sobota, 18 stycznia 2014

"Jedenaście godzin" Paullina Simons

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 302
Rok wydania: 2103

Historia, od której nie sposób się oderwać. Początek serii sprzedanej w blisko milionie egzemplarzy. Młoda kobieta w zaawansowanej ciąży opuszcza centrum handlowe w upalny dzień. Życie upływa jej na zakupach, dbaniu o rodzinę: ukochanego męża Richa oraz dwie córeczki, i oczekiwaniu narodzin trzeciego dziecka. Nagle zostaje ono brutalnie zakłócone przez zdesperowanego młodego człowieka, który porywa Didi. Jakie są jego motywy?
Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem, z udziałem policji, FBI i zrozpaczonego Richa. W ciągu kolejnych jedenastu godzin Didi dociera do granic ludzkiej wytrzymałości, mierząc się z koszmarnym przeznaczeniem.
W „Jedenastu godzinach” Simons stworzyła nowy gatunek thrillera, który prowadzi czytelnika do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy.

„Jedenaście godzin” Paulliny Simons jest przejmującą powieścią. Potrzebowałam jednak kilku stron, by przekonać się o tym fakcie, bowiem początek książki mnie zniechęcił, a bohaterka nie przypadła mi do gustu.

Didi Wood jest w dziewiątym miesiącu ciąży, za dwa tygodnie ma urodzić swoje trzecie dziecko. Bliski termin porodu nie powstrzymuje bohaterki przed udaniem się na zakupy. Zachowanie Didi mnie denerwuje, wydaje mi się, że jest ona znudzoną panią domu, która dała się złapać w szpony konsumpcjonizmu – drobne sprawunki zamieniają się w rajd po sklepach. Czytałam pierwsze strony powieści z poczuciem, że być może marnuję swój czas na lekturę książki, której fabuła będzie budziła we mnie przede wszystkim irytację. Jakże się pomyliłam! Już po kilku stronach okazało się, że powieść Simons to trzymający w napięciu thriller.

Bohaterka zostaje uprowadzona spod domu handlowego w jasny dzień. Nie wiadomo jaki jest cel tajemniczego porywacza, który wydaje się być całkowicie nie zainteresowany okupem. Rozpoczyna się jedenastogodzinny koszmar porwanej, ciężarnej kobiety i jej męża, który odkrywa, że żona zniknęła. Prześladowca zaczyna zatracać wszelkie hamulce, a trop naznaczony trupami wprowadza Richa w rozpacz. Czy Didi przeżyje, czy jej mąż i agenci FBI zdążą odnaleźć ją na czas? Przestępca jest zawsze krok przed stróżami prawa. Akcja powieści trzyma czytelnika w niepewności niemal do ostatniej strony

Narracja „Jedenastu godzin” prowadzona jest dwutorowo. Obserwujemy Didi i jej porywacza, a następnie towarzyszymy Richowi, który wraz z policjantami próbuje odnaleźć uprowadzoną żonę. Czułam ogromne napięcie przewracając kolejne karty powieści. Scena porwania Didi zmroziła mi krew w żyłach, a dalsza relacja  z uprowadzenia podsycała mój niepokój. Reagowałam bardzo emocjonalnie na fabułę tej powieści – która z nas nie czułaby przerażenia znajdując się na miejscu głównej bohaterki? Didi znalazła się w przerażającej sytuacji i ja również odczuwałam to przerażenie i niepokój płynący z niepewności tego, co zaraz się wydarzy. Nietrudno było mi wyobrazić sobie strach bohaterki.

„Jedenaści godzin” to dobry thriller psychologiczny, do którego autorka wprowadziła dość mocno zaznaczone wątki religijne. Nie lubię, kiedy autorzy przesadzają z tego typu motywami, jednak w tym wypadku ich obecność była uzasadniona (choć nie ukrywam, że Simons w pewnej chwili straciła umiar i wątek stał się w moim odczuciu przytłaczający i nieco przerysowany). Didi i jej mąż są osobami mocno wierzącymi i nie trudno było mi wyobrazić sobie, że w chwili tak ogromnego zagrożenia, kiedy napięcie sięga zenitu, a nadzieja wygasa, człowiek zwraca się o ratunek do siły wyższej, a w modlitwie szuka pocieszenia, jednak już nie do końca przekonywał mnie fakt, że Didi modliła się o wybaczenie dla swego oprawcy.

Powieść Paulliny Simons w ogólnym rozrachunku wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Czytałam tę książkę z ogromnym zaangażowaniem.

3 komentarze:

  1. I mnie bardzo podobała się książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zapamiętać tę pozycję. Dzięki za ciekawą recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń