Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emil Zola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emil Zola. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

"Brzuch Paryża" Emil Zola

Cykl: Rougon - Macquartowie (tom 3)
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 284
Rok wydania: 1957 

Emil Zola był malarzem. Malarzem bardzo utalentowanym, ale nietypowym,  jego paletę, farby i pędzel stanowiły słowa, płótnem były karty papieru. Czy spotkaliście się kiedykolwiek z tak magicznym opisem zwykłego targowiska, jak ten przedstawiony we fragmencie pochodzącym z trzeciego tomu cyklu o rodzinie Rougon-Macquart? 

Szarawy świt wstawał zwolna, barwiąc wszystkie przedmioty na jasny, pastelowy ton. Te sterty, które wełniły się jak pędzące fale, ta rzeka zieleni, która zdawała się płynąć korytem jezdni, niby ulewa deszczów jesiennych, przybierały delikatne i perłowe tony, subtelny fiolet, róż z mlecznym odcieniem, zieleń rozpuszczoną w żółtym kolorze, wszelkie blade barwy, które o wschodzie słońca czynią z nieba mieniący się jedwab. I w miarę jak płonący świt wzbijał się w górę rzutem płomieni, w głębi ulice Rambuteau coraz to rozbudzały się warzywa, wynurzały z wielkiego, ciągnącego się po ziemi błękitnienia. Sałaty, laktuki, cykorie, endywie, tłuste jeszcze od gleby, rozchylały się ukazując lśniące głąby; paczki ze szpinakiem, paczki ze szczawiem, pęki karczochów, stosy fasoli i grochu, sterty rzymskich sałat, związanych źdźbłem słomy, grały całą gamą zieleni, począwszy od jasnej glazury strączków do ciemnozielonych liści, gamą nieprzerwaną, która szła blednąc stopniowo aż do pstrokatych kiści porów i korzeni selerów. Lecz ostre, stale najmocniej grające tony to były plamy jaskrawej marchwi i jasnej rzepy, które rozsiane w zdumiewającej ilości wzdłuż targu, oświetlały go blaskiem tych dwóch pstrokatych kolorów. Na rogu ulicy Centralnych Hal główki kapusty tworzyły góry; olbrzymie białe głowy, ścisłe i twarde jak kule z jasnego metalu, włoska kapusta, której ogromne liście przypominały misy z brązu, czerwona kapusta, którą jutrzenka zmieniała we wspaniałe fioletowe kwiecie z plamkami karminu i ciemnej purpury. W drugim końcu, na rozdrożu, u zbiegu ulic przy Św. Eustachym, wylot ulicy Rambuteau zagradzała barykada z dwóch rzędów pomarańczowych dyń, które rozłożyły się wydymając brzuchy. A złotobrązowy lakier kosza z cebulą, krwawa czerwień sterty pomidorów, przyćmiony, żółtawy kolor jakiejś partii ogórków, ciemny fiolet kiści bakłażanów świeciły tu i ówdzie, podczas gdy duże czarne rzodkwie, ułożone w żałobne pasma, pozostawiały jeszcze kilka mrocznych wgłębień wśród tych porywających uroków jutrzenki. (str. 27-28)

Czytając opisy zamieszczone w „Brzuchu Paryża”, odczuwałam dreszcze zachwytu. Zola namalował słowami przepiękne, wielobarwne i jasne obrazki, ale także makabryczne, krwawe i odpychające płótna, na których utrwalony został obraz nieistniejących już Centralnych Hal – dzielnicy pawilonów handlowych, która była nie tylko brzuchem Paryża, do którego codziennie dostarczano nieskończone ilości produktów spożywczych, ale i jego karmicielką.

Bogata w przecudne opisy powieść koncentruje się na przedstawieniu losów zesłańca, któremu udało się uciec z kolonii karnej i powrócić do Paryża. Florentyn zamieszkuje ze swoim bratem, masarzem Quinu i jego piękną żoną Lizą, która należy do rodziny Macquartów. Główny bohater próbuje ułożyć sobie życie, ale duszna atmosfera Hal nie wpływa pozytywnie na jego osobę. Od kiedy w domu szanowanej rodziny masarskiej zamieszkał tajemniczy mężczyzna, w dzielnicy targowej zaczął szerzyć się ferment. Miejscowe plotkary, nie potrafiące znieść otaczającego Florentyna nimbu tajemnicy, opętane żądzą posiadania informacji siały zamęt. Wraz z pojawieniem się głównego bohatera  atmosfera w Halach stała się niezwykle duszna - szerzą się pomówienia, a w duszach handlarek wybucha nienawiść i zawiść, które przekształcają się w pragnienie zemsty.

Trzeci tom cyklu o rodzinie Rougon-Macquartów to przepięknie napisany utwór. Fabuła jest co prawda nieco nużąca, ale warto sięgnąć po ten tytuł chociażby dla wspaniałych, plastycznych opisów Hal.   

poniedziałek, 26 stycznia 2015

"Zdobycz" Emil Zola

Cykl: Rougon-Macquartowie (tom 2)
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 280
Rok wydania: 1956




„Zdobycz” - powieść autorstwa francuskiego przedstawiciela nurtu naturalistycznego Emila Zoli została po raz pierwszy opublikowana w roku 1871, jest ona drugim tomem cyklu opisującego dzieje rodziny Rougon-Macquartów. Bohaterami tej części uczynił pisarz rodzinę Arystydesa Rougona, który po przyjeździe do Paryża przyjął nazwisko Saccard.  Autor skoncentrował się w „Zdobyczy” na dwóch wątkach – Zola pokazuje środowisko mieszczańskich dorobkiewiczów budujących swoje fortuny na różnych rodzajach spekulacji, ukazując przy okazji rozwiązłość, zepsucie i zakłamanie tej warstwy społecznej.

Arystydes Saccard, mężczyzna głodny fortuny, któremu w poprzednim tomie z pomocą matki w ostatniej chwili - tuż przed sukcesem zamachu stanu przeprowadzonym przez Napoleona III - udało się odciąć od swych republikańskich poglądów i śmiałych anty-cesarskich wypowiedzi, przeniósł się z Plassans do Paryża. Dzięki wstawiennictwu swego brata Eugeniusza dostaje on pracę w magistracie, gdzie w niedługim czasie zostaje mianowany na urzędnika drogowego. Spryt, bezczelne i śmiałe obycie oraz szeroko otwarte oczy doprowadzają Saccarda do dokumentów zawierających plany przebudowy Paryża. Chciwy mężczyzna od razu dostrzega dla siebie szansę zarobku na spekulacyjnym kupnie i sprzedaży budynków leżących na trasie przyszłych placów budowy. Fortuna uśmiecha się do zachłannego bohatera, wkrótce umiera jego małżonka, otwierając mu drogę do zawarcia nowego, korzystnego związku. Saccard żeni się z bogatą, ale prawie skompromitowaną dziewiętnastoletnią panną w ciąży – Renatą Beraud Du Chatel. Dzięki ślubowi z Saccardem dziewczyna ratuje honor, a Arystydes zyskuje środki na przeprowadzenie swoich finansowych machlojek.

Na szczęście dla czytelnika fabuła „Zdobyczy” nie koncentrowała się jedynie na opisywaniu kolejnych, skomplikowanych, piramidalnych spekulacji Arystydesa. W powieści pojawił się mocny i śmiały, jak na czasy, w których powieść został wydana, wątek miłosny dotyczący Renaty i syna Saccarda Maksyma.

Wychowana w klasztorze, zgwałcona przez nieznanego czytelnikowi mężczyznę Renata przy małżonku wyzbyła się resztek zasad moralnych. Kobieta po czubek głowy zanurzyła się w zblazowanym, łatwym ale zepsutym życiu. Renatę poznajemy przede wszystkim jako prawie trzydziestoletnią, wypaloną i znudzoną kobietę tęskniąca za nowymi, mocnymi wrażeniami, które poruszyłyby jej uśpioną duszę i serce. Namiętna bohaterka wikła się w romans z pasierbem. Pierwsze wyrzuty sumienia i rozterki zostają szybko stłumione przez pożądanie i zaborczość względem kochanka.

Emil Zola jak zwykle zachwycił mnie bajecznymi, pełnymi detalów opisami, których obecność na początku powieści może niestety zniechęcić część czytelników. Wielostronicowe opisy ekwipażu, domu Saccardów, czy oranżerii  Renaty mogą znużyć, ale kiedy już przez nie przebrniemy czeka na nas ciekawa fabuła z pieprzykiem. Należy pamiętać, że w czasach, w których powstała powieść, rzeczy, o których pisał Zola były uznawane za gorszące. Doszło nawet do tego, że na prośbę pisarza przerwano wydawanie „Zdobyczy”, by jego przyjaciel publikujący ją w odcinkach w swym dzienniku nie stracił pisma. Zola został natomiast uznany za gorszyciela i pornografa. „Zdobycz” to bardzo odważna, klasyczna dziewiętnastowieczna powieść.


Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge, książka starsza niż100 lat.

czwartek, 26 czerwca 2014

"Pochodzenie rodziny Rougon-Macquartów" Emil Zola

Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 300
Rok wydania: 1956

Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że pewnego dnia z własnej, nieprzymuszonej woli sięgnę po twórczość Emila Zoli, nie uwierzyłabym. W liceum polonistka maltretowała nas „Germinalem”, byłam zdecydowanie za młoda by docenić wartość powieści opowiadającej o losach górników, raziła mnie mimetyczność tej powieści – brzydota i wulgarność opisów wywoływały głównie mój niesmak i oburzenie. Powieść przemęczyłam i odetchnęłam z ulgą, że jej lekturę mam za sobą.

Do mojego ponownego spotkania z twórczością najsławniejszego, francuskiego przedstawiciela nurtu naturalistycznego we Francji doszło na studiach. Odkryłam Zolę na nowo! To, co tak bardzo mnie zniesmaczyło nabrało nagle całkiem innego wymiaru. Zrozumiałam wartość powieści francuskiego autora. Dowiedziałam się również, że tak nielubiany kiedyś przeze mnie „Germinal” jest trzynastą częścią dwudziestotomowego cyklu przedstawiającego dzieje rodziny Rougon-Macquartów. Kocham wszelkie cykle i za punkt honoru postawiłam, że kiedyś przeczytam wszystkie części serii napisanej przez Francuza. W okolicznych bibliotekach nie udało mi się dostać tak upragnionych tomów. „Germinal” i „Nana” to książki, które królowały na półkach, a ja chciałam poznać całość. Pragnęłam czytać i mieć świadomość, że w każdej chwili mogę sięgnąć po kolejny tom cyklu. Właśnie wtedy postanowiłam, że skompletuję cykl „Rougon-Macquartowie”. Przez cztery lata biegałam po antykwariatach, przeglądałam aukcje internetowe i wreszcie udało mi się skompletować wszystkie tomy nie wydając przy tym horrendalnej fortuny. „Rougon-Macquartowie” stoją dumnie w mojej biblioteczce, mogłam wreszcie zacząć czytać ze świadomością, że mogę sięgnąć po powieści Zoli, kiedy tylko zapragnę. Nie ograniczają mnie żadne terminy, nie będę miała problemu ze ściąganiem niedostępnych tomów z innych bibliotek.

Każdy cykl ma swój początek, każda rodzina ma swych protoplastów, więc i ja rozpoczęłam lekturę cyklu Zoli od pierwszego tomu. „Pochodzenie rodziny Rougon Macquartów” przedstawia czytelnikowi dzieje powstania rodziny, której członkowie są głównymi bohaterami kolejnych tomów. Książka opisuje dzieje przyrodniego rodzeństwa: Piotra Rougona, Antoniego i Urszuli Macquartów oraz ich potomków.

Akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnym mieście Plassans i w sumie obejmuje kilkadziesiąt lat. Zasadnicza część fabuły dotyczy wydarzeń, które rozrywały się podczas zamachu stanu przeprowadzanego przez Napoleona III w 1851 roku. Narracja prowadzona jest nielinearnie. Autor przedstawia nastoletniego siostrzeńca Piotra, Sylweriusza, który zafascynowany republiką przyłącza się razem z ukochaną dziewczyną Miettą do republikańskich powstańców. Następnie pisarz cofa się do czasów, w których powstała rodzina Rougon–Macquartów teraz rozpoczyna się chronologiczne snucie historii. Powieść zaczyna się od ukazania wybuchu robotniczego powstania, kończy się w momencie, w którym powstanie upada.

Główni bohaterowie powieści to ludzie zepsuci, którzy w życiu ponad wszystko przekładają pieniądz i społeczne zaszczyty. Piotr i Antoni łakną majątku i władzy, relacje w rodzinie są napięte i patologiczne. Nad bohaterami wisi piętno dziedziczności. Piotr, Antoni i Urszula jako dzieci kobiety chorej nerwowo cierpią nie tyle na choroby ciała, co na choroby duszy. Antoni i Urszula są dziećmi ze związku Adelajdy z alkoholikiem, więc ich obciążenie jest jeszcze gorsze. Młodszy brat Piotra podąża śladami swego ojca i staje się pijakiem wykorzystującym żonę i dzieci. Piotr jest natomiast człowiekiem ambitnym, który dąży do zaspokojenia swych wybujałych aspiracji po trupach. Rewolucja daje obu braciom możliwość spekulacji. Dzięki wysoko postawionemu synowi Rougonom udaje się wreszcie zaspokoić żądze władzy i pieniędzy. Antoni upatruje natomiast w wybuchu powstania szansy na zemszczenie się na bracie i na podniesienia swej pozycji, w tym celu mężczyzna przyłącza się do lokalnych powstańców.

Nie wszyscy w tej powieści są wynaturzonymi chciwcami. W opozycji do zepsutych członków rodziny stoją Sylweriusz i Pascal. Syn Urszuli nie kalkuluje, kiedy przyłącza się powstania, młody chłopiec podąża za głosem serca. Wzruszający jest wątek romantyczny dotyczący Sylweriusza i jego przyjaciółki Mietty. Uczucie tych dwojga jest jeszcze dziecinnie czyste, dopiero przekształca się z przyjaźni w coś silniejszego. Młodzi jeszcze nie uświadamiają sobie, co znaczą te uderzenia gorąca, ten niepokój serca, który pojawia się w obecności tej drugiej osoby. Rewolucja przyspiesza ich dorastanie, ale też niszczy ich szczęścia. Pascal – drugi syn Piotra – jest lekarzem i naukowcem. Mężczyzna wyraźnie dystansuje się od rodziny. Jest on głównie obserwatorem, który analizuje wpływy dziedziczenia wśród swych bliskich. Pascalowi obce są kalkulację przeprowadzane przez jego rodzinę. 

 „Pochodzenie rodziny Rougon-Macquartów” nie jest książką o rzeczach ładnych i przyjemnych, ale jest to zdecydowanie powieść o rzeczach ciekawych. Jest to utwór o ludzkich namiętnościach – niekoniecznie tych pozytywnych. Bohaterowie w większości nie są sympatyczni, ale są to postacie intrygujące – na pewno nie będą oni obojętni żadnemu czytelnikowi.

Powieści Emila Zoli polecam wszystkim lubiącym zanurzać się w dobrych, klasycznych fabułach.