niedziela, 22 października 2017

"Cesarzowa kart" Kresley Cole

Seria: Kroniki Arkanów (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 424
Rok wydania: 2017

Evangeline Green mieszka wraz z matką na rodzinnej farmie w Luizjanie. Jest atrakcyjną szesnastolatką, chodzi do dobrej szkoły, ma wierną przyjaciółkę, przystojnego chłopaka i... mroczną tajemnicę. Od dziecka dręczą ją sny – widzi brutalną walkę postaci z kart tarota i świat zmierzający do zagłady. To dlatego Evie spędziła ostatnie miesiące w ośrodku dla umysłowo chorych. Wraz z początkiem roku szkolnego chce zacząć wszystko od nowa, ale to, co wkrótce ją spotka, nie śniło jej się nawet w najgorszych koszmarach.
Jako nieliczna przeżyje Błysk. Straci wszystko, co ma, i wraz z intrygującym Jacksonem wyruszy na poszukiwanie babci. Tylko ona może wyjaśnić, co znaczą wizje Evie, które stają się coraz bardziej realne. Dziewczyna odkryje, że ma dar. Że jest...
Kim naprawdę jest Evie? Jaką rolę ma odegrać w okrutnej walce życia ze śmiercią? Po której stronie stanąć, gdy nawet najwierniejszy sprzymierzeniec może zdradzić, a miłość zgubić?
Talia kart została rozdana. Strzeż się każdego! 


„Cesarzowa kart” autorstwa Kresley Cole stanowi interesujące zestawienie powieści postapokaliptycznej z fantastyką. Poprzez zastosowanie narracyjnych kontrastów oraz budowy szkatułkowej pisarce udało się wykreować mroczną i niepokojącą opowieść o zagładzie. Ciekawie wykorzystany, rozpalający wyobraźnię czytelnika motyw kart tarota stanowi dodatkowy atut tej wyjątkowej książki.

Powieść rozpoczyna się niepozornie, ale intrygująco. Tajemniczy obserwator niczym pająk śledzi ze swej kryjówki błąkającą się po zdewastowanym mieście dziewczynę. Chłopak zastawił pułapkę, czeka aż jego ofiara połknie haczyk i zapuka do drzwi. W sieć wpada szesnastoletnia Evie Greene . W zamian za „ratunek” psychopatyczny Arthur żąda jednej rzeczy – historii życia dziewczyny sprzed tajemniczego Błysku, który zniszczył świat. Nie podejrzewająca czyhającego na nią niebezpieczeństwa nastolatka zaczyna snuć niezwykłą, wypełnioną strachem i szaleństwem historię swojego życia sprzed katastrofy.

Cole genialnie bawi się literackimi szablonami, co szczególnie widać w sposobie kreowania postaci. Główna bohaterka - z pozoru stereotypowa, pusta królowa amerykańskiej szkoły - okazuje się być intrygującą postacią udręczoną koszmarami i makabrycznymi wizjami. Zły chłopiec, który pojawia się u jej boku nie ulega magicznej przemianie i do końca pozostaje szorstkim, momentami bardzo brutalnym facetem. Despotyczna matka dziewczyny potrafi przyznać się do błędu i prosić o przebaczenie. Naprawdę próżno szukać w „Cesarzowej kart” banałów charakterystycznych dla literatury młodzieżowej.

Kresley Cole napisała przemyślaną w najdrobniejszych szczegółach, niesamowicie trzymającą w napięciu powieść, którą wybornie się czytało. Zafascynowała mnie wykreowana przez pisarkę opowieść i z niecierpliwością będę czekała na kolejny tom Kronik Arkanów.


niedziela, 15 października 2017

"Lifeblood. Krew życia" Gena Showalter

Cykl: Everlife (tom 2)
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2017

Tenley żyje w świecie, w którym trzeba zdecydować, czy po śmierci przyłączyć się do stronnictwa Trojki, czy do Miriady. Wybiera Trojkę i od razu wyrusza na pierwszą misję. Tym trudniejszą, że właśnie trwa wojna, na której nie bierze się jeńców. Każde ze stronnictw chce niepodzielnie panować nad światem, nie ma mowy o kompromisie. Obdarzona niezwykłymi umiejętnościami Tenley jest cennym nabytkiem dla Trojki, ale śmiertelnym zagrożeniem dla Miriady. Gdy wydaje się, że jej misja zakończy się powodzeniem, Tenley staje przed najtrudniejszym wyborem – jeżeli wykona zadanie, zniszczy człowieka, który może dać jej szczęście. 



„Lifeblood. Krew życia” to drugi tom fascynującej serii paranormal romance autorstwa amerykańskiej pisarki Geny Showalter. Autorka ponownie przenosi czytelników do intrygującego uniwersum, w którym ziemski żywot stanowi zaledwie próbę przed życiem wiecznym w jednym z dwóch światów walczących ze sobą o ludzkie dusze -  mrocznej Miriadzie rządzonej przez Księcia Kruków lub słonecznej Trojce władanej przez Księcia Gołębi.

Trwająca od wieków wojna pomiędzy Miriadą i Trojką zbliża się do decydującej fazy. Tenley „Ten” Lockwood – wyjątkowa nastolatka, której ukryta moc może przesądzić o wynikach starcia między dwoma krainami – doświadcza Pierwszej Śmierci i decyduje się na sprzymierzenie z Trojką. Bohaterka rozpoczyna intensywne szkolenie, by stać się Przewodnikiem –  potężną istotą absorbującą i przekazującą życiodajne światło obywatelom sfery. Na barki nastolatki spada ogromna odpowiedzialność, jeśli zawiedzie Trojkę czeka upadek. Walki między sferami przybierają na intensywności i stają się coraz brutalniejsze, krew życia próbujących zniszczyć dziewczynę Miriadczyków i chroniących ją Trojkan zaczyna płynąć wartkim strumieniem…

Czy młodziutka bohaterka udźwignie presję i odnajdzie w sobie siłę, by pokonać wszystkie przeciwności stojące na jej drodze? Czy da radę ochronić najbliższe jej osoby oraz chłopca, który na każdym kroku ryzykuje dla niej życie?

„Lifeblood. Krew życia” to tytuł, który powinien przypaść do gustu miłośnikom dobrze napisanych, intrygujących romansów paranormalnych. Wartka, przepełniona intrygami i zwrotami akcji fabuła, dobrze wykreowani bohaterowie, ciekawa kreacja świata przedstawionego są niepodważalnymi atutami tej książki. Polubiłam stworzone przez Showalter postacie i z zaangażowaniem śledziłam ich przygody w pogrążonym w wojnie świecie Wiecznego Życia, o którym dowiadujemy się w tym tomie naprawdę dużo. Światy, które pisarka w pierwszym tomie próbowała ukazać w sposób neutralny nabierają w tej części charakterystycznych rysów i zostają jednoznacznie sklasyfikowane jako krainy, w których królują opozycyjne wartości dobra i zła.

Jeżeli ulegliście urokowi „Pierwszego życia” to kontynuacja bez wątpienia powinna stać się dla Was lekturą obowiązkową. Książki z serii „Everlife” polecam również miłośnikom romansów paranormalnych, a także wszystkim fanom prozy Geny Showalter (ta pisarka doskonale wie, jak tworzyć niesamowite, wciągające fabuły). Ja podczas lektury obu powieści wspaniale spędziłam czas.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska

niedziela, 8 października 2017

"Człowiek z Sankt Petersburga" Ken Follett

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2017

JEDEN Z NAJWAŻNIEJSZYCH THRILLERÓW SZPIEGOWSKICH XX WIEKU

ROK 1914.
NAD EUROPĄ WISI GROŹBA WOJNY.

 
Na imię miał Feliks. Przybył do Londynu, aby popełnić morderstwo, które zmieni historię świata. Przeciwko niemu postawiono na nogi całą angielską policję, zaangażowano pewnego przebiegłego i wpływowego lorda, a także młodego Winstona Churchilla. Takie siły powstrzymałyby każdego – oprócz człowieka z Sankt Petersburga…

Genialne połączenie powieści sensacyjnej, historycznej, obyczajowej i romantycznej – „Człowiek z Sankt Petersburga” autorstwa Kena Folletta stanowi fantastyczny miks gatunkowy, który przypadnie do gustu naprawdę szerokiemu gronu odbiorców.  W tej powieści szpiegowskiej każdy znajdzie coś dla siebie – wartką akcję, wielkie namiętności, fascynujące wątki historyczne i świetnie zarysowane tło społeczno-obyczajowe.

Follett przenosi swoich czytelników da Anglii z początków XX wieku. To czas dynamicznych, społecznych i historycznych przemian zachodzących w całej Europie. Rok 1914, rząd brytyjski z coraz większym niepokojem obserwuje poczynania zbrojących się Niemiec. Wojna wisi na włosku, a angielsko-francuski sojusz jest za słaby, by odeprzeć ewentualny atak wroga. Wielka Brytania jest zmuszona znaleźć silnego sprzymierzeńca, w tym celu Winston Churchill udaje się do lorda Stephena Waldena, który dzięki rodzinnym koneksjom może przyczynić się do zawarcia traktatu z Rosją.

Książę Aleksy Andriejewicz Orłow, rosyjski admirał - prywatnie siostrzeniec lady Lidii Walden - przyjeżdża do Anglii, by prowadzić negocjacje z ramienia cara. Śladem trzydziestoletniego posła podąża Feliks Krzesiński – anarchista, którego jedynym celem jest powstrzymanie zwarcia traktatu. Przed lordem Waldenem stoją trzy wyzwania  - mężczyzna musi przekonać Aleksa do zawarcia traktatu, musi ochronić go przed rządnym krwi Krzesińskim, a także zapewnić bezpieczeństwo żonie i córce, które nieoczekiwanie zostają wciągnięte w niebezpieczną i pełną podstępów rozgrywkę Feliksa.

Moje pierwsze spotkanie z prozą Kena Folletta muszę zaliczyć do wyjątkowo udanych. „Człowiek z Sankt Petersburga” to świetnie napisana, trzymająca w napięciu powieść, której akcja rozwija się na tle jednego z burzliwszych okresów w historii Anglii i Europy. To porywająca, wypełniona suspensem historia walki z nieuchwytnym zamachowcem o krok wyprzedzającym siły porządkowe, a także historia przemian zachodzących w Wielkiej Brytanii (Follett bardzo zgrabnie wplótł do fabuły swej powieści wątek sufrażystek walczących o prawa kobiet). Lektura tego tytułu była dla mnie czystą przyjemnością.

Za możliwość przeczytania  powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros


niedziela, 1 października 2017

"Dwór Cierni i Róż" Sarah J. Maas

Seria: Dwór Cierni i Róż (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 528
Rok wydania: 2016

Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.

Feyra musi wybrać - albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko - wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

Nadchodzi zima. W leśnej głuszy młoda, wychudzona łowczyni tropi ofiarę, która może ocalić jej pogrążoną w nędzy rodzinę. Feyra jeszcze nie wie, że to jej ostatnie polowanie. Jesionowa strzała wypuszczona w kierunku złotookiego wilka na zawsze odmieni jej los. Zabity basior okazuje się być fae , a ceną za zamordowanie magicznej istoty jest życie. Wkrótce w domu Feyry pojawia się przerażająca bestia żądająca od dziewczyny spłaty krwawego długu…

Sarah J. Maas w „Dworze Cierni i Róż” przenosi czytelnika do uniwersum podzielonego na dwie części – na świat ludzi i oddzielony od niego magicznym murem Prythian, którym władają fae. W bezpośrednim sąsiedztwie chroniącej ziemie ludzi bariery mieszka główna bohaterka powieści – Feyra, córka zubożałego kupca, jedyna żywicielka rodziny, która serdecznie nienawidzi magicznych istot. Zabicie wilka fae wywraca życie dziewczyny do góry nogami. Bohaterka zostaje zmuszona do porzucenia swoich bliskich i zamieszkania w krainie okrutnych, krwiożerczych istot, dla których ludzie stanowią w najlepszym razie zabawki – tak przynajmniej mówią pogłoski i legendy. Feyra będzie musiała zmierzyć się z zupełnie nową dla niej rzeczywistością i faktami, które jak się okaże niewiele będą miały wspólnego z przekazywanymi od stuleci podaniami na temat fae.

Za mną lektura kolejnej, popularnej wśród czytelników adaptacji klasycznej baśni. Tym razem trafiłam na utwór nawiązujący do wdzięcznej i romantycznej historii „Pięknej i Bestii”. Sarah J. Maas stworzyła naprawdę wciągającą adaptację, opierającą się na głównym wątku francuskiej baśni. Pisarka wykreowała fascynujący świat i intrygujących bohaterów, których chyba nie sposób nie polubić (moim absolutnym faworytem został Lucien – zakochałam się w tym bohaterze i jego pełnych ironii oraz uszczypliwości rozmów z Feyrą).  

„Dwór Cierni i Róż” okazał się powieścią mroczną i emocjonującą, bardzo przyjemną w odbiorze. Choć powieść stanowi adaptację znanego utworu, nie sposób odmówić jej oryginalności.
 

czwartek, 21 września 2017

"Carrie" Stephen King

Seria wydawnicza: Kolekcja mistrza grozy (tom 4)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 224
Rok wydania: 2017

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka – religijna fanatyczka – za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie jednak się buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy pada tam ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło… Dziewczyna jest telekinetką o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.



Dzisiaj swe 70 urodziny obchodzi Stephen King, niekwestionowany król horroru. Pisarz, którego twórczość kochają miliony ludzi na całym świecie. 21 września to święto Stephena, ale to również wyjątkowe święto dla jego fanów, którzy w tym dniu składają mu życzenia oraz zbierają się wspólnie, by czytać jego książki. W Polsce za sprawą Kasi prowadzącej blog Kącikz książką wszyscy chętni mogli przystąpić do akcji Ogólnopolskiego Dnia Czytania Stephena Kinga – z przyjemnością przyłączyłam się do tego wydarzenia i już od kilku dni podczytywałam powieści mistrza, by właśnie dziś móc podzielić się wrażeniami z lektury.

Ogólnopolski Dzień Czytania Stephena Kinga spędziła z dwiema powieściami – „Carrie” i „Grą Geralda”. W całości udało mi się przeczytać pierwszy ze wspomnianych tytułów. „Carrie” to absolutny klasyk w dorobku Kinga, który znałam już wcześniej dzięki adaptacji filmowej z roku 1976. W bardzo późnych godzinach nocnych – lub, jeśli ktoś woli, w nieludzko wczesnych godzinach nowego dnia – przeczytałam kilka ostatnich stron tego kultowego horroru. Chociaż doskonale znałam fabułę tej powieści – filmowe obrazy wyjątkowo dobrze zachowały się w mej pamięci – to nie mogłam pozbyć się podczas lektury poczucia rosnącego niepokoju.

Carrie White to nieatrakcyjna nastolatka, wychowywana przez chorobliwie religijną matkę, która wszędzie dostrzega grzech. Główna bohaterka jest typową ofiarą losu – popychadłem rówieśników, ulubionym obiektem drwin, niewybrednych żartów i fizycznych ataków. Dziewczyna z pokorą znosi swe upokorzenia do dnia, w którym odkrywa w sobie niezwykłą moc. Nowo odkrywa siła wreszcie daje bohaterce możliwość bronienia się przed despotyczną matką i podłymi nastolatkami. Wkrótce oprawcy zapłacą krwawą cenę za swe okrutne postępowanie…

Fabuła „Carrie” na pierwszy rzut oka nie wydaje się złożona, ale wywołuje naprawdę duże wrażenie. To świetny, emocjonujący horror, debiut, który bardzo szybko doczekał się ekranizacji uznanej obecnie za klasykę kina grozy. To „Carrie” przyniosła pisarzowi rozgłos - kto wie, jak potoczyłaby się kariera Stephena Kinga, gdyby nie historia zahukanej dziewczyny mszczącej się w niezwykły sposób za doznane w życiu krzywdy.

Dla fanów pisarza to pozycja obowiązkowa!
 

niedziela, 10 września 2017

"Ogród letni" Paullina Simons

Seria: Jeździec miedziany (tom 3)
Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 5 i 6)
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 434, 402

Tatiana i Aleksander przeszli przez największe piekło, jakie rozpętało się z XX wieku. Po latach separacji zrządzeniem losu znaleźli się razem w Ameryce, krainie swoich marzeń. Mają wspaniałego syna Anthony'ego. Udowodnili sonie nawzajem, że ich miłość jest silniejsza od zł, które zapanowało nad światem. Czy w nowym kraju uda im się zbudować nowe życie i nowe szczęście.


Długo wzbraniałam się przed lekturą ostatniego tomu „Jeźdźca miedzianego”, bynajmniej nie dlatego, że powieści Paulliny Simons były słabe lub rozczarowujące. Bardzo nie chciałam rozstawać się z bohaterami wykreowanymi przez amerykańską pisarkę, ponieważ ich pełne pasji uczucie oczarowało mnie, a historia dramatycznych i burzliwych losów pary wielokrotnie wywoływała u mnie łzy wzruszenia. Jednocześnie – nie będę tego ukrywała - obawiałam się nieco „Ogrodu letniego”, gdyż odniosłam wrażenie, że Simons w „Tatianie i Aleksandrze” powiedziała już wszystko na temat swoich bohaterów. Bałam się rozczarowania, wodolejstwa i niepotrzebnego rozciągania opowieści. Finał drugiego tomu serii naprawdę mógł stanowić pełnowartościowe zamknięcie historii Tani i Szury, a jednak pisarka zdecydowała się na dopisanie kontynuacji. Czy Simons postąpiła słusznie? 

Fabuła „Ogrodu letniego” obejmuje 54 lata wspólnego życia Tatiany i Aleksandra. Życia wypełnionego wzlotami i upadkami, chwilami nieopisanego szczęścia i namiętności, ale również momentami przepełnionymi bólem, wzajemną niechęcią, strachem, niebezpieczeństwem i walką. Jak to bywa w prawdziwym życiu, bohaterów dopadają kryzysy i nie zawsze jest idealnie. Na Tanię i Szurę czekają nowe wyzwania – począwszy od walki z zespołem stresu pourazowego, próbę odnalezienia się w rzeczywistości, w której nie trzeba walczyć o życie, aż po konflikt w Wietnamie. Aleksander po raz kolejny zanurzy się w brutalnym świecie wojny. Czy wystarczy mu jeszcze sił, by przetrwać i ocalić to co kocha?

„Ogród letni” to część „Jeźdźca miedzianego”, która wzbudza najwięcej kontrowersji wśród miłośników opowieści o Tatianie i Aleksandrze. Wielu czytelników uważa, że ta część jest zbędna, że przez nią niesamowita historia miłosna bohaterów staje się trywialna i traci swój urok. Ja nie zgadzam się z tymi opiniami, dla mnie „Ogród letni” stanowi wspaniałe dopowiedzenie losów Tatiany i Szury. Simons uwiodła mnie i po raz trzeci zafundowała mi mega emocjonalny rollercoaster.  

Seria "Jeździec miedziany":

1. Jeździec miedziany
2. Tatiana i Aleksander 
3. Ogród letni

niedziela, 3 września 2017

"Liberty. Jak zostałam szpiegiem" Andrea Portes

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2017

Po raz ostatni widziano moich rodziców podczas strzelaniny na turecko-syryjskiej granicy, potem zaginął po nich ślad. Próbowali walczyć ze złem i zadbali, bym i ja chciała naprawiać świat. Dlatego gdy pewnego dnia do restauracji weszło dwóch uzbrojonych facetów, zamiast siedzieć cicho, zaczęłam działać. Szybko ich unieszkodliwiłam i zapomniałam o sprawie, niestety ktoś obejrzał nagranie z monitoringu. Zwróciłam na siebie uwagę służb specjalnych, które zaproponowały mi układ – misja w Moskwie w zamian za informacje o rodzicach.
I oto stoję oszołomiona na placu Czerwonym i zastanawiam się, jak w tym wielkim mieście znajdę hakera, którego szuka kilka wywiadów i rosyjska mafia.
Jeśli to czytacie, trzymajcie za mnie kciuki.
Paige Nolan, od dzisiaj agentka Liberty 

„Liberty. Jak zostałam szpiegiem” autorstwa Andrei Portes jest komedią szpiegowską osadzoną w gatunku Young Adult. Pisarka stworzyła naprawdę lekką historię, którą czyta się ekspresowo – wpływa na to sposób narracji, obecny w fabule humor oraz niezwykła kreacja głównej bohaterki.

Siedemnastoletnia Paige Nolan jest mistrzynią sztuk walki, którą charakteryzuje ostry język, wysoko wykształcone poczucie moralności oraz zaburzenia dysocjacyjne sprawiające, że w trudnych sytuacjach „wychodzi z siebie”, by obserwować rzeczywistość z filmowej perspektywy. Kiedy drobna dziewczyna obezwładnia w barze dwóch uzbrojonych osiłków, staje się obiektem zainteresowania super tajnej organizacji RAITH. Bohaterka dostaje propozycję nie do odrzucenia - w zamian za wstąpienie w szeregi grupy jej przedstawiciel Carter Madden obiecuje Paige, że wznowi sprawę zaginięcia jej rodziców. Nastolatka przechodzi ekspresowe szkolenie i wkrótce otrzymuje pierwszą misję.

Paige wyjeżdża do Rosji, gdzie przebywa wróg publiczny numer jeden rządu amerykańskiego - prywatnie jej idol - Sean Raynes, genialny haker, były agent CIA, który jest w posiadaniu ściśle tajnych danych. Nastolatka musi zbliżyć się do hakera i ustalić jakie informacje są w jego posiadaniu.

Powieść Andrei Portes jest naprawdę wdzięczną komedią skierowaną przede wszystkim do nastolatków. Narracja czyni ten tytuł szalenie przystępnym i przyjemnym w odbiorze. Narratorką opowieści jest Paige, która bardzo często zwraca się bezpośrednio do czytelników, budując w ten sposób poufałą, wręcz przyjacielską atmosferę. Nie trudno wyobrazić sobie, że w trakcie lektury postrzelona nastolatka siedzi obok nas, relacjonując swoje niezwykłe przygody w roli agentki o pseudonimie Liberty. Kreacja głównej bohaterki jest najmocniejszym punktem powieści. To cięty język Paige, jej błyskotliwe, czasem mocno sarkastyczne komentarze sprawiają, że czytelnik wręcz płynie przez fabułę.

„Liberty. Jak zostałam szpiegiem” to propozycja dla nastoletnich miłośników lekkich i zabawnych powieści w stylu Young Adult. Zalecam jednak ostrożność fanom  złożonych powieści szpiegowskich, gdyż Andrea Portes uprościła ten wątek  – pamiętajcie o tym, jeśli nie chcecie rozczarować się lekturą. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska


 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

"Mroczna Wieża I. Roland" Stephen King

Cykl: Mroczna Wieża (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2017

Na jałowej ziemi przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie pozostały tylko ślady dawnej cywilizacji. Roland Deschain, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, przemierza ten złowrogi, zamieszkany przez mutanty, demony i wampiry świat, ścigając człowieka w czerni. Wierzy, że ten posiadł tajemnicę Mrocznej Wieży – centrum wszystkich światów, miejsca, w którym być może uda się rozwiązać zagadkę czasu i przestrzeni i odkryć tajemnicę istnienia. Podczas wędrówki musi stawić czoła opętanej kapłance: spotyka szalonych osadników, gadającego kruka, zamieszkujące podziemia mutanty oraz pochodzącego z Ziemi chłopca, Jake`a.

PIERWSZA W EUROPIE, JEDYNA W POLSCE EDYCJA MROCZNEJ WIEŻY I
ZAWIERAJĄCA OPOWIADANIE "SIOSTRZYCZKI Z ELURII"

Po spalonej słońcem pustyni, w dziwnym, jakby wymarłym Świecie Pośrednim kroczy rewolwerowiec. Idzie przed siebie, podążając śladem wypalonych ognisk. Prowadzony przez instynkt, napędzany pragnieniem schwytania tajemniczego człowieka w czerni. Bohater z mozołem pokonuje kolejne kilometry i zastawione przez ściganego mężczyznę pułapki… 

Fabuła pierwszego tomu cyklu uchodzącego za opus magnum Stephena Kinga początkowo wywołała na mnie wrażenie niezwykle prostej, wręcz banalnej. Pierwsze zdanie tej powieści mogłoby stanowić idealne jej streszczenie „Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, w rewolwerowiec podążał w ślad za nim”. Głównym motywem „Rolanda” jest wędrówka tytułowego bohatera mająca doprowadzić go do mężczyzny w czerni – jego śmiertelnego wroga, ale także człowieka zdającego się znać sekret Mrocznej Wieży (mistycznego miejsca stanowiącego ostateczny przystanek na drodze głównego bohatera). Leniwie toczącą się historię wędrówki Rolanda, do którego w pewnym momencie przyłącza się mały chłopiec urozmaicają fragmenty dotyczące przeszłości rewolwerowca – z założenia mają one pomóc czytelnikowi w zrozumieniu motywów kierujących bohaterem oraz przybliżyć tajemniczy świat wykreowany przez pisarza.

King buduje opowieść w niezwykle enigmatyczny sposób – lektura przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Otwarte zakończenie, w którym pisarz nagle urywa snutą przez siebie historię wywołuje irytację, zmuszając jednocześnie czytelnika do jak najszybszego sięgnięcia po kontynuację Widać, że pierwszy tom „Mrocznej Wieży” stanowi jedynie rozbudzające apetyt wprowadzenie do serii, o której pełną opinię można wyrobić sobie dopiero po przeczytaniu wszystkich tomów. Nie zachwyciła mnie monotonnie tocząca się akcja utworu, ale Kingowi udało się jednak uwieść mnie tą historią, rozbudzając przy tym autentyczne pragnienie sięgnięcia po kolejne tomy – może to zasługa westernowej otoczki i niesamowitego klimatu, który ostatecznie udało się zbudować autorowi, a może intrygująca budowa świata przedstawionego, który zdecydowanie chciałabym poznać lepiej.

Jestem zdecydowana ruszyć z Rolandem w dalszą drogę prowadzącą do Mrocznej Wieży. 


Za możliwość przeczytania  powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

środa, 23 sierpnia 2017

"Zakazane życzenie" Jessica Khoury

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2017

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.
 


 „Zakazane życzenie” Jessicki Khoury to tytuł dla miłośników powieści fantastycznych w stylu orientalnych baśni. Lubicie historię Aladyna, klimat rodem z opowieści tysiąca i jednej nocy – gorące pustynie, wąskie uliczki orientalnych miast, arabskie pałace, magiczne lampy, dobre i złe dżiny? Jeśli wasza odpowiedź brzmi „tak”, to debiut amerykańskiej pisarki będący parafrazą historii utalentowanego złodzieja i jego dżina jest dla Was idealną propozycją.

Akcja powieści Khoury jest w dużej mierze odbiciem wydarzeń przedstawionych w orientalnej baśni. Trzon opowieści pozostaje właściwie bez zmian. Prowadzony przez magiczny pierścień Aladyn trafia do ogrodu zbudowanego z klejnotów, gdzie od stuleci spoczywa magiczna lampa zamieszkana przez potężnego dżina. W tej wersji historii życzeń młodego złodzieja nie będzie spełniał jednak znany z filmu animowanego jowialny niebieski duch ani demon z opowieści Szeherezady, a pełna wdzięku, zadziorna młoda dziewczyna. Tym razem to postać dżina stanie w centrum fabuły.

Narratorką „Zakazanego życzenia” uczyniła autorka Zahrę – dżina uwięzionego przez króla duchów Nardukha w ruinach miasta Neruba za złamanie jednego z elementarnych praw jej rasy. Po stuleciach osamotnienia i zamknięcia nareszcie pojawia się szansa na powrót do świata żywych. Aladyn zabiera lampę ze zniszczonego miasta i uwalnia tkwiącą w niej od stuleci Zahrę. Nieposłusznego dżina odnajduje także wysłannik Nardukha, który jest gotów zwrócić bohaterce wolność, jeśli uda się jej wykonać dla niego pewne zadanie…

Jaką drogę wybierze Zahra? Wierność swojemu nowemu ludzkiemu panu, którego z każdym dniem darzy coraz większą sympatią? A może pragnienie wolności okaże się w niej tak silne, że nie zawaha się przed niczym, by na zawsze opuścić ciasne wnętrze lampy?

Przeróbki klasycznych utworów i baśni od jakiegoś czasu stają się coraz bardziej popularne. Autorzy z różnym skutkiem próbują opowiedzieć znane historie na nowo. Czasem zmiany są tylko kosmetyczne, a czasem przeróbka okazuje się wspaniałą oryginalną opowieścią, dla której pierwowzór stanowił tylko inspirację - „Zakazane życzenie” jest raczej utworem pierwszego typu. Historia Aladyna w wydaniu Khoury posiada swój baśniowy urok, czaruje orientalnym klimatem, choć ciężko dostrzec w niej znamiona nadzwyczajnej oryginalności czy pomysłowości autorki.

czwartek, 17 sierpnia 2017

"Zaklinacz Ognia" Cinda Williams Chima

Seria: Starcie królestw (tom1)
wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 478
Rok wydania: 2017

Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch. Władca Ardenu Gerard nie cofnie się przed niczym, żeby zapanować nad całym kontynentem – nawet przed zniewoleniem czarodziejów. Na jego drodze staje jednak dwoje ludzi, których uczucia zranił za bardzo.
Adrian, syn Wielkiego Maga i królowej Fellsmarchu, marzy o tym, by zostać magicznym uzdrowicielem. Gdy jego ojciec ginie w zasadzce wroga, poprzysięga zemstę i doskonali znajomość trucizn. Jenna ma na karku tajemnicze znamię, a jej serce bije w rytm płomieni. Przez lata zmuszana była do pracy w kopalniach miasta Delphi. Przyłącza się do walki, gdy żołnierze Ardenu zabijają jej przyjaciół.

Wspólny cel splata losy Adriana i Jenny na ardeńskim dworze. Aby pokonać Gerarda, będą musieli odnaleźć się w świecie, gdzie nie ma prostego podziału na dobrych i złych, wśród ryzykownych sojuszy i pałacowych intryg. Równie niebezpieczna okaże się prawda o ich przeznaczeniu...

Cinda Williams Chima w swej najnowszej powieści powraca do świata Siedmiu Królestw, by dopowiedzieć dalszą historię wykreowanego przez siebie uniwersum. Siedem Królestw pogrążyło się w wojnie, która trwa już 25 lat. Okrutny król Ardenu prowadzi wyniszczającą walkę z królestwem Fellsmarchu, które znajduje się pod władaniem silnej i nieustępliwej Wilczej Królowej. Kiedy zamachowcom udaje się zabić męża Raisy na oczach ich syna, Adrian „Ash” sul’Han poprzysięga zemstę. Młody książę ucieka z Felsmarchu i udaje się do szkoły magów, gdzie udając zwykłego chłopaka szkoli swoje wyjątkowe umiejętności lecznicze i przygotowuje się do roli uzdrowiciela.

Tymczasem w mieście Delphi Jenna, dziewczyna z niezwykłym magicznym znamieniem, ukrywa się przed wysłannikami króla i sabotuje pracę w kopalniach dostarczających władcy surowce niezbędne do prowadzenia wojny. Będąca świadkiem morderstwa swoich przyjaciół Jenna, podobnie jak Adrian, marzy o zgładzeniu władcy potwora.

„Zaklinacz Ognia” to w dużej mierze opowieść o przygodach Adriana i Jenny, choć nie są to jedyne postacie, których kroki śledzi czytelnik. Równie ważni, co dwójka głównych bohaterów są Lila, tajemnicza koleżanką księcia ze szkoły oraz podwładny króla Ardenu,  młody porucznik Karn. Ta dwójka jest wyjątkowo tajemnicza i nieprzewidywalna. Najciekawszy z całej czwórki wydaje się zwłaszcza Karn, który nawet w finale powieści nie odkrywa wszystkich kart – nie wiadomo po której stronie stoi ten bohater i nie wiadomo, co napędza go do działania.

Pierwszy tom nowej serii autorstwa Cindy Williams Chimy okazał się bardzo przyjemną w odbiorze powieścią fantastyczną skierowaną do młodzieży. To prosta, ale wciągająca opowieść zawierająca w sobie typowe dla gatunku elementy – bohaterów z niezwykłymi mocami, od których zależą losy królestwa, wątek intensywnej miłości od pierwszego wejrzenia. Fabuła została dostosowana do potrzeb nastoletniego odbiorcy, więc zanim sięgnięcie po tytuł zastanówcie się, czy jeszcze lubicie takie klimaty – fabularne uproszczenia nie wszystkim przypadną do gustu, choć mnie one wcale nie przeszkadzały i nie wywoływały negatywnych odczuć.
 

niedziela, 13 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2017

Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
„Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?”.
Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła.
Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w  torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam”.
Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła. Od tamtej chwili wciąż jej szukam.


Guillaume Musso – poczytny francuski autor, który zdobywa coraz większą popularność w Polsce – intrygował mnie już od jakiegoś czasu. Przeczytałam naprawdę bardzo dużo dobrego o powieściach tego pisarza – że zaskakują i niezwykle wciągają, są świetnie napisane, genialnie łączą wątki romantyczne z kryminalnymi… Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie sprawdziła, czy Musso rzeczywiście jest tak interesującym autorem, jak przedstawiają go inni czytelnicy.

Miałam naprawdę ogromne oczekiwania, kiedy rozpoczęłam lekturę „Dziewczyny z Brooklynu”. Początek książki raczej mnie nie zachwycił . Narracja zastosowana przez francuskiego pisarza skojarzyła mi się bardziej z romansem niż thrillerem, również wydarzenia z pierwszych stron powieści przywodziły na myśl powieść miłosną – kłótnia kochanków podczas długiego weekendu spędzanego na Lazurowym Wybrzeżu, ucieczka narzeczonej, pościg głównego bohatera, który zdał sobie sprawę, że przez swoje zachowanie może stracić miłość życia. Pierwsze strony książki nie zapowiadały niczego niezwykłego, jednak bardzo szybko miałam przekonać się, że pierwsze wrażenie w tym wypadku było błędne. Fabuła ze strony na stronę stawała się coraz bardziej sensacyjna i intrygująca.

Po powrocie do Paryża Raphael – wzięty pisarz thrillerów - przekonuje się, że jego narzeczona Anna zniknęła. Telefon kobiety jest wyłączony, a ona sama jakby zapadła się pod ziemię. Wizyta w mieszkaniu bohaterki przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Raphael i jego przyjaciel – były funkcjonariusz policji Marc Caradec – odkrywają dokumenty, z których wynika, że kobieta podająca się za Annę Becker wcale nią nie jest. Kim tak naprawdę jest narzeczona Raphaela i czemu nagle zniknęła? Jaką mroczną tajemnicę skrywa młoda pani doktor? Czy pisarz odkryje prawdę i dotrze do ukochanej nim będzie za późno?

Guillaume Musso rzeczywiście wie, jak budować trzymającą w napięciu fabułę. Raphael i Marc odkrywają coraz więcej zaskakujących faktów dotyczących Anny. Akcja powieści się zagęszcza, narracja podzielona na kilka osób pozwala czytelnikowi śledzić nie tylko samo dochodzenie w sprawie Anny, ale także skrzętnie ukrywane przed bliskimi mroczne fragmenty jej życia.

„Dziewczyna z Brooklynu” wbrew początkowym obawom, okazała się świetną powieścią – złożona, będąca połączeniem kilku gatunków fabuła ze strony na stronę coraz bardziej mnie intrygowała i wciągała. Żałuję tylko, że autor nie do końca domknął wszystkie wątki kryminalne obecne w powieści – choć lektura była satysfakcjonująca, to jednak zabrakło mi konkretnego finału wykreowanej historii.



Za możliwość przeczytania  powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros
 

niedziela, 6 sierpnia 2017

"Kruk" Piotr Górski

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2017

Na plaży w Jelitkowie znaleziono skórzany worek, przykryty warstwą podmorskich roślin i muszli. Przez rozdarcie wystawała z niego zniekształcona ludzka dłoń.
Prokurator Marta Krynicka nalega, by śledztwo poprowadził komisarz Sławomir Kruk, który rozwiązał już niejedną równie makabryczną sprawę. Wezwany z urlopu policjant rozpoczyna żmudne zbieranie dowodów i przesłuchania świadków. Jednak, wbrew jego oczekiwaniom, największym problemem okazuje się współpraca z prokuraturą, która teraz sugeruje, by nie wnikał zbyt głęboko w sprawę i zakończył dochodzenie tak szybko, jak to tylko możliwe. Kruk nigdy nie był niczyją marionetką, dlatego nadal uparcie dąży do prawdy, ale ta sprawa zaczyna go przerastać. Nadepnął na odcisk bardzo wpływowym i niebezpiecznym ludziom.



„Kruk” autorstwa Piotra Górskiego to rewelacyjnie napisany kryminał, którego atutami są świetnie przemyślana fabuła oraz wyrazista kreacja głównych bohaterów. Czytałam tę powieść z ogromną przyjemnością i nie ukrywam, że mam apetyt na więcej przygód komisarza Sławomira Kruka.

Na plaży w Jelitkowie zostaje odnalezione ciało mężczyzny. Stan zwłok Stefana Rakowieckiego nie pozwala wątpić, że jego śmierć była aktem wyjątkowo brutalnego i wyrafinowanego morderstwa. Sprawę przejmuje młoda, posiadająca koneksje prokurator Marta Krynicka, która na swego partnera wybiera doświadczonego, ale odsuniętego przez przełożonego od śledztwa komisarza Sławomira Kruka. Krynicka liczy, że szybkie rozwiązanie sprawy morderstwa oraz współpraca z kontrowersyjnym policjantem będącym negatywnym ulubieńcem prasy umożliwi jej wybicie się w prokuratorskim światku i zyskanie pozytywnego rozgłosu. Pani prokurator nie przewidziała jednak, że Kruk za nic będzie miał jej naciski, by jak najszybciej zakończyć śledztwo – prawda dla komisarza jest bowiem ważniejsza niż ambicje i ukryte motywy działania Marty Krynickiej…

W miarę rozwoje śledztwa na światło dzienne wychodzi coraz więcej niepokojących faktów. Na scenę wkraczają nowi podejrzani i świadkowie, którzy bardzo niechętnie dzielą się informacjami na temat ofiary morderstwa. Wypływają brudne fakty dotyczące życia Stefana Rakowieckiego. Ktoś zaczyna mataczyć, by niewygodna prawda nie wyszła na jaw.

Piotr Górski stworzył świetną powieść, którą czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Intryga kryminalna mocno wciągała, bohaterowie zaskakiwali mnie na każdym kroku, a humor obecny w tytule rozładowywał atmosferę i nadawał całej opowieści lekkości. Jeżeli poszukujecie dobrego, polskiego kryminału, to polecam sięgnąć po „Kruka”. Mnie lektura tego tytułu dostarczyła mnóstwa pozytywnych wrażeń.
 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

czwartek, 3 sierpnia 2017

"Projekt Królowa" Dominika Rosik

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 568
Rok wydania: 2017
Osiem osób. Tajemniczy ogród zimowy. I eksperyment, którego nigdy nie zapomną…

Godzina 17.00. Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Poznaje siedem osób, których nigdy wcześniej nie spotkała. Nikt nie pamięta poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Pojawiają się kolejne niewiadome i dzieją się rzeczy, których nie da się logicznie wyjaśnić. Ktoś zmusza bohaterów do gry na śmierć i życie...

Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.

Wraz z bohaterami pozwól się wciągnąć w mroczne miejsce pełne sekretów, plątaniny wizji oraz niedoskonałej pamięci. Obserwuj, jak budzą się demony przeszłości, rodzi się miłość, przyjaźń, nienawiść oraz strach. I przede wszystkim odpowiedz na najważniejsze z pytań: Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna iluzja?


Mam ogromny problem z „Projektem Królowa”. Dominika Rosik w swojej debiutanckiej powieści pokazuje, że umie pisać, ma potencjał i interesujące pomysły. Niestety nieodpowiednio rozłożone akcenty w fabule sprawiają, że obecna w tytule intryga się rozmywa, a świetnie zapowiadająca się opowieść traci swoją dynamikę. Narracja staje się nużąca – zwłaszcza w początkowej części książki – z powodu nagromadzenia nadmiernej ilości opisów. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że powieść jest po prostu przegadana. To ponoć pierwszy tom trylogii, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że możliwe jest dopisanie jeszcze dwóch tomów kontynuacji historii Emily, Matta i Alexa.

Dominika Rosik podzieliła narrację swej powieści pomiędzy trójkę z ósemki bohaterów pewnego dnia budzących się w dziwnym, zamkniętym obiekcie badawczym. Osiem osób o różnych osobowościach ma wziąć udział w eksperymencie zorganizowanym przez sławnego i kontrowersyjnego psychiatrę. Uczestnicy projektu zdają się nie pamiętać jak i dlaczego znaleźli się w ośrodku kliniki Z. Freuda, ale czy na pewno?

Pisarka niemal do końca trzyma karty przy orderach, nie wyjawiając na czym naprawdę polega rzeczony eksperyment. Czy to dobra taktyka? W moim przypadku chyba nie do końca się sprawdziła, bo pragnienie rozwiązania zagadki związanej z tajemniczą grą prowadzoną przez doktora Stone’a z bohaterami zastąpiła irytacja płynąca z faktu, że nie wiem co tak naprawdę się dzieje i dlaczego. Jaki jest cel okrutnej rozgrywki, a może Stone to szaleniec będący odpowiednikiem Jigsawa z „Piły”?  Odpowiedź uzyskałam dopiero w zaskakującym finale, w którym okazało się również, że tak naprawdę to nie Emily jest najważniejszą postacią w tej powieści.

Mam ogromną nadzieję, że Dominika Rosik będzie pracowała nad swoim warsztatem pisarskim, by dostarczyć czytelnikom dynamiczną kontynuację „Projektu Królowa”. Widzę w tej pisarce ogromny potencjał, a kontynuacja historii Matthew i Alexandra może stać się genialnym thrillerem, jeśli tylko autorka dobrze przemyśli fabułę kontynuacji i nie będzie próbowała na siłę wydłużać historii.
 

niedziela, 30 lipca 2017

"Krawcowa z Madrytu" Maria Duenas

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 576
Rok wydania: 2017

Hiszpania, lata trzydzieste XX wieku.
Egzotyczne Maroko, Portugalia i nazistowskie spiski.
Miłość i zdrada, świat wielkiej mody i wielkiej polityki.
Szpiedzy i zdrajcy. I niezwykła kobieta.

Sira jest utalentowaną krawcową. W przededniu wybuchu wojny domowej wyjeżdża z kochankiem z Madrytu do Maroka. Tam jednak nie znajduje szczęścia. Kochanek okazuje się oszustem i pozostawia ją bez środków do życia.
Ze złamanym sercem i sama w obcym kraju Sira rozpoczyna nowe życie, wykorzystując swoje umiejętności. Szyje dla bogatych klientek z kosmopolitycznej hiszpańskiej kolonii i nawiązuje cenne znajomości. Wkrótce dostrzeże to angielski wywiad.
Kiedy Sira znowu pojawia się w Madrycie, jest już wziętą krawcową. W swoim wytwornym atelier mody damskiej prowadzi działalność, której efekty mogą okazać się kluczowe dla przebiegu II wojny światowej.

Lubię takie debiuty literackie jak „Krawcowa z Madrytu” – dobrze napisane, przemyślane i wciągające. Maria Duenas z przytupem wkroczyła do świata literatury w 2009 roku, jej pierwsza powieść stała się hiszpańskim bestsellerem i zyskała rozgłos na świecie, zgarnęła pokaźną ilość nagród literackich, na jej podstawie nakręcono serial telewizyjny – ale nie tylko dlatego warto sięgnąć po debiut hiszpańskiej pisarki. „Krawcowa z Madrytu” to przede wszystkim fascynująca, wypełniona intrygami opowieść, która dostarcza czytelnikowi mnóstwa emocji. Doskonale opracowane i pięknie wkomponowane w literacką fikcję wątki historyczne, mocna kreacja głównej bohaterki są elementami, które urzekają w tym tytule.  

Sira Quiroga to młoda, utalentowana krawcowa, której życie przewraca się do góry nogami za sprawą przystojnego Ramira Arribasa. Dla niego Sira zrywa zaręczyny z poczciwym i pracowitym Ignaciem oraz rezygnuje z dotychczasowego życia. W 1936 bohaterka wyjeżdża do Tangeru, gdzie zaczyna z ukochanym prowadzić hulaszcze życie. Sielanka nie trwa długo. Wkrótce Sira pozostaje sama, zadłużona i bez środków do życia. Draga powrotna do domu zostaje odcięta z powodu panującej w Hiszpanii wojnie domowej.

Doświadczona przez los dziewczyna trafia do Tetuanu, gdzie dostaje się pod skrzydła drobnej szmuglerki Candelarii. Z pomocą kobiety Sirze udaje się otworzyć ekskluzywną pracownię krawiecką, w której tworzy bajeczne kreacje dla najważniejszych kobiet w mieście, żon i kochanek wpływowych polityków. Utalentowaną krawcową zaczyna interesować się brytyjski wywiad…

„Krawcowa z Madrytu” to wspaniała powieść historyczna. Burzliwe losy Sirry zostały przedstawione na tle bardzo ciekawych wydarzeń – w tle przewija się wojna domowa w Hiszpanii, obserwujemy życie w hiszpańskiej prowincji Tetuan i poznajemy szczegóły hiszpańsko-niemieckiej współpracy podczas II wojny światowej. Bardzo dużo miejsca poświęciła pisarka na przedstawienie historii pułkownika Juana Luisa Beigbedera. Autorka włożyła mnóstwo pracy w to, by w ręce czytelnika trafiła porywająca, zgodna z faktami historycznymi powieść.

Warto wydawać i wznawiać takie powieści jak „Krawcowa z Madrytu”. Warto je czytać. „Krawcowa z Madrytu” to świetny tytuł, którego lektura stanowiła dla mnie literacką i intelektualną ucztę.



niedziela, 23 lipca 2017

"Bezpieczna przystań" Nicholas Sparks

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 418
Rok wydania: 2016

Kiedy w nadmorskim miasteczku pojawia się tajemnicza młoda kobieta, niektórzy zadają sobie pytanie, co skłoniło ją do porzucenia miejskiego życia i przeprowadzki w miejsce, w którym nic ciekawego się nie dzieje. Piękna, ale zamknięta w sobie Katie pracuje w lokalnej restauracji i wyraźnie unika nowych znajomości. Do czasu. Kiedy poznaje Alexa, wdowca z dwójką dzieci, wbrew sobie zaczyna coraz bardziej angażować się w życie jego rodziny. Między tym dwojgiem wybucha uczucie. Katie zdaje sobie jednak sprawę, że przyszłości i szczęścia nie da się zbudować na kłamstwach i ukrywaniu prawdy o własnej przeszłości. W najczarniejszej godzinie jedynie miłość może dać jej bezpieczne schronienie...


W gorące, leniwe popołudnia najchętniej sięgam po lekkie, niezobowiązujące powieści, których lektura nie wymaga ode mnie nadmiernego skupienia. Lejący się z nieba żar rozleniwia mnie i zachęca do wyboru książek o prostych i nieskomplikowanych fabułach – te kryteria spełniają zwłaszcza romanse, przy których niezwykle się odprężam. Kilka ostatnich, naprawdę gorących dni poświęciłam lekturze „Bezpiecznej przystani” Nicholasa Sparksa.

Fani twórczości amerykańskiego autora bestsellerów na pewno wiedzą czego spodziewać się po jego prozie – prostych, ale poruszających, czasem nasyconych nutą magii opowieści o życiu zwykłych ludzi. Ważna w prozie Sparksa jest religijność, którą pisarz jednak nie epatuje, a naturalnie i delikatnie wplata w fabularną nić swoich książek. Ważne są uczucia i emocje wykreowanych przez niego bohaterów. W prozie tego autora polubiłam zwłaszcza powściągliwość w tworzeniu plastycznych scen intymnych. Powieści Nicholasa Sparksa to romantyczne utwory o miłości w starym, nie zdominowanym przez erotykę stylu. Jeśli czułość i uczuciowość stawiacie ponad dosłowną i wybujałą namiętnością, to powieści tego autora będą trafnym wyborem.

„Bezpieczna przystań” to niezwykle życiowa i wzruszająca historia o uczuciu, które rodzi się między dwojgiem doświadczonych przez los ludzi. Uciekająca przed przeszłością Katie zatrzymuje się w niewielkim miasteczku Southport w nadziei, że uda się jej schronić przez ścigającymi ją demonami. Kobieta z niepokojem i nieufnością wita każdy nowy dzień, w każdej chwili gotowa do dalszej ucieczki. Kiedy jej sąsiadką zostaje pozytywnie nastawiona do życia Jo, a przystojny i opiekuńczy właściciel miejscowego sklepiku zaczyna się nią interesować, bohaterka stopniowo pozwala tym osobom przełamać swoje mury obronne. Czy to jednak dobry pomysł? Co się stanie, kiedy najgorszy koszmar Katie się urzeczywistni i przeszłość wyciągnie po nią swe macki?

Będącego wdowcem z dwójką dzieci Alexa intryguje młoda i tajemnicza kobieta, która odwiedza jego sklep. Mężczyzna z rozczuleniem obserwuje, jak Katie nawiązuje więź z jego dziećmi, ale dostrzega również niepokojące sygnały, które świadczą o jej trudnej przeszłości. Czy Alex da radę obronić kobietę, która na nowo nauczyła go kochać?

Powieśc Nicholasa Sparksa jest typowym romansem, w którym autor wykorzystuje popularne schematy, ale nie sięgałam po tą powieść w poszukiwaniu oryginalnej fabuły. Lektura „Bezpiecznej przystani” zagwarantowała mi to, czego oczekiwałam – kilka godzin relaksu z lekką  lekturą.  

środa, 19 lipca 2017

"Tataiana i Aleksander" Paullina Simons

Seria: Jeździec miedziany (tom 2)
Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 3 i 4)
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 256, 304

Kiedy Tatiana ucieka ze zrujnowanego wojną Leningradu, ma osiemnaście lat i spodziewa się dziecka. Jest przekonana, że jej mąż zginą. Tymczasem aresztowany przez NKWD Aleksander Biełow cudem unika egzekucji i podejmuje desperacją próbę ucieczki przed stalinowską machiną śmierci. Czy młodym uda się odnaleźć w wojennej zawierusze ?


Kilka ostatnich dni upłynęło mi pod znakiem lektury jednej z piękniejszych historii miłosnych, jakie miałam okazję poznać w swoim życiu. „Tatiana i Aleksander” - drugi tom popularnej serii autorstwa Paulliny Simons - jest powieścią, która dostarczyła mi moc emocji i doprowadziła do łez.

Druga część „Jeźdźca miedzianego” jest opowieścią o dalszych losach tragicznej miłości Tatiany i Aleksandra. Zakochani niedługo mieli okazję cieszyć się sobą nawzajem. Po okrutnej zdradzie Dmirjia Aleksander został zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD. Zmanipulowana przez męża Tatiana uciekła ze Związku Radzieckiego i trafiła do Ameryki, gdzie podjęła próby ułożenia sobie życia. Choć los rozdzielił bohaterów, to nie ma dnia, w którym nie myśleliby o sobie nawzajem. Tatia nie może pogodzić się z życiem, w którym zabrakło mężczyzny jej życia i tylko dziecko powstrzymuje ją przed podjęciem radykalnych kroków, które umożliwiłyby jej połączenie się ze zmarłym – jak wierzy - Aleksandrem. Szura tylko dzięki wspomnieniom o młodej żonie znajduje w sobie siłę, by nie poddać się beznadziei i walczyć o życie w okrutnym świecie.

W drugim tomie mamy zdecydowanie więcej Aleksandra. To tej postaci poświęciła autorka większą część nielinearnej narracji, w której teraźniejszość bohaterów przeplata się z reminiscencjami dotyczącymi przeszłości Aleksa. Choć czytelnik zna podstawowe fakty życia majora Biełowa z jego opowieści pojawiających się w „Jeźdźcu miedzianym”, to tym razem mamy okazję zostać ich naocznymi świadkami. Śledzimy historię przybycia rodziny Barringtonów do ZSRR, obserwujemy dorastanie głównego bohatera i poznajemy jego ciemną, mniej sympatyczną stronę z czasów zanim poznał Tatianę. Jak się okazuje, Aleksowi daleko jest do ideału, a jego stosunek do kobiet pozostawia wiele do życzenia. Szura stracił nieco ze swego uroku, ale w moim wypadku ten fakt nie wpłynął znacząco na odbiór powieści.

Czy Tatiana i Aleksander dostaną od losu jeszcze jedną szansę, czy uda się im odnaleźć w świecie opętanym wojną, jak potoczą się ich dalsze losy, razem czy osobno? – takie pytania kłębiły się w mojej głowie, kiedy gorączkowo przewracałam kolejne karty powieści Paulliny Simons. Pisarka stworzyła przepiękną, mega wzruszającą opowieść o miłości tak intensywnej i silnej, że nie sposób nie ulec jej mocy i urokowi. Ja dałam się zaczarować tej cudownej opowieści.

Seria "Jeździec miedziany":

1. Jeździec miedziany
2. Tatiana i Aleksander 
3. Ogród letni
 

wtorek, 11 lipca 2017

"Wybór" Samantha King

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2017

Jakie to uczucie decydować, które z twoich dzieci ma żyć, a które umrzeć? Jak to jest, gdy ktoś przystawia ci do skroni pistolet i zmusza do takiego wyboru? Czy skazać na śmierć buntowniczą i niezależną córkę, czy wrażliwego i uległego syna? Które z nich bardziej zasługuje na to, by dalej żyć?
Jeżeli Madeleine nie wykona polecenia, zginie i Annabel, i Aidan. Madeleine wybiera, zaraz potem pada strzał, który na zawsze obciąży jej sumienie.
Gdy po trzech miesiącach budzi się w szpitalu, próbuje poukładać kolejność tamtych zdarzeń i usprawiedliwić swój wybór. Jednak pamięć ją zawodzi i podsuwa coraz inne, często sprzeczne obrazy. Co wydarzyło się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jej umysłu? 


Madeleine miała w życiu wszystko – kochającego męża, wymarzony dom i dwójkę cudownych bliźniąt, dla których zrezygnowała z kariery zawodowej. Idealne życie kobiety zawaliło się w dniu dziesiątych urodzin Annabel i Aidena. Zamaskowany, uzbrojony szaleniec wtargnął do jej domu i zmusił do podjęcia wyboru – wyboru, który zabił jej duszę i sprawił, że pogrążyła się w świecie milczenia,  nieustających wyrzutów sumienia i porwanych na strzępki wspomnień, w których prześladuje ją wizja upadającego na ziemię ciała dziecka, które swoją decyzją skazała na śmierci…

„Wybór”, debiutancka powieść Samanty King, to wstrząsający thriller psychologiczny, w którym czytelnik śledzi dramatyczne, niepełne z powodu przeżytej traumy wspomnienia głównej bohaterki. Maddie została postawiona przed dramatycznym wyborem, którego nigdy nie powinien podejmować żaden rodzic. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam wniknąć do umysłu zdruzgotanej kobiety, która dzień po dniu pogrąża się w rozpaczy i analizuje motywy, które kierowały nią podczas podejmowania dramatycznej decyzji – sytuacja jest trudna, gdyż chroniący się przed szaleństwem umysł wymazał część najistotniejszych wspomnień Madeleine. W miarę odzyskiwanie utraconych skrawków pamięci, pojawia się coraz więcej wątpliwości i pytań dotyczących straszliwej tragedii i – ku konsternacji bohaterki – jej rodzinnego życia. Co jest prawdą, a co stanowi jedynie projekcją udręczonego umysłu? Jeśli kobieta chce ocalić swą rodzinę, musi szybko i sprawnie oddzielić ziarno od plew – stawką może być bowiem bezpieczeństwo i życie jej najbliższych.

Samanth King napisała mocną, pełną niespodzianek powieść, która zaskakuje w wielu momentach . Autorka, która jest dyplomowaną psychoterapeutką doskonale poprowadziła wątek psychologiczny powieści – stanowi on naprawdę mocny element tego tytułu. W tej książce nic nie jest tak oczywiste, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Pisarka z maestrią godną mistrza manipuluje czytelnikiem, by wciągnąć go w spiralę mnożących się wątpliwości.

„Wybór” jest według mnie bardzo udanym debiutem literackim, którego fabuła genialnie sprawdziłaby się jako scenariusz mrożącej krew w żyłach, mrocznej ekranizacji.
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska