sobota, 8 sierpnia 2015

"Japońskie cięcie" Krzysztof Kotowski

Seria: Agentka Ultra (tom 2)
Wydawnictwo: Cat Book
Liczba stron: 242
Rok wydania: 2009

Porwanie rzecznika rządu, UOP, CBŚ, politycy z pierwszych stron gazet, mafia krakowska, psychiatrzy dokonujący nielegalnych eksperymentów na pacjentach czyli sensacja kryminalna w polskich realiach. 




„Japońskie cięcie” to sprawnie skonstruowany thriller, który charakteryzuje się wartką akcją wypełnioną sensacyjnymi scenami i ciętymi dialogami, w których nie brak akcentów humorystycznych. Akcja od samego początku pędzi na łeb, na szyję.

Robert Czechowicz, warszawski chirurg, zostaje wplątany w sprawę zaginięcia rzecznika prasowego rządu oraz jego żony i zabójstwo dwóch funkcjonariuszy BOR-u. Mężczyzna był ostatnia osobą, która kontaktowała się z żoną Morawieckiego i obecnymi w jego mieszkaniu agentami, więc automatycznie staje się głównym podejrzanym. Sytuacja Czechowicza dramatycznie się pogarsza, kiedy nieznani mu mężczyźni zabijają eskortującego go policjanta. Lekarzowi udaje się uciec napastnikom. Zaszczuty Czechowicz postanawia zwrócić się o pomoc do człowieka, który rok wcześniej przechodził przez bardzo podobne wydarzenia – dziennikarza telewizyjnego, Adama Kniewicza.

Kniewicz - po wysłuchaniu historii ściganego - kontaktuje go ze znaną sobie tajną agentką Ultrą. Trójka bohaterów rozpoczyna śledztwo, wkrótce odkrywają oni sensacyjne fakty, które świadczą o tym, że Czechowicz został wplątany w akcję prowadzoną przez agencję podlegającą premierowi. Lekarz został wciągnięty w sieć spisków i tajemnic, która wydaje się łączyć bezpośrednio z działaniami pewnej grupy psychiatrów i firmy archeologicznej.

„Japońskie cięcie” to sensacja w najczystszym wydaniu. Krzysztof Kotowski nie rozwleka fabuły, skupia się na konkrecie i dynamicznym prowadzeniu akcji. Nie uświadczymy w tym tytule rozbudowanych opisów czy głębokiej analizy psychologicznej postaci, dostaniemy za to fabułę, która mogłaby posłużyć za podstawę do nakręcenia świetnego filmu akcji.

Powieść polecam przede wszystkim miłośnikom sensacji, którym nie przeszkadza obecność wątków rodem z archiwum X. W tym tytule występuje pewna doza niesamowitych motywów, które mogą nie spodobać się czytelnikom będącym zwolennikami rozwiązań opartych na twardych faktach.    
 

piątek, 7 sierpnia 2015

"Córka dymu i kości" Lani Taylor

Seria: Córka dymu i kości (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2012

Na wszystkich kontynentach na drzwiach domów pojawiają się czarne odciski dłoni. Wypalają je skrzydlaci nieznajomi, którzy wkradają się do naszego świata przez szczelinę w niebie...
Przemierzająca kręte uliczki zasypanej śniegiem Pragi siedemnastolatka ze szkoły sztuk plastycznych zostanie wkrótce uwikłana w brutalną wojnę istot nie z tego świata. I odkryje prawdę o sobie - zrodzonej z dymu i kości...
Jej szkicowniki są pełne potworów. Mówi w wielu językach, nie tylko ludzkich. Ma jaskrawoniebieskie niefarbowane włosy, niezwykłe tatuaże i blizny. Kim jest?
Karou prowadzi podwójne życie: jedno w Pradze jako utalentowana i tajemnicza artystka, drugie w sekretnym sklepie, gdzie rządzi Brimstone - Dealer Marzeń. Karou nie wie,skąd przybywa i czy jest tylko człowiekiem. Nie wie, po co wyrusza przez magiczny portal na ryzykowne wyprawy. I nie wie, do którego świata należy. Dopóki nie spotka najpiękniejszej istoty: mężczyzny o skrzydłach z płomienia, ustach bez uśmiechu i oczach koloru ognia, których spojrzenie jest jak płonący lont wypalający powietrze pomiędzy nimi.

Wydawało mi się, że pula magicznych stworzeń, które można wykorzystać do zasiedlenia światów w romansach paranormalnych i powieściach fantastycznych skierowanych do nastolatek została już wyczerpana. Czytałam powieści o wampirach, wilkołakach, aniołach, słyszałam o książkach, w których występują wróżki, ale o chimerach nie miałam pojęcia.

„Córka dymu i kości” to tytuł, który zaskoczył mnie w wielu momentach. Poczynając od wyboru miejsca akcji, przez kreację świata fantastycznego, po sposób wykreowania bohaterki.

Akcja powieści rozgrywa się w malowniczej Pradze, gdzie niemal na każdym rogu czy placu kręcą się artyści – fajnie, że autorka zrezygnowała z osadzenia akcji w mrocznym, pełnym tajemnic, amerykańskim miasteczku.

Magiczne drzwi rozlokowane na całym świecie prowadzą do tajemniczego sklepu, w którym w zamian za zęby nabywa się życzenia.  – intrygujący pomysł fabularny.

Bohaterka to zaprawiona w walce siedemnastolatka, udająca niezależnego kota chodzącego swoimi drogami, ale tak naprawdę panicznie bojąca się samotności i odrzucenia przez swą niesamowitą, przybraną rodzinę – wreszcie pojawia się silna postać kobieca, która nie czeka na ratunek przystojnego wybranka serca, a jej problemy wychodzą poza kwestię wyboru jednego z dwóch zakochanych w niej chłopców/mężczyzn

Pierwszy tom trylogii Lani Taylor jest obiecującym wprowadzeniem do serii. Czytelnik poznaje główne postacie, wraz z Karou i jej kompanem odkrywa przeszłość bohaterki i poznaje sytuację panującą w świecie Eretz, gdzie toczy się krwawa wojna. Odcięta od magicznych drzwi dziewczyna, z pomocą zafascynowanego nią serafina Akivy, próbuje znaleźć drogę do sklepu swego opiekuna, po drodze odkrywając kim jest i dlaczego wychowywały ją chimery.

„Córka dymu i kości” przypomina bardziej przygodową powieść fantastyczną niż romans paranormalny. To nie wątek miłosny dominuje – jest on właściwie dodatkiem do opowieści mającej wprowadzić czytelnika w historię trwającego wieki konfliktu, który niespodziewanie przeniósł się do wymiaru zamieszkanego przez ludzi.

Powieść Taylor jest przyjemną i orzeźwiającą lekturą, która zdecydowanie odstaje od typowych romansów paranormalnych. Tytuł pozytywnie wyróżnia się na tle literatury romantycznej skierowanej do nastoletnich czytelniczek.
 

czwartek, 6 sierpnia 2015

"Ziarno prawdy" Zygmunt Miłoszewski

Cykl: Teodor Szacki (tom 2)
Seria wydawnicza: Nowa fala polskiego kryminału (tom 2)
Wydawnictwo: W.A.B (partner kolekcji Edipresse Polska)
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2015

Pod murami starej synagogi w Sandomierzu zostają znalezione zwłoki znanej działaczki społecznej. Szacki odkrywa, że urocze miasto kryje mroczne tajemnice. Znienacka odżywają antysemickie przesądy. Wśród zagadek i kłamstw prokurator próbuje odnaleźć ziarno prawdy.
Dawne winy, współczesne zbrodnie i legenda o krwi.

Potwierdziły się opinie czytelników twierdzących, że „Ziarno prawdy” jest świetnym kryminałem. Nie przeczytałam jeszcze całej serii o prokuratorze Szackim, więc nie wiem czy jest to najlepsza część cyklu, jednak ten tom na głowę bije „Uwikłanie”.

Akcja tej części przenosi nas do Sandomierza, spokojnego, a w oczach Szackiego prowincjonalnego miasteczka, w którym współcześnie nie dochodzi do spektakularnych, krwawych zbrodni – oczywiście wszystko do czasu. Sandomierską prokuraturą i społecznością wstrząsa informacja o brutalnym morderstwie znanej i szanowanej społeczniczki, żony radnego, Elżbiety Budnik. W mieście, w którym wszyscy znają wszystkich, a miejscowa pani prokurator była dobrą przyjaciółką ofiary oraz jej męża, nie ma mowy o przeprowadzeniu rzetelnego, bezstronnego śledztwa. W tym momencie na scenę wkracza Szacki – obcy w mieście, człowiek, który sprawdzi każdą hipotezę, który spojrzy na sprawę obiektywnym okiem i nie pozwoli, by emocje i stare przyjaźnie wpłynęły na przebieg czynności śledczych.

Intryga kryminalna została zbudowana perfekcyjnie. Miłoszowski stworzył wyjątkową historię, w której śledztwo przeplata się z refleksjami i wątkami dotyczącymi smutnej, brutalnej i bardzo drażliwej przeszłości Kielecczyzny, która zdaje się mieć bezpośredni wpływ na bieżące wydarzenia. Komuś bardzo zależy, by obudzić demony przeszłości i siać antysemicki ferment. Czy mamy do czynienia ze zbrodnią na tle religijnym i ideowym, czy rozwiązanie sprawy jest o wiele bardziej prozaiczne - do ostatniego momentu nie wiadomo.

Wątkowi kryminalnemu nie mam nic do zarzucenia - jest zaskakujący, nieoczywisty i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Rozwiązanie sprawy szokuje. Negatywnym zgrzytem była dla mnie postać głównego bohatera, zwłaszcza jego stosunek do kobiet, a także sam sposób kreacji otaczających go pań. Szacki to ten sam cyniczny, inteligentny, momentami bardzo wrażliwy mężczyzna z tomu pierwszego - akurat do tych cech postaci nie mam zastrzeżeń. Nie podoba mi się natomiast, że bohater nie ma żadnych hamulców, by iść z kobietą do łózka, nawet jeśli niespecjalnie ma na to ochotę - okazji nie przepuści nigdy, to istny James Bond polskiej palestry. Co do postaci kobiecych, temu Casanowie nie oprze się ani młoda dziewczyna, ani wierna (!) mężowi żona. W tym tomie żadna kobieta mu nie przepuści, każda marzy, żeby się z nim przespać. Bohater cyklu Miłoszewskiego jest nietuzinkowy, ale jego przedmiotowe podejście do otaczających go przedstawicielek płci pięknej mocno mi przeszkadza, tak samo jak otaczające go stado zaślepionych pożądaniem kobiet. W relacjach Szacki - kobiety autor nie przewidział chyba zbudowania związku nie podszytego erotyką.

Ten tom uświadomił mi na czym polega fenomen kryminałów Zygmunta Miłoszowskiego, ale fenomenu pana prokuratora Teodora Szackiego nie zrozumiem chyba nigdy. To prawda, ze bohater wpisuje się w schemat popularnego wśród kobiet motywu niegrzecznego chłopca, ale w tym wydaniu ta kreacja mnie nie ruszyła. Szacki to świetny prokurator, ale jako facet nie zjednał sobie mojej czytelniczej sympatii. Jednego nie da się zaprzeczyć - postać wykreowana przez Miłoszewskiego budzi ogromne emocje. 


Książka przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - trylogia, tom 2

wtorek, 4 sierpnia 2015

"Gorzej niż martwy" Charlaine Harris

Seria: Sookie Stackhouse (tom 8)
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2011

Nadprzyrodzona społeczność Bon Temps i Luizjany podnosi się po dwóch ciężkich katastrofach: naturalnej katastrofie wywołanej przez Huragan Katrina i spowodowanej przez człowieka eksplozji na szczycie wampirów w północnej części Rhodes. Stackhouse Sookie jest bezpieczna, tyle że oszołomiona i tęskni za normalnym życiem. Ale powrót do normalności jej nie grozi.
Zbyt wiele wampirów – kilkoro przyjaciół, kilkoro nieznajomych – ginie albo ulega zranieniu, a jej chłopak, tygrysołak Quinn zaginął. Pewnie, wiele rzeczy ulega zmianom, nie ważne czy wilkołakom i wampirom się to podoba. I Sookie, przyjaciel stada, połączona więzami krwi z szeryfem miejscowej społeczności wampirów, została wplątana w te zmiany. Musi stawić czoło niebezpieczeństwu, śmierci i nie pierwszy raz, zdradzie kogoś, kogo kocha. A kiedy zmiennokształtni przestaną się przemieniać, a zimna krew przestanie płynąć, świat Sookie zmieni się nieodwracalnie… 

Po dramatycznych wydarzeniach, do których doszło podczas wampirzego szczytu w Rhodes, część wampirów liże swoje rany i pomału dochodzi do zdrowia, inne są zaabsorbowane swoimi sprawami. Wydaję się, że telepatka z Bon Temps będzie miała wreszcie chwilę wytchnienia. O tym, że Sookie przyciąga kłopoty jak magnes wiedzą jednak wszyscy czytelnicy, którzy pokochali serię i sięgnęli po jej ósmy tom. Jeśli nie wampiry, to wilkołaki tudzież inne fantastyczne stworzenia wciąganą bohaterkę w samo środek swoich konfliktów.

W shrevporckim stadzie dochodzi do rozłamu. Wilkołak atakuje Sookie, ktoś bestialsko morduje partnerkę Alcide’a Herveaux, porwana zastaje żona obecnego przywódcy stada Patrika Furnana. Mężczyźni oskarżają się nawzajem o dokonanie zbrodni, szykuje się wojna domowa między poplecznikami Furnana, a przyjaciółmi syna byłego przywódcy. Zaślepieni mężczyźni są głusi na argumenty i zapewnienia  przeciwnika, że  nie ma on nic wspólnego z czynem, o który się go oskarża. Będąca przyjaciółką stada Sookie zostaje wciągnięta w sam środek konfliktu, dwudziestosiedmiolatka staje się mimowolną mediatorką pomiędzy dwoma zaślepionymi wilkołakami.

„Gorzej niż martwy” sposobem kreowania fabuły przypomina mi nieco piąty tom serii. Podobnie jak w powieści „Martwy ja zimny trup” mamy do czynienia z wieloma wątkami składającymi się na akcję. Brak jest przewodniego motywu, fabuła ma charakter patchworkowi. Konflikt wilkołaków to tylko jeden z poruszonych przez pisarkę tematów. Sookie odkrywa nowych krewnych, poznaje wiedźmę będącą mentorką swojej współlokatorki, interesuje się nią tajemniczy wampir, do miasteczka wraca wynajęta przez Peltów Tanya Grissom, brat przysparza jej samych kłopotów, a jej ukochany jakby zapadł się pod ziemię. W tym tomie bardzo wiele się dzieje, nie sposób się nudzić.

O minusach serii pisałam tyle razy, że tym razem podaruję sobie powtarzanie – zainteresowani mogą zajrzeć do recenzji poprzednich tomów. „Gorzej niż martwy” to przyjemne, relaksujące czytadło.
 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

"Życie na sprzedaż" Nora Roberts

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 528
Rok wydania: 2011

Wydaje się, ze Emma ma wszystko: urodę, talent, pieniądze, wspaniałego ojca. Lecz na jej życiu kładzie się cieniem ponura zbrodnia, której świadkiem była w dzieciństwie. I oto nagle przeszłość powraca, a z nią śmiertelny strach...


Do „Życia na sprzedaż” Nory Roberts mam ogromny sentyment. To jedna ze starszych powieści pisarki, została po raz pierwszy wydana w 1990 roku, ale niczym nie ustępuje jej nowszym utworom. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że „Życie na sprzedaż” to jedna z najlepszych powieść tej autorki (przynajmniej takie jest moje zdanie). Zanim trafiłam na ten tytuł podchodziłam bardzo sceptycznie do twórczości Nory Roberts – byłam przekonana, że Amerykanka tworzy tylko przesłodzone i banalne romansidła. Jakże się myliłam!

„Życie na sprzedaż” jest zdecydowanie czymś więcej niż historią miłosną. Autorka stworzyła świetny thriller romantycznym z mocno zarysowanymi wątkami społeczno-obyczajowymi. Fabuła powieści rozpoczyna się w roku 1990, ale akcja obejmuje lata wcześniejsze. Krótki prolog pozwala czytelnikowi zerknąć na rozgrywający się w teraźniejszości tajemniczy dramat, a już za moment fabuła cofa się o kilkadziesiąt lat, by pozwolić nam śledzić historię życia głównej bohaterki powieści. Czytelnik jest świadkiem jakiegoś dramatu, ale widzi tylko jego migawkę. Chwilowe zerknięcie na życie tajemniczej postaci, której jeszcze nie znamy, mocno pobudza ciekawość i podsyca napięcie. Już na starcie pojawia się masa pytań. Kim jest tajemnicza kobieta? Przed kim lub czym ucieka? Co się stało? Jaki związek ma ona z bohaterami, których poznajemy? Czy jest to główna bohaterka, a może ktoś związany z jej rodziną? Pisarka zdecydowanie wie, jak zainteresować czytelnika.

Główną bohaterką powieści jest Emma, córka Briana McAvoya, lidera kapeli rockowej Devastation. Fabuła skupia się na przedstawieniu jej losów oraz życia jej bliskich - życia niezwykle barwnego, obfitującego zarówno w przyjemne wydarzenia, jak i smutne dramaty. Autorka ciekawie ukazała funkcjonowanie kapeli działającej w latach 70. i 80. oraz problemy, które stawały się udziałem członków jej składu – narkotyki i alkohol, zakrapiane domówki, przygodny seks, ukrywanie homoseksualnej orientacji. Nie brak w powieści wątków romantycznych, obyczajowych i kryminalnych dotyczących życia Emmy i jej bliskich.

Pisarka poruszyła w swej powieści bardzo wiele tematów i wszystkie one były doskonale wkomponowane w fabułę. Nie odnosiłam wrażenia, że jakiś wątek jest wepchnięty na siłę lub jest zbędny. Powieść czytałam płynnie, przystanki robiąc tylko wtedy, kiedy buntował się organizm – bardzo trudno było mi oderwać się od tej książki.

Dla mnie „Życie na sprzedaż” okazało się jednym z tych tytułów, przy których czytelnik zapomina o bożym świecie. Liczyła się tylko wykreowana przez pisarkę historia i wszechogarniające pragnienie poznania jej finału.  


Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytamy Norę Roberts

niedziela, 2 sierpnia 2015

"Przypadek Alicji" Aleksandra Zielińska

Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 256
Rok wydania: 2014

Mroźny styczniowy poranek. Ala budzi się na trawniku na Podgórzu. Jest obolała, wycieńczona, brudna. Z trudem przypomina sobie kolejne sceny z minionej nocy: alkohol, narkotyki i nieznajomy, który zasiał w jej brzuchu pasożyta…Pasożyta, którego Ala musi się pozbyć za wszelką cenę. Zwraca się więc o pomoc do Kotka, swojego nowego, niesamowitego przyjaciela. Kotek kieruje ją wprost do króliczej nory. I znika. Ala udaje się do doktora, który robi jej zastrzyk mający wypłukać z niej niechciane dziecko. I wszystko powinno być już normalnie, a jednak coś jest nie tak.
Rzeczywistość staje się podejrzanie niepewna. W mieście pojawia się coraz więcej szczurów. Koty dziwnie się zachowują. Każdy ma taką krainę czarów, na jaką sobie zasłużył.

„Przypadek Alicji” to debiutancka powieść Aleksandry Zielińskiej, którą część czytelników może kojarzyć jako autorkę opowiadań publikowanych w różnych antologiach. Książka wyjątkowo przypadła mi do gustu. To kawał mocnej, mrocznej prozy.

Alicja, młoda studentka farmacji, zachodzi w ciążę z przypadkowym mężczyzną. Od tej chwili w jej życie zaczyna wkraczać szaleństwo i zło, a rzeczywistość zaczyna wyglądać, jak Kraina Koszmarów zaludniona przez makabryczne postacie, których pierwowzory pochodzą ze zgoła innego rodzaju opowieści. W końcu imię Alicja zobowiązuje. Niestety ta bohaterka nie podąży za białym, puchatym króliczkiem i nie trafi do przyjaznej krainy rodem z dziecięcych snów. Tutaj rolę królika przejęły łaknące krwi, białe szczury i to one wydają się ścigać bohaterkę. Króliczki to natomiast rachityczni zwodziciela o zaropiałych oczach, którzy w tym świecie pełnią rolę ofiar. Wydaję się, że króliki za oszustwo i próbę wprowadzenia do fałszywego świata czarów, za tworzenie iluzji, iż taki świat może istnieć, zostały zredukowane do roli odpychających potworów. Biały królik stracił swą moc, nie uratuje on zagubionej duszy przepełnionej mrokiem. W krainie toczonej przez gangrenę chorego umysłu nie ma miejsca dla niewinnego pluszaka.   

W powieści dominuje surrealistyczna atmosfera snu. Zwykły świat ukazuje swe groteskowe i mroczne oblicze. Rzeczywistość bohaterki zaczyna przypominać scenerię przerażającego koszmaru, z którego nie sposób się obudzić. Im mocniej pragnie ona pozbyć się rozwijającego w jej brzuchu „pasożyta”, tym mocniej trzyma się on życia, a ona sama pogrąża się w szaleństwie. Alicja, młoda kobieta, która dała się wykorzystać nieznajomemu, nie umie poradzić sobie z sytuacją w jakiej się znalazła. Nie dorosła by opuścić Krainę Czarów, ale została z niej brutalnie wyrwana przez mężczyznę, który wykorzystał seksualnie otumanioną narkotykami i alkoholem studentkę. Alicja zaszła w niechcianą ciążę, co doprowadziło ją do zstąpienia w otchłań piekła wykreowanego przez jej własny umysł.

„Przypadek Alicji” to według mnie rewelacyjna powieść grozy. Pisarka wykreowała cały szereg interesujących postaci nawiązujących do bohaterów baśni Carrolla. Nie brak tutaj odniesień do innych książek, czy tworów popkultury. Fabuła jest mocno niepokojąca i makabryczna, wypełniona psychodelicznymi wizjami chorej dziewczyny - niektóre sceny mogą budzić obrzydzenie.

Debiutancka powieść Aleksandr Ziemińskiej szalenie mi się spodobała. Fascynuje mnie  ta nowa, niepokojąca wizja „Alicji w Krainie Czarów”, która pod względem panującego w niej nastroju przypomina mi równie mroczną powieść Patricka Sénécala.
 

Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka napisana przez kogoś przed trzydziestką.

sobota, 1 sierpnia 2015

"Potem uwodzenie" Mary Balogh

Seria: Huxtable Quintet (tom 2)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2009

Podczas hucznych i suto zakrapianych obchodów swoich urodzin baron Montford rzuca na szalę swą reputację najznakomitszego londyńskiego kochanka: zakłada się, że w dwa tygodnie uwiedzie śliczną i cnotliwą Katherine Huxtable. Jego plan jednak zawodzi, a sława jest poważnie zagrożona, lecz Montford przekonuje się, że najbardziej zależy mu na względach niedostępnej piękności. Wymyśla więc nowy zakład - tym razem o zdumiewającą stawkę...

W swoim życiu przeczytałam całkiem pokaźną liczbę romansów historycznych. Już od jakiegoś czasu zauważam wtórność wątków występujących w tego typu powieściach, które w znakomitej większości są pisane na jedną modłę - niestety.

„Potem uwodzenie” autorstwa Mary Balogh to powieści przeciętna, w której nie występuje właściwie akcja. Głównymi bohaterami są Jasper Finley „Monty”, baron Montford i Katherine Huxtable. Podczas świętowania swych dwudziestych piątych urodzin, mocno podchmielony baron zakłada się ze swymi przyjaciółmi, że w ciągu dwóch tygodni pozbawi cnoty niewinną, dwudziestoletnią Katherine.

Monty bez najmniejszego problemu wygrałby zakład, gdyby nie wyrzuty sumienia każące mu wycofać się w ostatnim momencie, by uratować dobre imię damy, którą próbował sprowadzić na manowce. Ścieżki bohaterów rozchodzą się, by spleść się ponownie po trzech latach. Wydaje się, że znajomość Jaspera i Katherine rozwija się pomału w przyjaźń, a może nawet w coś więcej, ale wkrótce sielankę przerywa wybuch bomby. Socjeta dowiaduje się o zakładzie, a plotka puszczona w ruch przez kuzyna chcącego zaszkodzić reputacji barona uderza w bohaterkę. By załagodzić skandal para decyduje się na zawarcie małżeństwa.

Powieść Balogh to lekka lektura, której początek był naprawdę obiecujący. Pomysł z zakładem był fajny, niestety ten wątek dość szybko znalazł swoje rozwiązanie. Autorka kilkakrotnie w obrębie tej powieści wykorzystała ten motyw, ale nie niósł on już tak dużego potencjału fabularnego, jak zakład z pierwszych stron. Fabuła skupiła się głównie na przedstawieniu uczuć bohaterów, ich rozterkach i stopniowemu uświadamianiu sobie, co do siebie czują. Wątek romantyczny w powieści okazała się dość monotonny. Niewątpliwymi plusami tego utworu okazały się za to dialogi i skrzący się ze stron humor.

 - Do diabła! – Charlie podniósł dłoń, żeby chwycić się półki nad kominkiem, o którą się opierał. – Musisz, Monty, nająć architekta, żeby się przyjrzał tej podłodze, Nie powinna się tak chwiać. To szalenie niebezpieczne.
- Siadaj, Charlie – poradził sir Isaac. – Spiłeś się jak bela, staruszku. Robi mi się niedobrze od samego patrzenia, jak się kołyszesz.
- Spiłem się? – zdziwił się Charlie. – Cóż za ulga. Myślałem, że to podłoga. – Podszedł chwiejnie do najbliższego krzesła i opadł na nie zadowolony. (str. 7)

„Potem uwodzenie” to przyjemny, zabawny tytuł, ale pewnie nie zapamiętam go na dłużej, bowiem wątek romantyczny niezbyt wyróżnia się na tle innych tego typu powieści.