Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2012

"Zemsta po latach" G-man Jerry Cotton

Wydawnictwo: Wydawnictwo Pi
Ilość stron: 192
Rok wydania: 2012

Gdyby John Stevenson nie postanowił tego dnia zajrzeć do gabinetu szefa, jego życie potoczyłoby się inaczej. Niestety, stał się świadkiem napadu, a co gorsza, doskonale wiedział, kim byli napastnicy. Nie dał się przekupić i tym samym podpisał na siebie wyrok śmierci. Cudem przeżył. Nikt jednak nie dał wiary jego zeznaniom i jako winny rabunku i morderstwa został skazany. Po dwudziestu latach spędzonych za kratami, schorowany Stevenson wychodzi na wolność. Ma przed sobą tylko kilka miesięcy życia i jeden cel: zemstę.

„Zemsta po latach” to już trzecia książka wydana w serii „Super kryminał” - trzeci i z dużym prawdopodobieństwem ostatni jaki kupiłam. Seria nie spełniła nadziei jaką w niej pokładałam.  Wydawane w jej ramach utwory to króciutkie opowiadania, których objętość zostaje sztucznie zwiększona przez zastosowanie dużej czcionki. Utwory kończą się najczęściej zanim zdążę się wciągnąć w akcję, a jeżeli już mi się to udaje to zakończenie przychodzi zdecydowanie za szybko.

Najnowsza pozycja serii to 2519 zeszyt opowiadań kryminalnych przedstawiających perypetie agenta FBI – Jerry’ego Cottona. Seria „G-man Jerry Cotton”  powstaje w krajach niemieckojęzycznych i Finlandii od ponad pięćdziesięciu lat, opowiadania wchodzące w jej skład mają wielu różnych autorów i cieszą się dużą popularnością w całej Europie. Już fakt, że polski czytelnik dostaje w swoje ręce dopiero 2519 zeszyt serii odbieram jako negatywny. Co prawda na początku tomiku pojawia się informacja o głównym bohaterze, zamieszczona jest też ogólna informacja o całym cyklu – ja jednak nie znoszę wchodzić w środek jakiejś historii, albo poznaję ją od początku, albo wcale!

Narracja prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy historię niesłusznie oskarżonego o napad i morderstwo Johna Stevensona, który skazany na dożywocie po dwudziestu latach, śmiertelnie chory wychodzi na wolność i planuje zemstę na ludziach, którzy go wrobili. Z drugiej, niemal epizodyczną opowieść o „polowaniu” na narkotykowego dilera. W pewnych fragmentach narratorem staje się tytułowy bohater serii Jerry Cotton – te fragmenty wypadają zdecydowanie gorzej, niż te w których narracja jest trzecioosobowa.

Autor, kimkolwiek on jest, umiejętnie budował napięcie. Niestety bardzo króciutka forma nie pozwoliła mi czerpać pełnej przyjemności z lektury. Niektóre rzeczy były upraszczane by jak najszybciej przejść do meritum i do rozwiązania sprawy. Trudno mówić o jakiejś wielkiej tajemnicy i śledztwie kryminalnym, jeżeli już od pierwszych stron wiemy co się wydarzyło i znamy sprawców, którzy wrobili Stevensona w morderstwo.

Opowiadania z serii „Super kryminał” niczym mnie do siebie nie przekonały. Do tej pory nie trafiłam na żaden interesujący tytuł. Myślę, że dałam tej serii wystarczającą ilość szans, żadna z nich nie została wykorzystana.

piątek, 3 lutego 2012

"Zły sen" Jacek Krakowski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Pi
Ilość stron: 208
Rok wydania: 2012

Co może robić policjant na urlopie? Pojechać, jak wszyscy wokół, na wakacje. I tak też postępuje adeptka szkoły policyjnej, Laura. Jednak wizyta w prowadzonym przez jej ciotkę pensjonacie przekształca się powoli z kilkudniowego świątecznego wypoczynku w coraz bardziej rozbudowane śledztwo. Niesamowite głosy w ścianach wydawać by się mogły zbiegiem okoliczności, złudzeniem albo głupim żartem, zastanawiać jednak zaczyna niezrozumiałe zachowanie niektórych gości, a w dodatku w odciętym od świata pałacyku ślady zaczyna zostawiać morderca...

„Zły sen” Jacka Krakowskiego to drugi tom serii Super Kryminał. W kioskach książka pojawiła się 16 stycznia. Jak do tej pory cykl wybija się przede wszystkim rewelacyjnymi blurbami, które, że tak się wyrażę, łapią czytelnika niczym lep muchy. Opisy umieszczone na tyle okładek są bardzo zachęcające, niestety sama treść kryminału nie jest już tak emocjonująca.

Laura, adeptka szkoły policyjnej przyjeżdża do pensjonaty swej ciotki, by wyjaśnić tajemniczą sprawę głosów, które wydobywają się ze ścian. Główna bohaterka jadąc do krewnej już wie, że w pensjonacie dzieje się coś niepokojącego, więc trudno mówić o wyjeździe w celach wypoczynkowych - jak to sugeruje opis książki. Czytelnik przekona się, że w spokojnym hoteliku dzieje się bardzo wiele, a bohaterowie skrywają mroczne rodzinne tajemnice. 

Kryminał Krakowskiego pisany jest w specyficzny sposób. Akcja trwa dwa dni: rozpoczyna się w Wielką Sobotę, a kończy w Wielkanoc. Powieść podzielona jest na dwa główne rozdziały, które odpowiadają poszczególnym dniom wydarzeń. Rozdziały dzielą się na Rozmowy.

Opowiadanie ma formę dialogową, składa się z zapisu rozmów bohaterów, nie występuje w nim typowa narracja. Kryminał w dużym stopniu kształtem przypominał mi dramat, wystarczyło tylko nad daną wypowiedzią dopisać kto mówi. Brak w powieści rozbudowanych opisów, jeżeli już jakiś występuje to tylko i wyłącznie jako część wypowiedzi danego bohatera. Czytelnik nie wie w jakich lokalizacjach rozgrywają się dane rozmowy, nie wie jak zachowują się bohaterowie, ani co robią w danej chwili Niektórych rzeczy można się domyślać, jednak zdecydowanie wolałabym jasny opis danej sytuacji i konkretny opis miejsca. Pierwszy raz spotkałam się z taką formą zapisu w powieści i nie jestem do niej nastawiona pozytywnie. Sposób zapisu bardzo przypominał mi scenariusz, który dopiero odegrany na scenie, kiedy odbiorca słyszy i widzi żywe postacie jest w pełni zrozumiały. By przyzwyczaić się do dialogów i braku opisów potrzebowałam około 100 stron – ilość, przez którą nie przebrnie zapewne wielu czytelników, którym nie spodoba się dialogowa forma utworu.

Pisarz miał ciekawy pomysł na aferę kryminalną, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Bohaterowie, którzy wcale się nie znają, już od początku są niezwykle otwarci i bez żadnych oporów rozmawiają z młodą panią policjant – zachowanie, które raczej trudno zaliczyć do normalnego. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła zwierzać się z prywatnych problemów komuś kogo nie znam. Gdyby książka została napisana inaczej, może takie elementy by nie raziły.

„Zły sen” to kolejna przeciętna książka, którą przyjęłam obojętnie. Brak opisów i zapis w formie rozmów nie podobały mi się. Fani kryminału mogą książkę przeczytać. Uważam jednak, że na rynku jest bardzo wiele ciekawych pozycji i, jeżeli nie lubicie tracić czasu na nijakie książki, możecie z lektury tej książki zrezygnować z czystym sercem.

piątek, 20 stycznia 2012

"Karmiąc zło" Adrianna Ewa Stawska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Pi
Ilość stron: 192
Rok wydania: 2012


Zbrodnia w środowisku najwyższej klasy restauratorów pozwala warszawskim policjantom przekonać się, jak wygląda kulinarny wielki świat “od kuchni”. Skrzętnie skrywane tajemnice receptur, wielkie namiętności podlane sosem zazdrości i zawiści - oto prosta droga do nagłej śmierci wybitnego kucharza.

„Karmiąc zło” to pierwszy tom nowego cyklu wydawniczego „Super kryminał”. W cyklu ma ukazać się dwadzieścia pięć tytułów (przynajmniej takie plany ma wydawca). Oferta ma zawierać zarówno pozycje znane, bestsellery, jaki i powieści będące debiutami rodzimych pisarzy. Tomiki mają ukazywać się co dwa tygodnie w salonikach prasowych i kioskach, a ich cena ma oscylować w granicach 10-15 zł.

Pierwszy tom nowej serii wydawniczej to książka Adrianny Ewy Stawskiej,  absolwentki Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pani Adrianna realizuje się jako dziennikarka, tłumaczka, pisarka. Publikowała na łamach miesięczników  „Kreatura”, „Kursywa”, „Alfred Hitchcock poleca” oraz „Opowieści”. W 2007 roku nakładem Wydawnictwa Otwartego ukazała się jej pierwsza powieść kryminalna ”Śmierć w klasztorze”, ponadto napisała dwie książki o tematyce kulinarnej: „Kuchnię kresową z Podlasia” i, wspólnie z Pawłem Lorochem, „Atlas kanapek świata”.

„Karmiąc zło” to klasyczny kryminał spod znaku Agathy Christie. Dwoje oficerów policji Lonia Antałowicz i Czesio Wituła, zostaje wezwanych na miejsce zbrodni. Ofiarą jest szef kuchni, gwiazda telewizyjnego show, znamienity restaurator – Hubert Renkiel. Czy kucharz został otruty? A może nie było żadnej zbrodni, a Renkiel popełnił tragiczny w skutkach błąd podczas peklowania szynki? Lonia i Czesio będą z mozołem zbierać fakty, poprzez rozmowę ze świadkami zdarzenia poznają skomplikowane relacje, które łączyły denata z jego współpracownikami oraz rywalami.

Akcja kryminału opiera się na śledztwie przeprowadzanym przez Antałowicza i Witułę. Policjanci zbierają zeznania świadków śmierci znanego kucharza, tropią wszelkie ślady, które mogłyby doprowadzić do rozwiązania sprawy tajemniczego zgonu. W opowiadaniu brak jest jakichś niespodziewanych zwrotów akcji, które trzymałyby czytelnika w napięciu.

Autorka stylizuje język postaci, na język żywy, mówiony, potoczny, okraszony żartami. Niektóre dowcipy, które brzmią naturalnie kiedy są wypowiadane na głos, zapisane tracą swój polot i sens. W kilku miejscach w opowiadaniu musiałam przeczytać dany dialog bohaterów kilka razy, zanim załapałam na czym polega anegdota. Początkowo swobodny język postaci działa na korzyść książki. Niestety im dalej, tym staje się to bardziej męczące i nienaturalne, drażni czytelnika. Pojawiające się od czasu do czasu żarty świetnie ożywiałyby akcję. Niestety ich ciągła obecność niszczy pierwszy pozytywny efekt, odbiera językowi naturalność czyniąc go zbyt wystylizowanym. Każdemu zdarza rzucić się w rozmowie ironiczną uwagę lub cięta ripostę, ale nie cały czas!

„Karmiąc zło” to świetne czytadło, które przeczytałam w godzinę. Dość spora czcionka sprawia, że lektura jest przyjemna, nie trzeba wysilać wzroku nad odczytywaniem małych literek. Opowiadanie Stawskiej to niewymagająca lektura, idealna dla człowieka szukającego czegoś lekkiego, co pozwoliłoby się odprężyć.