Vincent, ich ukochany brat, zostawi po sobie nieoczekiwane dziedzictwo…


Susan Owens robiła wszystko, by wychować trójkę swych dzieci na zwykłych ludzi. „Żadnych spacerów przy księżycu, żadnego wywoływania duchów, żadnych świec, żadnych czerwonych butów, żadnych czarnych ubrań, żadnych amuletów, żadnych nocnych kwiatów, żadnego czytania książek o czarach, nad nim klątwą. Natury jednak nie da się oszukać,  kiedy magia wypełnia żyły niczym krew…

Akcja powieści Alice Hoffman rozpoczyna się w roku 1960 w Nowym Jorku. Właśnie wtedy w pewien gorący, czerwcowy ranek do domu Owensów przychodzi list, który przewróci życie rodzeństwa do góry nogami, dając im jednocześnie odpowiedź dotyczącą ich niezwykłych zdolności. Zgodnie z tradycją każda Owensówna, która skończy 17 lat otrzymuje zaproszenie do domu na ulicy Magnolii, gdzie wybrana z rodu przekazuje jej wiedzę o magicznej spuściźnie Marii Owens – kobiety, która przybyła do Ameryki w 1680 i stała się protoplastką wyjątkowego rodu czarownic. To ten moment rozpoczyna fascynującą, barwną, a momentami niezwykle bolesną historię o życiu Franny, Jet i Vincenta.

„Zasady magii” Alice Haffman okazały się przepiękną historią o trójce magicznych nastolatków, ich burzliwym i trudnym dorastaniu, poszukiwaniu własnej tożsamości oraz procesie akceptowania siebie, niełatwych wyborach i słodko-gorzkiej miłości, która potrafi uskrzydlić, ale o wiele częściej brutalnie rani z powodu rzuconej przed wiekami klątwy Marii Owens. To również piękna historia o niezwykłej sile rodzinnych więzi – bo to właśnie najbliżsi stanowią najlepszy i najpewniejszy punkt oparcia, gdy życie zdaje się rozsypywać na kawałki.

Jeśli poszukujecie klimatycznej, przepełnionej magią, momentami boleśnie wzruszającej opowieści, gorąco polecam ten tytuł. Mnie „Zasady magii” Alice Hoffman totalnie oczarowały.


Rób, co chcesz, ale nie krzywdź nikogo.
To, co dasz, zwróci ci się trzykrotnie.
Zakochuj się, kiedy tylko możesz.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

czwartek, 19 lipca 2018

"Nocny film" Marisha Pessl

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 766
Rok wydania: 2017


Powieść tak mroczna, jak myśli młodej kobiety, która nocą rzuca się do opuszczonego szybu windy towarowej.
Historia, w której nie ma ani jednego kłamstwa, ale nie ma też jednej prawdy.

Książka, która nie kończy się między okładkami, ale kryje treści, do których dotrą tylko wytrwali.

Intensywna, pochłaniająca, doskonała

Historia dziennikarza śledczego ogarniętego obsesją na punkcie zagadkowego zabójstwa córki filmowego geniusza żyjącego od lat w nieznanym odosobnieniu.
 
W wilgotną październikową noc w opuszczonym magazynie na dolnym Manhattanie zostaje odnalezione ciało pięknej młodej Ashley Cordovy. Choć jej śmierć zostaje z miejsca uznana za samobójstwo, doświadczony detektyw śledczy Scott McGrath podejrzewa inną przyczynę zgonu. Badając dziwne okoliczności śmierci dziewczyny i próbując dowiedzieć się czegoś o jej życiu, McGrath staje twarzą w twarz z dziedzictwem jej ojca – Stanislasa Cordovy, legendarnego otoczonego aurą tajemnicy, reżysera kultowych horrorów, którego nikt nie widział od ponad trzydziestu lat. Choć o filmach Cordovy napisano wiele, jego samego zawsze skrywał cień. W opinii dziennikarza kolejna śmierć w tej przeklętej rodzinie nie jest przypadkiem. Wiedziony ciekawością, potrzebą poznania prawdy, ale także zemsty McGrath pogrąża się coraz bardziej w niesamowitym, hipnotyzującym świecie wykreowanym przez diabolicznego reżysera. Ostatnim razem, gdy był blisko zdemaskowania Cordovy, utracił rodzinę i pracę. Teraz ryzykuje znacznie więcej…

Uwielbiam takie thrillery jak „Nocny film” Marishy Pessl – pełne tajemnic i niedopowiedzeń, których fabuła nasycona jest psychodeliczną atmosferą rodem z sennych koszmarów. Przepadam za mrocznymi opowieściami, w których niczego nie można być do końca pewnym, gdyż granica pomiędzy prawdą a kłamstwem jest cienka niczym kartka papieru.

Stanislas Cordova to charyzmatyczny i tajemniczy reżyser filmów grozy, który lata temu zniknął z przestrzeni publicznej, co wywołało burzę domysłów i spekulacji. Kiedy w szybie windy opuszczonego magazynu zostają odkryte zwłoki jego dwudziestoczteroletniej córki Ashley, postać reżysera ponownie staje się przedmiotem zainteresowania dziennikarzy. Dziwna śmierć młodej kobiety szczególnie porusza Scotta McGratha – dziennikarza śledczego, którego kariera runęła w gruzach, kiedy zaczął bliżej interesować się Cordovą. Bohaterowi trudno uwierzyć, że mająca całe życie przed sobą, szalenie utalentowana pianistka popełniła samobójstwo. Mężczyzna wznawia porzucone przed laty dochodzenie, nie spodziewając się jak destruktywny wpływ na jego życie będzie miała mroczna historia Ashley i jej ojca.

Fabuła „Nocnego filmu” koncentruje się na wątku śledztwa prowadzonego przez Scotta oraz Norę i Hoppera - dwójkę jego przypadkowych współpracowników, którzy kiedyś spotkali Ashley Cordovę. Śledztwa trudnego, gdyż niejednokrotnie zmusza ono bohaterów do opuszczenia strefy komfortu i kwestionowania otaczającej ich rzeczywistości. Im bliżej odkrycia prawdy, tym większy staje się otaczający ich mrok, a rzeczywistość niepokojąco zaczyna przypominać jeden z mrożących krew w żyłach filmów Cordovy.

Uważam, że pisarka zbudowała w swojej książce genialny, przesycony mrokiem i narastającym poczuciem zagrożenia klimat. Podobał mi się zastosowany w powieści zabieg „wklejenia” dodatkowych materiałów (notatek Scotta, zdjęć, zrzutów stron internetowych i wycinków prasowych), dzięki któremu czułam się jakbym sama brała udział w prowadzonym przez bohaterów dochodzeniu. Słabym punktem tej dopracowanej w najmniejszym szczególe opowieści wydaje się być jedynie otwarte zakończenie, które wywołało we mnie z poczucie ogromnego niedosytu – Cordova do końca pozostanie nie odkrytą tajemnicą bohaterów książki i czytelników,  którzy po „Nocny film” sięgnęli.


Ulubione fragmenty:

- On jest zatruty – wymamrotał dziennikarz. -  Ten temat. Niektóre takie są […] – To lintwurm. – Zmróżył podkrążone oczy, szukając w mojej twarzy zrozumienia. -  Tasiemiec, który połknął własny ogon. Bez sensu za nim gonić, bo on nie ma końca. Wreszcie oplecie się człowiekowi wokół serca i wyciśnie całą krew. – Uniósł zaciśniętą pięść. – Dit suig jou droog. Są takie tematy, od których trzeba uciekać, póki jeszcze ma się nogi. str.48

Sekrety, nawet u zatwardziałych kryminalistów, to tylko bańki powietrza pod szczątkami na dnie oceanu. Czasem potrzeba trzęsienia ziemi, a czasem płetwonurka, który rozgrzebie muł, ale wszystkie mają naturalną skłonność, żeby płynąć wprost na powierzchnię – żeby się wydostać. str.134

- McGrath ja tu mam nożowników. Rany postrzałowe. Mam bogatego chłopaka, który wpakował matce nóż w szyję, sześciomiesięczne niemowlę martwe, bo tak nim potrząsano, i faceta wykastrowanego w InterContinentalu przy Times Square. Jasne trafia się okultyzm. U nas trafia się wszystko. Może teraz na każdym rogu jest Starbucks, a przy każdym uchu iPhone, ale nic się nie martw, ludzie wciąż są pojebani. str.275

Jakaż ona była nieuchwytna, jakże zmieniała postać, zdawała się utworzona z równie wielu sprzecznych istot, co ten tatuaż. Głowa smoka, ciało jelenia. Inklinacje wiedźmy. Była latarką Orlanda w ciemności za naszymi plecami, punkcikiem światła wśród ulewnego deszczu, ścigającym Hoppera, ścigającym mnie. Była latarnią o tajemniczym pochodzeniu i celu. Nie sposób stwierdzić, czy zbliżała się ku mnie, czy oddalała. Czym właściwie różni się to, co cię prześladuje, od tego, co cię dokądś prowadzi? str. 449-450

Czy się ośmielę? str. 450

piątek, 5 sierpnia 2016

"Motyle i ćmy" Ewa Przydryga [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 306
Data premiery: 12 września 2016

Julia stoi u progu wielkiej kariery w świecie mody. Zaprojektowała kolekcję ze złotych pajęczych nici, od której sukcesu zależy to, czy zdobędzie stanowisko, pieniądze i sławę. Tymczasem na miesiąc przed wielkim pokazem Paris Fashion Week ktoś włamuje się do jej pracowni i niszczy bezcenne stroje.
Wkrótce okazuje się, że o młodą projektantkę upomina się jej tragiczna przeszłość. Krok po kroku poznajemy mroczne tajemnice i podążamy za Julią próbującą odkryć, kto i dlaczego usiłuje zrujnować jej obecne życie.
Miłość, tragiczna śmierć przyjaciółki sprzed lat, poszukiwanie zaginionej córeczki, siostrzana więź, a także intryga kryminalna. W tle światowa stolica mody – Paryż – a także urokliwa Prowansja, egzotyczna Indonezja oraz… Poznań i jego nieznane zakamarki. 

Czasami świat tak po prostu wypada z rąk. A ty bezradnie zbierasz te jego rozbite kawałki, które już nie chcą się ułożyć. I sama nie wiesz, kim się stałaś, podejmując takie, a nie inne decyzje. Czy nadal niosą cię skrzydła motyla, a może już na stałe wrosły w ciebie te należące do ćmy. (str. 243)


Julia „Juliette” Różańska jest młodą kobietą stojącą u progu wielkiej, międzynarodowej kariery. Mieszkająca w Paryżu projektantka przygotowuje swą debiutancką kolekcję, która może zapewnić jej prestiżową posadę w domu mody Éphémérez. Wszystko wskazuje na to, że już niebawem Julia zrealizuje marzenie swego życia, niespodziewany telefon z Polski wywraca jednak uporządkowany świat bohaterki do góry nogami. Budzą się wspomnienia, pewnych tragicznych wydarzeń, które rozegrał się dziesięć lat wcześniej w Cannes. Koszmar przeszłości powraca, tajemniczy napastnik obiera sobie kobietę za cel. Ktoś rozpoczyna okrutną, pełną podchodów grę. Czy to przeszłość upomniała się o Julię, a może za dziwnymi wydarzeniami stoi ktoś, kto zazdrości je zawodowego sukcesu?

„Motyle i ćmy” to całkiem zgrabny, ale nie wolny od pewnych chropowatości debiut literacki Ewy Przydrygi – Poznanianki, absolwentki filologii angielskiej, nauczycielki i tłumaczki, której pasją są wojaże po Francji. Autorka rozpoczyna z przytupem. Powieść otwiera mocny prolog, który rozbudza ciekawość i zachęca do jak najszybszej lektury. Akcja lekko wyhamowuje, by za chwilę ponownie nabrać rumieńców. Pani Ewa utrzymuje dość intensywne tempo akcji, fajnie wywarza proporcje między dialogiem, działaniem bohaterów i opisami, notabene bardzo plastycznymi i klimatycznymi.

Pisarka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę powieści. „Motyle i ćmy” to intrygujący thriller z ciekawymi zwrotami akcji i nietuzinkowymi bohaterami (moja serce skradła ekscentryczna, postrzelona siostra głównej bohaterki). Styl ma autorka niezły, ale wymaga on jeszcze pewnego doszlifowania. Ewa Przydryga musi szczególną uwagę poświęcić dopracowywaniu detali. Drobne z pozoru informacje lub zdawałoby się nieistotne opisy miewają nieraz duży wpływ na ostateczną ocenę utworu, a w tym tytule zdarzyły się niestety fragmenty, w których brakowała spójności – były to małe drobiazgi, ale wnikliwego czytelnika mogą wybić z rytmu lektury.

Podsumowując. „Motyle i ćmy” to przyjemny w odbiorze tytuł. Powieść przeczytałam bardzo szybko, pchana przez pragnienie rozwiązania zagadki skrywanej przez główna bohaterkę. Jest to debiut literacki Ewy Przydrygi, więc jestem w stanie wybaczyć autorce drobne potknięcia. Mam nadzieję, że pisarka będzie doskonaliła swój warsztat, bo dostrzegam w niej spory potencjał.  


Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego powieści dziękuję autorce.

piątek, 8 lipca 2016

"Nobliwy proceder" Philippa Gregory

Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2016

Poruszająca opowieść o chciwości i pożądaniu
Pod koniec XVIII wieku Bristol przeżywa rozkwit. Władzę w mieście dzierży stowarzyszenie najzamożniejszych kupców bogacących się na handlu niewolnikami. Jozjasz Cole, właściciel kilku statków, jest gotów na wiele, byle wejść do tego grona, potrzebuje jednak gotówki i dobrze ustosunkowanej żony. Proponuje małżeństwo Frances Scott, dla której ten mezalians jest korzystniejszym rozwiązaniem niż życie na łasce dalszej rodziny.
Frances wkracza w świat bristolskich kupców i przekonuje się, że jej spokojne życie i dostatek zależą od zysków z handlu cukrem, rumem i ludźmi. W swym nowym domu zajmuje się przyuczaniem sprowadzanych przez męża niewolników do roli służących. Jest wśród nich Mehuru, były kapłan z afrykańskiego ludu Jorubów. Choć Angielka i Afrykańczyk pochodzą z przeciwległych krańców ziemi i choć wszystko wydaje się ich dzielić, nic nie może powstrzymać rodzącego się między nimi pożądania. 


„Nobliwy proceder” to gorzka i smutna opowieść, w centrum której został postawiony temat osiemnastowiecznego handlu niewolnikami. Akcja powieści rozgrywa się w Bristolu, brytyjskim mieście, które rozwija się dzięki morskiemu handlowi z Afryką i Indiami Zachodnimi. Francess Scott uboga stara panna z dobrego domu decyduje się wyjść za mąż za kupca Jozjasza Cole, by zapewnić sobie własny dom i stabilizację finansową. Wychowana wśród wyższych warstwach społecznych trzydziestoczterolatka musi odnaleźć się w surowym i brudnym świecie kupców, którzy na swą pozycję pracują sprzedając cukier, rum i niewolników...

Frances to doskonała, modelowa wręcz przedstawicielka swej epoki – pozbawiona złudzeń i romantycznych uniesień zawiera małżeństwo z rozsądku, by zyskać choć częściową niezależność. Prowadzenie własnego domu jest lepsze niż praca guwernantki lub bycie na utrzymaniu krewnych, nawet jeśli nie żywi się żywszych uczuć w stosunku do męża. Małżeństwo bohaterki z Jozjaszem jest precyzyjną umową, w której kobieta zobowiązuje się do wykorzystania swego pochodzenia, by zapewnić ambitnemu małżonkowi awans społeczny i wstęp do Stowarzyszenia Bristolskich Kupców, on z kolei gwarantuje jej dożywotnie utrzymanie. Wydaje się, że warunki kontraktu są proste i łatwe do wypełnienia, Frances nie zdaje sobie jednak sprawy, że nowy transport niewolników odmieni jej zapatrywania na pewne kwestie i obudzi w niej uczucia, w które nigdy nie wierzyła.

Trzynastu wyselekcjonowanych z transportu Negrów - kobiet, mężczyzn, dzieci – trafia pod dach państwa Cole, gdzie Frances ma zająć się ich szkoleniem. Wśród niewolników znajduje się on – Mehuru, inteligentny kapłan obalawa, emisariusz afrykańskiego króla porwany przez handlarzy niewolników i przewieziony do Anglii w koszmarnych warunkach pod pokładem jednego ze statków Jozjasza. Dla kupców i właścicieli niewolnicy są tylko towarem nierzadko porównywanym do zwierząt. Uderza niezwykła arogancja białych bohaterów powieści, którzy odmawiają Negrom ludzkich uczuć byle tylko usprawiedliwić „nobliwy proceder” za jaki uchodzi handel nimi i oczyścić swoje sumienie.


- Afrykańczycy nie są ludźmi w naszym rozumieniu – przypomniała jej Sara. – To właściwie zwierzęta. Nie posługują się mową, chyba że ich nauczymy. W przeciwnym razie wydają tylko jęki i stękania. To nie są w pełni ludzie. (str. 65)


- Jakże daleką drogę przebyli – powiedziała. – I niebezpieczną. Z Afryki, przez Indie Zachodnie, aż do Anglii, przez częściej niespokojne niż spokojne morza, pośród upału i zimna. Muszą być przerażeni.
- Och, wątpię – rzuciła Sara. – Niewolnicy nie mają uczuć takich jak my. I nie rozumują tak jak my. Zapewne nawet teraz jeszcze nie pojmują, że znaleźli się daleko od domu, i że nigdy tam nie wrócą. (str. 82 )


Pierwsze zetknięcie z załamanymi, zrezygnowanymi, zakutymi w kajdany Negrami porusza sumienie Frances, kobieta jednak szybko i precyzyjnie gasi w sobie wszelkie zewnętrzne oznaki współczucia. Pani Cole nie ma środków ani możliwości, by ocalić swych podopiecznych, więc decyduje się na emocjonalną oziębłość, próbuje jak najbardziej dystansować się od czarnoskórych uczniów, ciągle przypominając sobie i coraz bliższemu jej sercu Mehuru, że są towarem, który musi przynieść zysk. Główna bohaterka pozostaje wierna konwenansom. Rozum i rozsądek osiemnastowiecznej damy zwyciężają częściej niż serce.

Historii wykreowanej przez Philippę Gregory nie śledzimy jedynie oczami słabej, podatnej na wpływy Frances, dla której wygoda i pozycja są ważniejsze niż inna jednostka ludzka. Pisarka oddała głos również drugiej stronie. Afrykański wielmoża pochodzący z plemienia Jorubów ze swym pełnym temperamentu, ale złamanym przez niewolę charakterem stoi w opozycji do kalkulującej, wyrachowanej angielskiej damy, jaką jest pani Cole. Mehuru odebrano wszystko - wolność i godność, ograbiono go z tradycji, wyrwano z rodzinnej ziemi, by stał się bezwolnym sługą białych panów. Mehuru i jego towarzysze stają się pryzmatem, poprzez który pisarka odbija losy milionów czarnych niewolników, którzy zostali uprowadzeni do Anglii. Choć czarnoskóry bohater znajduje się w gorszej sytuacji niż jego właścicielka, to on charakteryzuje się większą siłą ducha. Pozbawiony nadziei odnajduje w sobie siłę, by podnieść się z kolan i walczyć o siebie i skomplikowane relacje, które połączyły go z Frances. Postać afrykańskiego niewolnika jest zdecydowanie bardziej interesująca niż postać spętanej innym rodzajem niewolnictwa pani Cole. Aktywność Mehuru jest bardziej atrakcyjna niż pasywność jego właścicielki.  

„Nobliwy proceder” to bardzo poruszająca powieść historyczna, w której Philipaa Gregory opisała jeden z najokrutniejszych procederów, do jakich doszło w historii ludzkości. To wstrząsające jak brutalnie traktowano niewinnych ludzi, którzy mieli pecha stanąć na drodze bezwzględnych handlarzy niewolników i kupców, dla których ich życie stanowiło tylko towar, na którym można było zbić majątek. Pisarka wykreowała w swej powieści bardzo złożone, wielowymiarowe postacie, których rozterki uwypuklają jeszcze trudną sytuację niewolników i osób, które chciałyby przyjść im z pomocą ale nie miały ku temu możliwości.

Najnowsza powieść Philippy Gregory (w Anglii wydana w 1992 roku) to wzruszająca i wartościowa lektura, która budzi szereg  głębokich emocji i refleksji. Warto sięgać po takie wyjątkowe tytuły.  



Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Grupie Wydawniczej Publicat

 

niedziela, 5 czerwca 2016

"Ostatni Patrol" Siergiej Łukjanienko

Seria: Patrole (tom 4)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2007

W Edynburgu zostaje zamordowany młody Rosjanin; stan zwłok – ukąszenie na szyi, zupełna bezkrwistość ciała – nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, że sprawcą śmiertelnego zejścia był wampir. Heser wysyła na miejsce zdarzenia Gorodeckiego – jasnego maga.
Bardzo szybko Anton zyskuje pewność, że nie jest to banalne wampirze kłusownictwo, lecz coś znacznie poważniejszego... Już wkrótce, podróżując między Moskwą, Uzbekistanem i Szkocją, odkrywa, że to spisek, i to na niewiarygodna skalę – powołanie do życia nowej siły, nazywającej siebie Ostatnim Patrolem... 


Anton Gorodecki  po raz kolejny zostaje oddelegowany do przeprowadzenia z pozoru prostego śledztwa. W Edynburgu ginie młody Rosjanin, syn człowieka współpracującego okazjonalnie z Nocnym Patrolem. Poszlaki wskazują na wampira, jednak w trakcie dochodzenia wypływają na światło dzienne fakty, które mocno komplikują całą sprawę. Anton kolejny raz zostaje wciągnięty w sam środek wielopiętrowej intrygi. Tym razem Jasny mag pada ofiarą manipulacji tajemniczego, tytułowego Ostatniego Patrolu.

Siergiej Łukjanienoko w czwartym tamie serii o „Patrolach” trzyma się sprawdzonych, utartych schematów. Po raz kolejny czytelnik ma do czynienia z trzema pozornie niezależnymi opowieściami, które łączą się w spójną całość w finałowej części powieści. Znów dostajemy dynamiczną, pełną intryg akcję podlaną subtelnym filozoficzno-metafizycznym sosem. „Ostatni Patrol, podobnie jak poprzednie tomy, zapewnia zarówno rozrywkę jak i ciekawy materiał do przemyśleń. Akcja jest wartka i bogata w interesujące wydarzenia. Świat przedstawiony i postacie są świetnie wykreowane. Pisarz nadal utrzymuje wysoki poziom serii.

Polecam wszystkim miłośnikom dobrego urban fantasy.

***

Turyści to najstraszniejszy gatunek ludzi. Czasami zaczynam podejrzewać, że każdy naród specjalnie wysyła poza granice swojego kraju swych najbardziej nieprzyjemnych przedstawicieli – najbardziej hałaśliwych, najgorzej wychowanych, najgłupszych. Ale zapewne cała sprawa wygląda znacznie prościej. Widocznie w umyśle każdego człowieka przełącznik „praca-urlop” przestawia się na „urlop” i osiemdziesiąt procent mózgu zostaje wyłączone.
Zresztą, pozostałe dwadzieścia to na urlopie aż nadto. (str. 55)
 

sobota, 1 sierpnia 2015

"Potem uwodzenie" Mary Balogh

Seria: Huxtable Quintet (tom 2)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2009

Podczas hucznych i suto zakrapianych obchodów swoich urodzin baron Montford rzuca na szalę swą reputację najznakomitszego londyńskiego kochanka: zakłada się, że w dwa tygodnie uwiedzie śliczną i cnotliwą Katherine Huxtable. Jego plan jednak zawodzi, a sława jest poważnie zagrożona, lecz Montford przekonuje się, że najbardziej zależy mu na względach niedostępnej piękności. Wymyśla więc nowy zakład - tym razem o zdumiewającą stawkę...

W swoim życiu przeczytałam całkiem pokaźną liczbę romansów historycznych. Już od jakiegoś czasu zauważam wtórność wątków występujących w tego typu powieściach, które w znakomitej większości są pisane na jedną modłę - niestety.

„Potem uwodzenie” autorstwa Mary Balogh to powieści przeciętna, w której nie występuje właściwie akcja. Głównymi bohaterami są Jasper Finley „Monty”, baron Montford i Katherine Huxtable. Podczas świętowania swych dwudziestych piątych urodzin, mocno podchmielony baron zakłada się ze swymi przyjaciółmi, że w ciągu dwóch tygodni pozbawi cnoty niewinną, dwudziestoletnią Katherine.

Monty bez najmniejszego problemu wygrałby zakład, gdyby nie wyrzuty sumienia każące mu wycofać się w ostatnim momencie, by uratować dobre imię damy, którą próbował sprowadzić na manowce. Ścieżki bohaterów rozchodzą się, by spleść się ponownie po trzech latach. Wydaje się, że znajomość Jaspera i Katherine rozwija się pomału w przyjaźń, a może nawet w coś więcej, ale wkrótce sielankę przerywa wybuch bomby. Socjeta dowiaduje się o zakładzie, a plotka puszczona w ruch przez kuzyna chcącego zaszkodzić reputacji barona uderza w bohaterkę. By załagodzić skandal para decyduje się na zawarcie małżeństwa.

Powieść Balogh to lekka lektura, której początek był naprawdę obiecujący. Pomysł z zakładem był fajny, niestety ten wątek dość szybko znalazł swoje rozwiązanie. Autorka kilkakrotnie w obrębie tej powieści wykorzystała ten motyw, ale nie niósł on już tak dużego potencjału fabularnego, jak zakład z pierwszych stron. Fabuła skupiła się głównie na przedstawieniu uczuć bohaterów, ich rozterkach i stopniowemu uświadamianiu sobie, co do siebie czują. Wątek romantyczny w powieści okazała się dość monotonny. Niewątpliwymi plusami tego utworu okazały się za to dialogi i skrzący się ze stron humor.

 - Do diabła! – Charlie podniósł dłoń, żeby chwycić się półki nad kominkiem, o którą się opierał. – Musisz, Monty, nająć architekta, żeby się przyjrzał tej podłodze, Nie powinna się tak chwiać. To szalenie niebezpieczne.
- Siadaj, Charlie – poradził sir Isaac. – Spiłeś się jak bela, staruszku. Robi mi się niedobrze od samego patrzenia, jak się kołyszesz.
- Spiłem się? – zdziwił się Charlie. – Cóż za ulga. Myślałem, że to podłoga. – Podszedł chwiejnie do najbliższego krzesła i opadł na nie zadowolony. (str. 7)

„Potem uwodzenie” to przyjemny, zabawny tytuł, ale pewnie nie zapamiętam go na dłużej, bowiem wątek romantyczny niezbyt wyróżnia się na tle innych tego typu powieści.  
 

niedziela, 24 maja 2015

"Nocny Patrol" Siergiej Łukjanienko

Seria: Patrole (tom 1)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 440
Rok wydania: 2007

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron, w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy "Nocny Patrol" obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje "Dzienny Patrol", pilnujący, by dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek "wojny" zostaje wrzucony świeżo upieczony strażnik "Nocnego Patrolu" - Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.


Seria „Patrole” autorstwa Siergieja Łukjanienki stoi bardzo wysoko na liście moich ulubionych książek. To cykl, którego właścicielką stałam się przez niebywale szczęśliwy przypadek. Kilka lat temu obejrzałam filmową adaptację tej historii, później, przeglądając półki z fantastyką, natknęłam się na znajomo brzmiący tytuł. Lektura opisu potwierdziła, że mam do czynienia z powieściowym pierwowzorem filmu, którego seans wspominałam bardzo przyjemnie. Nie mogłam przejść obojętnie obok tej powieści. Obudziła się we mnie natura mola książkowego, która bezwzględnie nakazywała zapoznać się z oryginalną historią.

Opowieść mnie zaskoczyła. Po pierwsze, okazało się, że filmowcy mocno przekształcili główne wątki powieści. Po drugie, zdziwiła mnie formuła - epizodyczność akcji, na którą składają się opowiadania. „Nocny Patrol” okazał się ciekawym, wciągającym utworem, a ja czym prędzej zaopatrzyłam się w kolejne tomy. Było to bardzo mądrym krokiem, bo wkrótce nakład powieści wyczerpał się, a ceny niektórych części serii na rynku wtórnym mocno podskoczyły. Sytuacja z dostępnością poprawiła się znacząco, kiedy wydawnictwo MAG, przy okazji premiery piątego tomu „Patroli”, wznowiło całą serię. Wydanie nowego tomu stało się dla mnie pretekstem do ponownej lektury cyklu.

Na fabułę „Nocnego Patrolu” składają się trzy opowiadania, których głównym bohaterem jest Anton Gorodecki, Inny zasilający szeregi tytułowego patrolu. Miejscem akcji jest współczesna Moskawa, w której toczy się pełna podstępów walka pomiędzy siłami dobra i zła.

Służby Jasnych i Ciemnych stoją na straży traktatu, który został zawarty stulecia temu. Głównym zadaniem patroli jest pilnowanie, by na świecie istniała równowaga między obiema siłami. Nocny Patrol nadzoruje poczynania Ciemnych, Dzienny Patrol pilnuje Jasnych. Światło i Ciemność znajdują się w stanie pozornej stagnacji, w kuluarach snute są jednak intrygi, których celem jest doprowadzenie do ostatecznego rozwiązania trwającego wieki konfliktu.  

Anton, szeregowy pracownik Nocnego Patrolu, zostaje wciągnięty w skomplikowane rozgrywki prowadzone przez szefów patroli, kiedy okazuje się, że linie jego losu splatają się z losem osoby posiadającej siłę mogącą doprowadzić do ostatecznego rozstrzygnięcia odwiecznego konfliktu. Bohater wykonuje powierzone mu przez szefostwo zadania, nie podejrzewając nawet, że jest pionkiem w zaplanowanej w najmniejszych detalach akcji. Anton nie jeden raz stanie przed dylematem moralnym, gdyż zło i dobro w powieści Łukajnienki nie są dogmatycznymi wartościami. Przedstawiciele dobra nieraz działają z samolubnych pobudek, a działanie Ciemnych nie zawsze przynosi wyłącznie negatywne efekty.

„Nocny Patrol” to kawał świetnego, rosyjskiego urban fantasy. Szczerze polecam tę powieść wszystkim miłośnikom gatunku.

***
Na deser kilka moich ulubionych cytatów:

Jesteśmy Innymi.

Służymy różnym siłom,

Ale w Zmroku nie ma różnicy

Między brakiem Ciemności i brakiem Światła
(str.96)

O co warto walczyć, o co mam prawo się bić, gdy stoję na granicy, pośrodku, między Światłem i Ciemnością? (str. 292)

Cóż warte są mocne mury, jeśli to mury więzienia? (str. 337)

Co warta jest moja prawda, jeśli jestem gotów bronić całego świata, a nie tych, którzy są obok mnie? Skoro poskramiam nienawiść, lecz nie zezwalam na miłość? (str. 338)

Każdy z nas prowadzi swoją walkę, nie tylko z Ciemnością, ale i ze Światłem. Dlatego, że Światło czasem oślepia. (str. 369)


 Książka przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka przetłumaczona z innego języka