Gatunek: okruchy życia, obyczajowe, opowiadania
Motywy: śmierć, starość, choroba, cielesność
„Homo sum, humani nihil a me alienum puto” - „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”. Maksyma Terencjusza, choć powstała ponad dwa tysiące lat temu, wydaje się zaskakująco aktualna w kontekście najnowszego zbioru opowiadań chorwackiej pisarki Slavenki Drakulić. Choroba, starość, samotność, śmierć, rozpad relacji, poczucie przegranej - wszystko to należy do ludzkiego doświadczenia. A jednak współczesna kultura coraz częściej spycha te tematy na margines.
Żyjemy w epoce celebrującej młodość, piękno i sukces. Literatura popularna chętnie opowiada o samorealizacji, przekraczaniu granic i odnajdywaniu szczęścia. W mediach społecznościowych oglądamy starannie wyselekcjonowane obrazy życia, z których usuwa się to, co niewygodne: słabość, starzenie się, cierpienie, choroby czy porażkę. Nie oznacza to oczywiście, że współczesna literatura całkowicie porzuciła trudne tematy, jednak coraz częściej funkcjonują one na obrzeżach głównego nurtu zainteresowań czytelników. Tym większą wartość ma książka, która świadomie kieruje wzrok właśnie tam, gdzie zwykle nie chcemy patrzeć.
Slavenka Drakulić w zbiorze „O czym nie mówimy” podejmuje próbę literackiego oswojenia tematów wypieranych z codziennych rozmów. Już sam tytuł staje się zapowiedzią tego, co znajdziemy na kartach książki. Autorka nie interesuje się spektakularnymi wydarzeniami. Zamiast tego przygląda się prozie życia. Bohaterki – bo to kobiety są głównie postaciami stającymi w centrum minimalistycznych fabuł nowel pisarki - mierzą się z diagnozą choroby, śmiercią bliskich, rozpadem małżeństwa, samotnością czy utratą poczucia własnej wartości. To doświadczenia powszechne, a jednocześnie zaskakująco rzadko stające się przedmiotem szczerych rozmów.
Najpełniej wyraża to jeden z fragmentów książki:
"Zresztą - to jest coś, o czym nie mówimy. Nawet wśród przyjaciół. Śmierć, choroba, nieszczęście, ból, strata, oszustwo, zdrada, upokorzenie, porażka, wstyd, niepowodzenie… A zwłaszcza – rozwód. O tym nie mówimy".
Ten cytat można potraktować jako swoisty klucz interpretacyjny do całego zbioru. Drakulić pokazuje bowiem nie tylko same doświadczenia cierpienia czy straty, ale także mechanizmy społecznego milczenia. Bohaterowie opowiadań często pozostają samotni nie dlatego, że wokół nich brakuje ludzi, lecz dlatego, że pewnych tematów nie wypada poruszać. Wstyd, lęk przed oceną czy potrzeba zachowania pozorów skutecznie zamykają drogę do prawdziwej bliskości i wzajemnego zrozumienia.
Szczególnie interesujące jest miejsce, jakie w tych krótkich utworach zajmuje starość. W kulturze skoncentrowanej na młodości osoby starsze często stają się niewidzialne. Tymczasem Drakulić oddaje im głos i pokazuje ich świat bez sentymentalizmu. Starość nie jest tutaj ani romantyzowana, ani demonizowana. To etap życia związany z utratą sprawności, zmianami w relacjach i coraz częstszą obecnością śmierci, ale także czas intensywnej refleksji nad własnym życiem.
Podobnie dzieje się z motywem choroby. Nie jest ona wyłącznie wydarzeniem medycznym, lecz doświadczeniem egzystencjalnym. Choroba zmienia sposób postrzegania własnego ciała, relacji z innymi ludźmi i przyszłości. Kobiety przedstawione na kartach zbioru muszą nauczyć się funkcjonować w rzeczywistości, która wymyka się spod kontroli. W tym sensie autorka dotyka jednego z najbardziej uniwersalnych ludzkich lęków – świadomości własnej śmiertelności.
Na uwagę zasługuje również sama forma opowiadań. Styl pisarki jest oszczędny, pozbawiony zbędnego patosu. Emocje nie są tu wykrzykiwane, lecz ukryte między zdaniami. Dzięki temu teksty zyskują autentyczność i siłę oddziaływania. Autorka pozostawia czytelnikom przestrzeń do własnych interpretacji i refleksji.
„O czym nie mówimy” to książka, która przypomina, że literatura nie musi jedynie dostarczać rozrywki. Może również kierować uwagę ku tym doświadczeniom, które na co dzień staramy się od siebie odsuwać i o nich nie myśleć. Drakulić nie oferuje pocieszenia ani prostych odpowiedzi. Proponuje coś znacznie cenniejszego - uważne spojrzenie na człowieka w momentach jego największej słabości.
I właśnie dlatego maksyma Terencjusza tak dobrze współgra z tym zbiorem. Jeśli rzeczywiście nic, co ludzkie, nie powinno być nam obce, to nie możemy odwracać wzroku od starości, choroby, samotności czy porażki. Slavenka Drakulić przypomina o tym z niezwykłą wrażliwością, tworząc literaturę, która przywraca głos doświadczeniom spychanym na margines społecznej uwagi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz