Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2026

"What Lies Beyond the Veil" Harper L. Woods (czytam po angielsku)

Seria: Of Flesh & Blood (tom 1)
Wydawca: Hodder & Stoughton
Liczba stron: 438
Rok wydania: 2022 

Gatunek: romantasy

Motywy: patriarchat, przemoc, przemoc wobec kobiet, grooming, zakazana magia, Fae, romans, erotyzm, wojeryzm, dotknij ją i zginiesz, kto ci to zrobił?, fated mates

Polskie wydanie: "Co kryje się za woalem", wydawnictwo Fabryka Słów, maj 2026 

„What Lies Beyond the Veil” autorstwa Harper L. Woods to powieść romantasy, która potrafi wciągnąć i dostarczyć przyjemności z lektury, ale jednocześnie sprawia wrażenie tytułu nie do końca dopracowanego. Wiele wątków oraz rozwiązań fabularnych może momentami irytować.

Już od pierwszych stron książka buduje intrygującą atmosferę tajemnicy. Autorka przenosi nas do patriarchalnego świata, w którym ludzie od czterystu lat są oddzieleni od niebezpiecznych Fae przez magiczną zasłonę. Aby ją utrzymać, konieczna jest jednak krwawa ofiara…

Początek zdecydowanie należy do najmocniejszych elementów powieści - napięcie rośnie stopniowo, poznajemy główną bohaterkę i zostajemy wprowadzeni w brutalne realia świata przedstawionego. Akcja nabiera tempa w dniu, w którym ofiara zawodzi, bariera znika, a na ciałach niektórych ludzi pojawiają się tajemnicze symbole naznaczające ich jako partnerów Fae.

Magiczny znak pojawia się również na ciele Estrelli, która zostaje zmuszona do ucieczki z rodzinnego Mistfell - zarówno przed Strażą Mgły polującą na naznaczonych, jak i przed mieszkańcami Alfheimr poszukującymi swoich partnerów - by ocalić życie i swoją niezależność. Podczas desperackiej ucieczki spotyka Caeluma - mężczyznę, który również nosi na skórze magiczny znak. Gdy nieznajomy ratuje Estrellę przed wysłannikami Fae, kobieta decyduje się kontynuować dalszą podróż razem z nim.

Fabuła koncentruje się wokół wątku ucieczki bohaterów oraz narastającego między nimi uczucia. Początek relacji Estrelli i Caeluma bardzo mi się podobał, jednak im bliżej finału, tym moje zadowolenie malało i to nie tylko z powodu tego, w jaki sposób rozwijał się wątek romantyczny.

Kluczowe zwroty fabularne tracą na sile, ponieważ autorka zbyt wyraźnie je zapowiada. Zamiast subtelnego budowania napięcia dostajemy rozwiązania podane niemal na tacy oraz bardzo oczywiste wskazówki, co odbierało historii elementu zaskoczenia. W efekcie główny plot twist ujawniony w finale był przewidywalny niemal od początku powieści.

Kontrowersyjna okazała się dla mnie postać Caeluma. Początkowo podobała mi się jego opiekuńczość wobec głównej bohaterki, jednak z czasem jego flirciarskie zachowanie przerodziło się w niezdrową zaborczość i narastającą potrzebę kontrolowania Estrelli. Im bliżej finału, tym bardziej jego postać mnie irytowała. Szczególnie jedna scena - zbliżenie bohaterów we wspólnej łaźni - wypadła mało przekonująco i we mnie wywołało głownie poczucie zażenowania. W kontekście wcześniej budowanej charakterystyki Estrelli jej zachowanie wydaje się w tej scenie mocno niespójne.

W moim odczuciu bohaterka stopniowo traci swój charakter i niezależność - pazur, który pokazała na początku historii - stając się osobą uległą i zdominowaną przez partnera. Również przemiana Caeluma pod koniec książki budzi we mnie mieszane uczucia - jego zachowanie odbiega od wcześniejszego wizerunku czułego ochroniarza, a niektóre sceny z jego udziałem były wręcz odpychające. Z czasem bohater w moich oczach zaczął przypominać irytującego macho, traktującego Estrellę jak swoją własność. Powiedzmy, że ten rodzaj przemiany może być uzasadniony fabularnie doświadczeniami mężczyzny, nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie w pewnym momencie stał się on niezwykle irytujący.

Podsumowując. „What Lies Beyond the Veil”  to książka, która świetnie się zaczyna i czytałam ją raczej z przyjemnością, mimo kilku irytujących mankamentów. Podobał mi się klimat tej opowieści, uważam, że jest to zdecydowanie historia z potencjałem i jestem ciekawa jak dalej się potoczy wątek zasłony oraz jak rozwinie się relacja głównych bohaterów  - a zwłaszcza to, co zrobi Estrella w obliczu informacji, które uzyskała w finale opowieści.

 

czwartek, 2 kwietnia 2026

"King of Ravens" Clare Sager (czytam po angielsku)

Seria: Upon a Broken Throne (tom 1)
Wydawnictwo: Penguin Random House
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2026

Gatunek: romantasy

Motywy: choroba, umowa z fae, od nienawiści do miłości, labirynt, moralnie szary bohater, zdrada, magiczny świat pogrążony w zimie

 
 
 „King of Ravens” to dobra, choć - moim zdaniem - niezbyt wyróżniająca się powieść romantasy, wykorzystująca znane motywy, takie jak wymuszona bliskość, relacja od nienawiści do miłości czy wątek fae porywającego śmiertelniczkę do magicznego świata. Książkę czytało mi się bardzo szybko – lektura była przyjemna, jednak nie zaabsorbowała mnie w pełni. To raczej lekkie czytadło, przy którym można się zrelaksować po pracy.

Główna bohaterka, Rhiannon, zmaga się z tajemniczą, nieuleczalną chorobą, która stopniowo odbiera jej siły. Jej życie zmienia się, gdy niespodziewanie przed jej domem pojawia się Drystan - potężny, mroczny fae, władca świata zmarłych i zarazem jej narzeczony, o istnieniu którego nie miała pojęcia…
 
Tak rozpoczyna się opowieść o śmiertelnej dziewczynie zabranej do podziemnego świata fae, która za wszelką cenę pragnie wrócić do domu.

Autorka buduje mroczny świat, w którym można dostrzec inspiracje mitologią (historia porwania Persefony przez Hadesa, celtyckie legendy o zawieraniu umów z fae), a także filmem „Labirynt” Jima Hensona (motyw labiryntu, który bohaterka musi pokonać, by odzyskać wolność i wrócić do świata ludzi). Świat przedstawiony jest niewątpliwie intrygujący.

Bohaterowie również zostali ciekawie wykreowani. Rhiannon to postać zdeterminowana, próbująca zachować kontrolę nad własnym losem mimo ograniczeń wynikających z choroby i sytuacji, w której się znalazła. Drystan wpisuje się natomiast w popularny schemat bohatera o niejednoznacznej moralności – trudno go rozgryźć, a gdy wydaje się, że już się to udało, odsłania kolejne oblicze. Relacja między bohaterami rozwija się w przyzwoitym tempie, a wątek romantyczno-erotyczny – co dla mnie jest plusem – nie dominuje nad fabułą.

„King of Ravens” to propozycja wpisująca się w nurt romantasy, oparta na znanych schematach, ale sprawnie wykorzystująca ich potencjał. Książka może zainteresować fanów gatunku. Dla mnie historia momentami była jednak nieco zbyt przewidywalna. Mimo to będę czekać na kolejną część serii - finał oraz bonusowy rozdział z perspektywy głównego bohatera (obecny w wydaniu FairyLoot) skutecznie rozbudziły moją ciekawość co do dalszych losów Rhiannon i Drystana.

 

środa, 29 stycznia 2025

"A Rivalry of Hearts" Tessonja Odette

Seria: Fae Flings and Corset Strings) (tom 1, można czytać jako samodzielną powieść)
Wydawnictwo: Crystal Moon Press
Liczba stron: 386
Rok wydania: 2024

Gatunek: romantasy

Motywy: rywalizacja pisarzy, trasa promująca książki, romans, erotyka, Fae, magiczny zakład, od rywali do kochanków, od nienawiści do miłości, reprezentacja bohaterów chorych (postać epizodyczna), reprezentacja bohaterów LGBTQ+ (postać epizodyczna)

„A Rivalry of Hearts” Tessonji Odette to romans rozgrywający się na magicznej wyspie Faerywave, gdzie obok siebie mieszkają ludzie i Fae. Historia skupia się na miłosno-erotycznych perypetiach dwójki pisarzy, którzy odbywają wspólną trasę promocyjną i walczą o kontrakt z wydawcą w dość oryginalny sposób.

Edwina Danworth jest popularną wśród Fae dwudziestodziewięcioletnią pisarką erotycznych romansów. William Haywood to dwudziestopięcioletni poeta, który niespodziewanie zostaje dołączony do trasy promocyjnej bohaterki, kiedy jej przybycie na wyspę opóźnia się z powodu sztormu. Pierwsze spotkanie pary nie należy raczej do udanych, a Will szybko zachodzi bohaterce za skórę, określając jej prozę sprośnościami i bredniami, a następnie myli ją ze swoją fanką. Atmosfera pomiędzy tą dwójką staje się dość napięta.

Na skutek splotu pewnych okoliczności, podpuszczona, upita winem fae Edwina postanawia zawrzeć z Williamem magiczny kontrakt, na mocy którego jedno z nich wygra możliwość podpisania umowy z wydawcą. Przegrany natomiast, niezależnie od wyników sprzedaży książek podczas trasy promocyjnej, dobrowolnie zrezygnuje z tej możliwości, jeśli zostanie mu ona zaproponowana przez właściciela Fletcher-Wilson. Warunek zakładu – kto podczas trasy uwiedzie największą liczbę osób wygrywa…

„A Rivalry of Hearts” to relaksujące czytadło, przy lekturze którego można przyjemnie spędzić czas. Nie jest to tytuł wybitny lub taki, który wywołałby u mnie jakieś gwałtowne emocje czy zachwyty, ale dobrze się bawiłam, czytając historię Edwiny i Willa. Podobała mi się dynamika relacji, która zachodziła pomiędzy bohaterami, ich wzajemne przekomarzanie się i dogryzanie sobie oraz stopniowo narastające pomiędzy nimi napięcie erotyczne. Nietypowe, często mocno nieprzewidywalne zachowanie Edwiny i związane z tym reakcje Willa niejednokrotnie doprowadzały mnie do wybuchów śmiechu – szczególnie scena orgii, której świadkami byli bohaterowie wywołała we mnie niekontrolowane parsknięcie z powodu zachowania dwudziestodziewięciolatki.

Powieść Tessonji Odette to ciepły, zabawny, momentami mocno pikantny romans, w którym wątek miłosny został oparty na motywie od rywali do kochanków oraz od nienawiści do miłości. Jest to przyjemny w odbiorze romans erotyczny, idealny dla miłośników gorących historii osadzonych w fantastycznym świecie, w którym panuje klimatu niczym z serialu „Bridgertonowie”.

„A Rivalry of Hearts” to pierwsza powieść Tesonji Odette, jaką czytałam. W posłowi pisarka informuje czytelników, że akcja powieści rozgrywa się w stworzonym przez nią uniwersum, które pojawiło się w jej pozostałych książkach. Można potraktować „A Rivalry of Hearts” jako samodzielny, zamknięty tytuł, można  również sięgnąć po pozostałe książki autorki, które dają możliwość poznania historii Fearywave, a także niektórych postaci, które pojawiły się w otoczeniu Edwiny i Willa – ja zdecydowanie  nabrałam ochoty, by sięgnąć po wymienione w posłowiu tytuły.

 

czwartek, 22 sierpnia 2024

"Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas (opinia zawiera spoilery)

Seria: Dwór cierni i róż (tom 2)
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 768
Rok wydania 2017

Gatunek: fantastyka, romantasy

Motywy: trauma, PTSD, toksyczna relacja, miłość, przyjaźń, rodzina, poświęcenie, odkrywanie magicznych umiejętności, magiczne szkolenie, tajemnice, walka, przemoc, wojna, fae, przygoda

 

„Dwór mgieł i furii” to drugi tom dworów Sarah J. Maas. Pierwszy tom - „Dwór cierni i róż” - przeczytałam w roku 2017 i dopiero teraz zdecydowałam się sięgnąć po kontynuację historii śmiertelniczki, która uratowała magiczny świat fae.  Przez lata bałam się kontynuować lekturę tego cyklu, ponieważ niesamowicie polubiłam pierwszą część, a zwłaszcza występujących w niej bohaterów.

Od premiery tej popularnej na całym świecie serii fantasy minęły lata, więc nie udało mi się całkowicie uniknąć spoilerów, dlatego wiedziałam, że lektura tego tomu mocno namiesza jeśli chodzi o bohaterów – co niekoniecznie mi odpowiadało, zwłaszcza, że mocno dostało się jednej z moich ulubionych postaci.

Od wydarzeń pod Górą minęło kilka miesięcy. Prythian pomału się odbudowuje po krwawych i okrutnych rządach Amaranthy, a Tamlin i Feyra przygotowują się do ślubu. Mogłoby wydawać się, że historia bohaterów, którzy oparli się złu i przełamali klątwę zmierza do typowego zakończenia baśni „i żyli długo i szczęśliwie” – nic bardziej mylnego.

Feyra i Tamlin przeżyli w niewoli Amaranthy traumę, która nie znika jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Oboje cierpią na zespół stresu pourazowego, mają koszmary. Feyra nie może znieść zamknięcia i sytuacji, w których czuje się uwięziona i pozbawiona możliwości ucieczki lub wyboru. Tamlin staje się chorobliwie nadopiekuńczy i  za wszelką cenę chce chronić kobietę, którą już raz stracił, co wybitnie nie pomaga uporać się parze z demonami przeszłości, a wręcz potęguje objawy PTSD u jego partnerki. Ten związek nieuchronnie pędzi ku katastrofie, do której w końcu dochodzi na ślubie pary. Wtedy to u boku przeżywającej atak paniki Feyry pojawia się Rhysand postanawiający wyegzekwować umowę, którą zawarł z nią pod Górą. Kobieta ma spędzić z nim jeden, wybrany przez niego tydzień w każdym miesiącu…

Nie dziwię się, że Tamlin po powrocie swojej narzeczonej z Dworu Nocy znów wzmocnił straże. W dniu jego ślubu doszło do największego koszmaru, jaki mógłby sobie wyobrazić - jego ukochana została „wykradziona” sprzed ołtarza, a on nie miał pojęcia, co działo się z nią przez tydzień, do tego Feyra jest zmuszona co miesiąc opuszczać go i wracać na dwór mordercy jego rodziny. Po jej powrotach atmosfera stawała się coraz bardziej napięta, a Tamlin kontrolujący. Straże wróciły, a w pewnym momencie bohaterka została dla bezpieczeństwa zamknięta w domu, co wywołało u niej kolejny, gwałtowny atak paniki, podczas którego doszło do samoistnego wyzwolenia mocy, którą zyskała pod Górą…

Przerażona Feyra została uratowana przez Mor (kuzynkę Rhysa), która zabrała ją na Dwór Nocy. Główna bohaterka postanowiła tym razem zostać z Rhysandem na dłużej, gdyż daje jej on swobodę, której nie otrzymała od księcia Dworu Wiosny. Z czasem bohaterka coraz lepiej poznaje księcia Dworu Nocy, który szanuje jej decyzje i nie ukrywa przed nią, że koszmar Prythianu jeszcze się nie skończył, że zbliża się kolejna wojna, która tym razem pochłonie również i najprawdopodobniej zniszczy świat ludzi. Feyra decyduje się pomóc mu zrobić wszystko, by ją powstrzymać…

„Dwór mgieł i furii” to emocjonująca kontynuacja „Dworu cierni i róż”, której akcja koncentruje się na kilku wątkach. Obserwujemy pogrążoną w traumie Feyrę, która za sprawą Rhysanda i jego przyjaciół stopniowo dochodzi do siebie na Dworze Nocy.  Obserwujemy rozwój relacji tej pary i poznajemy sekrety księcia Dworu Nocy, odkrywamy motywy kierujące tą postacią oraz jej przeszłość.

Rozwój  relacji Feyry i Rhysanda jest jednym z głównych wątków tej powieści. Książę Dworu Nocy staje się wszystkim tym, czego Feyra teraz najbardziej potrzebuje – jest dla niej przyjacielem i nauczycielem, mężczyzną, który daje jej bezwarunkowe wsparcie i szanuje jej wybory, traktuje ją jak równą sobie i niczego przed nią nie ukrywa (no prawie niczego). Naprawdę podobało mi się, jak pisarka zbudowała relację tej pary i w pełni rozumiem po lekturze tego tomu fenomen postaci Rhysanda wśród czytelniczek tej serii. Nie podobało mi się jedynie to, co po drodze zrobiła Maas z Tamlinem –  został on potraktowany po macoszemu zwłaszcza w finale opowieści i mimo wszystko żal mi tej postaci.

Oprócz wątku romantycznego, mamy w powieści jeszcze wątek zbliżającej się wojny z władcą Hybernii, którą chcą powstrzymać Rhys i jego wewnętrzny dwór. Ten wątek jest bardzo ciekawy i dzięki niemu możemy poznać historię i geografię wykreowanego przez Maas świata. Czytelnik, śledząc poczynania bohaterów, poznaje nowe postacie zamieszkujące Prythian i bierze udział w pełnej emocjonujących przygód, podstępnych działań i krwawych potyczek wędrówce bohaterów poszukujących sojuszy i pradawnego artefaktu, który może pomóc im pokonać okrutnego władcę Hybernii.

Naprawdę cudowanie bawiłam się podczas lektury „Dworu mgieł i furii”. To szalenie przyjemna w odbiorze, emocjonująca, przepełniona przygodami i romansem opowieść, w której pisarka wprowadziła szereg fascynujących postaci, których nie sposób nie polubić.

Choć Tamlin okazał się w tym tomie totalnym dupkiem, naprawdę mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach ta postać otrzyma możliwość rehabilitacji i odkupienia swoich przewin i szansę na osiągnięcie swojego szczęśliwego zakończenia - bo, choć  bohater zachował się haniebnie, jestem w stanie zrozumieć, co popchnęło go do takiego, a nie innego zachowania.