środa, 23 sierpnia 2017

"Zakazane życzenie" Jessica Khoury

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2017

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.
 


 „Zakazane życzenie” Jessicki Khoury to tytuł dla miłośników powieści fantastycznych w stylu orientalnych baśni. Lubicie historię Aladyna, klimat rodem z opowieści tysiąca i jednej nocy – gorące pustynie, wąskie uliczki orientalnych miast, arabskie pałace, magiczne lampy, dobre i złe dżiny? Jeśli wasza odpowiedź brzmi „tak”, to debiut amerykańskiej pisarki będący parafrazą historii utalentowanego złodzieja i jego dżina jest dla Was idealną propozycją.

Akcja powieści Khoury jest w dużej mierze odbiciem wydarzeń przedstawionych w orientalnej baśni. Trzon opowieści pozostaje właściwie bez zmian. Prowadzony przez magiczny pierścień Aladyn trafia do ogrodu zbudowanego z klejnotów, gdzie od stuleci spoczywa magiczna lampa zamieszkana przez potężnego dżina. W tej wersji historii życzeń młodego złodzieja nie będzie spełniał jednak znany z filmu animowanego jowialny niebieski duch ani demon z opowieści Szeherezady, a pełna wdzięku, zadziorna młoda dziewczyna. Tym razem to postać dżina stanie w centrum fabuły.

Narratorką „Zakazanego życzenia” uczyniła autorka Zahrę – dżina uwięzionego przez króla duchów Nardukha w ruinach miasta Neruba za złamanie jednego z elementarnych praw jej rasy. Po stuleciach osamotnienia i zamknięcia nareszcie pojawia się szansa na powrót do świata żywych. Aladyn zabiera lampę ze zniszczonego miasta i uwalnia tkwiącą w niej od stuleci Zahrę. Nieposłusznego dżina odnajduje także wysłannik Nardukha, który jest gotów zwrócić bohaterce wolność, jeśli uda się jej wykonać dla niego pewne zadanie…

Jaką drogę wybierze Zahra? Wierność swojemu nowemu ludzkiemu panu, którego z każdym dniem darzy coraz większą sympatią? A może pragnienie wolności okaże się w niej tak silne, że nie zawaha się przed niczym, by na zawsze opuścić ciasne wnętrze lampy?

Przeróbki klasycznych utworów i baśni od jakiegoś czasu stają się coraz bardziej popularne. Autorzy z różnym skutkiem próbują opowiedzieć znane historie na nowo. Czasem zmiany są tylko kosmetyczne, a czasem przeróbka okazuje się wspaniałą oryginalną opowieścią, dla której pierwowzór stanowił tylko inspirację - „Zakazane życzenie” jest raczej utworem pierwszego typu. Historia Aladyna w wydaniu Khoury posiada swój baśniowy urok, czaruje orientalnym klimatem, choć ciężko dostrzec w niej znamiona nadzwyczajnej oryginalności czy pomysłowości autorki.

czwartek, 17 sierpnia 2017

"Zaklinacz Ognia" Cinda Williams Chima

Seria: Starcie królestw (tom1)
wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 478
Rok wydania: 2017

Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch. Władca Ardenu Gerard nie cofnie się przed niczym, żeby zapanować nad całym kontynentem – nawet przed zniewoleniem czarodziejów. Na jego drodze staje jednak dwoje ludzi, których uczucia zranił za bardzo.
Adrian, syn Wielkiego Maga i królowej Fellsmarchu, marzy o tym, by zostać magicznym uzdrowicielem. Gdy jego ojciec ginie w zasadzce wroga, poprzysięga zemstę i doskonali znajomość trucizn. Jenna ma na karku tajemnicze znamię, a jej serce bije w rytm płomieni. Przez lata zmuszana była do pracy w kopalniach miasta Delphi. Przyłącza się do walki, gdy żołnierze Ardenu zabijają jej przyjaciół.

Wspólny cel splata losy Adriana i Jenny na ardeńskim dworze. Aby pokonać Gerarda, będą musieli odnaleźć się w świecie, gdzie nie ma prostego podziału na dobrych i złych, wśród ryzykownych sojuszy i pałacowych intryg. Równie niebezpieczna okaże się prawda o ich przeznaczeniu...

Cinda Williams Chima w swej najnowszej powieści powraca do świata Siedmiu Królestw, by dopowiedzieć dalszą historię wykreowanego przez siebie uniwersum. Siedem Królestw pogrążyło się w wojnie, która trwa już 25 lat. Okrutny król Ardenu prowadzi wyniszczającą walkę z królestwem Fellsmarchu, które znajduje się pod władaniem silnej i nieustępliwej Wilczej Królowej. Kiedy zamachowcom udaje się zabić męża Raisy na oczach ich syna, Adrian „Ash” sul’Han poprzysięga zemstę. Młody książę ucieka z Felsmarchu i udaje się do szkoły magów, gdzie udając zwykłego chłopaka szkoli swoje wyjątkowe umiejętności lecznicze i przygotowuje się do roli uzdrowiciela.

Tymczasem w mieście Delphi Jenna, dziewczyna z niezwykłym magicznym znamieniem, ukrywa się przed wysłannikami króla i sabotuje pracę w kopalniach dostarczających władcy surowce niezbędne do prowadzenia wojny. Będąca świadkiem morderstwa swoich przyjaciół Jenna, podobnie jak Adrian, marzy o zgładzeniu władcy potwora.

„Zaklinacz Ognia” to w dużej mierze opowieść o przygodach Adriana i Jenny, choć nie są to jedyne postacie, których kroki śledzi czytelnik. Równie ważni, co dwójka głównych bohaterów są Lila, tajemnicza koleżanką księcia ze szkoły oraz podwładny króla Ardenu,  młody porucznik Karn. Ta dwójka jest wyjątkowo tajemnicza i nieprzewidywalna. Najciekawszy z całej czwórki wydaje się zwłaszcza Karn, który nawet w finale powieści nie odkrywa wszystkich kart – nie wiadomo po której stronie stoi ten bohater i nie wiadomo, co napędza go do działania.

Pierwszy tom nowej serii autorstwa Cindy Williams Chimy okazał się bardzo przyjemną w odbiorze powieścią fantastyczną skierowaną do młodzieży. To prosta, ale wciągająca opowieść zawierająca w sobie typowe dla gatunku elementy – bohaterów z niezwykłymi mocami, od których zależą losy królestwa, wątek intensywnej miłości od pierwszego wejrzenia. Fabuła została dostosowana do potrzeb nastoletniego odbiorcy, więc zanim sięgnięcie po tytuł zastanówcie się, czy jeszcze lubicie takie klimaty – fabularne uproszczenia nie wszystkim przypadną do gustu, choć mnie one wcale nie przeszkadzały i nie wywoływały negatywnych odczuć.
 

niedziela, 13 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2017

Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
„Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?”.
Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła.
Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w  torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam”.
Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła. Od tamtej chwili wciąż jej szukam.


Guillaume Musso – poczytny francuski autor, który zdobywa coraz większą popularność w Polsce – intrygował mnie już od jakiegoś czasu. Przeczytałam naprawdę bardzo dużo dobrego o powieściach tego pisarza – że zaskakują i niezwykle wciągają, są świetnie napisane, genialnie łączą wątki romantyczne z kryminalnymi… Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie sprawdziła, czy Musso rzeczywiście jest tak interesującym autorem, jak przedstawiają go inni czytelnicy.

Miałam naprawdę ogromne oczekiwania, kiedy rozpoczęłam lekturę „Dziewczyny z Brooklynu”. Początek książki raczej mnie nie zachwycił . Narracja zastosowana przez francuskiego pisarza skojarzyła mi się bardziej z romansem niż thrillerem, również wydarzenia z pierwszych stron powieści przywodziły na myśl powieść miłosną – kłótnia kochanków podczas długiego weekendu spędzanego na Lazurowym Wybrzeżu, ucieczka narzeczonej, pościg głównego bohatera, który zdał sobie sprawę, że przez swoje zachowanie może stracić miłość życia. Pierwsze strony książki nie zapowiadały niczego niezwykłego, jednak bardzo szybko miałam przekonać się, że pierwsze wrażenie w tym wypadku było błędne. Fabuła ze strony na stronę stawała się coraz bardziej sensacyjna i intrygująca.

Po powrocie do Paryża Raphael – wzięty pisarz thrillerów - przekonuje się, że jego narzeczona Anna zniknęła. Telefon kobiety jest wyłączony, a ona sama jakby zapadła się pod ziemię. Wizyta w mieszkaniu bohaterki przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Raphael i jego przyjaciel – były funkcjonariusz policji Marc Caradec – odkrywają dokumenty, z których wynika, że kobieta podająca się za Annę Becker wcale nią nie jest. Kim tak naprawdę jest narzeczona Raphaela i czemu nagle zniknęła? Jaką mroczną tajemnicę skrywa młoda pani doktor? Czy pisarz odkryje prawdę i dotrze do ukochanej nim będzie za późno?

Guillaume Musso rzeczywiście wie, jak budować trzymającą w napięciu fabułę. Raphael i Marc odkrywają coraz więcej zaskakujących faktów dotyczących Anny. Akcja powieści się zagęszcza, narracja podzielona na kilka osób pozwala czytelnikowi śledzić nie tylko samo dochodzenie w sprawie Anny, ale także skrzętnie ukrywane przed bliskimi mroczne fragmenty jej życia.

„Dziewczyna z Brooklynu” wbrew początkowym obawom, okazała się świetną powieścią – złożona, będąca połączeniem kilku gatunków fabuła ze strony na stronę coraz bardziej mnie intrygowała i wciągała. Żałuję tylko, że autor nie do końca domknął wszystkie wątki kryminalne obecne w powieści – choć lektura była satysfakcjonująca, to jednak zabrakło mi konkretnego finału wykreowanej historii.



Za możliwość przeczytania  powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros
 

niedziela, 6 sierpnia 2017

"Kruk" Piotr Górski

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2017

Na plaży w Jelitkowie znaleziono skórzany worek, przykryty warstwą podmorskich roślin i muszli. Przez rozdarcie wystawała z niego zniekształcona ludzka dłoń.
Prokurator Marta Krynicka nalega, by śledztwo poprowadził komisarz Sławomir Kruk, który rozwiązał już niejedną równie makabryczną sprawę. Wezwany z urlopu policjant rozpoczyna żmudne zbieranie dowodów i przesłuchania świadków. Jednak, wbrew jego oczekiwaniom, największym problemem okazuje się współpraca z prokuraturą, która teraz sugeruje, by nie wnikał zbyt głęboko w sprawę i zakończył dochodzenie tak szybko, jak to tylko możliwe. Kruk nigdy nie był niczyją marionetką, dlatego nadal uparcie dąży do prawdy, ale ta sprawa zaczyna go przerastać. Nadepnął na odcisk bardzo wpływowym i niebezpiecznym ludziom.



„Kruk” autorstwa Piotra Górskiego to rewelacyjnie napisany kryminał, którego atutami są świetnie przemyślana fabuła oraz wyrazista kreacja głównych bohaterów. Czytałam tę powieść z ogromną przyjemnością i nie ukrywam, że mam apetyt na więcej przygód komisarza Sławomira Kruka.

Na plaży w Jelitkowie zostaje odnalezione ciało mężczyzny. Stan zwłok Stefana Rakowieckiego nie pozwala wątpić, że jego śmierć była aktem wyjątkowo brutalnego i wyrafinowanego morderstwa. Sprawę przejmuje młoda, posiadająca koneksje prokurator Marta Krynicka, która na swego partnera wybiera doświadczonego, ale odsuniętego przez przełożonego od śledztwa komisarza Sławomira Kruka. Krynicka liczy, że szybkie rozwiązanie sprawy morderstwa oraz współpraca z kontrowersyjnym policjantem będącym negatywnym ulubieńcem prasy umożliwi jej wybicie się w prokuratorskim światku i zyskanie pozytywnego rozgłosu. Pani prokurator nie przewidziała jednak, że Kruk za nic będzie miał jej naciski, by jak najszybciej zakończyć śledztwo – prawda dla komisarza jest bowiem ważniejsza niż ambicje i ukryte motywy działania Marty Krynickiej…

W miarę rozwoje śledztwa na światło dzienne wychodzi coraz więcej niepokojących faktów. Na scenę wkraczają nowi podejrzani i świadkowie, którzy bardzo niechętnie dzielą się informacjami na temat ofiary morderstwa. Wypływają brudne fakty dotyczące życia Stefana Rakowieckiego. Ktoś zaczyna mataczyć, by niewygodna prawda nie wyszła na jaw.

Piotr Górski stworzył świetną powieść, którą czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Intryga kryminalna mocno wciągała, bohaterowie zaskakiwali mnie na każdym kroku, a humor obecny w tytule rozładowywał atmosferę i nadawał całej opowieści lekkości. Jeżeli poszukujecie dobrego, polskiego kryminału, to polecam sięgnąć po „Kruka”. Mnie lektura tego tytułu dostarczyła mnóstwa pozytywnych wrażeń.
 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

czwartek, 3 sierpnia 2017

"Projekt Królowa" Dominika Rosik

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 568
Rok wydania: 2017
Osiem osób. Tajemniczy ogród zimowy. I eksperyment, którego nigdy nie zapomną…

Godzina 17.00. Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Poznaje siedem osób, których nigdy wcześniej nie spotkała. Nikt nie pamięta poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Pojawiają się kolejne niewiadome i dzieją się rzeczy, których nie da się logicznie wyjaśnić. Ktoś zmusza bohaterów do gry na śmierć i życie...

Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.

Wraz z bohaterami pozwól się wciągnąć w mroczne miejsce pełne sekretów, plątaniny wizji oraz niedoskonałej pamięci. Obserwuj, jak budzą się demony przeszłości, rodzi się miłość, przyjaźń, nienawiść oraz strach. I przede wszystkim odpowiedz na najważniejsze z pytań: Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna iluzja?


Mam ogromny problem z „Projektem Królowa”. Dominika Rosik w swojej debiutanckiej powieści pokazuje, że umie pisać, ma potencjał i interesujące pomysły. Niestety nieodpowiednio rozłożone akcenty w fabule sprawiają, że obecna w tytule intryga się rozmywa, a świetnie zapowiadająca się opowieść traci swoją dynamikę. Narracja staje się nużąca – zwłaszcza w początkowej części książki – z powodu nagromadzenia nadmiernej ilości opisów. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że powieść jest po prostu przegadana. To ponoć pierwszy tom trylogii, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że możliwe jest dopisanie jeszcze dwóch tomów kontynuacji historii Emily, Matta i Alexa.

Dominika Rosik podzieliła narrację swej powieści pomiędzy trójkę z ósemki bohaterów pewnego dnia budzących się w dziwnym, zamkniętym obiekcie badawczym. Osiem osób o różnych osobowościach ma wziąć udział w eksperymencie zorganizowanym przez sławnego i kontrowersyjnego psychiatrę. Uczestnicy projektu zdają się nie pamiętać jak i dlaczego znaleźli się w ośrodku kliniki Z. Freuda, ale czy na pewno?

Pisarka niemal do końca trzyma karty przy orderach, nie wyjawiając na czym naprawdę polega rzeczony eksperyment. Czy to dobra taktyka? W moim przypadku chyba nie do końca się sprawdziła, bo pragnienie rozwiązania zagadki związanej z tajemniczą grą prowadzoną przez doktora Stone’a z bohaterami zastąpiła irytacja płynąca z faktu, że nie wiem co tak naprawdę się dzieje i dlaczego. Jaki jest cel okrutnej rozgrywki, a może Stone to szaleniec będący odpowiednikiem Jigsawa z „Piły”?  Odpowiedź uzyskałam dopiero w zaskakującym finale, w którym okazało się również, że tak naprawdę to nie Emily jest najważniejszą postacią w tej powieści.

Mam ogromną nadzieję, że Dominika Rosik będzie pracowała nad swoim warsztatem pisarskim, by dostarczyć czytelnikom dynamiczną kontynuację „Projektu Królowa”. Widzę w tej pisarce ogromny potencjał, a kontynuacja historii Matthew i Alexandra może stać się genialnym thrillerem, jeśli tylko autorka dobrze przemyśli fabułę kontynuacji i nie będzie próbowała na siłę wydłużać historii.
 

niedziela, 30 lipca 2017

"Krawcowa z Madrytu" Maria Duenas

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 576
Rok wydania: 2017

Hiszpania, lata trzydzieste XX wieku.
Egzotyczne Maroko, Portugalia i nazistowskie spiski.
Miłość i zdrada, świat wielkiej mody i wielkiej polityki.
Szpiedzy i zdrajcy. I niezwykła kobieta.

Sira jest utalentowaną krawcową. W przededniu wybuchu wojny domowej wyjeżdża z kochankiem z Madrytu do Maroka. Tam jednak nie znajduje szczęścia. Kochanek okazuje się oszustem i pozostawia ją bez środków do życia.
Ze złamanym sercem i sama w obcym kraju Sira rozpoczyna nowe życie, wykorzystując swoje umiejętności. Szyje dla bogatych klientek z kosmopolitycznej hiszpańskiej kolonii i nawiązuje cenne znajomości. Wkrótce dostrzeże to angielski wywiad.
Kiedy Sira znowu pojawia się w Madrycie, jest już wziętą krawcową. W swoim wytwornym atelier mody damskiej prowadzi działalność, której efekty mogą okazać się kluczowe dla przebiegu II wojny światowej.

Lubię takie debiuty literackie jak „Krawcowa z Madrytu” – dobrze napisane, przemyślane i wciągające. Maria Duenas z przytupem wkroczyła do świata literatury w 2009 roku, jej pierwsza powieść stała się hiszpańskim bestsellerem i zyskała rozgłos na świecie, zgarnęła pokaźną ilość nagród literackich, na jej podstawie nakręcono serial telewizyjny – ale nie tylko dlatego warto sięgnąć po debiut hiszpańskiej pisarki. „Krawcowa z Madrytu” to przede wszystkim fascynująca, wypełniona intrygami opowieść, która dostarcza czytelnikowi mnóstwa emocji. Doskonale opracowane i pięknie wkomponowane w literacką fikcję wątki historyczne, mocna kreacja głównej bohaterki są elementami, które urzekają w tym tytule.  

Sira Quiroga to młoda, utalentowana krawcowa, której życie przewraca się do góry nogami za sprawą przystojnego Ramira Arribasa. Dla niego Sira zrywa zaręczyny z poczciwym i pracowitym Ignaciem oraz rezygnuje z dotychczasowego życia. W 1936 bohaterka wyjeżdża do Tangeru, gdzie zaczyna z ukochanym prowadzić hulaszcze życie. Sielanka nie trwa długo. Wkrótce Sira pozostaje sama, zadłużona i bez środków do życia. Draga powrotna do domu zostaje odcięta z powodu panującej w Hiszpanii wojnie domowej.

Doświadczona przez los dziewczyna trafia do Tetuanu, gdzie dostaje się pod skrzydła drobnej szmuglerki Candelarii. Z pomocą kobiety Sirze udaje się otworzyć ekskluzywną pracownię krawiecką, w której tworzy bajeczne kreacje dla najważniejszych kobiet w mieście, żon i kochanek wpływowych polityków. Utalentowaną krawcową zaczyna interesować się brytyjski wywiad…

„Krawcowa z Madrytu” to wspaniała powieść historyczna. Burzliwe losy Sirry zostały przedstawione na tle bardzo ciekawych wydarzeń – w tle przewija się wojna domowa w Hiszpanii, obserwujemy życie w hiszpańskiej prowincji Tetuan i poznajemy szczegóły hiszpańsko-niemieckiej współpracy podczas II wojny światowej. Bardzo dużo miejsca poświęciła pisarka na przedstawienie historii pułkownika Juana Luisa Beigbedera. Autorka włożyła mnóstwo pracy w to, by w ręce czytelnika trafiła porywająca, zgodna z faktami historycznymi powieść.

Warto wydawać i wznawiać takie powieści jak „Krawcowa z Madrytu”. Warto je czytać. „Krawcowa z Madrytu” to świetny tytuł, którego lektura stanowiła dla mnie literacką i intelektualną ucztę.



niedziela, 23 lipca 2017

"Bezpieczna przystań" Nicholas Sparks

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 418
Rok wydania: 2016

Kiedy w nadmorskim miasteczku pojawia się tajemnicza młoda kobieta, niektórzy zadają sobie pytanie, co skłoniło ją do porzucenia miejskiego życia i przeprowadzki w miejsce, w którym nic ciekawego się nie dzieje. Piękna, ale zamknięta w sobie Katie pracuje w lokalnej restauracji i wyraźnie unika nowych znajomości. Do czasu. Kiedy poznaje Alexa, wdowca z dwójką dzieci, wbrew sobie zaczyna coraz bardziej angażować się w życie jego rodziny. Między tym dwojgiem wybucha uczucie. Katie zdaje sobie jednak sprawę, że przyszłości i szczęścia nie da się zbudować na kłamstwach i ukrywaniu prawdy o własnej przeszłości. W najczarniejszej godzinie jedynie miłość może dać jej bezpieczne schronienie...


W gorące, leniwe popołudnia najchętniej sięgam po lekkie, niezobowiązujące powieści, których lektura nie wymaga ode mnie nadmiernego skupienia. Lejący się z nieba żar rozleniwia mnie i zachęca do wyboru książek o prostych i nieskomplikowanych fabułach – te kryteria spełniają zwłaszcza romanse, przy których niezwykle się odprężam. Kilka ostatnich, naprawdę gorących dni poświęciłam lekturze „Bezpiecznej przystani” Nicholasa Sparksa.

Fani twórczości amerykańskiego autora bestsellerów na pewno wiedzą czego spodziewać się po jego prozie – prostych, ale poruszających, czasem nasyconych nutą magii opowieści o życiu zwykłych ludzi. Ważna w prozie Sparksa jest religijność, którą pisarz jednak nie epatuje, a naturalnie i delikatnie wplata w fabularną nić swoich książek. Ważne są uczucia i emocje wykreowanych przez niego bohaterów. W prozie tego autora polubiłam zwłaszcza powściągliwość w tworzeniu plastycznych scen intymnych. Powieści Nicholasa Sparksa to romantyczne utwory o miłości w starym, nie zdominowanym przez erotykę stylu. Jeśli czułość i uczuciowość stawiacie ponad dosłowną i wybujałą namiętnością, to powieści tego autora będą trafnym wyborem.

„Bezpieczna przystań” to niezwykle życiowa i wzruszająca historia o uczuciu, które rodzi się między dwojgiem doświadczonych przez los ludzi. Uciekająca przed przeszłością Katie zatrzymuje się w niewielkim miasteczku Southport w nadziei, że uda się jej schronić przez ścigającymi ją demonami. Kobieta z niepokojem i nieufnością wita każdy nowy dzień, w każdej chwili gotowa do dalszej ucieczki. Kiedy jej sąsiadką zostaje pozytywnie nastawiona do życia Jo, a przystojny i opiekuńczy właściciel miejscowego sklepiku zaczyna się nią interesować, bohaterka stopniowo pozwala tym osobom przełamać swoje mury obronne. Czy to jednak dobry pomysł? Co się stanie, kiedy najgorszy koszmar Katie się urzeczywistni i przeszłość wyciągnie po nią swe macki?

Będącego wdowcem z dwójką dzieci Alexa intryguje młoda i tajemnicza kobieta, która odwiedza jego sklep. Mężczyzna z rozczuleniem obserwuje, jak Katie nawiązuje więź z jego dziećmi, ale dostrzega również niepokojące sygnały, które świadczą o jej trudnej przeszłości. Czy Alex da radę obronić kobietę, która na nowo nauczyła go kochać?

Powieśc Nicholasa Sparksa jest typowym romansem, w którym autor wykorzystuje popularne schematy, ale nie sięgałam po tą powieść w poszukiwaniu oryginalnej fabuły. Lektura „Bezpiecznej przystani” zagwarantowała mi to, czego oczekiwałam – kilka godzin relaksu z lekką  lekturą.  

środa, 19 lipca 2017

"Tataiana i Aleksander" Paullina Simons

Seria: Jeździec miedziany (tom 2)
Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 3 i 4)
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 256, 304

Kiedy Tatiana ucieka ze zrujnowanego wojną Leningradu, ma osiemnaście lat i spodziewa się dziecka. Jest przekonana, że jej mąż zginą. Tymczasem aresztowany przez NKWD Aleksander Biełow cudem unika egzekucji i podejmuje desperacją próbę ucieczki przed stalinowską machiną śmierci. Czy młodym uda się odnaleźć w wojennej zawierusze ?


Kilka ostatnich dni upłynęło mi pod znakiem lektury jednej z piękniejszych historii miłosnych, jakie miałam okazję poznać w swoim życiu. „Tatiana i Aleksander” - drugi tom popularnej serii autorstwa Paulliny Simons - jest powieścią, która dostarczyła mi moc emocji i doprowadziła do łez.

Druga część „Jeźdźca miedzianego” jest opowieścią o dalszych losach tragicznej miłości Tatiany i Aleksandra. Zakochani niedługo mieli okazję cieszyć się sobą nawzajem. Po okrutnej zdradzie Dmirjia Aleksander został zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD. Zmanipulowana przez męża Tatiana uciekła ze Związku Radzieckiego i trafiła do Ameryki, gdzie podjęła próby ułożenia sobie życia. Choć los rozdzielił bohaterów, to nie ma dnia, w którym nie myśleliby o sobie nawzajem. Tatia nie może pogodzić się z życiem, w którym zabrakło mężczyzny jej życia i tylko dziecko powstrzymuje ją przed podjęciem radykalnych kroków, które umożliwiłyby jej połączenie się ze zmarłym – jak wierzy - Aleksandrem. Szura tylko dzięki wspomnieniom o młodej żonie znajduje w sobie siłę, by nie poddać się beznadziei i walczyć o życie w okrutnym świecie.

W drugim tomie mamy zdecydowanie więcej Aleksandra. To tej postaci poświęciła autorka większą część nielinearnej narracji, w której teraźniejszość bohaterów przeplata się z reminiscencjami dotyczącymi przeszłości Aleksa. Choć czytelnik zna podstawowe fakty życia majora Biełowa z jego opowieści pojawiających się w „Jeźdźcu miedzianym”, to tym razem mamy okazję zostać ich naocznymi świadkami. Śledzimy historię przybycia rodziny Barringtonów do ZSRR, obserwujemy dorastanie głównego bohatera i poznajemy jego ciemną, mniej sympatyczną stronę z czasów zanim poznał Tatianę. Jak się okazuje, Aleksowi daleko jest do ideału, a jego stosunek do kobiet pozostawia wiele do życzenia. Szura stracił nieco ze swego uroku, ale w moim wypadku ten fakt nie wpłynął znacząco na odbiór powieści.

Czy Tatiana i Aleksander dostaną od losu jeszcze jedną szansę, czy uda się im odnaleźć w świecie opętanym wojną, jak potoczą się ich dalsze losy, razem czy osobno? – takie pytania kłębiły się w mojej głowie, kiedy gorączkowo przewracałam kolejne karty powieści Paulliny Simons. Pisarka stworzyła przepiękną, mega wzruszającą opowieść o miłości tak intensywnej i silnej, że nie sposób nie ulec jej mocy i urokowi. Ja dałam się zaczarować tej cudownej opowieści.

Seria "Jeździec miedziany":

1. Jeździec miedziany
2. Tatiana i Aleksander 
3. Ogród letni
 

wtorek, 11 lipca 2017

"Wybór" Samantha King

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2017

Jakie to uczucie decydować, które z twoich dzieci ma żyć, a które umrzeć? Jak to jest, gdy ktoś przystawia ci do skroni pistolet i zmusza do takiego wyboru? Czy skazać na śmierć buntowniczą i niezależną córkę, czy wrażliwego i uległego syna? Które z nich bardziej zasługuje na to, by dalej żyć?
Jeżeli Madeleine nie wykona polecenia, zginie i Annabel, i Aidan. Madeleine wybiera, zaraz potem pada strzał, który na zawsze obciąży jej sumienie.
Gdy po trzech miesiącach budzi się w szpitalu, próbuje poukładać kolejność tamtych zdarzeń i usprawiedliwić swój wybór. Jednak pamięć ją zawodzi i podsuwa coraz inne, często sprzeczne obrazy. Co wydarzyło się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jej umysłu? 


Madeleine miała w życiu wszystko – kochającego męża, wymarzony dom i dwójkę cudownych bliźniąt, dla których zrezygnowała z kariery zawodowej. Idealne życie kobiety zawaliło się w dniu dziesiątych urodzin Annabel i Aidena. Zamaskowany, uzbrojony szaleniec wtargnął do jej domu i zmusił do podjęcia wyboru – wyboru, który zabił jej duszę i sprawił, że pogrążyła się w świecie milczenia,  nieustających wyrzutów sumienia i porwanych na strzępki wspomnień, w których prześladuje ją wizja upadającego na ziemię ciała dziecka, które swoją decyzją skazała na śmierci…

„Wybór”, debiutancka powieść Samanty King, to wstrząsający thriller psychologiczny, w którym czytelnik śledzi dramatyczne, niepełne z powodu przeżytej traumy wspomnienia głównej bohaterki. Maddie została postawiona przed dramatycznym wyborem, którego nigdy nie powinien podejmować żaden rodzic. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam wniknąć do umysłu zdruzgotanej kobiety, która dzień po dniu pogrąża się w rozpaczy i analizuje motywy, które kierowały nią podczas podejmowania dramatycznej decyzji – sytuacja jest trudna, gdyż chroniący się przed szaleństwem umysł wymazał część najistotniejszych wspomnień Madeleine. W miarę odzyskiwanie utraconych skrawków pamięci, pojawia się coraz więcej wątpliwości i pytań dotyczących straszliwej tragedii i – ku konsternacji bohaterki – jej rodzinnego życia. Co jest prawdą, a co stanowi jedynie projekcją udręczonego umysłu? Jeśli kobieta chce ocalić swą rodzinę, musi szybko i sprawnie oddzielić ziarno od plew – stawką może być bowiem bezpieczeństwo i życie jej najbliższych.

Samanth King napisała mocną, pełną niespodzianek powieść, która zaskakuje w wielu momentach . Autorka, która jest dyplomowaną psychoterapeutką doskonale poprowadziła wątek psychologiczny powieści – stanowi on naprawdę mocny element tego tytułu. W tej książce nic nie jest tak oczywiste, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Pisarka z maestrią godną mistrza manipuluje czytelnikiem, by wciągnąć go w spiralę mnożących się wątpliwości.

„Wybór” jest według mnie bardzo udanym debiutem literackim, którego fabuła genialnie sprawdziłaby się jako scenariusz mrożącej krew w żyłach, mrocznej ekranizacji.
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

sobota, 8 lipca 2017

"Bez serca" Marissa Meyer

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2017

Na długo przed tym, zanim została postrachem Krainy Czarów - niesławna Królowa Kier - była tylko dziewczyną pragnącą się zakochać.
Catherine jest być może jedną z najbardziej pożądanych dziewcząt w Krainie Czarów i ulubienicą jeszcze niezamężnego Króla Kier, ale interesuje ją zgoła co innego. Ma talent do pieczenia i wraz ze swoją przyjaciółką chce otworzyć piekarnię, by zaopatrywać Królestwo Kier przepysznymi plackami i innymi słodyczami. Jednak jej matka uważa, że to niedopuszczalne dla młodej kobiety, która mogłaby zostać kolejną Królową.

Na królewskim balu, na którym wszyscy oczekują, że król oświadczy się Cath, dziewczyna poznaje Jesta, przystojnego i tajemniczego błazna. Po raz pierwszy czuje, że to prawdziwe zauroczenie. Ryzykując obrazę Króla i wściekłość swoich rodziców, Cath i Jest adorują się w tajemnicy.

Cath chce sama decydować o swoim losie i zakochać się na własnych warunkach. Ale w świecie przenikniętym przez magię, szaleństwo i potwory, los ma inne plany. 


Marissa Meyer to amerykańska pisarka, która tworzy wspaniałe powieści będące parafrazami znanych baśni. Kilka lat temu zadebiutowała nietuzinkową Sagą Księżycową, która podbiła serca czytelników na całym świecie. Nowoczesna wersja historii Kopciuszka zachwycała niebanalną akcją i oryginalnymi rozwiązaniami fabularnymi (do dziś żałuję, że w Polsce doczekaliśmy się tylko dwóch tomów serii o przygodach Cinder). Kiedy dotarła do  mnie informacja, że Meyer napisała powieść inspirowaną „Alicją w Krainie Czarów” wiedziałam, że będzie to dla mnie lektura obowiązkowa. Fascynują mnie  niesamowity fenomen literacki baśni Lewisa Carrolla, która od lat stanowi niewyczerpaną inspirację dla twórców kultury – pisarzy, piosenkarzy, filmowców, twórców gier komputerowych, ilustratorów i twórców komiksów. Zawsze z niezwykłą ciekawości i ekscytacją sięgam po kolejne utwory nawiązujące do najsławniejszego utworu oxfordzkiego matematyka.  

„Bez serca” to poruszająca opowieść o narodzinach okrutnej Królowej Serc. Meyer przenosi czytelników do magicznego Kier - absurdalnej krainy doskonale znanej z baśni Carrolla. Poznajemy Catherine Pinkerton, młodą córkę Markizy, której marzeniem jest zostać najlepszą cukierniczką w państwie. Czy jednak szlacheckiej córce przystoi podejmowanie się tak pospolitego zajęcia, jak pieczenie ciast? Surowa matka toleruje fanaberię latorośli tylko z jednego powodu – Król kocha wypieki Cath i, jak wkrótce się okazuje, ma wobec młodszej o piętnaście lat dziewczyny poważne zamiary.

Nadchodzi bal, który wywraca wypełnione marzeniami życie bohaterki do góry nogami. W jednej chwili z hukiem upadają plany o założeniu cukierni; rodzi się afekt do nadwornego Jokera - tajemniczego trefnisia o wdzięcznym imieniu Figiel, który pojawił się w snach bohaterki, zanim ta miała okazję go poznać. Tryby losu zostają wprowadzone w ruch, a Cath wyrusza w pełną nadziei, rozczarowań i bólu podróż prowadzącą ku rozdzierającemu serce przeznaczeniu i upadkowi. Wszyscy wiemy kim była okrutna Królowa Kier z baśni Carrolla, nie wiemy jedynie dlaczego była ona tak surową postacią - amerykańska pisarka w swej powieści próbuje odpowiedzieć na to pytanie.

Najnowsza powieść Marissy Meyer to świetnie napisany utwór. Pisarka snuje opowieść wypełnioną pasją, marzeniami i niewyobrażalnym bólem, bardzo mocno osadzoną w świecie wykreowanym przez Lewisa Carrolla. Meyer z niezwykłą pieczołowitością wplatała w fabułę „Bez serca” motywy występujące w „Alicji z Krainy Czarów”. Pisarka według mnie wspaniale wykorzystała opowiadaną przez Susła historię trzech sióstr mieszkających na dnie studni z melasą, genialnie wytłumaczyła szaleństwo Kapelusznika oraz dopowiedziała nigdy nie rozwinięta do końca historię niby-żółwia. Jestem zachwycona tym, jak Marissa Meyer ożywiła utwór Carrolla  na kartach swej powieści.

Nie da się ukryć, że jestem całkowicie oczarowana stworzoną przez amerykańską pisarkę opowieścią. Powieść „Bez serca” dosłownie skradła moje serce. Polecam!
 


piątek, 30 czerwca 2017

"Siostra burzy" Lucinda Riley

Seria: Siedem sióstr (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 576
Rok wydania: 2017

Ally D'Aplièse przygotowuje się właśnie do udziału w jednym z najbardziej niebezpiecznych wyścigów jachtów na świecie, gdy otrzymuje wstrząsającą wiadomość o nagłej i bardzo tajemniczej śmierci swojego adopcyjnego ojca. Dziewczyna rezygnuje ze startu w zawodach i jedzie do położonego nad Jeziorem Genewskim urokliwego zamku, gdzie ma się spotkać z osieroconymi przez Pa Salta pozostałymi córkami. Na miejscu okazuje się, że bajecznie bogaty ojciec zostawił córkom w spadku zaszyfrowane wskazówki, które pozwolą im poznać historię ich pochodzenia.
Ally postanawia skorzystać z rady zmarłego ojca i odnaleźć własne korzenie. W tym celu wyrusza do mroźnej Norwegii, gdzie dowiaduje się o Annie Landvik, żyjącej przeszło sto lat temu dziewczynie z małej wioski w górach, która otrzymała szansę wyjazdu do Christianii, aby śpiewać na premierze poematu Henrika Ibsena „Peer Gynt”. Informacje na temat Anny rodzą w głowie Ally pytania dotyczące przeszłości Pa Salta, w tym również to najważniejsze: co się stało z siódmą siostrą?

„Siostra burzy” to z niecierpliwością wyczekiwany przez mnie drugi tom sagi rodzinnej o losach sześciu niezwykłych sióstr. Utwory wchodzące w skład cyklu Lucindy Riley stanowią niesamowite połączenie powieści romantycznych z powieściami historycznymi, w tle których przewija się intrygująca tajemnica ojca adoptowanych bohaterek. Smaczku całej serii dodają ukryte w niej nawiązania do mitologii.

Drugi tom serii „Siedem sióstr” przedstawia historię Ally – zawodowej żeglarki, która miłość do morza przedłożyła nad miłość do muzyki. Druga z kolei siostra adoptowana przez tajemniczego milionera Pa Salta dowiaduje się o śmierci swego ojca, kiedy spędza upojne chwile z ukochanym mężczyzną. Kobiecie trudno pogodzić się z faktem, że kiedy jej najbliżsi najbardziej jej potrzebowali, ona była skupiona na sobie i świeżo odnalezionej miłości. Śmierć taty nie będzie niestety ostatnią tragedią, która w najbliższym czasie spotka bohaterkę.

Los nie szczędzi Ally razów. Kiedy dochodzi do kolejnego nieszczęścia w jej życiu, postanawia ona ruszyć za wskazówkami, które pozostawiła jej Pa Salt, by odnaleźć swoje korzenie. Mała figurka żaby i książka Jensa Halvorsena prowadzą kobietę do Norwegii. Ally odkrywa fascynującą historię swej praprababki Anny Landvik, młodej dziewczyny o przepięknym głosie, która była w bardzo bliskich relacjach z najsławniejszym norweskim kompozytorem – Edwardem Griegiem. Poznaje również tragiczną historię swych dziadków.

„Siostra burzy” to piękna, emocjonująca powieść, której lektura dostarczyła mi mnóstwa wrażeń. Z ogromnym wzruszeniem śledziłam wątek Ally z fascynacją poznawałam historię Anny Landvik. Ponownie oczarował mnie magiczno-baśniowy klimat przebijający się przez karty powieści Lucindy Riley. Autorka znakomicie wykreowała obecny w powieści wątek historyczny, stworzyła interesujące, pełnokrwiste postacie. Trudno było mi oderwać się od tej powieści. Autorka po raz kolejny zabrała mnie w fantastyczną literacką podróż rozbudzającą wyobraźnię. Jestem bardzo ciekawa, co szykuje dla czytelników w trzecim tomie, który będzie przedstawiał losy Star - najcichszej i najbardziej enigmatycznej z sióstr.

 
Za możliwość przeczytania drugiego tomu wspaniałej serii "Siedem sióstr" serdecznie dizękuję wydawnictwu Albatros


Seria "Siedem sióstr":

1. Siedem sióstr
2 Siostra burzy 


środa, 28 czerwca 2017

"Tysiąc pięter" Katharine McGee

Seria: Tysiąc pięter (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017

Manhattan. Rok 2118. Sercem Nowego Jorku jest tysiącpiętrowa Wieża dla wybranych. Jest tam wszystko, czego potrzeba do życia. Im ktoś bogatszy, tym wyżej może mieszkać.
Avery jest zaprojektowaną genetycznie idealną siedemnastolatką. Wraz z bogatymi rodzicami i przybranym bratem Atlasem mieszkają na tysięcznym piętrze Wieży. Sekret Avery polega na tym, że Atlas jest dla niej kimś więcej niż tylko bratem. Kocha się w nim również jej przyjaciółka Leda. Jednak jest to nieszczęśliwe uczucie, które wpędza ją w uzależnienie. Sytuację dziewczyny komplikuje podejrzenie, że coś dziwnego łączy jej ojca z Eris, koleżanką Ledy mieszkającą na jednym z niższych pięter... Nikt z bohaterów nie zdaje sobie sprawy, że jest ktoś, kto zna ich tajemnice i może je wykorzystać do swoich celów.
Romanse, sekrety i pogoń za bogactwem – niczym w serialu Plotkara – tworzą bombę tykającą w sercu Wieży. Jak daleko można się posunąć, by zdobyć to, czego się pragnie? 

Katharine McGee w swej debiutanckiej powieści „Tysiąc pięter” zabiera czytelnika w trącącą fabularnym banałem, ale interesującą podróż do przyszłości. Rok 2118, nad Nowym Jorkiem od lat góruje tysiącpiętrowa wieża – prawdziwy cud nauki, który przekształcił się w samowystarczalne miasto. Monumentalny, ultranowoczesny drapacz chmur jest domem szóstki nastolatków będących głównymi bohaterami powieści – genetycznie zaprojektowanej Avery, mającej problemy z uzależnieniem Ledy, porzuconej przez ojca Eris,  Rylin walczącej o utrzymanie siebie i siostry oraz genialnego hakera Watta. Piątkę nastolatków dzieli naprawdę dużo – wychowanie, miejsce zamieszkania (piętra), sytuacja społeczna i finansowa. Połączy ich tragedia i misterna sieć kłamstw, którą tkają wspólnie, nie zdając sobie sprawy jak wielkie spustoszenie w ich życiach wywołają skrzętnie skrywane sekrety.

Utworu amerykańskiej pisarki nie można nazwać oryginalnym. Główny wątek „Tysiąca pięter” z powodzeniem był wykorzystywany przez inne autorki literatury młodzieżowej, występował między innymi w takich powieściach jak „Pretty Little Liars” Sary Shepard, „Plotkara” Cecily von Ziegesar czy „Niezrównani” Allison Noel. Podobnie jak w tytułach popularnych pisarek, utwór Katharine McGee jest połączeniem powieści obyczajowej z kryminałem. Fabuła koncentruje się na problemach nastoletnich bohaterów, ich rozterkach i kłopotach. Stopniowo poznajemy mroczne sekrety szóstki nastolatków, odkrywamy ciemne strony ich osobowości oraz mniejsze i większe grzeszki. Strona po stronie zbliżamy się również do rozwikłania tajemnicy dramatycznych wydarzeń przedstawionych w prologu powieści.

Fabularnie powieść nie odbiega zbytnio od tego, co znają miłośnicy prozy Sary Shepard czy Cecily von Ziegesar. Mocnym elementem „Tysiąca pięter” jest natomiast świat przedstawiony – nowoczesna Wieża wykreowana przez pisarkę jest intryguje i fascynuje. Nietypowe miejsce akcji stanowi według mnie główny atut tego tytułu.

Debiutancka powieść Katharine McGee nie zaskoczy oczytanego czytelnika świeżością i innowacyjnością wątków, jednak nie mogę zaprzeczyć, że książkę czyta się naprawdę dobrze. Fabuła po kilkunastu pierwszych stronach wciągnęła mnie bez reszty.

Komu polecam „Tysiąc pięter”? 

Przede wszystkim młodym ludziom - to powieść o problemach nastolatków, skierowana do nastolatków. Jeśli lubicie powieści osadzone w futurystycznych światach, w których pobrzmiewają echa science-fiction i cenicie utwory, w których roi się od sekretów to również będzie tytuł dla Was. „Tysiąc pięter” polecam również wszystkim czytelnikom, którzy znają serię „Pretty Little Liars” lub „Plotkarę” i szukają powieści utrzymanych w podobnych klimatach.
 

niedziela, 25 czerwca 2017

"Lirogon" Cecelia Ahern

Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2017

W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków. Za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności, Laura staje się telewizyjną celebrytką. Czy wielka miłość, która równocześnie pojawiła się w jej życiu, uchroni ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie? „Lirogon“ to przemyślana, głęboko poruszająca historia miłosna. Historia dzikiego serca, które bije w każdym z nas. 

 Lubicie subtelne opowieści z magicznymi akcentami? Najnowsza powieść irlandzkiej pisarki Cecelii Ahern  to piękna i nastrojowa lektura, w fabule której proza współczesnego życia splata się z barwną nicią realizmu magicznego. Historia tytułowego Lirogona – kobiety posiadającej niezwykłą zdolność naśladowania dźwięków – jest nie tylko wspaniałą lekturą rozrywkową, to również refleksyjna opowieść o tym, że czasami warto się  zatrzymać i spojrzeć w głąb siebie oraz na otaczający nas świat, który coraz częściej staje się niedostrzegalnym tłem życia wypełnionego szaleńczym pędem ku sukcesowi.  

Laura Button jest tajemnicą – w znaczeniu dosłownym i przenośnym. Przez dwadzieścia sześć lat najbliżsi kobiety strzegli jej niczym cennego klejnotu. Kiedy umiera ostatnia osoba znająca sekret istnienia Laury, jej spokojne życie wali się jak domek z kart. Na progu skromnej chaty bohaterki niespodziewanie pojawia się ekipa filmowców oraz jej wuj. Istnienie Laury wywołuje u Joe’go szok, mężczyzna nie potrafi zaakceptować córki brata bliźniaka i faktu, że bez jego wiedzy mieszka ona na jego ziemi. Przyszłość dwudzestosześciolatki staje pod dużym znakiem zapytania. Gdzie ma podziać się kobieta nie posiadająca niczego, której istnienie nigdy nie zostało udokumentowane?

Trudne położenie Laury postanawia wykorzystać reżyserka filmów dokumentalnych zachwycona niecodziennym talentem dziewczyny. Pogrążona w twórczym kryzysie, poddana presji otoczenia Bo za pomocą perswazyjnego szantażu namawia bohaterkę do nakręcenia filmu dokumentalnego o jej życiu i niezwykłych umiejętnościach. Tylko dźwiękowiec Solomon zdaje się dostrzegać w młodej kobiecie kogoś więcej niż niechcianego gościa, czy obiekt sensacji – widzi w niej wrażliwą istotę, potrzebującą wsparcia i spokoju. Czy mężczyzna zdoła jednak ochronić Lirogonkę, kiedy da się złapać w lepką i bezwzględną pajęczynę show biznesu?

„Lirogon” okazał się urzekającym utworem, który oczarował mnie magiczną atmosferą fabuły, ciekawie wykreowanymi postaciami i delikatnym wątkiem romantycznym.

 

wtorek, 13 czerwca 2017

"Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wdania: 2017

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. 
Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem… wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.


„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to znakomita powieść obyczajowa - aż trudno uwierzyć, że ten tytuł jest literackim debiutem Gail Honeyman. Brytyjska pisarka perfekcyjnie połączyła trudną tematykę społeczną z komizmem, w efekcie uzyskując lekturę, która dostarczy czytelnikom zarówno powodów do śmiechu, jak i głębszych refleksji.

Eleanor nie jest ani piękna, ani bogata, nie otacza jej wianuszek oddanych przyjaciółek oraz nie stanowi obiektu pożądania chodzącego pana idealnego. Bohaterka powieści Gail Honeyman nijak nie wpisuje się w model typowych bohaterek współczesnej, popularnej literatury kobiecej. Trzydziestoletnia panna Oliphant to osoba wycofana, charakteryzuje ją wyjątkowy brak obycia i nieznajomość podstawowych - zdawałoby się – reguł rządzących kontaktami społecznymi. Codzienność głównej bohaterki powieści cechuje rutyna i  bolesne wręcz osamotnienie, które Eleanor ukrywa nawet przed samą sobą. Kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy muzyk jej życie może wreszcie nabrać barw, czy kobieta da jednak ponieść się impulsowi i przebije otaczającą ją bańkę ochronną?  Czy znajdzie w sobie siłę, by walczyć z własnymi słabościami?

„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” jest powieścią, którą odebrałam bardzo pozytywnie. Z zaangażowaniem śledziłam rozwój fabuły i strona po stronie odkrywamy kolejne warstwy wykreowanej przez Gail Honeyman bohaterki – jej erudycję, trudną przeszłość i głęboko ukryte pragnienie zostania zauważoną i zaakceptowaną przez innych. Śledziła momentami zabawną a momentami trudną i bolesną drogę Eleanor do otwarcia się na ludzi, dostrzegając niesamowity uniwersalizm historii o kobiecie, która była samotna i niewidzialna, mimo że przebywała w tłumie.

Gorąco polecam! Odnalazłam Eleanor drobne cząstki samej siebie i pokochałam ją całym moim introwertycznym, czytelniczym sercem. 

  
 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska



 

czwartek, 8 czerwca 2017

"Pogrzebani" Graham Masterton

Wydawnictwo: Albatros
Seria: Katie Maguire (tom 6)
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2017
Domek robotnika obok starej przędzalni wełny w Blarney w hrabstwie Cork pilnie strzeże sekretu sprzed lat. W 1921 roku zamieszkująca go rodzina: matka, ojciec i dwoje dzieci zniknęła bez śladu w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziewięćdziesiąt lat później ich zmumifikowane zwłoki wydobyto spod podłogi. 

Rany postrzałowe w czaszkach wydają się wskazywać na egzekucję przeprowadzoną przez IRA, ale w toku śledztwa Katie Maguire trafia na trop zadawnionych zatargów, które po latach odżywają na nowo.

W TEJ CZĘŚCI IRLANDII LUDZIE NIE ZAPOMINAJĄ I NIE WYBACZAJĄ, A PRZESZŁOŚCI NIE DA SIĘ PO PROSTU POGRZEBAĆ…
 
Graham Masterton jest jednym z moich ulubionych autorów horrorów. Pełnokrwiste – w pełnym tego słowa znaczeniu - powieści grozy Brytyjczyka to przerażające i brutalne utwory skierowane do czytelników o naprawdę mocnych nerwach. Krwawe, niezwykle plastyczne opisy to znak rozpoznawczy horrorów i - jak całkiem niedawno się przekonałam - thrillerów, które wychodzą spod pióra tego autora. „Pogrzebani” - szósty tom serii dreszczowców o przygodach oficer śledczej irlandzkiej Gardy Katie Maguire - dostarczyli mi solidnej dawki mocnych wrażeń.

W robotniczej dzielnicy miasta Cork ekipa remontowa odkrywa pod podłogą domu zmumifikowane zwłoki czteroosobowej rodziny. Choć zabójstwa dokonano najprawdopodobniej w latach 20 XX wieku, a mordercy już dawno nie żyją, śledczy nie mogą pozwolić sobie na niefrasobliwość. Natura niektórych Irlandczyków nie pozwala bowiem zapomnieć im o dawnych zbrodniach. Długi krwi muszą zostać spłacone, szczególnie jeśli egzekucja przeprowadzona na odnalezionej rodzinie miała choćby pośredni związek z toczącą się w latach 20 wojną o niepodległość Irlandii.

Śledztwo dotyczące zwłok ukrytych pod podłogą posuwa się powolnym tempem i staje się właściwie sprawą drugoplanową rozgrywającą się w tle innego dochodzenia prowadzonego przez główną bohaterkę. Ekipa nadkomisarz Katie Maguire zbiera dowody mające umożliwić osądzenie Bobby’ego  Quilty – brutalnego przestępcy, który zajmuje się między innymi handlem i przemytem papierosów. Mężczyzna ten nie cofnie się przed niczym, by uchronić siebie i swój biznes. Jego działania charakteryzuje przebiegłość i wyjątkowy sadyzm typowy dla psychopatów. Katie boleśnie przekona się do czego zdolny jest Quilty, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo i swobodę ruchów.

„Pogrzebani” to rewelacyjna, bardzo mocna powieść z dreszczykiem, której fabuła od pierwszej do ostatniej strony trzyma czytelnika w nieustającym napięciu. Graham Masterton potwierdza tym utworem, że jest prawdziwym mistrzem w budowaniu niepokojących, wywołujących skrajne przerażenie fabuł. „Pogrzebani” to thriller, ale podczas lektury nietrudno odnieść wrażenie, że trzyma się w rękach  krwawą powieści grozy. Mój ulubiony pisarz jak zwykle mnie nie zawiódł, dostarczając mi naprawdę silnych przeżyć! 

 
Za możliwość przeczytania  tej mocnej powieści z dreszczykiem dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

niedziela, 28 maja 2017

"Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017

Opowieść o narcystycznym zaburzeniu osobowości luźno oparta na pewnej prawdziwej historii… Mówili, że Coco zaginęła w nocy. K ł a m a l i.

Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?


Prawda ponoć wyzwala, bywają jednak takie sekrety, które według ich depozytariuszy na zawsze powinny zostać pogrzebane…

Pięćdziesiąte urodziny Seana Jacksona zmieniają się w koszmar, kiedy po hucznej nocy  świętowania z najlepszymi przyjaciółmi okazuje się, że z domu zniknęła jedna z trzyletnich córek bliźniaczek gospodarza. Coco jakby zapadła się pod ziemię - ani poszukiwania policji, ani  dramatyczne apele bliskich dziewczynki nie przynoszą żadnego rezultatu…

Mija dwanaście lat. Wydaje się, że Coco stała się smutnym wspomnieniem, a członkowie jej rodziny pogodzili się z faktem, że nigdy nie poznają prawdy dotyczącej tajemniczego zniknięcia trzylatki. Niespodziewana, owiana nimbem skandalu śmierć ojca dziewczynki oraz pogrzeb, na którym pojawiają się uczestnicy feralnych pięćdziesiątych urodzin Seana, rozbudzają w dwóch siostrach Coco wspomnienia i chęć odkrycia tajemnicy związanej z domniemanym porwaniem trzylatki. Czy młodym kobietom uda się przebić ścianę milczenia i poznać nowe fakty dotyczące feralnej nocy? Czy dociekanie prawdy po dwunastu latach od tragedii ma jeszcze jakikolwiek sens?

Alex Marwood napisała zachwycający swą złożonością thriller psychologiczny. Autorka rewelacyjnie budowała zaskakującą, pełną tajemnic i przemilczeń opowieść, w której warstwa po warstwie odkrywała przed czytelnikiem dramatyczne wydarzenia, do których doszło 30 sierpnia w domu Jacksonów. Wyjątkowo mocnym punktem powieści okazała się kreacja bohaterów i sposób ich przedstawienia w książce. Alex Marwood ukazywała postacie z różnych punktów widzenia, pozwalała czytelnikowi wyrobić sobie o nich opinię, by za chwilę ujawnić nowe fakty i zmusić go tym samym do zrewidowania swoich poglądów – był to świetny zabieg umożliwiający pisarce budowanie napięcia i wprowadzenie do fabuły zaskakujących zwrotów akcji.

„Najmroczniejszy sekret”  okazał się świetnie skonstruowanym thrillerem psychologiczny, który czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku i czytelnikom uwielbiającym powieści przepełnione mrocznymi sekretami.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros