wtorek, 25 grudnia 2012

"Atlas chmur" David Mitchell

Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2012 

Pasażer statku, z utęsknieniem wyglądający końca podróży przez Pacyfik w 1850 roku; wydziedziczony kompozytor, usiłujący oszustwem zarobić na chleb w Belgii lat międzywojennych; dziennikarka-idealistka w Kalifornii rządzonej przez gubernatora Reagana; wydawca książek, uciekający przed gangsterami, którym jest winien pieniądze; genetycznie modyfikowana usługująca z restauracji, w oczekiwaniu na wykonanie wyroku śmierci; i Zachariasz, chłopak z wysp Pacyfiku, który przygląda się, jak dogasa światło nauki i cywilizacji – narratorzy Atlasu Chmur słyszą nawzajem swoje echa poprzez meandry dziejów, co odmienia ich los zarówno w błahym, jak i w doniosłym wymiarze.

„Atlas chmur”, powieść autorstwa Davida Mitchella to utwór wyjątkowy i  niezwykle zaskakujący. Skłamałabym jednak, gdybym stwierdziła, że książka zauroczyła mnie od pierwszej strony i nie pozwoliła się odłożyć dopóki nie dotarłam do finału. Powieść, a szczególnie jej pierwszą połowę, czytałam kierowana raczej zawzięciem niż zainteresowaniem.

„Atlas chmur” na pierwszy rzut oka wydaje się utworem złożonym z sześciu odrębnych, niepowiązanych ze sobą opowiadań, których akcja rozgrywa się w różnych częściach globu i różnych przedziałach czasowych (od XIX aż do bliżej niesprecyzowanej przyszłości) . Nowelki składające się na powieść reprezentują różne gatunku literackie, mamy więc kolejno: dziennik, powieść epistolarną, powieść sensacyjną, utwór kojarzący się z groteską, powieść science-fiction i powieść przygodową z elementami filozoficznymi. Pierwsza część „Atlasu chmur” - „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny” - jest niezwykle mocno stylizowana zarówno w warstwie językowej jak i stylistycznej. Tą część powieści czytałam najdłużej i sprawiła mi ona niemało kłopotu, a nawet zniechęciła mnie na pewien czas do dalszego poznawania książki. Kolejne części powieści Mitchella - „Listy z Zedelghem”,  „Okresy półtrwania. Pierwsza zagadka Luisy Rey”, „Upiorna udręka Timothy’ego Cavendisha”, „Antyfona Sonmi-451”, „Bród Slloshy i wszystko co potem” – czytałam już bez dłuższych postojów.

Tym co mnie urzekło w „Atlasie chmur” nie była fabuła poszczególnych części, ale forma powieści. Autor zbudował swój utwór w niezwykle przemyślny sposób. W miarę jak czytelnik posuwa się do przodu z niemałym zaskoczeniem odkrywa, że poszczególne części łączą się ze sobą. Sposób w jaki dane historie zostały przedstawione niezwykle silnie kojarzył mi się z odwróconą konstrukcją szkatułkową. Czytając kolejne fragmenty „Atlasu chmur” odkrywałam, że ich bohaterowie poznawali historię swych poprzedników. Tym samym dane opowiadanie funkcjonowało w dwóch wymiarach czasowych: w teraźniejszości (kiedy daną historię poznawał czytelnik powieści) i w przeszłości (kiedy dopiero co poznane przez czytelnika „Atlasu chmur” opowiadanie okazywało się być tekstem, który odkrywa i poznaje bohater kolejnego opowiadania). Kolejnym interesującym zabiegiem było urywanie danej części w najbardziej ekscytującym momencie akcji.

Ogromne wrażenie wywarła na mnie druga połowa powieści, która została zbudowana symetrycznie do części pierwszej. Po „pełnym” opowiadaniu „Bród Slloshy i wszystko co potem”, autor dopowiada opowiadania, które zostały wcześniej ucięte w następującej kolejności: „Antyfona Sonmi-451”, „Upiorna udręka Timothy’ego Cavendisha”, „Okresy półtrwania. Pierwsza zagadka Luisy Rey”, „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”. Druga połowa „Atlasu chmur” ponownie zostaje zbudowana na pomyśle powieści szkatułkowej. Bohaterowie poszczególnych opowiadań otrzymują możliwość poznania zaginionych części tekstów. Okazuje się, że poszczególne opowieści są ze sobą o wiele mocniej związane niż wynikałoby to z pierwszej połowy powieści. Działania, które podejmowali bohaterowie miały bowiem bezpośredni wpływ na kształtowanie się przyszłości świata.

Powieść Davida Mitchella jest wyjątkowa nie tylko ze względu na zastosowanie pomysłowej budowy utworu. „Atlas chmur” to powieść o niezwykle bogatej warstwie filozoficznej czy symbolicznej. Mitchell ciekawie przedstawił kwestię reinkarnacji, powtarzalności losów ludzkich, czy zakreślania kół przez historię. 

„Atlas chmur” to powieść dla dojrzałego, wymagającego czytelnika, który poszukuje w literaturze nie tyle przyjemnych i łatwych w odbiorze fabuł co interesujących rozwiązań literackich i niecodziennych konceptów. To powieść, której trzeba poświęcić wiele czasu i uwagi, której urok i genialność rozpoznaje się dopiero po dotarciu do ostatniej strony. Przyznam, że męcząc się przy pierwszej części „Atlasu chmur” nie spodziewałam się, że  książka wywrze na mnie tak ogromne wrażenie.

4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że jednak Cię urzekła - ja się zabieram za "Atlas chmur" po skończeniu "Starcia królów", dostałam pod choinkę. Planuję obejrzeć jeszcze raz film familijnie :D Muszę przyznać, że zajrzałam tylko do spisu treści, żeby zobaczyć, jak książka została skonstruowana :>
    Określenie przygód wydawcy "upiorną udręką" mnie rozbawiło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie oglądałam, chciałam najpierw przeczytać książkę. W najbliższym czasie postaram się obejrzeć ekranizację.

      Zazdroszczę faktu, że posiadasz powieść na własność. Ja dorwałam książkę w bibliotece, ale z ogromną radością włączyłbym tę pozycję do domowego księgozbioru. Może w przyszłym roku postaram się o swój egzemplarz...

      Życzę udanej lektury :)

      Usuń
  2. Czuję, że to będzie prawdziwa uczta literacka, dlatego książkę już zakupiłam - niestety z okładką filmową, ale trudno. Liczy się wnętrze :)

    OdpowiedzUsuń