Seria wydawnicza: Klub Książki Kobiecej (tom 23)
Wydawnictwo: Edipresse Polska
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2015
Beata -
niezależna trzydziestoletnia singielka - zaczyna podejrzewać, że z
rodziną, z którą od lat nie utrzymuje żadnego kontaktu, nie łączą jej
nawet więzy krwi. Wynajmuje prywatnego detektywa, który pomimo odkrycia
wielu zaskakujących tropów, nie potrafi jej pomóc. W poszukiwaniu prawdy
o przeszłości wspiera Beatę przyjaciółka - roztrzepana Ula, która przy
okazji chce wyswatać ją ze swoim bratem Jackiem. Lawinę zdarzeń wywołuje
niespodziewane zaproszenie od rodziny na ślub znienawidzonej siostry...
Olga Rudnicka może poszczycić się wybitnie lekkim piórem. Debiutanckiej
powieści autorki nie trzeba czytać, wystarczy dać porwać się nurtowi opowieści
i popłynąć na fali rewelacyjnie skonstruowanych, zabawnych dialogów, by z
niejakim żalem przekonać się, że nie wiadomo kiedy przeczytaliśmy całą książkę i
właśnie przewracamy jej ostatnią stronę. „Martwe Jezioro” to powieść, którą
czyta się błyskawicznie, jest to idealna pozycja na upalne dni, gdy człowiek
marzy jedynie o kawałku cienia i zimnym napoju w dłoni - lekka i zabawna
lektura stanowi doskonałe uzupełnienie tego obrazka
Badania krwi i pewien artykuł przewracają do góry nogami
życie zaradnej, trzydziestoletniej Beaty Rostkowskiej, która dowiaduję się, że
jej grupa krwi nie pokrywa się z grupami jej rodziców. Genetyki oszukać się nie
da, są dwa wyjaśnienia dla tej sytuacji: Beata nie jest biologicznym dzieckiem Rostkowskich, albo jej
ojciec wcale nie jest jej ojcem; oba tłumaczyłyby oschły stosunek
rodziców do jej osoby. Bohaterka postanawia wynająć prywatnego detektywa, by
pomógł rozwikłać tajemnicę jej przeszłości. Trzydziestolatka nie spodziewa się jakie
szokujące fakty odkryje wynajęty przez nią mężczyzna. Wizyta u rodziny wydaję
się być nieunikniona, zwłaszcza że nagle, po dwóch latach milczenia, bliscy
przypominają sobie o jej istnieniu i w ostatniej chwili wysyłają zaproszenie na
ślub młodszej siostry Beaty.
Pisarka ma niewątpliwy talent do tworzenia zabawnych postaci
(pan Zenek, stażystka Kinga) i dialogów. Nie sposób powstrzymać się od śmiechu,
kiedy śledzi się kolejne wyczyny nierozgarniętej stażystki, jej postać rozbraja
na łopatki. Podobnie jest z dialogami, które w mojej opinii są wspaniałe –
lekkie, zabawne, brzmią naturalnie i czyta się je jednym tchem, co jakiś czas
doprowadzają do niekontrolowanych wybuchów śmiechu.
„Martwe Jezioro” to doskonała komedia z wątkiem kryminalnym.
Lektura książki niesamowicie odpręża i dostarcza dużej porcji rozrywki.
Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge - książka, którą przeczytałam w jeden dzień.
Jaki uroczy pluszak!!! :)
OdpowiedzUsuńHa! Spodobało Ci się "Jezioro"! :D Cieszę się bardzo! :D To teraz powinna nastąpić wymiana książkowa między nami: ja nie czytałam I tomu, a przed Tobą tom II. ;)
Muszę w końcu dopaść tę książkę :)
Owieczka jest również funkcjonalna, po rozpięciu rzepu staje się poduszką :)
UsuńKsiąża była super, Rudnicka ma dryg do tworzenia zabawnych fabuł. Życzę powodzenia w poszukiwaniu pierwszego tomu :)
PS
Jeżeli chcesz posiadać tę książkę na własność i nie zależy Ci na jednolitej szacie graficznej serii, to możesz znaleźć "Martwe Jezioro" w księgarni aros.pl