niedziela, 30 kwietnia 2017

"Jeździec miedziany" jest już mój! Pierwsze wrażenia dotyczące nowej Kolekcji powieści Paulliny Simons


Macie już swoje egzemplarze pierwszej części „Jeźdźca miedzianego”? 

Ja od piątku jestem szczęśliwą posiadaczką pierwszego tomu Kolekcji powieści Paulliny Simons i muszę powiedzieć, że jestem mega pozytywnie zaskoczona. Wydanie jest prześliczne – twarda okładka, format 13x20 cm i 395 stron fajnej historii.

Mój niepokój budził nieco zabieg podzielenia powieści na dwa tomy, ale okazało się, że jest on jak najbardziej zasadny. Wydawca nie powiększał sztucznie czcionki, do rąk czytelnika trafia 395 stron konkretnej porcji tekstu, podzielonej – z tego co widzę – w przemyślany sposób.

Obiecałam sobie, że poczekam z lekturą „Jeźdźca miedzianego” aż do moich rąk trafią obie części historii, jednak lektura kilku pierwszych zdań skutecznie pokrzyżowała moje plany… Historia wykreowana przez Simons totalnie mnie zauroczyła.


Planujecie zapoznać się z tą kolekcją? Bo ja jestem zdecydowana na zebranie całości :)

Drugi tom "Jeźdźca miedzianego" będzie dostępny w kioskach już w środę 10 maja w cenie 15,99 zł. Zdecydowani na zebranie kolekcji powinni rozważyć prenumeratę, w której tom kosztuje 14 zł - osobiście uważam tę opcję za korzystniejszą, zwłaszcza że mam możliwość rozbicia płatności i nie muszę biegać po kioskach zastanawiając się, czy uda mi się zdobyć upragniony tom. 

piątek, 28 kwietnia 2017

"Ludzie doskonali" Peter James

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2017

Kiedy planujący potomstwo przyszli rodzice, John i Naomi Klaessonowie, dowiadują się, że są nosicielami genu, który prawdopodobnie spowoduje u ich dzieci rzadką chorobę genetyczną, postanawiają zgłosić się do prowadzonego przez jedną z amerykańskich klinik tajnego programu, który pomoże im zaprojektować doskonałe dziecko. Ich jedynym marzeniem jest posiadanie zdrowego, szczęśliwego potomstwa. Nie chcą też po raz kolejny przeżywać śmierci ich ukochanego dziecka. Za czterysta tysięcy dolarów będą mogli wybrać wszystkie geny ich przyszłego potomka. Wkrótce Naomi dowiaduje się, że urodzi niezwykłe bliźnięta…


Żyjemy w czasach, w których dynamiczny rozwój nauki pozwala podnosić nasz standard życia. Rozwój technologii ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. Nowe odkrycia z dziedziny medycyny ratują nasze zdrowie i umożliwiają nam znaczne wydłużenie życia.

Doniesienia o kolejnych odkryciach i niesamowitych wynalazkach wywołują fale zdziwienia oraz zachwytu nad genialnymi umysłami ich twórców. Jak powszechnie jednak wiadomo, każdy medal ma dwie strony. Nowe odkrycia – zawłaszcza te na polu medycyny - coraz częściej stają się przedmiotem zażartych dyskusji - jak daleko możemy posunąć się, by osiągnąć nasze cele? Wyjątkowo kontrowersyjne wydają się zwłaszcza badania dotyczące leczenia niepłodności oraz manipulowania ludzkim DNA. Choć tworzenie dzieci na zamówienie nie stało się jeszcze powszechnym działaniem, to sama ewentualność „wyprodukowania” idealnego człowieka budzi ożywione dyskusje etyków, naukowców i  zwykłych ludzi.

Czy naukowcy zdecydują się kiedyś na przekroczenie Rubikonu i zaprogramowania człowieka od A do Z? Jakie konsekwencje poniósłby badacz, który zapragnąłby bawić się w Boga i co stałoby się z rodziną, która zaryzykowałaby udział w kontrowersyjnym eksperymencie? Co stałoby się z dzieckiem, którego DNA zostałoby zmodyfikowane?

„Ludzie doskonali” autorstwa Petera Jamesa to świetny thriller, w który autor przedstawia swoje propozycje odpowiedzi na powyższe pytania. Wykreowana przez Jamesa opowieść przedstawia niezwykle realistyczną wizję tego, co mogłoby się stać, gdyby zapatrzony we własne cele naukowiec postanowił zabawić się w Boga. Pisarz prowadzi nas przez pełną napięć, niepokojąca fabułę, od której nie sposób się oderwać.

Akcja utworu przedstawia historię małżeństwa, których pierworodne dziecko zmarło na rzadkie, nieuleczalne schorzenie genetyczne. Państwo Klaessonowie pragną wyeliminować u przyszłego potomka gen, który doprowadził do ciężkiej choroby i śmierci ich syna. John i Naomi udają się do lekarza, który specjalizuje się w modyfikowaniu DNA. Bohaterowie nie wiedzą, że mający pomóc im w usunięciu szkodliwego genu choroby lekarz ma własny plan dotyczący dzieci, które pomaga stworzyć w swojej pływającej po morzach klinice.

„Ludzie doskonali” to wypełniona suspensem opowieść, w której autor doskonale ukazuje reperkusje wywołane pojawieniem się informacji o stworzeniu genetycznie zaprojektowanych dzieci. Petera Jamesa udało się stworzyć bardzo realistyczny obraz konsekwencji, które mogą stać się udziałem ludzi igrających z genetyką.

Powieść Petera Jamesa wywarła na mnie ogromne wrażenie. Bardzo podobał mi się sposób kreacji głównych bohaterów, ukazanie ich rozterek i  rosnących wraz z rozwojem ciąży Naomi wątpliwości, co do słuszności podjętej przez nich decyzji. Według mnie autor naprawdę genialnie budował duszną, wypełnioną iskrzącym niepokojem i poczuciem zbliżającego się niebezpieczeństwa atmosferę.

Szukacie trzymającej w napięciu książki, która dostarcza mocnych wrażeń, a przy okazji skłania do refleksji? Sięgnijcie po „Ludzi doskonałych”.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros


 

piątek, 21 kwietnia 2017

Kolekcja powieści Pauliny Simons od 24 kwietnia w kioskach! [zapowiedź]

Lubicie kolekcje książkowe? Ja je uwielbiam i jestem od nich wręcz uzależniona.
W biblioteczce posiadam setki tomów kolekcji wydawniczych.

Lubię powieści utrzymane w jednolitej szacie graficznej, a kolekcje mi to zapewniają.

Przepadam szczególnie za kolekcjami ukazującymi się w kioskach, ze względu na ich ogólnodostępność, stosunkowo niską cenę i format, który doskonale mieści się w torebce -takie książki genialnie sprawdzają się w podróży. 

Obecne wydania kolekcji kioskowych są przygotowywane niezwykle starannie -  standardem staje się już twarda okładka.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ już 24 kwietnia w kioskach ukaże się nowa kolekcja, która już dziś rozpaliła mój głód mola książkowego.

Od 24 kwietnia, co dwa tygodnie będziecie mogli znaleźć w kioskach kolejne powieści autorstwa poczytnej amerykańskiej pisarki – Pauliny Simons. Powieści będziecie mogli kupić w kiosku, lub na stronie wydawcy.

Ja osobiście wolę przedpłaty, ponieważ gwarantują mi, że dany tom na pewno do mnie dotrze. Nie muszę biegać po kioskach, zastanawiając się czy zdążę nabyć swój egzemplarz przed innymi. W sklepie mamy do tego możliwość wyboru kilku wariantów prenumeraty, więc możemy zdecydować się na zakup tylko kolekcji leningradzkiej lub jedynie niezależnych powieści Pauliny Simons, oczywiście można też kupić całość :)

Widać, że kolekcja została doskonale rozplanowana – wydawca, jak już napomknęłam, podzielił kolekcję na dwie części. Zaczyna od sagi leningradzkiej, w skład której wchodzi popularna i lubiana seria „Jeździec miedziany”,  a następnie przechodzi do publikacji powieści samodzielnych.

Skusicie się? Ja już się zdecydowałam :)

Informacje o kolekcji:


Strona sklepu, na której możecie nabyć prenumeratę: KLIK

Harmonogram kolekcji:

1
Jeździec miedziany część 1
2017.04.24
2
Jeździec miedziany część 2
2017.05.10
3
Tatiana i Aleksander część 1
2017.05.24
4
Tatiana i Aleksander część 2
2017.06.07
5
Ogród letni część 1
2017.06.21
6
Ogród letni część 2
2017.07.05
7
Dzieci wolności
2017.07.19
8
Bellagrand część 1
2017.08.02
9
Bellagrand część 2
2017.08.16
10
Sześć dni w Leningradzie
2017.08.30
11
Czerwone liście
2017.09.13
12
Jedenaście godzin
2017.09.27
13
Tully część 1
2017.10.11
14
Tully część 2
2017.10.25
15
Droga do raju część 1
2017.11.08
16
Droga do raju część 2
2017.11.22
17
Dziewczyna na Times Square
2017.12.06
18
Pieśń o poranku część 1
2017.12.20
19
Pieśń o poranku część 2
2018.01.03
20
Samotna gwiazda część 1
2018.01.17
21
Samotna gwiazda część 2
2018.01.31




czwartek, 20 kwietnia 2017

"Chata" William Paul Young

Wydawnictwo: Nowa Proza
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2017

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie.
Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.

Niezwykle rzadko zdarza mi się świadomie sięgnąć po utwory wpisujące się nurt literatury chrześcijańskiej i religijnej - raczej stronię od lektury tego rodzaju powieści. Nie lubię bardzo często występujących w tym gatunku moralizatorstwa i tendencyjnego sposobu przedstawiania świata. Często drażni mnie nadmierne epatowanie religijnością i kaznodziejski charakter narracji.

„Chata” Williama Paula Younga  to powieść chrześcijańska, która mnie zaskoczyła. Do sięgnięcia po utwór skłoniła mnie ciekawość związana z fenomenem popularności wydanej własnym sumptem powieści, która osiągnęła status bestselleru i doczekała się ekranizacji. William Paul Young udowadnia, że jeśli tylko się chce o Bogu można pisać bardzo przystępnie i bez nadmiernego zadęcia. Utwór autorstwa Amerykanina to mocna, nieco kontrowersyjna pozycja literacka, która oddziałuje na wyobraźnię i inspiruje czytelnika do świeżego spojrzenia na postać Boga, Jezusa i Ducha Świętego. Bardzo podobał mi się niekonwencjonalny sposób przedstawienia Trójcy Świętej.

Zasadnicza akcja powieści toczy się w tytułowej chacie. Jest to miejsce brutalnej zbrodni, a zarazem przestrzeń, którą na objawienie się człowiekowi wybiera Bóg. Przybierający postać czarnej kobiety Tata zaprasza na spotkanie Mackenziego Phillipsa, by wspólnie z Jezusem i Sarayu (emanacją Ducha Świętego) uleczyć rany zadane duszy mężczyzny. Weekend poświęcony na rozmowy z Bogiem na zawsze zmieni bohatera i na powrót rozbudzi jego wiarę.

„Chata” jest utworem, który pozytywnie mnie zaskoczył. To przyjemna w odbiorze powieść o bezgranicznej miłości Boga do człowieka o sile miłosierdzia i wybaczania. Natężenie scen religijnych było w tym utworze ogromne, ale nie wywoływały one typowej u mnie w takich sytuacjach niechęci, co stanowi ogromny plus.
 

czwartek, 13 kwietnia 2017

"Powrót do starego domu" Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2017 
Alicja Pniewska ma 37 lat. Porzucił ją mąż, straciła lukratywną posadę, musiała opuścić wygodny apartament. Uciekając przed demonami przeszłości, znajduje schronienie w rodzinnym domu w malowniczej miejscowości Pniewo. Zaskakujące zdarzenia, niezwykli ludzie i tajemnica sprzed lat wystawią jej życie na ciężką próbę.

Pewnej upiornej nocy Alicja spotyka Dziada – legendę wydarzeń, które przed kilkudziesięcioma laty wstrząsnęły Pniewem. Otrzymuje od niego pamiętnik swojego dziadka Jana, który opisuje w nim piekło wojny. Na dodatek Alicja odnajduje w starej szafie na strychu list, który odkryje przed nią tajemnicę przeszłości. Na idealnym dotąd wizerunku jej rodziny powstaje rysa. Tragiczny los małego Michałka zmieni podejście Alicji wobec życia, a miłość upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Czy prawda o przeszłości rodziny pozwoli odnaleźć jej szczęście u boku wybranego mężczyzny?

Prawdziwa, wstrząsająca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron książka o sile ludzkich pragnień i marzeń. Daje wiarę i nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, by budować swoje życie od nowa. Przenosi do świata dziecięcych wspomnień, czyli miejsca, które w sercu każdego człowieka ma szczególne znaczenie – rodzinnego domu.

Zawsze podziwiałam młodych ludzi, którzy z determinacją dążą do spełnienia marzeń o wydaniu własnej książki - wielu jest takich, ale nie każdy ma talent tudzież umiejętności, samozaparcie i determinację, żeby książkę napisać a  następnie rozpocząć żmudną drogę do jej wydania. Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowanie debiutanckiej powieści Ilony Gołębiewskiej, nie zastanawiałam się długo. Opis niezwykle zachęcał do zaprzyjaźnienia się z tym tytułem. Czy pani Gołębiewska mnie do siebie przekonała?

Już na wstępie powiem, że „Powrót do starego domu” jest powieścią utrzymaną w nie do końca lubianym przez mnie stylu. Ten tytuł pokochają zapewne miłośniczki prozy Danielle Steel.  Narracja pani Ilony Gołębiewskiej od razu skojarzył mi się z twórczością amerykańskiej królowej powieści dla kobiet – jest sielsko, anielsko i cukierkowo. Nawet kiedy pojawiają się wątki z założenia dramatyczne, sposób narracji odbiera im siłę oddziaływania – przynajmniej ja tak to odczuwam. Kwestie narracji zawsze podlegają indywidualnym preferencjom czytelników, więc to co dla mnie jest minusem, dla wielu osób będzie atutem książki.

Powieść opowiada o losach trzydziestosiedmioletniej Alicji Pniewskiej. Bohaterka jest w trakcie trudnego rozwodu, w wyniku którego traci dom, pracę i szacunek do samej siebie. Po kolejnej paskudnej rozprawie sądowej Alicja podejmuje decyzję o powrocie do domu swojego dzieciństwa – bezpiecznego przyczółka, w którym chce wylizać rany i rozpocząć nowe życie; jedynego miejsca kojarzącego się jej z poczuciem bezpieczeństwa i bezinteresowną miłością. W rodzinnym Pniewie czekają na nią nowe przyjaźnie i wyzwania.

„Powrót do starego domu” to pisana z perspektywy pierwszoosobowej ciepła, w wielu momentach niezwykle sielankowa opowieść o wychodzeniu na prostą. Znalazło się w fabule miejsce na kilka tajemniczych wątków związanych z przeszłością mieszkańców Pniewa i rodziny Alicji, ale niestety okazały się one jedynie niewielkim dodatkiem do romantyczny-obyczajowej fabuły, która koncentruje się na przedstawieniu losów na nowo budującej swój świat bohaterki.  Zakończenie pozwala snuć domysły, że tajemnicze wątki dotyczące przeszłości rodziny Pniewskich powrócą w kontynuacji.

Debiutancka powieść Ilony Gołębiewskiej to opowieść dla wrażliwych czytelników kochających książki przypominające baśnie, w których wszystko zawsze dobrze się kończy. „Powrót do starego domu” okazał się dla mnie przyjemnym czytadłem.




poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nadeszła wiekopomna chwila, czyli Zaczarowane Strony wystartowały na facebooku

Kochani, od kwietnia możecie śledzić mój blog na facebooku. Strona raczkuje, ale mam nadzieję, że z czasem pięknie się rozwinie. Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście mnie odwiedzili i zdecydowali się zostać na troszkę dłużej. Serdecznie zapraszam do polubienia Zaczarowanych Stron.




niedziela, 9 kwietnia 2017

"Silver. Trzecia księga snów" Kerstin Gier

Seria: Księga snów (tom 3)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 458
Rok wydania: 2017

Wielki finał Trylogii Snów! Są na świecie ludzie, którzy mają dostęp do snów. Z marzeń sennych można się bardzo wiele dowiedzieć  - pogrzebać w świadomości i podświadomości. Można też popchnąć śniącego do czynów, których nigdy nie dopuściłby się na jawie... Główna bohaterka serii, Liv Silver, ma same kłopoty. Jej antagonista Arthur rośnie w siłę, blogerka Secrecy wie coraz więcej, a groźna Anabel znów pojawia się na sennych korytarzach. Liv musi połączyć siły z przyjaciółmi, żeby chronić siebie i bliskich przed niebezpieczeństwem, które czyha na jawie i we śnie.


Nadeszła pora, by wspólnie z bohaterami „Silver. Trzeciej księgi snów” po raz ostatni przejść przez zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki i wkroczyć do fascynującego, pełnego tajemnic świata sennych marzeń. Kerstin Gier w finałowym tomie swej niezwykłej serii zabiera nas w podróż wypełnioną senną magią, tajemnicami oraz dreszczykiem emocji, na końcu której czeka na nas kilka ważnych odpowiedzi.

Atmosfera w świecie snów coraz bardziej się zagęszcza. Anabel wróciła i wszystko wskazuje na to, że wraz nią na sennych korytarzach pojawił się demon pragnący wyrównać rachunki z nastolatkami, którzy go zdradzili. Pojawiające się w snach i w świecie rzeczywistym czarne pióra budzą niepokój i wahanie Liv – czyżby senny demon nie był jedynie projekcją umysłu chorej Anabel?

Życia przyjaciołom nie ułatwia również Arthur. Chłopak nie cofnie się przed niczym, by zniszczyć główną bohaterkę, którą obwinia o zrujnowanie relacji między nim, Henrym i Graysonem. Sytuacja staje się napięta i bardzo niebezpieczna. Okazuje się, że rządny zemsty Arthur odkrył sposób kontrolowania zachowań ludzi poza sferą snu. Akcja nabiera dramatyzmu, ale trudno mi stwierdzić, że to właśnie on dominuje. Pisarka dość obficie podlała fabułę „Silver” humorem oraz stworzyła całkiem przyjemny w odbiorze wątek romantyczny.

Kerstin Gier w serii o przygodach Liv Silver uwiodła mnie przede wszystkim niezwykłym pomysłem na wykorzystanie motywu marzeń sennych oraz sposobem kreowania świata przedstawionego. Kto z nas nie chciałby się znaleźć w świecie, gdzie wystarczy myśl, by urzeczywistnić każde, nawet najbardziej nieprawdopodobne marzenie? Kto nie chciałby, żeby jego doba wydłużyła się o godziny, które można poświęcić na świadome przeżywanie szalonych przygód? Świat snów stworzony przez Gier fascynuje i rozbudza wyobraźnię - stanowi dla mnie najatrakcyjniejszy element powieści.  

„Silver. Trzeci księga snów” okazała się bardzo przyjemną lekturą. Z założenia jest to powieść dla nastolatek, ale również ja znalazłam w tym tytule coś dla siebie. Spędziłam z tą książką kilka naprawdę czarujących godzin.


Za możliwość przeczytania finałowego tomu "Silver" dziękuję serdecznie wydawnictwu  



piątek, 7 kwietnia 2017

Konkurs w słowiańskiech klimatach

Lubicie słowiańskie klimaty?

Jeżeli na powyższe pytanie odpowiedzieliście TAK, to czym prędzej pędźcie na blog Uwielbiam gotować, gdzie możecie wygrać powieść "Zapomniani Bogowie. Słowiańska opowieść" Jarosława Prusińskiego. Konkurs trwa tylko do 9 kwietnia, więc radzę się pospieszyć ;)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter

Cykl: Everlifie (tom 1)
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 432

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. 


„Firstlife. Pierwsze życie” to fascynujący romans paranormalny, który czytałam z dużą przyjemnością. Dawno nie sięgałam po powieści Geny Showalter, a przecież jeszcze kilka lat temu byłam totalnie zauroczona jej twórczością. Lektura najnowszej na polskim rynku publikacji Amerykanki  potwierdziła, że to zdecydowanie „moja” autorka. Showalter perfekcyjnie trafia w mój gust czytelniczy, wywołując swymi powieściami szybsze bicie serca.

Powieść „Firstlife. Pierwsze życie” jest utworem modelowo wykorzystującym charakterystyczne schematy romansów paranormalnych. Mamy więc nastoletnią bohaterkę, która okazuje się kimś wyjątkowym. Mamy ekspresową miłość od pierwszego wejrzenia i typowy dla gatunku trójkąt, w którym o względy bezustannie wpadającej w kłopoty heroiny walczą zły i dobry chłopiec. Wydaje się, że banał goni banał, ale czy na pewno?

Gena Showalter kreuje nietuzinkowy świat, w którym ziemskie istnienie stanowi jedynie preludium do Drugiego Życia. Ludzie nie muszą obawiać się śmierci, gdyż doskonale wiedzą, co czeka na nich po drugiej stronie – hedonistyczny świat Miriady lub harmonijny świat Trojki. Jedynym problemem jest wybór, bo tutaj o tym dokąd trafi człowiek po pierwszej śmierci nie decyduje sposób życia, ale kontrakt zawierany w wieku 18 lat z przedstawicielami jednej z dwóch frakcji.

Tenley „Ten” Lockwood jest siedemnastoletnią Niezwerbowaną mającą szczególną wartość dla obu walczących o dusze grup. Trojka i Miriada zrobią wiele, by dziewczyna wybrała właściwą – z ich punktów widzenia – frakcję. Dwóch Robotników zostaje wysłanych do ośrodka, w którym przebywa buntowniczka, by namówić ją do podjęcia decyzji. Czy argumenty wysłanników sfer skłonią nastolatkę do przyłączenia się do którejś grupy, czy wręcz przeciwnie podsycą jeszcze panujący w jej umyśle chaos?  Ten, nie wiedząc o tym, trzyma w swych rękach przyszłość obu sfer.

Pierwszy tom serii „Everlife” okazał się interesującą, dynamiczną lekturą, która dostarczyła mi solidnej porcji rozrywki – właśnie tego szukałam sięgając po ten tytuł. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska