Wydawca: Orbit dla Illumicrate
Liczba stron: 358
Rok wydania: 2026
Gatunek: horror
Motywy: podwodne jaskinie, pradawny kult, ekspedycja badawcza, odcięcie od świata, potwory, przemoc, brutalność, walka o przetrwanie, śmierć
„The Sea Hides Its Dead” to świetny horror, który wywołał we mnie dreszcze przerażenia. Megan Bontrager udało się stworzyć niezwykle mroczny i klaustrofobiczny klimat, który od pierwszych stron sprawił, że w pełni zanurzyłam się w tej przerażającej historii.
Główną bohaterką tej powieści jest Caro, doktorantka i asystentka profesora antropologii Edwarda Becka, który poświęcił swoje zawodowe życie badaniu tajemniczego, morskiego Kultu Lewiatana. Kiedy u wybrzeży Maine z morza wyłania się tajemniczy monolit, mężczyzna jest przekonany, że to nie przypadek. Błyskawicznie zbiera grupę badawczą, by zbadać jaskinie ukryte w obelisku, gdzie według niego kult miał swoją siedzibę. Caro wraz z Beckiem, grupą naukowców i specjalistów wyrusza na ekspedycję badawczą, nie wiedząc, że niebawem zostanie wciągnięta w brutalną walkę o przetrwanie. Horror zaczyna się wtedy, gdy wejście do jaskiń zostaje odcięte, a bohaterowie zmuszeni są podążyć w głąb nieznanych, ciasnych korytarzy. Wkrótce odkrywają, że nie są tam sami.
Zamknięta, klaustrofobiczna przestrzeń, dziwnie falująca ciemność oświetlana czerwonym światłem rac, porozrzucane kości i tajemnicze artefakty tworzą atmosferę osaczenia, strachu i tajemnicy, która jest jedną z największych zalet tej powieści. Bontrager świetnie wykorzystuje lęk przed tym, czego nie możemy zobaczyć. W podwodnych jaskiniach każdy korytarz może prowadzić wprost w objęcia czegoś potwornego, a każdy kolejny krok coraz bardziej oddala bohaterów od poczucia bezpieczeństwa.
Podobało mi się to, jak autorka połączyła motyw pradawnego, krwawego kultu z motywem konfrontacji z własnymi najgorszymi przewinieniami. Bo to nie tylko prosty horror o czających się w mrocznych jaskiniach krwiożerczych potworach. Odcięci od świata bohaterowie zostają zmuszeni również do stawienia czoła własnym grzechom.
„The Sea Hides Its Dead” to bardzo krwawy i brutalny horror. Są tu makabryczne sceny, są potwory i śmierć, a autorka nie ma większych oporów przed wystawianiem swoich bohaterów na kolejne przerażające próby i poważne zranienia. Momentami jest naprawdę obrzydliwie - i mówię to jako komplement.
Najbardziej w tym tytule kupił mnie klimat. Ta książka ma w sobie coś dusznego i niepokojącego. Czytając ją, można niemal poczuć chłód wody, wilgoć skał i ciężar klaustrofobicznej ciemności otaczającej bohaterów. Im dalej zapuszczamy się w głąb jaskiń, tym mocniejsze jest wrażenie, że wraz z nimi schodzimy w miejsce, do którego człowiek zdecydowanie nie powinien zaglądać.
„The Sea Hides Its Dead” to świetny wybór dla fanów klaustrofobicznych i krwawych utworów grozy, których akcja rozgrywa się w odciętych od świata lokalizacjach. Megan Bontrager stworzyła historię, która solidnie mnie wystraszyła. To jedna z tych książek, przy których kilka razy można pomyśleć: „Może jednak powinnam przestać czytać przed snem…”
A potem oczywiście czyta się dalej.
Bo przecież trzeba dowiedzieć się, co ukrywa się w sercu mrocznej, morskiej jaskini.
Główną bohaterką tej powieści jest Caro, doktorantka i asystentka profesora antropologii Edwarda Becka, który poświęcił swoje zawodowe życie badaniu tajemniczego, morskiego Kultu Lewiatana. Kiedy u wybrzeży Maine z morza wyłania się tajemniczy monolit, mężczyzna jest przekonany, że to nie przypadek. Błyskawicznie zbiera grupę badawczą, by zbadać jaskinie ukryte w obelisku, gdzie według niego kult miał swoją siedzibę. Caro wraz z Beckiem, grupą naukowców i specjalistów wyrusza na ekspedycję badawczą, nie wiedząc, że niebawem zostanie wciągnięta w brutalną walkę o przetrwanie. Horror zaczyna się wtedy, gdy wejście do jaskiń zostaje odcięte, a bohaterowie zmuszeni są podążyć w głąb nieznanych, ciasnych korytarzy. Wkrótce odkrywają, że nie są tam sami.
Zamknięta, klaustrofobiczna przestrzeń, dziwnie falująca ciemność oświetlana czerwonym światłem rac, porozrzucane kości i tajemnicze artefakty tworzą atmosferę osaczenia, strachu i tajemnicy, która jest jedną z największych zalet tej powieści. Bontrager świetnie wykorzystuje lęk przed tym, czego nie możemy zobaczyć. W podwodnych jaskiniach każdy korytarz może prowadzić wprost w objęcia czegoś potwornego, a każdy kolejny krok coraz bardziej oddala bohaterów od poczucia bezpieczeństwa.
Podobało mi się to, jak autorka połączyła motyw pradawnego, krwawego kultu z motywem konfrontacji z własnymi najgorszymi przewinieniami. Bo to nie tylko prosty horror o czających się w mrocznych jaskiniach krwiożerczych potworach. Odcięci od świata bohaterowie zostają zmuszeni również do stawienia czoła własnym grzechom.
„The Sea Hides Its Dead” to bardzo krwawy i brutalny horror. Są tu makabryczne sceny, są potwory i śmierć, a autorka nie ma większych oporów przed wystawianiem swoich bohaterów na kolejne przerażające próby i poważne zranienia. Momentami jest naprawdę obrzydliwie - i mówię to jako komplement.
Najbardziej w tym tytule kupił mnie klimat. Ta książka ma w sobie coś dusznego i niepokojącego. Czytając ją, można niemal poczuć chłód wody, wilgoć skał i ciężar klaustrofobicznej ciemności otaczającej bohaterów. Im dalej zapuszczamy się w głąb jaskiń, tym mocniejsze jest wrażenie, że wraz z nimi schodzimy w miejsce, do którego człowiek zdecydowanie nie powinien zaglądać.
„The Sea Hides Its Dead” to świetny wybór dla fanów klaustrofobicznych i krwawych utworów grozy, których akcja rozgrywa się w odciętych od świata lokalizacjach. Megan Bontrager stworzyła historię, która solidnie mnie wystraszyła. To jedna z tych książek, przy których kilka razy można pomyśleć: „Może jednak powinnam przestać czytać przed snem…”
A potem oczywiście czyta się dalej.
Bo przecież trzeba dowiedzieć się, co ukrywa się w sercu mrocznej, morskiej jaskini.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz