sobota, 18 listopada 2017

"Czerwone liście" Paullina Simons

Seria wydawnicza: Kolekcja powieści Paulliny Simons (tom 11)
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017

Na terenie uniwersyteckiego kampusu w Nowej Anglii pod warstwa śniegu zostaje znalezione nagie, zamarznięte ciało pięknej studentki. Dlaczego nikt z jej znajomych nie zgłosił zaginięcia? Spencer O'Malley, detektyw prowadzący śledztwo, szybko zostaje wciągnięty w niepokojący świat czwórki studentów: Jima, Connie, Alberta i Kristiny. Przyjaciele, którzy wspólnie się bawili, studiowali i od czasu do czasu sypiali ze sobą, mieli własne sekrety. Podczas dochodzenia zaczyna się wyłaniać szokująca prawda. 


Pallina Simons w nieco mocniejszym wydaniu? Dlaczego by nie! Pisarka, która zasłynęła na świecie jako autorka romantycznej trylogio o Tatianie i Aleksandrze doskonale odnajduję się również w cięższych gatunkach literackich. „Czerwone liście” - ostatni tytuł Simons, po który sięgnęłam – to złożony, pełen niespodzianek thriller, którego fabuła wciąga jak rwąca rzeka. Aż szkoda rozpisywać się o tym tytule, by nie zepsuć nikomu przyjemności płynącej z czytania - dlatego też dziś będzie bardzo krótko i bez wielu szczegółów.

Albert i Connie, Jim i Kristina, dwie pary, czworo zgranych i oddanych sobie przyjaciół. Główni bohaterowie powieści mieszkają w tym samym akademiku, razem spędzają wolny czas i na spółkę opiekują się uroczym labradorem Arystotelesem. Za piękną fasadą idealnej przyjaźni skrywają się jednak mroczne i dramatyczne sekrety, wzajemne żale i głęboko skrywana niechęć. Jak wygląda prawda o perfekcyjnych relacjach bohaterów? Jakie tajemnice skrywają przyjaciele? Kiedy jedno z nich zostaje odnalezione nagie pod warstwą śniegu, detektyw Spancer O’Malley rozpoczyna trudne śledztwo, w wyniku którego obnaża brudne sekrety pozostałej przy życiu trójki.

Po raz kolejny dałam się zaczarować Paulinie Simons. „Czerwone liście” okazały się genialnym, trzymającym w napięcie thrillerem psychologicznym, który wywołał we mnie emocjonalną burzę. Pisarka rewelacyjnie poradziła sobie ze stworzeniem trzymającej w napięciu fabuły. Jestem zachwycona lekturą i szczerze polecam tę powieść.
 

środa, 15 listopada 2017

"Nieobecna" Sheena Kamal

Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2017
Gotowa narazić życie dla córki, której nigdy nie chciała urodzić.

Nora chce być niewidzialna. Mieszka nielegalnie w cudzej piwnicy i nie ma przyjaciół. Ucieka przed przeszłością, doznała zbyt wiele zła i niewyobrażalnego okrucieństwa, by komukolwiek zaufać. Jeden telefon zmusza ją do wyjścia z ukrycia. Nora rusza na poszukiwanie zaginionej córki, którą piętnaście lat temu oddała do adopcji kilka minut po porodzie. Wpada na ślad rozgałęzionego spisku, odkrywa też, kto przed laty odarł ją z godności i skazał na śmierć. Decyduje się na samotną walkę z wpływowymi ludźmi, którzy stoją ponad prawem. 

„Nieobecna” autorstwa Sheeny Kamal to z pozoru zwykła powieść detektywistyczna z interesującą intrygą, ale dość konwencjonalną kreacją głównych bohaterów. Pisarka wykorzystała znany i niesamowicie popularny w kryminałach oraz powieściach sensacyjnych wątek aspołecznego policjanta/detektywa obarczonego mroczną przeszłością. Wydawałoby się, że debiut Kamal nie będzie wyróżniał się zbytnio na tle gatunku – nic bardziej mylnego. Wystarczy chwila refleksji, by odkryć drugie dno tego tytułu. „Nieobecna” nie jest jedynie pełnym niespodzianek i niedopowiedzeń kryminałem, to również poruszająca powieść społeczno-obyczajowa, w której autorka niby mimochodem porusza tematykę wykluczenia społecznego.

Nora to kobieta z mroczną przeszłością, niepijąca alkoholiczka pracująca w biurze detektywistycznym. Pewnego dnia zgłasza się do niej małżeństwo, którego córka zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Bronwyn „Bonnie” Walsh nie jest grzeczną i ułożoną nastolatką. Piętnastolatka nieraz uciekała z domu, dlatego policja wcale nie spieszy się z rozpoczęciem poszukiwań. Sprawa nabiera rumieńców, kiedy okazuje się, że Bonnie jest biologiczną córką Nory, którą bohaterka oddała do adopcji.

Bonnie nie była wyczekiwanym dzieckiem. Główna bohaterka nigdy nie chciałam mieć nic wspólnego z dziewczynką, której dała życie (choć postawa Nory wywołuje  kontrowersje i może wydać się okrutna, to kobieta wcale nie jest bezwzględną i nieczułą postacią – każdy czytelnik przekona się o tym w trakcie lektury). Kierowana przewrotnym poczuciem odpowiedzialności wobec nastolatki, Nora decyduje się odnaleźć dziewczynę. W trakcie dochodzenia okazuje się, że zniknięcie Bonnie ma bezpośredni związek z dramatyczną przeszłością jej biologicznej matki. Nagle proste poszukiwania zaginionej przekształcają się w grę na śmierć i życie.

„Nieobecna” okazała się świetnym debiutem literackim. Jest to interesująca powieść kryminalna, a zarazem poruszająca i dająca do myślenia opowieść o ludziach odrzuconych przez społeczeństwo – samotnych, porzuconych osobach nierzadko tkwiących w szponach nałogu, których los nikogo nie obchodzi. Polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska



 

niedziela, 12 listopada 2017

"Twierdza Kimerydu" Magdalena Pioruńska

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2017

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.

Kiedy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy - Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków.


 „Twierdza Kimerydu” autorstwa Magdaleny Pioruńskiej to powieść przepełniona kontrastami. Autorka przenosi czytelników do Afryki, do tajemniczego świata łączącego w sobie elementy teraźniejszości (telefony komórkowe, laptopy), przyszłości (badania genetyczne i latające samochody)  oraz przeszłości (obecność dinozaurów, istnienie Inków i Azteków). Trudno zdecydować czy jest to utwór fantastyczny, czy może pisarka stworzyła alternatywną wersję historii świata. Powieść stanowi niebanalny miks gatunkowy o równie niebanalnej fabule.

Głównymi bohaterami powieści są Tyrs, Tycjan i Tuliusz - dziewiętnastoletni, zbuntowani mieszkańcy tytułowej twierdzy Kimerydu. Chłopców łączy nie tylko przyjaźń, ale również niezwykłe pochodzenie – każdy z nich jest hybrydą człowieka i dinozaura posiadającą wyjątkowe zdolności oraz umiejętność kierowania pradawnymi gadami. Bohaterowie mają skomplikowane osobowości, w których natura dinozaurów stanowi ważną, nieraz dominującą cechę ich charakterów. Choć hybrydy do złudzenia przypominają ludzi – przynajmniej Tuliusz i Tycjan – to dzika istota dinozaurów mocno daje o sobie znać w sposobie zachowania, czy myślenia nastoletnich postaci. Dzięki polifonicznej, pierwszoosobowej narracji mamy możliwość bardzo dokładnego poznania każdego z bohaterów, co jest dużym plusem.

„Twierdza Kimerydu” jest w dużej części opowieścią o problemach i rozterkach obciążonych genetycznie chłopców. Próbach odnalezienia przez dziewiętnastolatków swojej tożsamości i miejsca w społeczeństwie widzącym w nich śmiertelne zagrożenie lub super broń, którą można wykorzystać do walki z cesarstwem okrutnego Brytanika.

Konflikt Twierdzy z europejskim cesarstwem stanowi drugi - obok wątku odnalezienia swojej tożsamości przez bohaterów – główny wątek powieści Magdaleny Pioruńskiej. Pisarka kreuje świat pogrążony w konflikcie, w którego centrum znajduje się rządzony przez burmistrza Teobalda Kimeryd. Twierdza walczy z pobliskim Miastem Krokodyli oraz z Ludem Pustyni, do którego należą przeciwnicy rządów Brytanika. Przez długi czas nie wiadomo, komu jest wierny snujący polityczne intrygi i prowadzący własną grę Teobald. Wątek polityczny jest naprawdę ciekawy i żałuję, że pisarka nie poświęciła mu więcej miejsca w swojej powieści.

„Twierdza Kimerydy” jest wielowątkową powieścią skierowaną do osób dorosły – ostry język, brutalne i mocne sceny ocierające się o wulgarność zdecydowanie nie są przeznaczone dla młodych odbiorców literatury. Autorka nie boi się poruszać drażliwych i kontrowersyjnych tematów, jak homoseksualizm czy prostytucja. Ta powieść nie jest dla każdego, czujcie się ostrzeżeni. Mnie tytuł się spodobał, polubiłam bohaterów, choć będę ukrywała, że nie obyło się bez pewnych zgrzytów. Finał, który rozegrał się zdecydowanie zbyt szybko, okrutnie mnie rozczarował. Wątek, który mógł okazać się najciekawszy został rozegrany w zabójczym wręcz tempie, po czym autorka zafundowała czytelnikom epilog, w którym przeskoczyła o dziesięć lat do przodu.   

Magda Pioruńska napisała intrygującą powieść, która nie jest jednak wolna od wad. Choć pojawiły się w tym tytule słabsze fragmenty, to nie mogę zaprzeczyć, że lektura dostarczyła mi wiele przyjemności. „Twierdza Kimerydu” zdecydowanie wyróżnia się na rynku rodzimej literatury, choćby ze względu na nietuzinkowych bohaterów głównych czy oryginalne wykorzystanie motywu dinozaurów. Liczę, że autorka w kolejnej części się rozkręci i stworzy równie dobrą, a nawet lepszą powieść. Warto dać Magdalenie Pioruńskiej szansę, bo zdecydowanie wie, jak pisać.   
 


niedziela, 5 listopada 2017

"Mroczne zakamarki" Kara Thomas

Wydawnictwo Akurat
Liczba stron: 414
Rok wydania: 2017

„Mroczne zakamarki” autorstwa Kary Thomas to całkiem przyjemny w odbiorze thriller utrzymany w konwencji Young Adult. Ze względu na wiek bohaterów, poruszaną w powieści tematykę oraz język, polecałabym ten tytuł przede wszystkim czytelnikom mającym od 18 do około 25 lat – myślę, że ta grupa wiekowa będzie czerpała największą przyjemność z lektury debiutu literackiego Kary Thomas, co jednak wcale nie wyklucza, że starszym odbiorcom tytuł również przypadnie do gustu.

Pisarka przenosi czytelników do Fayette w Pensylwanii. Dziesięć lat temu społecznością niewielkiego miasteczka wstrząsnęła seria brutalnych zabójstw, których ofiarami padały młode dziewczęta. Dzięki zeznaniom ośmioletnich dziewczynek - Callie i Tessy -  policji udało się zidentyfikować i schwytać zabójcę, którego nazywano „Potworem znad Rzeki Ohio”. Wydawałoby się, że sprawa została zamknięta a sprawiedliwość zatriumfowała - ale czy na pewno?

Tessa, która rok po tragicznych wydarzeniach wyjechała z miasta, po dziewięciu latach wraca do Fayette, by pożegnać się z umierającym ojcem. Osiemnastoletnia dziewczyna będzie musiała stawić czoła przeszłości i zweryfikować swoje wspomnienia sprzed dziesięciu lat. Czy przyjaciółki, które widziały „Potwora znad rzeki Ohio” na pewno powiedziały policji całą prawdę, a może przerażone dziewczynki popełniły błąd, który doprowadził do skazania niewłaściwego człowieka? 

Kara Thomas napisała wielowątkowy, wciągający thriller, w którym na pierwszy plan wysuwają się wątki psychologiczne - to zdecydowanie one grają pierwsze skrzypce w powieści. „Mroczne zakamarki” są przede wszystkim opowieścią o mrocznych sekretach i ciemnych zakamarkach ludzkich dusz. Pisarka skupiła się na ukazaniu emocji swoich bohaterek, wzajemnych pretensji, ich rozterek i problemów płynących z sytuacji, w której się znalazły. Wątek kryminalny został poprowadzony bez fajerwerków, muszę jednak przyznać, że rozwiązanie zagadki dotyczącej zbrodni, której świadkami były Tessa i Callie okazało się bardzo zaskakujące.

Młodzi miłośnicy thrillerów, którzy dopiero poznają ten gatunek powinni być usatysfakcjonowani lekturą „Mrocznych zakamarków”. Starsi odbiorcy również mogą znaleźć w tym tytule coś dla siebie, jednak fani mocnych dreszczowców powinni uważać, gdyż wątek sensacyjno-kryminalny został poprowadzony dość monotonnie - przebieg zaprezentowanego w powieści śledztwa raczej nie usatysfakcjonuje wyrobionych czytelników, którzy mają za sobą lekturę kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tytułów spod znaku literatury kryminalnej i sensacyjnej.





niedziela, 29 października 2017

"Ostatni intruz" Tana French

Seria: Dublin Murder Squad (tom 7)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2017

Detektywi Antoinette Conway oraz Stephen Moran jako naj­młodsi w wydziale zabójstw dostają najnudniejsze sprawy, przy których trudno się wykazać. Ta, którą właśnie mają się zająć, wy­gląda na banalną kłótnię kochanków, która wymknęła się spod kontroli. Aislinn Murray zostaje znaleziona martwa, w salonie, tuż obok stołu nakrytego do romantycznej kolacji. Antoinette nie może się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś widziała ofiarę… Przełoże­ni naciskają na jak najszybsze rozwiązanie sprawy. Jednak im więcej Stephen i Antoinette dowiadują się o blond piękności, tym bardziej oczywiste staje się, że wcale nie była taka idealna...


„Ostatni intruz” to najnowszy tom serii o przygodach detektywów z dublińskiego wydziału zabójstw. Siódma część cyklu autorstwa Tany French  jest złożoną, pełną niewiadomych opowieścią kryminalną, od której trudno się oderwać.

Dla Antoinette Conway praca w wydziale zabójstw miała stanowić spełnienie marzeń i ukoronowanie jej ambicji. Niestety rzeczywistość okazała się dla bohaterki wyjątkowo brutalna - niechęć kolegów, prześladowanie, ostracyzm,  przydzielanie nudnych spraw i utrudnianie śledztw stały się męcząca codziennością jedynej kobiety w jednostce. Kiedy Antoinette i jej partnerowi – Stephenowi Moran- zostaje przydzielona sprawa morderstwa Aislinn Murray, poszlaki wskazują, że duet po raz kolejny będzie miał do czynienia z zabójstwem będącym efektem kłótni kochanków.

Choć rozwiązanie sprawy Aislinn wydaje się być oczywiste, Steve nie do końca wierzy, że po raz kolejny on i Conway mają do czynienia z rutynowym śledztwem. Ciężko stwierdzić czy Moranem kieruje policyjny instynkt, czy myślenie życzeniowe, które w prostej sprawie każe mu mnożyć hipotezy, niemniej jednak Antoinette uznaje jego spiskowe teorie za prawdopodobne. Dochodzenie rusza z kopyta, a młodzi detektywi muszą zmierzyć się z kolegami, którzy rzucają im kłody pod nogi – czy chodzi o kolejne, seksistowskie zagrywki wobec Antoinette, a może komuś zależy, by para nie odkryła prawdy dotyczącej śmierci Aislinn?

Fabuła „Ostatniego intruza” przesycona jest duszną atmosferą nieufności i wzajemnych podejrzeń, wynika to z kilku powodów. Główna bohaterka znajduje się na skraju załamania nerwowego, którego przyczyną jest jej trudne położenie w wydziale. Antoinette wszędzie dopatruje się wrogów, nie ma zaufania do detektywów, którzy niejednokrotnie utrudniali jej pracę. Paranoiczny nastrój bohaterki udziela się czytelnikowi i wpływa mocno na odbiór fabuły. Również sposób prowadzenia śledztwa ma niebagatelny wpływ na odbiór tej powieści. Młodzi detektywi zdają się krążyć w miejscu, trudno przewidzieć w jakim stopniu ich hipotezy pokrywają się z rzeczywistością, a w jakim są pobożnymi mrzonkami znużonych śledczych. Pisarka mnoży wątpliwości i czytelnik do końca nie ma pewności jaki będzie finał dochodzenia, kto jest sprzymierzeńcem bohaterów, a kto ich wrogiem.

Tana French napisała zaskakującą i trzymającą w napięciu powieść kryminalną, której dodatkowym atutem jest obecny w fabule wątek społeczny poruszający tematykę trudnej sytuacji kobiet pracujących w zawodach zdominowanych przez mężczyzn. Wątek gnębionej przez współpracowników Antoinette jest wyjątkowo mocny i poruszający.

Kolejne – i na pewno nie ostatnie - spotkanie z prozą Tany French uznaję za wyjątkowo udane. Jeśli jesteście zainteresowani tym tytułem, ale macie obawy przed lekturą ze względu na fakt, że powieść jest to siódmym tomem serii, rozwieję wasze wątpliwości. Każda z części cyklu „Dublin Murder Squad” jest samodzielną historią, którą można czytać niezależnie od pozostałych części.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros

 

środa, 25 października 2017

"Przesyłka" Sebastian Fitzek

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 452
Rok wydania: 2017
Doktor Emma Stein jest znanym psychiatrą. Prywatnie to szczęśliwa mężatka. Spokój rodzinny burzy jednak niespodziewana tragedia. Kobieta pada ofiarą brutalnego gwałtu, którego sprawcą jest seryjny morderca zwany "Fryzjerem". Przezwisko to zawdzięcza ON temu, że goli głowy swoich ofiar zanim w końcu je zabije.

Emmie udaje się przeżyć. Jest więc jedyną ofiarą, która może rozpoznać sprawcę. Tyle że teraz zaczyna widzieć zbrodniarza w każdym mężczyźnie. Nie pamięta też, co dokładnie zdarzyło się tamtej strasznej nocy, a hotelowy pokój, w którym miało dojść do gwałtu w ogóle nie istnieje. Emma izoluje się więc od świata. Boi się wychodzić z domu. Wszystko to trwa do dnia, kiedy odbiera przesyłkę zaadresowaną do sąsiada, którego nigdy w życiu nie widziała. A przecież mieszka na tej ulicy od lat.

Takiego thrillera chyba jeszcze w swoim życiu nie czytałam. „Przesyłka” autorstwa popularnego niemieckiego pisarza Sebastiana Fitzka to powieść z zaskakującą, pędzącą niczym bolid formuły 1 fabułą.

Jedna błędnie dostarczona przesyłka może zapoczątkować niezwykły ciąg zdarzeń, które wywrócą twoje życie do góry nogami – o tym fakcie boleśnie przekonuje się główna bohaterka powieści Emma Stein, lekarz psychiatrii, u której po brutalnym gwałcie wykształciła się agorafobia. Emma nie opuszcza bezpiecznego zacisza swego domu od dnia, w którym została seksualnie wykorzystana przez „Fryzjera” - seryjnego mordercę, któremu zdołała zbiec. Trauma nie pozwala bohaterce normalnie funkcjonować, towarzyszy jej ciągłe poczucie zagrożenia i paranoiczna myśl, że zabójca jest tuż obok, czekając na dogodny moment, by ponownie uderzyć i wyeliminować jedynego świadka, który go widział.

Pewnego dnia krucha stabilność emocjonalna bohaterki zostaje wystawiona na ciężką próbę. Listonosz zostawia w domu pani doktor przesyłkę zaadresowaną do sąsiada, którego Emma nie zna. Zanim kobiecie udaje się zareagować, zostaje w domu z kłopotliwą, budzącą jej niepokój paczką i chorym psem, który wygląda jakby ktoś go otruł… Dla Emmy i dla czytelnika rozpoczyna się szalona jazda bez trzymanki. Paranoja bohaterki z każdą chwilą przybiera na sile. Kobieta zaczyna wierzyć, że pozostawiona przez listonosza paczka miała trafić do jej oprawcy. Stojąca na skraju załamania nerwowego Emma rozpoczyna swoje prywatne śledztwo mające doprowadzić ją do Fryzjera.

„Przesyłka” okazała się być genialnym thrillerem psychologicznym. Fitzek z mistrzostwem budował napięcie poprzez ciągłe podsycanie poczucia niepokoju i zagubienia. Pisarz wykreował swą opowieść w taki sposób, by czytelnik niczego nie był pewien na sto procent -mnożą się wątpliwości, mnożą pytania o stabilność psychiczną głównej bohaterki i autentyczność jej traumatycznych przeżyć. Paradoksalnie im więcej faktów odkrywa przed nami pisarz, tym bardziej historia staje się mętna i niejasna. Fabuła „Przesyłki” zaskakuje na każdym kroku, a finał przedstawionej przez Fitzka historii wgniata niczego niespodziewającego czytelnika w fotel.   

Jeżeli poszukujecie dobrze napisanego, zaskakującego dreszczowca z genialnie poprowadzonym wątkiem psychologicznym, to „Przesyłka” Sebastiana Fitzka jest dla Was idealną propozycją czytelniczą. Polecam.
 

niedziela, 22 października 2017

"Cesarzowa kart" Kresley Cole

Seria: Kroniki Arkanów (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 424
Rok wydania: 2017

Evangeline Green mieszka wraz z matką na rodzinnej farmie w Luizjanie. Jest atrakcyjną szesnastolatką, chodzi do dobrej szkoły, ma wierną przyjaciółkę, przystojnego chłopaka i... mroczną tajemnicę. Od dziecka dręczą ją sny – widzi brutalną walkę postaci z kart tarota i świat zmierzający do zagłady. To dlatego Evie spędziła ostatnie miesiące w ośrodku dla umysłowo chorych. Wraz z początkiem roku szkolnego chce zacząć wszystko od nowa, ale to, co wkrótce ją spotka, nie śniło jej się nawet w najgorszych koszmarach.
Jako nieliczna przeżyje Błysk. Straci wszystko, co ma, i wraz z intrygującym Jacksonem wyruszy na poszukiwanie babci. Tylko ona może wyjaśnić, co znaczą wizje Evie, które stają się coraz bardziej realne. Dziewczyna odkryje, że ma dar. Że jest...
Kim naprawdę jest Evie? Jaką rolę ma odegrać w okrutnej walce życia ze śmiercią? Po której stronie stanąć, gdy nawet najwierniejszy sprzymierzeniec może zdradzić, a miłość zgubić?
Talia kart została rozdana. Strzeż się każdego! 


„Cesarzowa kart” autorstwa Kresley Cole stanowi interesujące zestawienie powieści postapokaliptycznej z fantastyką. Poprzez zastosowanie narracyjnych kontrastów oraz budowy szkatułkowej pisarce udało się wykreować mroczną i niepokojącą opowieść o zagładzie. Ciekawie wykorzystany, rozpalający wyobraźnię czytelnika motyw kart tarota stanowi dodatkowy atut tej wyjątkowej książki.

Powieść rozpoczyna się niepozornie, ale intrygująco. Tajemniczy obserwator niczym pająk śledzi ze swej kryjówki błąkającą się po zdewastowanym mieście dziewczynę. Chłopak zastawił pułapkę, czeka aż jego ofiara połknie haczyk i zapuka do drzwi. W sieć wpada szesnastoletnia Evie Greene . W zamian za „ratunek” psychopatyczny Arthur żąda jednej rzeczy – historii życia dziewczyny sprzed tajemniczego Błysku, który zniszczył świat. Nie podejrzewająca czyhającego na nią niebezpieczeństwa nastolatka zaczyna snuć niezwykłą, wypełnioną strachem i szaleństwem historię swojego życia sprzed katastrofy.

Cole genialnie bawi się literackimi szablonami, co szczególnie widać w sposobie kreowania postaci. Główna bohaterka - z pozoru stereotypowa, pusta królowa amerykańskiej szkoły - okazuje się być intrygującą postacią udręczoną koszmarami i makabrycznymi wizjami. Zły chłopiec, który pojawia się u jej boku nie ulega magicznej przemianie i do końca pozostaje szorstkim, momentami bardzo brutalnym facetem. Despotyczna matka dziewczyny potrafi przyznać się do błędu i prosić o przebaczenie. Naprawdę próżno szukać w „Cesarzowej kart” banałów charakterystycznych dla literatury młodzieżowej.

Kresley Cole napisała przemyślaną w najdrobniejszych szczegółach, niesamowicie trzymającą w napięciu powieść, którą wybornie się czytało. Zafascynowała mnie wykreowana przez pisarkę opowieść i z niecierpliwością będę czekała na kolejny tom Kronik Arkanów.