Seria: Upon a Broken Throne (tom 1)
Wydawnictwo: Penguin Random House
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2026
Gatunek: romantasy
Motywy: choroba, umowa z fae, od nienawiści do miłości, labirynt, moralnie szary bohater, zdrada, magiczny świat pogrążony w zimie
„King of Ravens” to dobra, choć - moim zdaniem - niezbyt wyróżniająca się powieść romantasy, wykorzystująca znane motywy, takie jak wymuszona bliskość, relacja od nienawiści do miłości czy wątek fae porywającego śmiertelniczkę do magicznego świata. Książkę czytało mi się bardzo szybko – lektura była przyjemna, jednak nie zaabsorbowała mnie w pełni. To raczej lekkie czytadło, przy którym można się zrelaksować po pracy.
Główna bohaterka, Rhiannon, zmaga się z tajemniczą, nieuleczalną chorobą, która stopniowo odbiera jej siły. Jej życie zmienia się, gdy niespodziewanie przed jej domem pojawia się Drystan - potężny, mroczny fae, władca świata zmarłych i zarazem jej narzeczony, o istnieniu którego nie miała pojęcia…
Tak rozpoczyna się opowieść o śmiertelnej dziewczynie zabranej do podziemnego świata fae, która za wszelką cenę pragnie wrócić do domu.
Autorka buduje mroczny świat, w którym można dostrzec inspiracje mitologią (historia porwania Persefony przez Hadesa, celtyckie legendy o zawieraniu umów z fae), a także filmem „Labirynt” Jima Hensona (motyw labiryntu, który bohaterka musi pokonać, by odzyskać wolność i wrócić do świata ludzi). Świat przedstawiony jest niewątpliwie intrygujący.
Bohaterowie również zostali ciekawie wykreowani. Rhiannon to postać zdeterminowana, próbująca zachować kontrolę nad własnym losem mimo ograniczeń wynikających z choroby i sytuacji, w której się znalazła. Drystan wpisuje się natomiast w popularny schemat bohatera o niejednoznacznej moralności – trudno go rozgryźć, a gdy wydaje się, że już się to udało, odsłania kolejne oblicze. Relacja między bohaterami rozwija się w przyzwoitym tempie, a wątek romantyczno-erotyczny – co dla mnie jest plusem – nie dominuje nad fabułą.
„King of Ravens” to propozycja wpisująca się w nurt romantasy, oparta na znanych schematach, ale sprawnie wykorzystująca ich potencjał. Książka może zainteresować fanów gatunku. Dla mnie historia momentami była jednak nieco zbyt przewidywalna. Mimo to będę czekać na kolejną część serii - finał oraz bonusowy rozdział z perspektywy głównego bohatera (obecny w wydaniu FairyLoot) skutecznie rozbudziły moją ciekawość co do dalszych losów Rhiannon i Drystana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz