niedziela, 28 sierpnia 2011

"Przemiana" Jodi Picoult

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 544
Rok wydania: 2010

June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, przed którą rozciągała się perspektywa wielu lat radosnego rodzinnego życia. W jednej chwili jej świat się zawalił, zamieniając życie w nieustanne oczekiwanie – na zabliźnienie ran, na dopełnienie sprawiedliwości, na cud.

Shay Bourne ma wkrótce umrzeć. Nie znalazł nigdy swojego miejsca na ziemi, nie ma już nic do zaoferowania światu. W pewnym momencie staje przed szansą odkupienia swoich win i błędów. Aby tak się stało Claire Nealon, córka June, musi przyjąć od niego bardzo szczególny dar.

Michael Wright zdecydował się poświęcić życie Bogu. Kiedy jednak osobiście poznaje Shaya Bourne’a, zostaje zmuszony do zakwestionowania założeń swojej religii, spojrzenia w innych kategoriach na pojęcie dobra i zła. I na samego siebie.


Jodi Picoult zalicza się do grona moich ulubionych autorek i ani zarzucana jej książkom schematyczność, ani nadmierne dramatyzowanie nie są w stanie zniechęcić mnie do jej twórczości. To pisarka, która nie boi się poruszać w swych powieściach tematów trudnych i kontrowersyjnych, której książki wzruszają i jeszcze na długo po odłożeniu na półkę pozostają w pamięci czytelnika.

Pomimo, że „Przemianę” przeczytałam jakiś czas temu, książka ciągle wywołuje we mnie ogromne i silne emocje. To opowieść o kryzysie wiary, o religii, o winie i odkupieniu, o słuszności kary śmierci.

Shay Bourne, lekko upośledzony umysłowo cieśla popełnia zbrodnię za którą zostaje skazany na karę śmierci; zabija małą dziewczynkę i jej ojczyma policjanta. Dzięki prologowi poznajemy przebieg procesu, dowiadujemy się jak wygląda głosowanie przysięgłych mających podjąć decyzję o zasądzeniu kary śmierci. O życiu lub śmierci Shaya decyduje wzór matematyczny. Wstrząsająca jest zbrodnia, którą popełnił skazaniec, ale równie wstrząsająca jest informacja w jaki sposób oblicza się jego prawo do życia.

Shay spędza w celi śmierci jedenaście lat, podczas których jego adwokaci walczą o zmianę wyroku z kary śmierci na dożywocie. Kiedy wszystkie apelacje zostają odrzucone w więzieniu rozpoczynają się przygotowania do przeprowadzenia wyroku. Śmierć ma zostać zadana przy pomocy zastrzyku z trucizną.

Przypadek sprawia, że Shay widzi w telewizji siostrę swej ofiary. Jedenastoletnia Claire jest chora na serce i potrzebuje przeszczepu. Skazaniec, by odkupić swoje winy postanawia oddać dziewczynce swoje serce. W chwili, kiedy Shay podejmuje decyzję w więzieniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które przyrównać można jedynie do cudów: z kranów płynie wino, chory na AIDS więzień nagle odzyskuje zdrowie, zaatakowany prze innego więźnia zabity strażnik zmartwychwstaje… Czyżby na świat ponownie zstąpił Chrystus? Pod więzieniem zaczynają koczować zwolennicy i przeciwnicy nowego „Mesjasza”, rozpętuje się medialne szaleństwo.

Zaledwie zarysowałam główny wątek „Przemiany”, choć palce świerzbią mnie by zdradzić jak potoczą się losy Shaya i innych bohaterów, o których nie wspomniałam, a którzy zapewne na długo zagoszczą w mych myślach. Jodi Picoult po raz kolejny napisała powieść, w której nic nie jest oczywiste, a wraz z pojawieniem się nowych faktów czytelnik doświadcza uczuć zdziwienia, wątpliwości, zagubienia, uczuć, które nieustannie towarzyszą także bohaterom książki.

Czyniąc zadość obiektywizmowi muszę przyznać, że kiedy zaczęłam czytać „Przemianę” przed oczami stanął mi film powstały na podstawie książki Stephena Kinga „Zielona mila”. Wiele wątków z książki Jodi Picoult bardzo przypominają te z filmu, a niektóre z nich są niemal identyczne co z pewnością może budzić niechęć i rozczarowanie wtórnością powieści. Ja, jako fanka twórczości pani Picoult, pozostaję jednak pod urokiem tej niesamowitej, wielowymiarowej opowieści.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza