czwartek, 21 sierpnia 2014

"Drwal" Michał Witkowski

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2011

Powieść jednego z najgłośniejszych polskich pisarzy. Pierwszy kryminał w jego dorobku. Inteligenta i dowcipna gra z konwencją.
Michał, trzydziestosześcioletni literat wyrusza na nieco niekonwencjonalne wakacje. Późną jesienią wyjeżdża nad lodowate polskie morze, by na zaproszenie mało znanego sobie mężczyzny zamieszkać w zagubionym w lasach domku. Gospodarz otacza się aurą tajemnicy. Zaciekawiony pisarz rozpoczyna amatorskie śledztwo. Wpada na trop zaginięcia przed laty lokalnej piękności. Wszystkie ślady prowadzą do starego rządowego ośrodka wypoczynkowego, który rozkwitał w czasach Peereleu. Bohater nie spodziewa się, że leśniczówka kryje równie mroczną tajemnicę, a jego śledztwo i zarazem próba pisania kryminału rozpęta groźne namiętności.

Długo zastanawiałam się, co mam napisać o „Drwalu” Michała Witkowskiego. Książka jak najbardziej mi się podobała, ale to taki rodzaj prozy, o której pisać jest mi ciężko. Trudno dobrać mi słowa, by opisać wszystko w sposób precyzyjny, tak by w pełni oddać moje emocje i wrażenia dotyczące lektury tego tytułu.

„Drwal” został zaklasyfikowany jako kryminał, ale przyporządkowanie tej powieści należy wywalić do kosza. Witkowski bawi się konwencją i zabawa ta wyszła pisarzowi wybornie.

Michał Witkowski, główny bohater powieści, alter ego pisarza, ucieka z Warszawy od wszechobecnego gwaru. Za cel swojej podróży bohater wybiera posezonowe Międzyzdroje. A żeby było ciekawiej, niebanalnie i klimatycznie, na miejsce swojego postoju, zamiast hotelu wybiera kwaterę u dopiero co poznanego mężczyzny zamieszkującego leśniczówkę. Pisarz poszukujący tematu do nowej książki od razu zwraca uwagę na tajemniczego drwala, który izoluje się od świata. Gospodarz intryguje bohatera, więc kiedy tylko nadarza się okazja Witkowski zaczyna myszkować po jego lokum  Za antywłamaniowymi drzwiami leśniczówki bohater odkrywa świat pełen dysonansów - zabytkowe filiżanki, ambitna literatura na półkach, winylowe płyty z muzyką, a obok tego cała sterta leków poutykanych w całym domu, w sypialni zbiór popularnych komedyjek. Kim jest właściciel leśniczówki, co skłoniło mężczyznę do zaszycia się w leśnej głuszy? Pewne zachowania mężczyzny skłaniają Michała do wniosku, że z jego drwalem coś jest nie tak. Witkowski, z pomocą miejscowego luja, przeprowadza zwariowane śledztwo, podczas którego spotyka wiele oryginalnych postaci. W końcu pojawia się jakaś kryminalna sprawa z przeszłości, która idealnie nadaje się do prozy. Witkowski pcha się w coraz dziwniejsze sytuacje, a wszystko to w imię przyszłego bestsellera, który wedle marzeń bohatera będzie dystrybuowany nawet na stacjach benzynowych :)  

Powieść  utrzymana w klimacie iście gombrowiczowskim została wypełniona zabawnymi, groteskowymi wydarzeniami. Główny bohater, mocno postrzelony pisarz, prawdziwa indywidualność prowadzi swoje malutkie śledztwo i spotyka całkiem pokaźną grupę miejscowej, zawieszonej w posezonowej atmosferze stagnacji ludności. Powieść buzuje od absurdów i przerysowanych postaci oraz szalonych, przerysowanych scen rodem ze snu wariata.

„Drwal” to powieść na swój sposób genialna. Książka zachwyca krytyków i zwykłych czytelników, a ja się temu wcale nie dziwię, bo proza Witkowskiego jest świetna – jest to utwór lekki i zabawny, przy tym napisany w sposób inteligentny i z polotem. Błyskotliwe i kąśliwe komentarze głównego bohatera setnie mnie ubawiły. Ach!, te doskonałe, autoironiczne wypowiedzi Witkowskiego (bohatera), te absurdalne wydarzenia uderzające w tony czarnej komedii, te przerysowane postacie zapełniające kolejne strony powieści – doskonale bawiłam się podczas lektury tej powieści. „Drwal” to kawał doskonałej prozy.
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza