piątek, 4 czerwca 2021

"Córy ziemi" Alaitz Leceaga

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 544
Rok wydania 2021

Istnieje coś, czego mężczyźni pragną bardziej niż pieniędzy – to władza. Niektórzy ją mają, inni marzą o niej przed snem, a jeszcze inni o nią walczą. Ty, Glorio, zagrażasz władzy, ponieważ nie jesteś posłuszna. I jesteś kobietą. Władza zawsze będzie szukała sposobu, by cię zniszczyć. Dlatego zawsze musisz być gotowa na cios.

Przeklęta ziemia
Hiszpański region La Rioja, 1889 rok. Plotka głosi, że winnice Las Urracas zostały obłożone klątwą, bo od lat dręczy je susza. Kiedy sąsiednie posiadłości rosną w siłę, Gloria może tylko bezradnie patrzeć, jak mija kolejny rok bez zbiorów w winnicy jej ojca.

Kobieta, która chce walczyć o władzę.
Nadchodzi czas, kiedy Gloria będzie musiała stanąć na czele rodzinnego interesu. I zdecyduje się wypowiedzieć wojnę innym właścicielom winnic, którzy nie wyobrażają sobie, że mogliby konkurować z kobietą. Tym bardziej taką, która śmie kwestionować ich władzę.

Tajemnica, która musi zostać wydobyta z cienia.
Z pomocą swoich sióstr Gloria podejmie walkę o przywrócenie dawnego blasku rodzinnemu majątkowi. Aby to zrobić, będzie musiała poznać sekrety od lat ukryte w zamkniętych sypialniach domostwa i na martwych polach winnic.

To powieść o kobietach, które w cieniu przekleństwa walczą o należne im miejsce. 

„Córy ziemi” to druga powieść  Alaitz Leceagi – hiszpańskiej pisarki, której debiut literacki „Las zna twoje imię” pojawił się w Polsce blisko dwa lata temu. Pierwszą książkę autorki uznałam za jedną z najpiękniejszych opowieści, jakie czytałam w życiu, do tej pory pamiętam zachwyt i ogrom emocji towarzyszące mi podczas jej lektury. Dziś do tej grupy wyjątkowych dla mnie książek dołączają również „Córy ziemi”, które okazały się równie wspaniałe jak  „Las zna twoje imię”.

Fabuła najnowszej powieści hiszpańskiej pisarki rozgrywa się pod koniec XIX wieku i skupia się na opisaniu losu trzech niezwykłych sióstr należących do rodziny podupadłego, ale wpływowego winiarza Cayo Veltràn-Belasco, które podejmują pełną trudów walkę o ocalenie rodzinnej winnicy, a także o prawo do bycia sobą oraz uzyskanie niezależności w świecie rządzonym przez mężczyzn. Historia Glorii, Teresy i Veróniki to słodko-gorzka, momentami przepełniona bólem i zbrodnią opowieść o dojrzewaniu i buncie przeciwko społecznej niesprawiedliwości, która z kobiet czyni obywateli drugiej kategorii.

Powieść  Alaitz Leceagi oczarowała mnie wieloma elementami. Pisarka  w „Córach ziemi” wykreowała fascynujące postacie kobiece, których losy oczarują i wzruszą niejednego czytelnika. Bardzo podobała mi się kreacja głównych bohaterek - sióstr Veltràn-Belasco - a w szczególności ukazanie przemiany najstarszej z nich, która z zaszczutej przez otoczenie i rodzinę, dorastającej w cieniu rodowej klątwy nastolatki zmienia się w silną, gotową walczyć o siebie i młodsze siostry, zdeterminowaną kobietę, nie pozwalającą innym dmuchać sobie w kaszę. Wzruszyła mnie, a zarazem rozzłościła historia Teresy, brutalnie ukaranej za ulokowanie uczuć w nieodpowiedniej według społeczeństwa osobie. Rozczuliła mnie i zafascynowała opowieść o niewinnej Verónice, która od dziecka musiała zmagać się z tajemniczą chorobą prześladującą kobiety z rodziny Veltràn-Belasco. Bardzo ciekawą bohaterką okazała się także burmistrzyni – postać niezwykle złożona, którą byłam w stanie w pełni  zrozumieć dopiero w momencie, w którym poznałam jej przeszłość oraz kierujące jej działaniami motywy.

Jestem miłośniczką powieści gotyckich, więc nie mogę nie wspomnieć o obecnej w „Córach ziemi”, genialnie budowanej przez autorkę gotyckiej atmosferze. Akcja powieści od pierwszych stron jest nasycona grozą. Martwa od lat winnica Las Uraccas i leżąca na jej terenie, podupadająca posiadłość są pełne mrocznych, rodzinnych sekretów, które wzbudzały we mnie podekscytowanie, a zarazem dreszczyk niepokoju.

„Córy ziemi” to opowieść magiczna – w znaczeniu dosłownym i przenośnym. To przepięknie napisana powieść utrzymana w nurcie gotyckiej grozy, w której pojawiają się klimatyczne elementy realizmu magicznego, więc jeśli jesteście fanami takich motywów w prozie, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po najnowszą powieść Alaitz Leceagi. Gorąco zachęcam Was do lektury.


Za możliwość przeczytania tej niezwykłej książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros
 
 
 


piątek, 28 maja 2021

"Hazel Wood" Melissa Albert

Wydawnictwo Penguin Books
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2018

„Hazel Wood” Melissy Albert to hipnotyzująca opowieść, łącząca w sobie tajemnicę,  grozę i baśniową fantastkę. Ta powieść zauroczyła mnie tak mocno, jak niektórych jej bohaterów zauroczyły „Opowieści z Uroczyska” – książka odgrywająca kluczową rolę w tej historii.

Główna bohaterką utworu jest siedemnastoletnia Alice Crewe – nastolatka, która razem z matką podróżowała przez większość życia, by uciec przed prześladującym je pechem, a także przed fanatycznymi  fanami babki Althei Proserpine, autorki niezwykłego zbioru mrocznych baśni . Kiedy do kobiet dociera informacja o śmierci pisarki, Ella – mama bohaterki – po latach spędzonych na walizkach pozwala sonie odczuć ulgę i zaczyna wierzyć, że wreszcie będzie mogła wieść z córką spokojne i ustabilizowane życie. 

Pech jednak nie odszedł, a przyczaił się jedynie, czekając na odpowiedni moment, by zadać kolejny, bolesny cios…  

Ella wychodzi za mąż i razem z córką przeprowadza się do eleganckiego mieszkania w Nowym Jorku. Wygodne życie sprawia, że kobiety tracą czujność, więc gdy zło uderza po raz kolejny są niestety nieprzygotowane i całkowicie bezbronne. Przed Alice zostaje postawione trudne, pełne niebezpieczeństw i pułapek  zadanie.  Nastolatka  musi udać się do tytułowego Hazel Wood – posiadłości, w której mieszkała jej babcia - by odkryć rodzinne sekrety, dotrzeć do źródła wiszącego nad jej rodziną fatum i ocalić swoją mamę.

„Hazel Wood” to wspaniała i wielowymiarowa historia, którą można odczytywać na wiele sposobów. To przede wszystkim dostarczająca rozrywki i moc wrażeń opowieść o nastolatce wrzuconej w sam środek niebezpiecznej a zarazem fascynującej i pełnej zagadek przygody. Można w tej opowieści doszukać się również głębszych treści i wartościowego przesłania. To historia o istocie rodzicielstwa, opowieść o zagubieniu i poszukiwaniu tożsamości, a także historia, która uczy, że każdy jest kowalem własnego losu i nawet z beznadziejnych sytuacji zawsze znajdzie się wyjście. Główna bohaterka, mimo przeciwności losu, z uporem walczy o odzyskanie mamy – jej uczucie i determinacja są wzruszające i godne najwyższego podziwu.

Powieść Melissy Albert moim zdaniem jest niezwykła pod każdym względem. Zauroczyły mnie oryginalna fabuła i obecny w książce oniryczny, mroczno-baśniowy klimat. Bardzo podobała mi się kreacja świata przedstawionego. Uważam, że pisarka stworzyła naprawdę fajną, wielowymiarową bohaterkę, którą bardzo polubiłam. Kolejnym plusem tej powieści jest obecna w niej tajemnica, która niesamowicie oddziaływała na moją wyobraźnię. Sekret Althei Proserpine i Hazel Wood to coś naprawdę niesamowitego.

Lektura „Hazel Wood” dostarczyła mi ogromnej przyjemności i nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do odwiedzenia niezwykłego świata stworzonego przez Melissę Albert - mam nadzieję, że stworzona przez nią historia urzeknie Was równie mocno, jak urzekła mnie. 

niedziela, 2 maja 2021

"Demon i mroczna toń" Stuart Turton

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2021

Jest rok 1634. Samuel Pipps, najwybitniejszy detektyw swoich czasów, jest transportowany statkiem handlowym Saardam z holenderskich Indii Zachodnich do Amsterdamu, gdzie stanie przed sądem i być może zostanie stracony za straszliwą zbrodnię, której – choć nie jest to takie pewne – nie popełnił. Podróżuje z nim Arent Hayes, uczeń i wierny przyjaciel, który zamierza zrobić wszystko, by dowieść niewinności towarzysza. Gdy tylko statek wraz z sześcioma innymi wyrusza z portu, zaczyna prześladować go zły omen.

Zły omen… albo bardzo konkretny demon. Po pokładzie krąży trędowaty… który umarł, zanim statek wypłynął. Na żaglach zaczynają pojawiać się tajemnicze znaki. Ktoś zabija wszystkie zwierzęta na pokładzie. A wśród sześciu jednostek towarzyszących Saardamowi pojawia się siódma… statek-widmo. Tylko Hayes może podjąć się rozwiązania zagadki działającego na pokładzie demona. Zagadki, która sięga daleko w przeszłość i łączy wszystkich pasażerów. I wszystkich może kosztować życie.

Stuart Turton jest pisarzem, który w niezwykle zgrabny sposób potrafi połączyć ze sobą różne gatunki literackie, by stworzyć wciągające opowieści przepełnione wielopiętrowymi, kryminalnymi zagadkami. „Demon i mroczna toń” – najnowsza publikacja  Brytyjczyka – to przepełniony mrokiem marynistyczny thriller ubrany w kostium powieści historycznej. Akcja tego nietuzinkowego utworu osadzona została w roku 1634 i toczy się na pokładzie Indiamana, który wyrusza z portu w Batawii do Amsterdamu, by dostarczyć Holenderskiej Kampanii Wschodnioindyjskiej tajemniczy i bezcenny Kaprys.

Jeszcze przed wypłynięcie statku z portu dochodzi do dziwnych i niejednoznacznych, mrożących krew w żyłach wydarzeń. Bardzo szybko okazuje się, że pasażerowie i załoga będą musieli zmierzyć się z mroczną siłą nieznanego pochodzenia. Na pokładzie dochodzi do coraz to nowych, okropnych zbrodni. Groza narasta, jednak posłuszny rozkazom gubernatora kapitan ma związane ręce i nie może zawrócić do bezpiecznego portu. Losy Saardama zostają złożone w ręce porucznika Arenta Haysa, który razem z żoną gubernatora próbuje rozwikłać tajemnicę demona ukrywającego się na pokładzie. Czy bohaterom uda się odkryć prawdę nim będzie za późno?

Stuatrt Turton z mistrzostwem tka misterną sieć intryg. Arent i Sara wspólnie z przyjaciółmi próbują ułożyć skomplikowaną układankę, by odkryć, kto stoi za krwawymi atakami na Saardamie i jaki przyświeca mu cel – bohaterowie, podobnie jak czytelnik, błądzą w ciemnościach, co rusz snując coraz bardziej niezwykłe, ale zdecydowanie przemawiające do wyobraźni teorie.

Podobnie jak było to w wypadku „Siedmiu śmierci Evelyn Hardcastle”, „Demnon i mroczna toń” jest utworem, którego największym atutem jest genialnie skonstruowana zagadka kryminalna. Osadzenie akcji w odciętej od reszty świata lokalizacji dla mnie stanowi istną wisienkę na torcie. Świadomość, że bohaterowie nie mają dokąd umknąć przed czającym się na pokładzie niebezpieczeństwem, ciągła niepewność i świadomość, że nikt nie przyjdzie im z pomocą budują napięcie, które utrzymuje się aż  do niezwykłego, mocno zaskakującego finału.

Jeśli szukacie trzymających w napięciu, a zarazem nietuzinkowych dreszczowców, gorąco polecam sięgnąć po twórczość Stuarta Turtona. Mnie obie powieści tego pisarza dostarczyły moc silnych wrażeń.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros

niedziela, 4 kwietnia 2021

"Cień i kość" Leigh Bardugo

„Cień i kość” to pierwszy tom magicznej „Trylogii Grisza” autorstwa amerykańskiej pisarki Leigh Bardugo opowiadający o przygodach Aliny Starkov – sieroty, która odkrywa w sobie potężną magię mogącej przynieść ocalenie lub zgubę pogrążonej od lat w wojnie Ravce. Dla mnie ta pozycja okazała się szalenie wciągającą lekturą, dla której zarwałam noc.

 „Cień i kość” to opowieść z gatunku tych, które porywają czytelnika niczym nurt rwącej rzeki, i które sprawiają, że zanurza się on w wykreowanym przez autora świecie do tego stopnia, że przestaje się liczyć wszystko poza przygodą, w której właśnie bierze udział ramię w ramie z jej bohaterami. Kiedy czytelnik trafia na taką powieść, nie zwraca uwagi na jej mankamenty i  niedociągnięcia, nie analizuje zachowania postaci. Fabuła angażuje go tak mocno, że wszystko inne schodzi na dalszy plan – dokładnie tak było ze mną podczas lektury „Cienia i kości”. Pokochałam  przepełnioną wschodnio-rosyjskimi inspiracjami opowieść o zagubionej Alinie, jej wiernym przyjacielu Malu oraz charyzmatycznym, władającym mrokiem mentorze Darklingu.

Pierwszy tom „Trylogii Grisza” to historia, która perfekcyjnie wpasowała się w mój gust czytelniczy, a jego lektura dostarczyła mi wspaniałej rozrywki. 23 kwietnia na platformie Netflix premierę będzie miał serial inspirowany tą serią, więc jeśli nie znacie jeszcze „Cienia i kości” to wręcz idealny moment, żeby sięgnąć po ten tytuł.

piątek, 2 kwietnia 2021

"Dlaczego król elfów nie znosił baśni" Holly Black

„How the King of Elhame Learned to Hate Stories” (polskie tłumaczenie „Dlaczego król elfów nie znosił baśni”)  to książka dla fanów trylogii „Okrutny książę”, w której Holly Black przybliża czytelnikom postać Cardana. To jedenaście krótkich opowiadań ukazujących życie znienawidzonego przez wszystkich księcia  oraz wydarzenia, które ukształtowały jego charakter i sprawiły, że stał się aroganckim i okrutnym draniem rozkochanym w dręczeniu innych. Książka jest utrzymana w baśniowej stylistyce, a jej wydanie zostało wzbogacone o klimatyczne ilustracji autorstwa Roviny Cai.

Przyznam, że nie bardzo wiem, co myśleć o tej pozycji. Z jednej strony stanowi ona interesujący dodatek, który pozwala lepiej zrozumieć jedną z głównych postaci serii oraz umożliwia spojrzenie na nią z nowej perspektywy. W utworze pojawia się również sporo informacji uzupełniających  pewne wydarzenia z trylogii. Ciekawym zabiegiem było wplecenie do fabuły elfich baśni o chłopcu bez serca. Z drugiej strony ta książka okazała się czymś zupełnie innym niż oczekiwałam i lekko się rozczarowałam. Przyznam, że liczyłam na więcej fragmentów dotyczących relacji Cardana z Jude, a tych dostałam jak na lekarstwo.Opowiadania były bardzo krótkie i po lekturze pozostało mi poczucie niedosytu.

Książkę kupiłam jeszcze przed jej premierą w Polsce, dlatego czytałam ją w oryginale. Jak pisałam wcześniej, jest to pozycja przede wszystkim dla fanów serii, którą można przeczytać po zapoznaniu się z trylogią, gdyż znajdują się w niej fragmenty, które mogą stanowić spoilery, a do tego czytelnik może się pogubić i wielu rzeczy nie zrozumieć. Jeśli jesteście ciekawi, co ukształtowało Cardana i co kryje się za starannie pielęgnowanym wizerunkiem bezdusznego, elfiego księcia, jest to pozycja, która może Was zainteresować.