niedziela, 4 grudnia 2016

"Czarci pomiot. Burza" Margaret Atwood

Seria wydawnicza: Projekt SZEKSPIR
Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 327
Rok wydania: 2016

Felix, reżyser teatralny, zostaje bezceremonialnie usunięty ze stanowiska dyrektora artystycznego festiwalu w Makeshiweg. Odcina się od świata. Gdy po latach życia w samotności podejmuje się prowadzenia zajęć teatralnych w więzieniu, niespodziewanie nadarza się okazja do zemsty… 

Burza w interpretacji Margaret Atwood skrzy się od intryg i zachwyca pisarskim rozmachem.


23 listopada swą premierę miała kolejna, czwarta już powieść wchodząca w skład niezwykłej serii wydawniczej „Projekt Szekspir”, w której popularni i cenieni autorzy piszą utwory inspirowane sztukami kultowego, angielskiego dramaturga. Każde spotkanie z tym cyklem jest dla mnie niezwykłą przygodą, wiąże się z niepewnością i niezwykłą ekscytacją - nie inaczej było w przypadku lektury inspirowanej „Burzą” powieści autorstwa Margaret Atwood „Czarci pomiot”.  

Jestem pod ogromnym wrażeniem adaptacji dramatu autorstwa kanadyjskiej pisarki,  wielopoziomową, intertekstualną fabułą. Zaczarowała mnie niesamowita, nieco surowa historia o dobrowolnym wygnaniu, pragnieniu zemsty, o lekkim szaleństwie wywołanym tęsknotą i poczuciem winy. Zauroczyła mnie opowieść o niezwykłym teatrze i sile odpowiednio wykreowanej iluzji.

Głównym bohaterem powieści jest awangardowy reżyser, który na skutek intryg swego współpracownika traci posadę dyrektora artystycznego festiwalu teatralnego w Makeshiweg. Mężczyzna znajduje się w bardzo trudnym okresie życia - niedawno stracił żonę, jego trzyletnia córeczka Miranda zmarła w wyniku choroby. Zwolnienie, a co za tym idzie odebranie Feliksowi możliwości wystawienia „Burzy”, jest okrutnym ciosem, który uniemożliwia mu „wskrzeszenie” ducha córki na scenie. Załamany i zniechęcony bohater skazuje siebie na dobrowolną banicję. Zamieszkuje w małej chatce, zmienia tożsamość i podejmuje pracę wykładowcy w zakładzie karnym, gdzie ma prowadzić zajęcia teatralne. Na wygnaniu Feliksowi towarzyszy jedynie projekcja córeczki. Poboczny, zdawałoby się marginalny wątek Mirandy z czasem coraz bardziej intryguje i rozbudza wyobraźnię czytelnika.

Ważnym motywem w „Czarcim pomiocie” staje się sama analiza „Burzy” Szekspira. Dramat jest obecny w powieści Atwood w dwojaki sposób. Losy Feliksa są w pewnej mierze odbiciem losów zdradzonego, wygnanego i uwięzionego na wyspie maga Prospera. „Burza” staje się także tematem przewodnim zajęć teatralnych prowadzonych w więzieniu – to ten dramat mają omówić i wystawić więźniowie, sztuka ma również stać się narzędziem zemsty na ludziach, którzy kiedyś uniemożliwili Feliksowi wystawienie jej na teatralnej scenie. Zdradzony reżyser - podobnie jak Prospero – kreuje przedstawienie mające pognębić jego wrogów.

„Czarci pomiot” to genialna powieść, niezwykła historia o zagubionym, pogrążonym w poczuciu winy mężczyźnie pragnącym zemsty. Niekonwencjonalna, magiczna opowieść o kreowaniu teatralnej rzeczywistości. To wreszcie wyśmienity intertekstualny tekst, w którym pojawia się oryginalna, wyrwana z wszelkich ram interpretacja „Burzy” Szekspira.

Powtórzę to kolejny raz – jestem zachwycona utworami opublikowanymi w ramach „Projektu Szekspir”. Lektura każdego nowego tomu jest dla mnie jak otwieranie jajka z niespodzianką – nigdy nie wiem, co mnie czeka, w jaki sposób autor poprowadzi fabułę. Czy losy bohaterów będą odbiciem losów postaci stworzonych przez dramaturga, a może kolejna publikacja będzie jedynie luźno inspirowana dramatem? - uwielbiam niepewność i poczucie zaskoczenia, które towarzyszą mi podczas lektury kolejnych powieści „Projektu Szekspir”.

 Polecam „Czarci pomiot” i pozostałe tytuły wydane w ramach serii wszystkim, nie tylko miłośnikom twórczości angielskiego dramaturga. „Projekt Szekspir” to fantastyczny projekt literacki, w ramach którego ukazują się powieści na naprawdę wysokim poziomie literackim.  



Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Grupie Wydawniczej Publicat

 

środa, 30 listopada 2016

"Córka handlarza jedwabiem" Dinah Jefferies

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2016

Indochiny Francuskie, 1952 rok


18-letnia Nicole, pół Francuzka, pół Wietnamka, zawsze żyła w cieniu starszej siostry, Sylvie. Gdy ich ojciec, handlarz jedwabiem, rozpoczyna pracę u gubernatora, przekazuje firmę starszej córce. Rozczarowana Nicole dostaje tylko niewielki sklepik z jedwabiem w biednej wietnamskiej dzielnicy Hanoi.  

Skłócona z rodziną, przeżywa rozterkę, próbując określić swoją tożsamość.

Tymczasem trwa wojna, Wietnamczycy walczą z Francuzami o niepodległość, a Nicole nie wie, za kim się opowiedzieć. Nie pomaga w tym znajomość z dwoma mężczyznami, którzy darzą ją uczuciem. Wietnamczyk Trần jest rebeliantem, natomiast Mark wspiera Francuzów.


„Córka handlarza jedwabiem” to nastrojowa opowieść z czasów kolonialnych o siostrzanej rywalizacji, mrocznych sekretach i miłości.  

„Córka handlarza jedwabiem” to lekka, niezobowiązująca powieść historyczna napisana bardzo prostym językiem. Dinah Jefferies przenosi swoich czytelników do Hanoi - egzotycznej stolicy Indochin Francuskich. Lata 1952 -1955, burzliwy okres walk między Francuzami chcącymi zachować kolonie a wietnamską organizacją Viet Minh dążącą do odzyskania niepodległości stają się zaledwie tłem do przedstawienia przesłodzonej historii miłosnej. Niezwykle żałuję, że Dinah Jefferies nie wykorzystała niesamowitego potencjału tkwiącego w historycznych wydarzeniach, które rozgrywają się w tle nieco naiwnej, romantycznej opowieści.

Powieść opisuje losy tytułowej córki handlarza jedwabiem – osiemnastoletniej Nicole Duval, pół Francuzki, pół Wietnamki – dziewczyny zawieszonej pomiędzy dwoma światami. Kiedy w Hanoi dochodzi do zamieszek, Nicole musi zdecydować po której stronie stanie – czy wybierze wierność Francuzom reprezentowanym przez trzymającą ją na dystans rodzinę i okrutnego komendanta policji, czy swa pomocą i lojalnością obdarzy naród, z którego wywodziła się jej zmarła matka.  

Dinah Jefferies napisała słodką, nieco naiwną historię, która może złapać za serca miłośników bajkowych, nieskomplikowanych romansów. Ta powieść na pewno zyska swoich zwolenników, ale mnie niestety do siebie nie przekonała - było zbyt słodko, zbyt idealnie, opowieści zabrakło znamion prawdopodobieństwa, a główna bohaterka zbyt często irytowała mnie swoim zachowanie. Za mało było dla mnie w tej powieści autentyczności i pasjonującej, burzliwej historii Wietnamu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

sobota, 26 listopada 2016

"Zdążyć przed zmrokiem" Tana French

Seria: Dublin Murder Squad (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2016

Trójka dwunastoletnich dzieci – Germanie, Adam i Peter – bawi się przy drodze koło miasteczka Knocknaree, a potem wchodzi do przylegającego do niej lasu. Adam zostaje odnaleziony kilka godzin później w stanie bliskim katatonii, w zakrwawionej odzieży. Niczego nie pamięta. Germanie i Peter znikają bez śladu. Dwadzieścia lat później, obecnie Rob Ryan, pracuje w wydziale zabójstw dublińskiej policji. Wraz ze swoją partnerką Cassie Maddox rozpoczyna śledztwo w sprawie zamordowania dwunastoletniej Katy Devlin, której zwłoki odnaleziono na terenie wykopalisk archeologicznych w Knocknaree. Co łączy tę zbrodnię z wydarzeniami z 1984 roku? Obie sprawy są do siebie łudząco podobne. Dla Ryana dochodzenie ma dodatkowo wymiar osobisty – musi nie tylko odnaleźć mordercę, ale zmierzyć się z własnymi traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, o której do tej pory wolał milczeć. Pojawia się coraz więcej trudnych pytań. Pozornie normalna rodzina ofiary wydaje się skrywać wiele tajemnic...


„Zdążyć przed zmrokiem” to wznowienie debiutanckiej powieści Tany French i zarazem pierwszy tom serii kryminalnej o przygodach detektywów pracujących w dublińskim wydziale zabójstw. Powieść okazała się trzymającym w napięciu thrillerem o rewelacyjnie dopracowanej fabule. Historia wykreowana przez irlandzką autorkę całkowicie zaobserwowała moją uwagę. French po mistrzowsku budowała napięcie i podsycała atmosferę niepokoju - aż trudno uwierzyć, że „Zdążyć przed zmrokiem” była debiutancką powieścią pisarki. 

Akcja książki  koncentruje się na sprawie zabójstwa dwunastoletniej Katy Devlin. Ciało dziewczynki zostaje odnalezione na terenie wykopalisk archeologicznych prowadzonych na przedmieściach Dublina. Śledztwo przejmują detektywi Robert Ryan i Cassie Maddox.

Policjanci drepczą w miejscu – nie wiadomo kto chciałby zabić i zbezcześcić ciało miejscowej ulubienicy. Brak podejrzanego, narzędzia zbrodni i motywu. Prasa i policja mnożą kolejne spekulacje. Atmosferę wokół śledztwa podgrzewa fakt, że Knocknaree już kiedyś stało się sceną niewyjaśnionej sprawy kryminalnej. W latach osiemdziesiątych, w tajemniczych okolicznościach w lesie zaginęła dwójka dzieci. Czy słusznym jest jednak powiązanie zabójstwa młodziutkiej baleriny z zaginięciem, do którego doszło dwadzieścia lat wcześniej? Czy podszyte osobistymi motywami pragnienie rozwiązania sprawy sprzed lat nie zapędzi Roba i jego partnerki w kozi róg?

„Zdążyć przed zmrokiem” to genialnie napisany thriller, w którym czytelnik uświadczy wszystkiego, co w tego typie literatury najlepsze: mrocznej atmosfery, skomplikowanej zagadki, nieustannego napięcia i poczucia zbliżającego się nieszczęścia. Bardzo mocną stroną tego tytułu jest narracja. Choć historię poznajemy z teraźniejszego punktu widzenia, to tak naprawdę jest ona opowieścią/wspomnieniem snutym przez głównego bohatera. Wydarzenia obserwujemy oczami detektywa wydziału zabójstw, który co jakiś czas zwraca się bezpośrednio do czytelników, przypominając nam, że przedstawiona historia należy do przeszłości, że śledztwo zostało już przeprowadzone i zamknięte, ale konsekwencje podjętych przez Roba i Cassie działań ciągle pobrzmiewają. Utwór dzięki narracji nabiera niezwykłego, gawędziarskiego charakteru. Atmosferę podkręcają rzucane jakby od niechcenia komentarze detektywa ujawniające skąpe informacje odnoszące się do finału prowadzonej przez bohaterów sprawy – podtrzymują one zainteresowanie i uwagę czytelnika lekturą, budują napięcie.

 „Zdążyć przed zmrokiem” to gratka dla wszystkich miłośników dobrze napisanych, dopracowanych thrillerów. Nie mogłam się oderwać!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

 

niedziela, 13 listopada 2016

"Przeklęta" Iga Wiśniewska [Book Tour]

Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2016

Włóczenie się nocą po Wolnym Mieście Rades nigdy nie było bezpieczne, nie kiedy w mroku czaiły się tajemnicze istoty. Gdy coś zaczyna bezlitośnie wybijać zmiennokształtnych, którzy do tej pory uważali się za nietykalnych, zaczyna się wyścig z czasem.
Kim lub czym jest morderca? Groźny władca zmiennokształtnych, tajemnicza kobieta, sympatyczny Rosjanin, zakręcony naukowiec i medium połączą siły, by rozwiązać tę zagadkę. Zegar tyka.


W mrocznym Wolnym Mieście Rades położonym w bliżej niesprecyzowanym, europejskim państwie mieszka Miriam – tajemnicza młoda kobieta; poliglotka i tłumaczka literatury, której głównym zajęciem jest świadczenie usług istotom zmiennokształtnym. Kiedy ktoś zaczyna bestialsko mordować członków stada, władca istot dwoistej natury zwraca się o pomoc do kobiety i jej wiernego współpracownika Iwana. Bohaterka bez wahania przyjmuje zlecenie.

W trakcie lektury czytelnik stopniowo odsłania sekrety niezwykle skrytej, nie do końca zwykłej bohaterki. Okazuje się, że w wypadku najnowszego zlecenia kobiecie chodzi nie tylko o chęć zysku. Poczynaniami Miriam kierują bardziej osobiste motywy, które przed czytelnikiem zostają odkryte w finałowej części książki.

W powieści Wiśniewskiej można wyróżnić dwa główne wątki – wątek kryminalny i wątek tajemniczej tożsamości Miriam. Oba wątki są interesujące, ale odnoszę wrażenie, że autorka nie wycisnęła z nich wszystkiego – czuję niedosyt. Powieść można było jeszcze doszlifować, rozwinąć pewne sceny (szczególnie te rozgrywające się w „biurze” Bena). 

Autorka miała niezły pomysł na fabułę, fajnie wykreowała bohaterów (moim ulubieńcem został Iwan). Iga Wiśniewska to obiecująca pisarka ze sporym potencjałem, jednak według mnie powinna popracować nieco nad stylem. Pierwszoosobowa narracja utrzymana w czasie teraźniejszym połączona z częstą zmianą narratorów nie do końca przypadła mi do gustu – podczas lektury coś mi zgrzytało, pewne fragmenty wypowiedzi bohaterów wydawały się nienaturalne.

 „Przeklęta” ma może swoje mankamenty, ale nie zmienia to faktu, że przyjemnie spędziłam czas podczas lektury. Cieszę się, że zdecydowałam się na udział w akcji Book Tour i otrzymałam możliwość poznania tego tytułu. „Przeklęta” okazała się niewymagającą, ale interesującą i całkiem niezłą powieścią z gatunku urban fantasy, która swym klimatem przypominała mi nieco serię o Mercedes Thompson autorstwa Patrici Briggs.

Iga Wiśniewska rozbudziła moje zaciekawienie, ale go nie zaspokoiła, co było – mam nadzieję – świadomym zabiegiem. Jeśli kiedykolwiek powstanie kontynuacja (epilog wybitnie sugeruje, że czytelnik może oczekiwać takowej), to bez wątpienia po nią sięgnę.


Książa przeczytana w ramach akcji Book Tour zorganizowanej przez Literacki Świat Cyrysi

 


czwartek, 3 listopada 2016

"Zabójca z sąsiedztwa" Alex Marwood

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2016

Collette ukrywa się przed byłym szefem, Cher jest nastoletnią uciekinierką, a Thomas rozpaczliwie pragnie zaprzyjaźnić się z sąsiadami. Londyńską kamienicę przy Beulah Grove 23 dzielą z nimi: Irańczyk ubiegający się o azyl oraz cichy nauczyciel muzyki. Wszystkich obserwuje Vesta przed którą nic się nie ukryje. Każdy z mieszkańców domu ma swoją tajemnicę. Gdyby tak nie było, żaden z nich nie zdecydowałby się na pokój w szemranej dzielnicy Londynu, za gotówkę, bez żadnych papierów. W domu, w którym nikt nie zadaje pytań, a sąsiedzi spotykając się na schodach, uciekają wzrokiem. W miejscu, gdzie kończą ci, którzy nie mają innego wyjścia.
Szóstka lokatorów zwykle unika siebie nawzajem jak ognia, ale pewnej nieznośnie gorącej nocy będą musieli zawrzeć niewygodny sojusz. Nie mają jednak pojęcia, że jedno z nich jest mordercą, który wybrał już następną ofiarę. Teraz tylko czeka na odpowiedni moment.  


Alex Marwood przyciąga uwagę czytelnika już od pierwszych stron swojej powieści. „Zabójca z sąsiedztwa” rozpoczyna się dość tajemniczym, wzbudzającym zaciekawienie prologiem - na posterunku policji trwa przesłuchanie młodej dziewczyny, która jest najprawdopodobniej świadkiem w sprawie jakiejś makabrycznej zbrodni. Pisarka oszczędnie, ale z dużym wyczuciem dawkuje nam kolejne informacje. Obecne w prologu niedopowiedzenia oraz fabularna bomba zrzucona przez Marwood w jego finale podsycają czytelniczy apetyt.

Czynszowa, londyńska kamienica staje się tymczasowym domem dla życiowych rozbitków. Mieszkańców domu przy Beulah Grove 23 można określić jednym słowem – wykolejeńcy. Wykolejenie lokatorów kamienicy przyjmuje zasadniczo dwie formy – społecznego niedostosowania i wykluczenia oraz bardziej mroczny rodzaj wykolejenia o charakterze przestępczym. Obskurna kamienica staje się tyglem, w którym skrajnie różni ludzie chroniący swe mroczne sekrety niespodziewanie dla samych siebie nawiązują bliższe znajomości i przyjaźnie. Kiedy dochodzi do wypadku, który mógłby doprowadzić do zakłócenia spokój ukrywających swe prawdziwe oblicza lokatorów kamienicy, sąsiedzi zostają zmuszeni do zawarcia kruchego sojuszu. Czy ich porozumienie przetrwa, kiedy na jaw zaczną wychodzić głęboko skrywane, niebezpieczne tajemnice?

Polifoniczny thriller Alex Marwood to wielowątkowa opowieść, w której nie sposób tak naprawdę wskazać głównego bohatera - z założenia ta funkcja przypada uciekającej przed prześladowcami Collette, ale inni bohaterowie i ich historie są równie istotne, co opowieść dotycząca kobiety. Pisarka oddaje głos prawie wszystkim postaciom zamieszkującym kamienicę przy Beulah Grove. Najemcy mieszkań to barwna mieszanina ludzi z problemami. W trakcie lektury czytelnik odkrywa kolejne, ciemne sekrety lokatorów (mordercy; młodej dziewczyny robiącej wszystko by przetrwać; imigranta czekającego na przyznanie statusu uchodźcy; staruszki, która staje się niejako więźniem swego mieszkania; kobiety poszukującej schronienia przed ścigającymi ją ludźmi oraz obleśnego, chciwego kamienicznika). Historie bohaterów splatają się ze sobą, by stworzyć trzymającą w napięciu powieść kryminalną.

„Zabójca z sąsiedztwa” to szalenie zajmujący utwór, książkę czytałam z niesłabnącą ciekawością. Alex Marwood przykuła moją uwagę wątkami kryminalnymi, ale nie mniejszym zainteresowaniem obdarzyłam obecne w tle wątki społeczno-obyczajowe. Spędziłam z tą powieścią kilkanaście naprawdę przyjemnych godzin.  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

niedziela, 30 października 2016

"Sisi. Samowolna cesarzowa" Allison Pataki

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2016

Sisi jest od piętnastu lat żoną Franciszka Józefa, cesarza Austro-Węgier. Kiedyś naiwna i nieśmiała, teraz to pewna swych racji i wyborów kobieta, matka następcy tronu. Poddani ją kochają, krytycy i wrogowie niechętnie przyznają, że sprawdziła się w roli cesarzowej. Jednak jej rosnące wpływy są dla wielu solą w oku. A chociaż w Wiedniu szampan leje się strumieniami i co wieczór rozbrzmiewają melodyjne walce, dwór Habsburgów to przede wszystkim pole bitwy – o władzę i majątek. Wielu marzy, by coraz bardziej niezależna cesarzowa popełniła taki błąd, który na zawsze odsunie ją od tronu. 

„Sisi. Samowolna cesarzowa” to druga powieść autorstwa Allison Pataki, w której pisarka przestawia losy jednej z najpiękniejszych władczyń dziewiętnastowiecznej Europu. Kontynuacja „Cesarzowej mimo woli” swą fabułą obejmuje okres 21 lat życia Elżbiety Bawarskiej – od roku 1868 aż do tragicznego dnia jej śmierci w roku 1898.

Opowieść wykreowana na kartach tej powieści sprawia wrażenie niezwykle autentycznej - niewątpliwie wpływa na to fakt, że zdecydowana większość wydarzeń pojawiających się w fabule miała swojej miejsce w rzeczywistości. Pataki zbudowała swą opowieść w sposób przemyślany. Literacka fikcja ma mocne zakotwiczenie w rzeczywistości. „Sisi. Samowolna cesarzowa” nie jest utworem o charakterze naukowym, ale i tak można dowiedzieć się z tej powieści wiele o życiu cesarzowej, jej rodziny i ludzi, którzy byli z nią związani.

Postać Sisi wykreowana przez Pataki to niesamowicie rzeczywista, wielowymiarowa bohaterka. Cesarzowa z kart powieści jest kobietą kontrowersyjną i niełatwą do osądzenia. Z jednej strony to niezrozumiana przez innych, osamotniona, atakowana przez prasę żona władcy Austrii. Z drugiej mocno samolubna kobieta, która nie umie sprostać roli, którą przyjęła na siebie wychodząc za Franciszka Józefa. To również niezbyt idealna matka, która miłością i uwagą obdarza jedynie swą najmłodszą córkę – można domyślać się przyczyn takiego zachowania, ale nie sposób nie  czuć oburzenia i złości na bohaterkę, kiedy ta ignoruje łaknącego jej uznania syna. Z całą pewnością postać Sisi wywołuje cały ogrom skrajnych emocji.

„Sisi. Samowolna cesarzowa” to bardzo dobrze napisana, fascynująca powieść historyczna, którą czytałam z niesłabnącym zainteresowaniem. Pataki doskonale przygotowała się do zadania jakim było stworzenie powieści o  cesarzowej Elżbiecie - jednej z barwniejszych postaci kobiecych w dziejach.

Z czystym sercem mogę polecić tę książkę wszystkim miłośnikom powieści historycznych. Mnie lektura powieści Pataki dostarczyła mnóstwa pozytywnych wrażeń.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska



sobota, 22 października 2016

"Lśnienie" Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2016

To jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Nastrój grozy i napięcia potęguje się w niej z każdą minutą. Pięcioletni chłopiec Danny znalazł się z rodzicami w opustoszałym na zimie hotelu. Wrażliwe, obdarzone zdolnościami wizjonerskimi dziecko odbiera fluidy czające się w jego murach; były one świadkami krwawych porachunków świata przestępczego i milionerów. Straszliwe zdarzenia, które kończą fabułę, są jednak niczym w porównaniu z przejściami psychicznymi bohaterów.


Stephen King to jeden z najbardziej popularnych autorów horrorów, którego nie trzeba raczej przedstawiać miłośnikom literatury. Ja nigdy nie należałam do oddanych fanek tego pisarza. Zdecydowanie bardziej przerażała mnie brutalna, makabryczna proza Grahama Mastertoma – przynajmniej do niedawna.

Czytaliście kiedyś powieść, która przeraziła was do tego stopnia, że w nocy baliście się wyściubić nos spod kołdry? Znacie tytuł, który był tak niepokojący, że nie mogliście go czytać po zmroku, bo zbyt mocno oddziaływał na wasze nerwy i wyobraźnię? „Lśnienie” Kinga wywołało we mnie naprawdę silne emocje.

W odciętym od świata, zamkniętym na sezon zimowy hotelu zamieszkuje rodzina Torrance’ów. Jack, głowa rodziny, to niepijącym alkoholik, który ma problemy z opanowaniem agresji. Jego żona Wendy jest łagodną, typową panią domu. Syn pary, Danny, wyjątkowy i bystry pięciolatek posiada niezwykły dar, który sprawia, że monumentalna Panorama stopniowo przekształca się w śmiertelną pułapkę. Obecność obdarzonego ponadnaturalną mocą chłopca budzi mroczną siłę ukrytą w murach hotelu…

„Lśnienie” to naprawdę przerażający horror. Wykorzystany przez Kinga motyw uwięzionych w odciętym od świata miejscu ludzi, w którym zaczynają dziać się różne niepokojące rzeczy zawsze silnie oddziaływał na moją wyobraźnię – żaden, nawet najbardziej krwawy motyw nie przeraża mnie tak bardzo jak myśl, że mające dawać bezpieczeństwo i schronienie miejsce okazuje się niebezpieczną pułapką.

Powieść wywarła na mnie wyjątkowo mocne wrażenie. King autentycznie mnie przeraził.  Pisarz genialnie stopniował napięcie. Kolejne, z pozoru drobne wydarzenia, do których dochodziło w Panoramie, stopniowa zmiana zachowania bohaterów, narastanie psychozy głównego bohatera budowały narastające poczucie zagrożenia i doprowadzały mnie do przeświadczenia o nieuchronnie zbliżającej się katastrofie.

„Lśnienie” jest kultowym horrorem autorstwa Stephena Kinga. Ta powieść jest wybitną przedstawicielką gatunku. Szczerze polecam tą książkę wszystkim miłośnikom powieści grozy.