niedziela, 19 sierpnia 2012

"Ostatnie drzwi przed niebem" Dean Koontz

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 728
Rok wydania: 2005

Dwudziestoletnia Micky nie bardzo wie, co zrobić ze swoim życiem do momentu, kiedy poznaje Leilani Klonk - ułomną dziewczynkę, o niebanalnym poczuciu humoru i niezwykłej życiowej energii. Jednak Leilani grozi poważne niebezpieczeństwo, z czego zarówno ona, jak i Micky zdają sobie sprawę. Micky będzie ze wszystkich sił walczyć o ocalenie małej Leilani.
W tym samym czasie w innej części Stanów Zjednoczonych osierocony chłopiec i pies, którego przygarnął, uciekają przed tajemniczymi prześladowaniami. Jeśli chłopiec zginie, odmienią się losy świata.
Pewnego dnia ścieżki bohaterów się przetną i wtedy staną oko w oko ze śmiercią.
Czy komuś z nich uda się przeżyć? 

Z prozą Dana Koontza nie miałam do tej pory większej styczności. Kilka lat temu przeczytałam jedną z powieści tego amerykańskiego autora thrillerów („ Zimny ogień”), która nie specjalnie trafiła w moje gusta – niewątpliwie przyczynił się do tego główny wątek książki, który koncentrował się na tajemniczej działalności kosmitów. Niedawno po raz drugi sięgnęłam po powieść Koontza i, na swoje nieszczęście, po raz kolejny trafiłam na utwór, w którym pogoń za kosmitami oraz spotkanie z nimi odgrywa jeden z kluczowych elementów fabuły.

„Ostatnie drzwi przed niebem” to powieść, w której występują dwa główne i wyraźnie zaznaczone wątki, które zaczynają się ze sobą splatać dopiero w finale – pierwszy to opowieść o niepełnosprawnej, niezwykle bystrej dziewczynce, która z dysfunkcjonalnymi rodzicami przemierza Amerykę w poszukiwaniu Obcych. Matka Leilani to narkomanka, natomiast jej ogarnięty obsesją spotkania z kosmitami ojczym to potwór, który doskonale umie maskować swoją prawdziwą twarz. Z piekła, w którym mieszka dziecko, uratować będzie próbowała dziewięciolatkę jej nowa sąsiadka– Micky. Równolegle z historią Leilani, rozgrywa się opowieść o tajemniczym chłopcu uciekającym przed mordercami, którzy zabili jego rodzinę, a teraz polują na niego. W jednym z pierwszych rozdziałów poznamy również marginalną historię prywatnego detektywa – Noah Farrela, który odegra istotną rolę dopiero w finale. W pierwszych rozdziałach autor zapoznaje czytelnika z czwórką głównych postaci, są to: Leilani, Micky, Noah oraz chłopiec, który przyjmuje tożsamość Curtisa Hammonda

Rozdziały powieści przeplatają się ze sobą – jeden rozdział opowiada o Leilani tudzież o Micky próbującej pomóc dziewczynce, kolejny skupia się na uciekającym przed mordercami chłopcu. Sporadycznie w schemacie występujących na przemian rozdziałów, pojawiają się fragmenty opowiadającej o Noah Farrelu. Budowa książki z jednej strony sprawia, że czytelnikowi stale towarzyszy napięcie, z drugiej przerywanie historii jednego bohatera, by śledzić poczynania kolejnego budziło we mnie uczucie irytacji. Autor zadbał, by rozdziały kończyły się w ciekawych momentach, w chwili, w której wciągnęłam się w akcję zostawała ona przerywana – uczucie, które towarzyszyło mi w tych chwilach mogę porównać do tego, które odczuwa widz w momencie, w którym w kulminacyjnym momencie filmu pojawia się reklama. Czytając niejednokrotnie odczułam pokusę opuszczenia pewnych rozdziałów i czytania jedynie części odnoszących się do historii Leilani.

Historia niepełnosprawnej dziewczynki zaabsorbowała mnie o wiele mocniej, niż opowieść o Curtisie. Autor bardzo długo nie daje czytelnikowi odpowiedzi na to kim jest chłopiec, kto i dlaczego go ściga – te niejasności, zapewne wbrew założeniu autora, nie podtrzymywały mojego zainteresowania,  wręcz przeciwnie wprowadzały mnie w stan zagubienia. W momencie, w którym odkryta została prawdziwa tożsamość chłopca poczułam jedynie zawód. Również rozwiązanie wątku Curtisa wydało mi się niepełne i w pewien sposób przyspieszone. Samo zakończenie książki mocno mnie rozczarowało.

„Ostatnie drzwi przed niebem” to powieść niejednorodna gatunkowo, to thriller, w którym ważny jest element sensacji, w utworze bez trudu można zlokalizować również obecność motywów charakterystycznych dla literatury science-fiction. Ważnym elementem fabuły stają się rozważania natury bioetycznej poruszające istotną problematykę współczesną – autor skupił się na przedstawieniu poglądów bioetyków utylitarnych, których reprezentantem jest jeden z powieściowych bohaterów. Jako thriller i powieść prezentująca pewne rozważania natury etycznej „Ostatnie drzwi przed niebem” podobały mi się bardzo. Obecność wątku science-fiction wzbudziła natomiast moją głęboką niechęć – nie dlatego, że nie lubię tego gatunku, a raczej z powodu, w jaki sposób wątek był realizowany w książce. Lektura powieści „Ostatnie drzwi przed niebem” nie była stratą czasu, ale nie była również pozbawiona pewnych rozczarowań płynących z obecności niezbyt lubianych przez mnie motywów.

3 komentarze:

  1. Do tej pory nie miałam jeszcze okazji spotkać się z prozą Dana Koontza, choć jedną książkę tego autora mam u siebie, bo zakupiłam ją kiedyś w antykwariacie, dlatego muszę wreszcie po nią sięgnąć i zobaczyć, czy zaskoczy mnie czymś ciekawym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w domu jeszcze "Przepowiednię" tego autora - mam ogromną nadzieję, że w tej powieści nie będzie wątków związanych z kosmitami. W najbliższym czasie mam zaplanowane czytanie innych książek, więc kolejna powieść Koontza trochę poczeka.

      Usuń
  2. Studiowałem psychologię biznesu na Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości www.wszib.poznan.pl. To były dobrze zainwestowane pieniądze.

    OdpowiedzUsuń