niedziela, 25 czerwca 2017

"Lirogon" Cecelia Ahern

Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2017

W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków. Za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności, Laura staje się telewizyjną celebrytką. Czy wielka miłość, która równocześnie pojawiła się w jej życiu, uchroni ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie? „Lirogon“ to przemyślana, głęboko poruszająca historia miłosna. Historia dzikiego serca, które bije w każdym z nas. 

 Lubicie subtelne opowieści z magicznymi akcentami? Najnowsza powieść irlandzkiej pisarki Cecelii Ahern  to piękna i nastrojowa lektura, w fabule której proza współczesnego życia splata się z barwną nicią realizmu magicznego. Historia tytułowego Lirogona – kobiety posiadającej niezwykłą zdolność naśladowania dźwięków – jest nie tylko wspaniałą lekturą rozrywkową, to również refleksyjna opowieść o tym, że czasami warto się  zatrzymać i spojrzeć w głąb siebie oraz na otaczający nas świat, który coraz częściej staje się niedostrzegalnym tłem życia wypełnionego szaleńczym pędem ku sukcesowi.  

Laura Button jest tajemnicą – w znaczeniu dosłownym i przenośnym. Przez dwadzieścia sześć lat najbliżsi kobiety strzegli jej niczym cennego klejnotu. Kiedy umiera ostatnia osoba znająca sekret istnienia Laury, jej spokojne życie wali się jak domek z kart. Na progu skromnej chaty bohaterki niespodziewanie pojawia się ekipa filmowców oraz jej wuj. Istnienie Laury wywołuje u Joe’go szok, mężczyzna nie potrafi zaakceptować córki brata bliźniaka i faktu, że bez jego wiedzy mieszka ona na jego ziemi. Przyszłość dwudzestosześciolatki staje pod dużym znakiem zapytania. Gdzie ma podziać się kobieta nie posiadająca niczego, której istnienie nigdy nie zostało udokumentowane?

Trudne położenie Laury postanawia wykorzystać reżyserka filmów dokumentalnych zachwycona niecodziennym talentem dziewczyny. Pogrążona w twórczym kryzysie, poddana presji otoczenia Bo za pomocą perswazyjnego szantażu namawia bohaterkę do nakręcenia filmu dokumentalnego o jej życiu i niezwykłych umiejętnościach. Tylko dźwiękowiec Solomon zdaje się dostrzegać w młodej kobiecie kogoś więcej niż niechcianego gościa, czy obiekt sensacji – widzi w niej wrażliwą istotę, potrzebującą wsparcia i spokoju. Czy mężczyzna zdoła jednak ochronić Lirogonkę, kiedy da się złapać w lepką i bezwzględną pajęczynę show biznesu?

„Lirogon” okazał się urzekającym utworem, który oczarował mnie magiczną atmosferą fabuły, ciekawie wykreowanymi postaciami i delikatnym wątkiem romantycznym.

 

wtorek, 13 czerwca 2017

"Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wdania: 2017

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. 
Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem… wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.


„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” to znakomita powieść obyczajowa - aż trudno uwierzyć, że ten tytuł jest literackim debiutem Gail Honeyman. Brytyjska pisarka perfekcyjnie połączyła trudną tematykę społeczną z komizmem, w efekcie uzyskując lekturę, która dostarczy czytelnikom zarówno powodów do śmiechu, jak i głębszych refleksji.

Eleanor nie jest ani piękna, ani bogata, nie otacza jej wianuszek oddanych przyjaciółek oraz nie stanowi obiektu pożądania chodzącego pana idealnego. Bohaterka powieści Gail Honeyman nijak nie wpisuje się w model typowych bohaterek współczesnej, popularnej literatury kobiecej. Trzydziestoletnia panna Oliphant to osoba wycofana, charakteryzuje ją wyjątkowy brak obycia i nieznajomość podstawowych - zdawałoby się – reguł rządzących kontaktami społecznymi. Codzienność głównej bohaterki powieści cechuje rutyna i  bolesne wręcz osamotnienie, które Eleanor ukrywa nawet przed samą sobą. Kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy muzyk jej życie może wreszcie nabrać barw, czy kobieta da jednak ponieść się impulsowi i przebije otaczającą ją bańkę ochronną?  Czy znajdzie w sobie siłę, by walczyć z własnymi słabościami?

„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” jest powieścią, którą odebrałam bardzo pozytywnie. Z zaangażowaniem śledziłam rozwój fabuły i strona po stronie odkrywamy kolejne warstwy wykreowanej przez Gail Honeyman bohaterki – jej erudycję, trudną przeszłość i głęboko ukryte pragnienie zostania zauważoną i zaakceptowaną przez innych. Śledziła momentami zabawną a momentami trudną i bolesną drogę Eleanor do otwarcia się na ludzi, dostrzegając niesamowity uniwersalizm historii o kobiecie, która była samotna i niewidzialna, mimo że przebywała w tłumie.

Gorąco polecam! Odnalazłam Eleanor drobne cząstki samej siebie i pokochałam ją całym moim introwertycznym, czytelniczym sercem. 

  
 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska



 

czwartek, 8 czerwca 2017

"Pogrzebani" Graham Masterton

Wydawnictwo: Albatros
Seria: Katie Maguire (tom 6)
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2017
Domek robotnika obok starej przędzalni wełny w Blarney w hrabstwie Cork pilnie strzeże sekretu sprzed lat. W 1921 roku zamieszkująca go rodzina: matka, ojciec i dwoje dzieci zniknęła bez śladu w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziewięćdziesiąt lat później ich zmumifikowane zwłoki wydobyto spod podłogi. 

Rany postrzałowe w czaszkach wydają się wskazywać na egzekucję przeprowadzoną przez IRA, ale w toku śledztwa Katie Maguire trafia na trop zadawnionych zatargów, które po latach odżywają na nowo.

W TEJ CZĘŚCI IRLANDII LUDZIE NIE ZAPOMINAJĄ I NIE WYBACZAJĄ, A PRZESZŁOŚCI NIE DA SIĘ PO PROSTU POGRZEBAĆ…
 
Graham Masterton jest jednym z moich ulubionych autorów horrorów. Pełnokrwiste – w pełnym tego słowa znaczeniu - powieści grozy Brytyjczyka to przerażające i brutalne utwory skierowane do czytelników o naprawdę mocnych nerwach. Krwawe, niezwykle plastyczne opisy to znak rozpoznawczy horrorów i - jak całkiem niedawno się przekonałam - thrillerów, które wychodzą spod pióra tego autora. „Pogrzebani” - szósty tom serii dreszczowców o przygodach oficer śledczej irlandzkiej Gardy Katie Maguire - dostarczyli mi solidnej dawki mocnych wrażeń.

W robotniczej dzielnicy miasta Cork ekipa remontowa odkrywa pod podłogą domu zmumifikowane zwłoki czteroosobowej rodziny. Choć zabójstwa dokonano najprawdopodobniej w latach 20 XX wieku, a mordercy już dawno nie żyją, śledczy nie mogą pozwolić sobie na niefrasobliwość. Natura niektórych Irlandczyków nie pozwala bowiem zapomnieć im o dawnych zbrodniach. Długi krwi muszą zostać spłacone, szczególnie jeśli egzekucja przeprowadzona na odnalezionej rodzinie miała choćby pośredni związek z toczącą się w latach 20 wojną o niepodległość Irlandii.

Śledztwo dotyczące zwłok ukrytych pod podłogą posuwa się powolnym tempem i staje się właściwie sprawą drugoplanową rozgrywającą się w tle innego dochodzenia prowadzonego przez główną bohaterkę. Ekipa nadkomisarz Katie Maguire zbiera dowody mające umożliwić osądzenie Bobby’ego  Quilty – brutalnego przestępcy, który zajmuje się między innymi handlem i przemytem papierosów. Mężczyzna ten nie cofnie się przed niczym, by uchronić siebie i swój biznes. Jego działania charakteryzuje przebiegłość i wyjątkowy sadyzm typowy dla psychopatów. Katie boleśnie przekona się do czego zdolny jest Quilty, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo i swobodę ruchów.

„Pogrzebani” to rewelacyjna, bardzo mocna powieść z dreszczykiem, której fabuła od pierwszej do ostatniej strony trzyma czytelnika w nieustającym napięciu. Graham Masterton potwierdza tym utworem, że jest prawdziwym mistrzem w budowaniu niepokojących, wywołujących skrajne przerażenie fabuł. „Pogrzebani” to thriller, ale podczas lektury nietrudno odnieść wrażenie, że trzyma się w rękach  krwawą powieści grozy. Mój ulubiony pisarz jak zwykle mnie nie zawiódł, dostarczając mi naprawdę silnych przeżyć! 

 
Za możliwość przeczytania  tej mocnej powieści z dreszczykiem dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

niedziela, 28 maja 2017

"Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017

Opowieść o narcystycznym zaburzeniu osobowości luźno oparta na pewnej prawdziwej historii… Mówili, że Coco zaginęła w nocy. K ł a m a l i.

Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?


Prawda ponoć wyzwala, bywają jednak takie sekrety, które według ich depozytariuszy na zawsze powinny zostać pogrzebane…

Pięćdziesiąte urodziny Seana Jacksona zmieniają się w koszmar, kiedy po hucznej nocy  świętowania z najlepszymi przyjaciółmi okazuje się, że z domu zniknęła jedna z trzyletnich córek bliźniaczek gospodarza. Coco jakby zapadła się pod ziemię - ani poszukiwania policji, ani  dramatyczne apele bliskich dziewczynki nie przynoszą żadnego rezultatu…

Mija dwanaście lat. Wydaje się, że Coco stała się smutnym wspomnieniem, a członkowie jej rodziny pogodzili się z faktem, że nigdy nie poznają prawdy dotyczącej tajemniczego zniknięcia trzylatki. Niespodziewana, owiana nimbem skandalu śmierć ojca dziewczynki oraz pogrzeb, na którym pojawiają się uczestnicy feralnych pięćdziesiątych urodzin Seana, rozbudzają w dwóch siostrach Coco wspomnienia i chęć odkrycia tajemnicy związanej z domniemanym porwaniem trzylatki. Czy młodym kobietom uda się przebić ścianę milczenia i poznać nowe fakty dotyczące feralnej nocy? Czy dociekanie prawdy po dwunastu latach od tragedii ma jeszcze jakikolwiek sens?

Alex Marwood napisała zachwycający swą złożonością thriller psychologiczny. Autorka rewelacyjnie budowała zaskakującą, pełną tajemnic i przemilczeń opowieść, w której warstwa po warstwie odkrywała przed czytelnikiem dramatyczne wydarzenia, do których doszło 30 sierpnia w domu Jacksonów. Wyjątkowo mocnym punktem powieści okazała się kreacja bohaterów i sposób ich przedstawienia w książce. Alex Marwood ukazywała postacie z różnych punktów widzenia, pozwalała czytelnikowi wyrobić sobie o nich opinię, by za chwilę ujawnić nowe fakty i zmusić go tym samym do zrewidowania swoich poglądów – był to świetny zabieg umożliwiający pisarce budowanie napięcia i wprowadzenie do fabuły zaskakujących zwrotów akcji.

„Najmroczniejszy sekret”  okazał się świetnie skonstruowanym thrillerem psychologiczny, który czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku i czytelnikom uwielbiającym powieści przepełnione mrocznymi sekretami.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros


 

poniedziałek, 22 maja 2017

"Jeździec miedziany" Paullina Simons


Seria: Jeździec miedziany (tom1)
Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 1 i 2)
Liczba stron: 400, 336
Rok wydania: 2017

 Wojna i miłość, bohaterowie i zdrajcy, fascynujące postaci i ich losy, które zostają w pamięci na długo po przeczytaniu książki. Jest 22 czerwca 1941 roku. Niemcy atakują Związek Radziecki. Siedemnastoletnia Tania Mietanowa poznaje młodego oficera, Aleksandra Biełowa, człowieka o tajemniczej przeszłości. Młodzi zakochują się w sobie bez pamięci, jednak straszne czasy, w jakich żyją, nie pozwalają im długo cieszyć się szczęściem. Niczym bohaterowie poematu Jeździec Miedziany stają się ofiarami okrutnego żywiołu. Czy ocaleją? Czy zdołają uciec z kraju nazwanego później imperium zła? 


Osoba odpowiedzialna za dobór tytułów w najnowszej Kolekcji powieści Paulliny Simons strzeliła w dziesiątkę, decydując się rozpocząć projekt od wydania jednej z najpoczytniejszych serii amerykańskiej pisarki. „Jeździec miedziany” to jedna z najromantyczniejszych powieści jakie czytałam w życiu. Jestem totalnie zauroczona historią niesamowitej miłości siedemnastoletniej Tatiany Mietanowej i młodego oficera armii radzieckiej Aleksandra Biełowa. Autorka genialnie wykreowała swoich bohaterów i z dużą finezją przedstawiła łączące ich uczucie. Ta powieść Paulliny Simons to według mnie romans perfekcyjny – jest tu gorące uczucie od pierwszego wejrzenia, są rozdzierające serce wydarzenia, które stoją na drodze do szczęścia pary, są wyrwane przeznaczeniu chwile spełnienia i czas podejmowania bolesnych decyzji. Historia głównych bohaterów rozgrywająca się na tle II wojny światowej i tragicznej w skutkach blokadzie Leningradu wzrusza do łez.

To uczucie spadło na nich, jak grom z jasnego nieba. Był pierwszy dzień wojny. Ona zrezygnowana przysiadła w swej odświętnej, białej sukience w czerwone maki na przystanku, by czekając na tramwaj zjeść lody śmietankowe. On przechodził Leningradzką ulicą, kiedy dostrzegł po jej drugiej stronie zjawiskową piękność. Oboje wsiedli do tramwaju, oboje przejechali wszystkie przystanki nieśmiało na siebie zerkając i pilnie bacząc, czy to drugie nie wysiada. Wreszcie młody mężczyzna nabrał odwagi przedstawił się a potem pomógł dziewczynie zrobić zapasy na nadchodzącą wojnę. Wraz z przyjacielem rażony miłosną strzałą Amora Aleksander odprowadza Tatianę do domu, gdzie czeka Dasza – starsza siostra bohaterki, a zarazem kochanka Aleksandra, zakochana w nim po uszy. Nagle miłosny czar pryska, choć uczucie nie umiera. Kochana, anielsko dobra Tatia nie jest w stanie postawić swego szczęścia ponad szczęściem rodzonej siostry. Rozpoczyna się bolesna gra pozorów, a miłość płonie niczym bomby zapalające zrzucane na miasto…

Czy zakochani znajdą w sobie odwagę, by być ze sobą mimo okrucieństwu losowi, który ciągle rzuca im kłody pod nogi? A może Tatianie i Aleksandrowi są pisane jedynie podstępem ukradzione, okraszone wyrzutami sumienia chwile bliskości?

Polecam „Jeźdźca miedzianego” wszystkim miłośnikom wzruszających, romantycznych historii - ta powieść wywoła u Was prawdziwą burzę emocji. Ja nie byłam w stanie oderwać się od lektury.
 



sobota, 6 maja 2017

"Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley

Seria: Guarded Hearts (tom 1, część 1)
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2017

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.

Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.

Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie. 

Annabelle Spencer ma wszystko o czym może marzyć nastolatka – urodę modelki, wpływowych i bogatych rodziców oraz mega przystojnego chłopaka, który zrobił by dla niej wszystko. Jej życie jest starannie zaplanowane – studia, praca,  potem ślub z uroczym Jackiem i gromadka szczęśliwych dzieci. Przewrotny los postanawia sobie jednak zadrwić z Anny, więc w dniu szesnastych urodzin stawia na jej drodze Cartera Thomasa – mężczyznę, który na dziesięć miesięcy pozbawi ją wolności, pragnienia życia i szacunku do samej siebie; potwora, który na zawsze odbierze jej ukochanego chłopaka.

Anna po miesiącach gehenny zostaje odnaleziona przez policję. Dzięki jej zeznaniom nieuchwytny do tej pory Carter Thomas trafia wreszcie do więzienie. Wydawałoby się, że koszmar się skończył, jednak rany zadane psychice są zbyt głębokie. Piękna i łagodna Anna znika, zastępuje ją ubierająca się w workowane ciuchy agresywna twardzielka, która nie chce się do nikogo zbliżyć i stanowi największy koszmar ochroniarzy mających dbać o jej bezpieczeństwo.

Po trzech latach od tragicznych w skutkach urodzin zbliża się termin rozprawy apelacyjnej. Zbliżają się również wybory prezydenckie, w których startuje ojciec głównej bohaterki. Tom Spencer pragnie za wszelką cenę uchronić swą córkę przed wysyłającymi listy z pogróżkami współpracownikami Cartera, dlatego wynajmuje świeżo upieczonego agenta SWAT, by ten ochraniał Annę wcielając się w rolę jej chłopaka.

Czy dwudziestojednoletni Ashton Taylor sprosta zadaniu chronienia dziewczyny, która za cel honoru postawiła sobie pozbywanie się kolejnych pracowników ojca?

„Nic do stracenia. Początek” to powieści, która miała ogromy potencjał. Początek książki był genialny - bardzo poruszający i trzymający w napięciu. Kirsty Moseley miała rewelacyjny pomysł na fabułę, ale niestety z realizacją poszło już znacznie gorzej. Opis zapowiadał pełną napięcia powieść New Adult utrzymaną w stylu sensacyjnym. Spodziewałam się dużo akcji, niebezpieczeństwa i zapierających dech scen. Dostałam powieść erotyczną, w której wątek sensacyjny stał się jedynie pretekstem do stworzenia historii przepełnionej opisami flirtu i plastycznie przedstawionymi, sugestywnymi scenami seksu.

Kirsty Moseley ma fajne pomysły na fabuły swych książek, jednak jej warsztat pisarski nadal pozostawia wiele do życzenia - moim zdaniem Moseley powinna bardzo intensywnie pracować nad swoim stylem. Pisarka po raz kolejny nie umiała wykreować spójnych psychologicznie postaci, zapominała o realizmie i researchu. Trudno dać wiarę, że dziewczyna, która z powodu przeżytej traumy przez trzy lata nie daje się dotknąć nawet rodzicom, bardzo szybka nawiązuje erotyczną relację z ochroniarzem. Ciężko uwierzyć, że młody, niedoświadczony agent SWAT dostaje zadanie ochraniania córki przyszłej głowy państwa. Największe wątpliwości budzi nieprofesjonalna relacja Ashtona z Anną oraz całkowity brak reakcji jego przełożonych, którzy są świadkami namiętnych pocałunków i wzajemnego obłapiania. Naprawdę spodziewałam się zakazanego uczucia, ukrywania się po kątach i wyrzutów sumienia, zamiast tego dostałam mnóstwo gorącego seksu oraz pocałunków na oczach współpracowników.

Nie znajdziecie w tej powieści sensacyjnej, pełnej napięcia akcji ani rozbudowanych wątków psychologicznych czy obyczajowych. „Nic do stracenia. Początek” to przede wszystkim podniecający erotyk wyłącznie dla pełnoletniego czytelnika!


  Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska



niedziela, 30 kwietnia 2017

"Jeździec miedziany" jest już mój! Pierwsze wrażenia dotyczące nowej Kolekcji powieści Paulliny Simons


Macie już swoje egzemplarze pierwszej części „Jeźdźca miedzianego”? 

Ja od piątku jestem szczęśliwą posiadaczką pierwszego tomu Kolekcji powieści Paulliny Simons i muszę powiedzieć, że jestem mega pozytywnie zaskoczona. Wydanie jest prześliczne – twarda okładka, format 13x20 cm i 395 stron fajnej historii.

Mój niepokój budził nieco zabieg podzielenia powieści na dwa tomy, ale okazało się, że jest on jak najbardziej zasadny. Wydawca nie powiększał sztucznie czcionki, do rąk czytelnika trafia 395 stron konkretnej porcji tekstu, podzielonej – z tego co widzę – w przemyślany sposób.

Obiecałam sobie, że poczekam z lekturą „Jeźdźca miedzianego” aż do moich rąk trafią obie części historii, jednak lektura kilku pierwszych zdań skutecznie pokrzyżowała moje plany… Historia wykreowana przez Simons totalnie mnie zauroczyła.


Planujecie zapoznać się z tą kolekcją? Bo ja jestem zdecydowana na zebranie całości :)

Drugi tom "Jeźdźca miedzianego" będzie dostępny w kioskach już w środę 10 maja w cenie 15,99 zł. Zdecydowani na zebranie kolekcji powinni rozważyć prenumeratę, w której tom kosztuje 14 zł - osobiście uważam tę opcję za korzystniejszą, zwłaszcza że mam możliwość rozbicia płatności i nie muszę biegać po kioskach zastanawiając się, czy uda mi się zdobyć upragniony tom. 

piątek, 28 kwietnia 2017

"Ludzie doskonali" Peter James

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2017

Kiedy planujący potomstwo przyszli rodzice, John i Naomi Klaessonowie, dowiadują się, że są nosicielami genu, który prawdopodobnie spowoduje u ich dzieci rzadką chorobę genetyczną, postanawiają zgłosić się do prowadzonego przez jedną z amerykańskich klinik tajnego programu, który pomoże im zaprojektować doskonałe dziecko. Ich jedynym marzeniem jest posiadanie zdrowego, szczęśliwego potomstwa. Nie chcą też po raz kolejny przeżywać śmierci ich ukochanego dziecka. Za czterysta tysięcy dolarów będą mogli wybrać wszystkie geny ich przyszłego potomka. Wkrótce Naomi dowiaduje się, że urodzi niezwykłe bliźnięta…


Żyjemy w czasach, w których dynamiczny rozwój nauki pozwala podnosić nasz standard życia. Rozwój technologii ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. Nowe odkrycia z dziedziny medycyny ratują nasze zdrowie i umożliwiają nam znaczne wydłużenie życia.

Doniesienia o kolejnych odkryciach i niesamowitych wynalazkach wywołują fale zdziwienia oraz zachwytu nad genialnymi umysłami ich twórców. Jak powszechnie jednak wiadomo, każdy medal ma dwie strony. Nowe odkrycia – zawłaszcza te na polu medycyny - coraz częściej stają się przedmiotem zażartych dyskusji - jak daleko możemy posunąć się, by osiągnąć nasze cele? Wyjątkowo kontrowersyjne wydają się zwłaszcza badania dotyczące leczenia niepłodności oraz manipulowania ludzkim DNA. Choć tworzenie dzieci na zamówienie nie stało się jeszcze powszechnym działaniem, to sama ewentualność „wyprodukowania” idealnego człowieka budzi ożywione dyskusje etyków, naukowców i  zwykłych ludzi. kontrowersyjny

Czy naukowcy zdecydują się kiedyś na przekroczenie Rubikonu i zaprogramowania człowieka od A do Z? Jakie konsekwencje poniósłby badacz, który zapragnąłby bawić się w Boga i co stałoby się z rodziną, która zaryzykowałaby udział w kontrowersyjnym eksperymencie? Co stałoby się z dzieckiem, którego DNA zostałoby zmodyfikowane?

„Ludzie doskonali” autorstwa Petera Jamesa to świetny thriller, w który autor przedstawia swoje propozycje odpowiedzi na powyższe pytania. Wykreowana przez Jamesa opowieść przedstawia niezwykle realistyczną wizję tego, co mogłoby się stać, gdyby zapatrzony we własne cele naukowiec postanowił zabawić się w Boga. Pisarz prowadzi nas przez pełną napięć, niepokojąca fabułę, od której nie sposób się oderwać.

Akcja utworu przedstawia historię małżeństwa, których pierworodne dziecko zmarło na rzadkie, nieuleczalne schorzenie genetyczne. Państwo Klaessonowie pragną wyeliminować u przyszłego potomka gen, który doprowadził do ciężkiej choroby i śmierci ich syna. John i Naomi udają się do lekarza, który specjalizuje się w modyfikowaniu DNA. Bohaterowie nie wiedzą, że mający pomóc im w usunięciu szkodliwego genu choroby lekarz ma własny plan dotyczący dzieci, które pomaga stworzyć w swojej pływającej po morzach klinice.

„Ludzie doskonali” to wypełniona suspensem opowieść, w której autor doskonale ukazuje reperkusje wywołane pojawieniem się informacji o stworzeniu genetycznie zaprojektowanych dzieci. Petera Jamesa udało się stworzyć bardzo realistyczny obraz konsekwencji, które mogą stać się udziałem ludzi igrających z genetyką.

Powieść Petera Jamesa wywarła na mnie ogromne wrażenie. Bardzo podobał mi się sposób kreacji głównych bohaterów, ukazanie ich rozterek i  rosnących wraz z rozwojem ciąży Naomi wątpliwości, co do słuszności podjętej przez nich decyzji. Według mnie autor naprawdę genialnie budował duszną, wypełnioną iskrzącym niepokojem i poczuciem zbliżającego się niebezpieczeństwa atmosferę.

Szukacie trzymającej w napięciu książki, która dostarcza mocnych wrażeń, a przy okazji skłania do refleksji? Sięgnijcie po „Ludzi doskonałych”.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros


 

piątek, 21 kwietnia 2017

Kolekcja powieści Pauliny Simons od 24 kwietnia w kioskach! [zapowiedź]

Lubicie kolekcje książkowe? Ja je uwielbiam i jestem od nich wręcz uzależniona.
W biblioteczce posiadam setki tomów kolekcji wydawniczych.

Lubię powieści utrzymane w jednolitej szacie graficznej, a kolekcje mi to zapewniają.

Przepadam szczególnie za kolekcjami ukazującymi się w kioskach, ze względu na ich ogólnodostępność, stosunkowo niską cenę i format, który doskonale mieści się w torebce -takie książki genialnie sprawdzają się w podróży. 

Obecne wydania kolekcji kioskowych są przygotowywane niezwykle starannie -  standardem staje się już twarda okładka.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ już 24 kwietnia w kioskach ukaże się nowa kolekcja, która już dziś rozpaliła mój głód mola książkowego.

Od 24 kwietnia, co dwa tygodnie będziecie mogli znaleźć w kioskach kolejne powieści autorstwa poczytnej amerykańskiej pisarki – Pauliny Simons. Powieści będziecie mogli kupić w kiosku, lub na stronie wydawcy.

Ja osobiście wolę przedpłaty, ponieważ gwarantują mi, że dany tom na pewno do mnie dotrze. Nie muszę biegać po kioskach, zastanawiając się czy zdążę nabyć swój egzemplarz przed innymi. W sklepie mamy do tego możliwość wyboru kilku wariantów prenumeraty, więc możemy zdecydować się na zakup tylko kolekcji leningradzkiej lub jedynie niezależnych powieści Pauliny Simons, oczywiście można też kupić całość :)

Widać, że kolekcja została doskonale rozplanowana – wydawca, jak już napomknęłam, podzielił kolekcję na dwie części. Zaczyna od sagi leningradzkiej, w skład której wchodzi popularna i lubiana seria „Jeździec miedziany”,  a następnie przechodzi do publikacji powieści samodzielnych.

Skusicie się? Ja już się zdecydowałam :)

Informacje o kolekcji:


Strona sklepu, na której możecie nabyć prenumeratę: KLIK

Harmonogram kolekcji:

1
Jeździec miedziany część 1
2017.04.24
2
Jeździec miedziany część 2
2017.05.10
3
Tatiana i Aleksander część 1
2017.05.24
4
Tatiana i Aleksander część 2
2017.06.07
5
Ogród letni część 1
2017.06.21
6
Ogród letni część 2
2017.07.05
7
Dzieci wolności
2017.07.19
8
Bellagrand część 1
2017.08.02
9
Bellagrand część 2
2017.08.16
10
Sześć dni w Leningradzie
2017.08.30
11
Czerwone liście
2017.09.13
12
Jedenaście godzin
2017.09.27
13
Tully część 1
2017.10.11
14
Tully część 2
2017.10.25
15
Droga do raju część 1
2017.11.08
16
Droga do raju część 2
2017.11.22
17
Dziewczyna na Times Square
2017.12.06
18
Pieśń o poranku część 1
2017.12.20
19
Pieśń o poranku część 2
2018.01.03
20
Samotna gwiazda część 1
2018.01.17
21
Samotna gwiazda część 2
2018.01.31




czwartek, 20 kwietnia 2017

"Chata" William Paul Young

Wydawnictwo: Nowa Proza
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2017

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie.
Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.

Niezwykle rzadko zdarza mi się świadomie sięgnąć po utwory wpisujące się nurt literatury chrześcijańskiej i religijnej - raczej stronię od lektury tego rodzaju powieści. Nie lubię bardzo często występujących w tym gatunku moralizatorstwa i tendencyjnego sposobu przedstawiania świata. Często drażni mnie nadmierne epatowanie religijnością i kaznodziejski charakter narracji.

„Chata” Williama Paula Younga  to powieść chrześcijańska, która mnie zaskoczyła. Do sięgnięcia po utwór skłoniła mnie ciekawość związana z fenomenem popularności wydanej własnym sumptem powieści, która osiągnęła status bestselleru i doczekała się ekranizacji. William Paul Young udowadnia, że jeśli tylko się chce o Bogu można pisać bardzo przystępnie i bez nadmiernego zadęcia. Utwór autorstwa Amerykanina to mocna, nieco kontrowersyjna pozycja literacka, która oddziałuje na wyobraźnię i inspiruje czytelnika do świeżego spojrzenia na postać Boga, Jezusa i Ducha Świętego. Bardzo podobał mi się niekonwencjonalny sposób przedstawienia Trójcy Świętej.

Zasadnicza akcja powieści toczy się w tytułowej chacie. Jest to miejsce brutalnej zbrodni, a zarazem przestrzeń, którą na objawienie się człowiekowi wybiera Bóg. Przybierający postać czarnej kobiety Tata zaprasza na spotkanie Mackenziego Phillipsa, by wspólnie z Jezusem i Sarayu (emanacją Ducha Świętego) uleczyć rany zadane duszy mężczyzny. Weekend poświęcony na rozmowy z Bogiem na zawsze zmieni bohatera i na powrót rozbudzi jego wiarę.

„Chata” jest utworem, który pozytywnie mnie zaskoczył. To przyjemna w odbiorze powieść o bezgranicznej miłości Boga do człowieka o sile miłosierdzia i wybaczania. Natężenie scen religijnych było w tym utworze ogromne, ale nie wywoływały one typowej u mnie w takich sytuacjach niechęci, co stanowi ogromny plus.
 

czwartek, 13 kwietnia 2017

"Powrót do starego domu" Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2017 
Alicja Pniewska ma 37 lat. Porzucił ją mąż, straciła lukratywną posadę, musiała opuścić wygodny apartament. Uciekając przed demonami przeszłości, znajduje schronienie w rodzinnym domu w malowniczej miejscowości Pniewo. Zaskakujące zdarzenia, niezwykli ludzie i tajemnica sprzed lat wystawią jej życie na ciężką próbę.

Pewnej upiornej nocy Alicja spotyka Dziada – legendę wydarzeń, które przed kilkudziesięcioma laty wstrząsnęły Pniewem. Otrzymuje od niego pamiętnik swojego dziadka Jana, który opisuje w nim piekło wojny. Na dodatek Alicja odnajduje w starej szafie na strychu list, który odkryje przed nią tajemnicę przeszłości. Na idealnym dotąd wizerunku jej rodziny powstaje rysa. Tragiczny los małego Michałka zmieni podejście Alicji wobec życia, a miłość upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Czy prawda o przeszłości rodziny pozwoli odnaleźć jej szczęście u boku wybranego mężczyzny?

Prawdziwa, wstrząsająca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron książka o sile ludzkich pragnień i marzeń. Daje wiarę i nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, by budować swoje życie od nowa. Przenosi do świata dziecięcych wspomnień, czyli miejsca, które w sercu każdego człowieka ma szczególne znaczenie – rodzinnego domu.

Zawsze podziwiałam młodych ludzi, którzy z determinacją dążą do spełnienia marzeń o wydaniu własnej książki - wielu jest takich, ale nie każdy ma talent tudzież umiejętności, samozaparcie i determinację, żeby książkę napisać a  następnie rozpocząć żmudną drogę do jej wydania. Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowanie debiutanckiej powieści Ilony Gołębiewskiej, nie zastanawiałam się długo. Opis niezwykle zachęcał do zaprzyjaźnienia się z tym tytułem. Czy pani Gołębiewska mnie do siebie przekonała?

Już na wstępie powiem, że „Powrót do starego domu” jest powieścią utrzymaną w nie do końca lubianym przez mnie stylu. Ten tytuł pokochają zapewne miłośniczki prozy Danielle Steel.  Narracja pani Ilony Gołębiewskiej od razu skojarzył mi się z twórczością amerykańskiej królowej powieści dla kobiet – jest sielsko, anielsko i cukierkowo. Nawet kiedy pojawiają się wątki z założenia dramatyczne, sposób narracji odbiera im siłę oddziaływania – przynajmniej ja tak to odczuwam. Kwestie narracji zawsze podlegają indywidualnym preferencjom czytelników, więc to co dla mnie jest minusem, dla wielu osób będzie atutem książki.

Powieść opowiada o losach trzydziestosiedmioletniej Alicji Pniewskiej. Bohaterka jest w trakcie trudnego rozwodu, w wyniku którego traci dom, pracę i szacunek do samej siebie. Po kolejnej paskudnej rozprawie sądowej Alicja podejmuje decyzję o powrocie do domu swojego dzieciństwa – bezpiecznego przyczółka, w którym chce wylizać rany i rozpocząć nowe życie; jedynego miejsca kojarzącego się jej z poczuciem bezpieczeństwa i bezinteresowną miłością. W rodzinnym Pniewie czekają na nią nowe przyjaźnie i wyzwania.

„Powrót do starego domu” to pisana z perspektywy pierwszoosobowej ciepła, w wielu momentach niezwykle sielankowa opowieść o wychodzeniu na prostą. Znalazło się w fabule miejsce na kilka tajemniczych wątków związanych z przeszłością mieszkańców Pniewa i rodziny Alicji, ale niestety okazały się one jedynie niewielkim dodatkiem do romantyczny-obyczajowej fabuły, która koncentruje się na przedstawieniu losów na nowo budującej swój świat bohaterki.  Zakończenie pozwala snuć domysły, że tajemnicze wątki dotyczące przeszłości rodziny Pniewskich powrócą w kontynuacji.

Debiutancka powieść Ilony Gołębiewskiej to opowieść dla wrażliwych czytelników kochających książki przypominające baśnie, w których wszystko zawsze dobrze się kończy. „Powrót do starego domu” okazał się dla mnie przyjemnym czytadłem.




poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nadeszła wiekopomna chwila, czyli Zaczarowane Strony wystartowały na facebooku

Kochani, od kwietnia możecie śledzić mój blog na facebooku. Strona raczkuje, ale mam nadzieję, że z czasem pięknie się rozwinie. Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście mnie odwiedzili i zdecydowali się zostać na troszkę dłużej. Serdecznie zapraszam do polubienia Zaczarowanych Stron.




niedziela, 9 kwietnia 2017

"Silver. Trzecia księga snów" Kerstin Gier

Seria: Księga snów (tom 3)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 458
Rok wydania: 2017

Wielki finał Trylogii Snów! Są na świecie ludzie, którzy mają dostęp do snów. Z marzeń sennych można się bardzo wiele dowiedzieć  - pogrzebać w świadomości i podświadomości. Można też popchnąć śniącego do czynów, których nigdy nie dopuściłby się na jawie... Główna bohaterka serii, Liv Silver, ma same kłopoty. Jej antagonista Arthur rośnie w siłę, blogerka Secrecy wie coraz więcej, a groźna Anabel znów pojawia się na sennych korytarzach. Liv musi połączyć siły z przyjaciółmi, żeby chronić siebie i bliskich przed niebezpieczeństwem, które czyha na jawie i we śnie.


Nadeszła pora, by wspólnie z bohaterami „Silver. Trzeciej księgi snów” po raz ostatni przejść przez zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki i wkroczyć do fascynującego, pełnego tajemnic świata sennych marzeń. Kerstin Gier w finałowym tomie swej niezwykłej serii zabiera nas w podróż wypełnioną senną magią, tajemnicami oraz dreszczykiem emocji, na końcu której czeka na nas kilka ważnych odpowiedzi.

Atmosfera w świecie snów coraz bardziej się zagęszcza. Anabel wróciła i wszystko wskazuje na to, że wraz nią na sennych korytarzach pojawił się demon pragnący wyrównać rachunki z nastolatkami, którzy go zdradzili. Pojawiające się w snach i w świecie rzeczywistym czarne pióra budzą niepokój i wahanie Liv – czyżby senny demon nie był jedynie projekcją umysłu chorej Anabel?

Życia przyjaciołom nie ułatwia również Arthur. Chłopak nie cofnie się przed niczym, by zniszczyć główną bohaterkę, którą obwinia o zrujnowanie relacji między nim, Henrym i Graysonem. Sytuacja staje się napięta i bardzo niebezpieczna. Okazuje się, że rządny zemsty Arthur odkrył sposób kontrolowania zachowań ludzi poza sferą snu. Akcja nabiera dramatyzmu, ale trudno mi stwierdzić, że to właśnie on dominuje. Pisarka dość obficie podlała fabułę „Silver” humorem oraz stworzyła całkiem przyjemny w odbiorze wątek romantyczny.

Kerstin Gier w serii o przygodach Liv Silver uwiodła mnie przede wszystkim niezwykłym pomysłem na wykorzystanie motywu marzeń sennych oraz sposobem kreowania świata przedstawionego. Kto z nas nie chciałby się znaleźć w świecie, gdzie wystarczy myśl, by urzeczywistnić każde, nawet najbardziej nieprawdopodobne marzenie? Kto nie chciałby, żeby jego doba wydłużyła się o godziny, które można poświęcić na świadome przeżywanie szalonych przygód? Świat snów stworzony przez Gier fascynuje i rozbudza wyobraźnię - stanowi dla mnie najatrakcyjniejszy element powieści.  

„Silver. Trzeci księga snów” okazała się bardzo przyjemną lekturą. Z założenia jest to powieść dla nastolatek, ale również ja znalazłam w tym tytule coś dla siebie. Spędziłam z tą książką kilka naprawdę czarujących godzin.


Za możliwość przeczytania finałowego tomu "Silver" dziękuję serdecznie wydawnictwu  



piątek, 7 kwietnia 2017

Konkurs w słowiańskiech klimatach

Lubicie słowiańskie klimaty?

Jeżeli na powyższe pytanie odpowiedzieliście TAK, to czym prędzej pędźcie na blog Uwielbiam gotować, gdzie możecie wygrać powieść "Zapomniani Bogowie. Słowiańska opowieść" Jarosława Prusińskiego. Konkurs trwa tylko do 9 kwietnia, więc radzę się pospieszyć ;)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter

Cykl: Everlifie (tom 1)
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 432

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. 


„Firstlife. Pierwsze życie” to fascynujący romans paranormalny, który czytałam z dużą przyjemnością. Dawno nie sięgałam po powieści Geny Showalter, a przecież jeszcze kilka lat temu byłam totalnie zauroczona jej twórczością. Lektura najnowszej na polskim rynku publikacji Amerykanki  potwierdziła, że to zdecydowanie „moja” autorka. Showalter perfekcyjnie trafia w mój gust czytelniczy, wywołując swymi powieściami szybsze bicie serca.

Powieść „Firstlife. Pierwsze życie” jest utworem modelowo wykorzystującym charakterystyczne schematy romansów paranormalnych. Mamy więc nastoletnią bohaterkę, która okazuje się kimś wyjątkowym. Mamy ekspresową miłość od pierwszego wejrzenia i typowy dla gatunku trójkąt, w którym o względy bezustannie wpadającej w kłopoty heroiny walczą zły i dobry chłopiec. Wydaje się, że banał goni banał, ale czy na pewno?

Gena Showalter kreuje nietuzinkowy świat, w którym ziemskie istnienie stanowi jedynie preludium do Drugiego Życia. Ludzie nie muszą obawiać się śmierci, gdyż doskonale wiedzą, co czeka na nich po drugiej stronie – hedonistyczny świat Miriady lub harmonijny świat Trojki. Jedynym problemem jest wybór, bo tutaj o tym dokąd trafi człowiek po pierwszej śmierci nie decyduje sposób życia, ale kontrakt zawierany w wieku 18 lat z przedstawicielami jednej z dwóch frakcji.

Tenley „Ten” Lockwood jest siedemnastoletnią Niezwerbowaną mającą szczególną wartość dla obu walczących o dusze grup. Trojka i Miriada zrobią wiele, by dziewczyna wybrała właściwą – z ich punktów widzenia – frakcję. Dwóch Robotników zostaje wysłanych do ośrodka, w którym przebywa buntowniczka, by namówić ją do podjęcia decyzji. Czy argumenty wysłanników sfer skłonią nastolatkę do przyłączenia się do którejś grupy, czy wręcz przeciwnie podsycą jeszcze panujący w jej umyśle chaos?  Ten, nie wiedząc o tym, trzyma w swych rękach przyszłość obu sfer.

Pierwszy tom serii „Everlife” okazał się interesującą, dynamiczną lekturą, która dostarczyła mi solidnej porcji rozrywki – właśnie tego szukałam sięgając po ten tytuł. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Collins Polska


 

poniedziałek, 27 marca 2017

"Siedem sióstr" Lucinda Riley

Seria: Siedem sióstr (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2017

Każda z nich jest inna. Każda urodziła się w innej części świata i ułożyła sobie życie z dala od pozostałych sióstr. Przybrany ojciec – tajemniczy Pa Salt – nadał im imiona mitycznych Plejad.
 
Kiedy sześć młodych kobiet dowiaduje się o jego śmierci, wszystkie, niczym ptaki do gniazda, sfruwają do rodzinnego domu – bajecznego zameczku nad Jeziorem Genewskim – a tam czekają na nie zaszyfrowane wiadomości na temat ich pochodzenia.

Najstarsza z sióstr, idąc za wskazówkami Pa Salta, dociera do Rio de Janeiro, gdzie przystojny brazylijski pisarz pokazuje jej uroki miasta i pomaga odkryć zagmatwaną przeszłość jej rodziny. Osiemdziesiąt lat wcześniej jej prababka Izabela, córka plantatora kawy, na życzenie ojca zaręczyła się z arystokratą, którego nie kochała. Narzeczony był na tyle wspaniałomyślny, że zgodził się na jej wyjazd z przyjaciółką do Paryża. W tętniącym życiem Mieście Światła spragniona przygód dziewczyna spotkała ambitnego młodego rzeźbiarza. I poczuła, że nic już nie będzie takie jak wcześniej.

Czy historia prababki i matki pozwoli Mai odnaleźć drogę do własnego szczęścia?


Powieść „Siedem sióstr” autorstwa Lucindy Riley jest cudowną, wielowątkową historią otwierającą cykl siedmiu książek mających stanowić barwną sagę rodzinną. Choć nie ma w tym utworze magicznych wątków, podczas lektury nie sposób pozbyć się wrażenia, że magia i baśniowość są integralnymi elementami wykreowanej przez pisarkę opowieści.

Utwór zaczyna się rzeczywiście niczym prawdziwa baśń. Umiera tajemniczy milioner, przybrany ojciec szóstki kobiet pochodzących z najróżniejszych zakątków świata, obdarzonych imionami Plejad. Jako pierwsza o śmierci ukochanego taty dowiaduje się najstarsza z przysposobionej szóstki – przebywająca na wakacjach w Londynie Maja. Bohaterka czym prędzej powraca do Atlantis - zameczku położonego na odosobnionym półwyspie Jeziora Genewskiego, gdzie jako jedyna z sióstr mieszkała na stałe z ojcem. Na miejscu czeka ją trudne zadanie poinformowania przybranego rodzeństwa o śmierci Pa Salta.

Od razu da się wyczuć, że śmierć milionera otacza tajemnica. Mężczyzna niedługo przed zawałem odesłał swą najstarszą latorośl z wyspy i pozostawił instrukcje, by jego ciało pochować w odmętach oceanu bez żadnej asysty ze strony przybranych córek. Prawnik Pa Salta ma dla każdej z dziewcząt listy, które mogą zmienić ich życie. W ogrodzie pojawia się strefa armilarna, na obręczach której wyryto imiona siódemki dziewcząt. Każda z sześciu obręczy zawiera indywidualne rady dla sióstr oraz współrzędne miejsc mających związek z początkiem ich życia. Siódma obręcz z wyrytym imieniem ostatniej z plejad (Merope) stanowi zagadkę zarówno dla córek Pa Salta, jak i dla czytelnika. Liczba planowych tomów cyklu „Siedem sióstr” dobitnie wskazuje, że w ostatniej części możemy spodziewać się wyjaśnienia zagadki nieistniejącej/zaginionej/ nie odnalezionej przez Pa Salta siostry.

Powróćmy jednak do Mai, bo to w końcu jej poświęciła Lucinda Riley pierwszy tom serii. Kobieta kierowana wskazówkami pozostawionymi przez ojca trafia do Rio de Janeiro, gdzie odkrywa fascynującą, słodko-gorzką historię swej prababki żyjącej w czasach, kiedy powstawała monumentalna figura Chrystusa Odkupiciela. Teraźniejszość Mai przeplata się z historią życia Izabeli Bonifacio.

„Siedem sióstr” to tajemnicza, nastrojowa powieść, w której wątki romantyczne i obyczajowe elegancko łączą się z wątkami historycznymi. Intrygująca fabuła przesycona tajemnicami wciąga i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom opowieści o córkach Pa Salta. Z niecierpliwością będę oczekiwała premiery kolejnych części cyklu, a w międzyczasie sięgnę zapewne po inne tytuły autorstwa Lucindy Riley.

Jeżeli poszukujecie ciekawych i niebanalnych sag rodzinnych, „Siedem sióstr” jest dla Was idealną propozycją.
 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros