poniedziałek, 14 października 2024

"Dziewczyna z wrzosowisk" Lucinda Riley

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2024

Gatunek: powieść obyczajowa, saga rodzinna

Motywy: miłość, zazdrość, tajemnice rodzinne, świat mody, sztuka, malarstwo, II wojna światowa, zbrodnia, utrata bliskich

„Dziewczyna z wrzosowisk” Lucindy Riley to wspaniała, poruszająca do łez saga rodzinna, w której fani prozy pisarki odnajdą to, co kochają w jej powieściach najbardziej – skomplikowaną, pełną zwrotów akcji opowieść rozgrywającą się na tle istotnych wydarzeń historycznych, mroczne tajemnice rodzinne, ciekawe wątki obyczajowe, miłość i intrygę, a także namiętność prowadzącą do zbrodni.

Najnowsza na polskim rynku wydawniczym powieść zmarłej w roku 2021 pisarki to zredagowana przez syna Lucindy książka „Hidden Beauty”, którą autorka po raz pierwszy opublikowała w latach 90. W Polsce książka ukazała się po raz pierwszy.

Historia przedstawiona w „Dziewczynie z wrzosowisk” to wielowątkowa, piękna i wzruszająca opowieść o losach trzech rodzin. Głównymi bohaterami powieści są: Leah Thompson, pochodząca z ubogiej, irlandzkiej rodziny nastolatka, która zostaje modelką; losy tej młodej dziewczyny łączą się z burzliwymi losami członków rodziny Rose Delancey, słynnej malarki skrywającej mroczną przeszłość oraz jej bogatego brata Davida Coopera. Pisarka zabiera nas w niezwykłą, ale nie pozbawioną goryczy podróż do świata mody, gdzie pod piękną fasadą skrywa się zepsuty i brutalny świat, w którym kobieta jest „towarem” z określoną datą ważności. Razem z Leah wędrujemy do Mediolanu i Nowego Jorku, gdzie młode dziewczęta zacięcie walczą o swoje miejsce w bezwzględnym świecie modelingu.

Romantyczno-obyczajowa historia Leah przeplata się z zabarwionymi nutami kryminalnymi historiami Mirandy i Milesa Delanceyów,  a także Bretta Coopera – pierwszej, wielkiej miłości panny Thompson. Skupiające się na przedstawieniu losów bohaterów wątki współczesne przeplatają się ze wspaniale poprowadzonym, dramatycznym wątkiem historycznym, w którym poznajemy mroczną historię przeszłości Cooperów i Delanceyów. Historię, której echa ciągle zaburzają spokój Davida i Rose i cieniem kładą się na przyszłości ich dzieci.

Retrospekcje przenoszą nas do Francji, a następnie do Polski – najpierw do Warszawy, a później do niemieckiego obozu w Treblince, gdzie jesteśmy świadkami okrucieństw II wojny światowej.

„Dziewczyna z wrzosowisk” to powieść, która wywołała we mnie burzę emocji, w której odnalazłam charakterystyczne dla prozy mojej ulubionej pisarki literatury kobiecej wątki i motywy. Jak zwykle jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego Lucindy Riley. Podziwiam, jak zgrabnie połączyła ona ze sobą mnogość wątków rozgrywających się w teraźniejszości i przeszłości, tworząc spójną, niesamowicie wciągającą opowieść wypełnioną splątanymi, ludzkimi losami, od której ciężko było się oderwać.

Jeśli poszukujecie dobrej, wielowątkowej historii wpisującej się w nurt prozy kobiecej, kochacie poruszające sagi rodzinne z tajemnicami w tle, gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Dziewczynę z wrzosowisk” i inne powieści autorstwa Lucindy Riley. 

 

Współpraca barterowa z wydawnictwem Albatros
 


piątek, 27 września 2024

"Amityville horror" Jay Anson

Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 266
Rok wydania: 2019

Gatunek: powieść grozy

Motywy: zabójstwo, nawiedzony dom

W literaturze nie ma wątku, który przerażałby mnie bardziej niż wątek nawiedzonego domu. Myśl o tym, że to wyjątkowe miejsce - które z założenia ma stanowić bezpieczną przystań dla człowieka - zostaje opanowane przez mroczne siły budzi we mnie paniczny lęk. Zwykle horrory, w których odnajduję wątek nawiedzonego domostwa wzbudzają we mnie silne poczucie paniki i przerażenia. Sięgając po „Amityville horror” Jaya Ansona liczyłam na naprawdę silne doznania, na to, że nie będę mogła czytać tej książki w nocy, bo pokona mnie strach. Niestety się przeliczyłam, a opowieść o nawiedzonym domu Lutzów przeczytałam z obojętnością.

Naprawdę nie wiem, co nie zagrało w tym tytule, bo wszystko zapowiadało naprawdę przerażającą powieść. Czy w końcu uodporniłam się na motyw nawiedzonego domu? A może chodzi o styl autora i sposób narracji, który mnie przypominał pozbawioną jakichkolwiek emocji, nieco nudnawą relację. Pisarz opowiada o niepokojących wydarzeniach, do których doszło w domu przy ulicy Ocean Avenue 112, ale ja nie czułam w trakcie śledzenia tej historii niepokoju, gdy stopniowo dochodziło do eskalacji dziwnych zjawisk. Nie czułam strachu Georga i Kathleen, co więcej, nie wierzyłam w historię, która miała ponoć wydarzyć się naprawdę. Nie odczuwałam wzrastającego napięcia i nie miałam poczucia, że zaraz może dojść do tragedii. Na moje emocje podczas lektury  niewątpliwie wpływ miało zachowanie bohaterów, którzy mimo niepokojących zjawisk prowadzili zwyczajne, codzienne życie. Według mnie pisarzowi niestety  nie udało się oddać całej grozy sytuacji, w której znalazła się rodzina Lutzów i to sprawiło, że ta opowieść wydała mi się nijaka, mimo obecności wątków, które powinny mnie przerazić.

Czy żałuję, że przeczytałam ta książkę? Mimo wszystko, nie. Choć nie spełniła ona moich oczekiwań, to uważam, że warto było poznać tę opowieść, która doczekała się wielu filmowych adaptacji – w tym mojej ulubionej z 2005 roku z Rayanem Reynoldsem w roli głównej (ekranizacja, którą obejrzałam kilka lat temu - w przeciwieństwie do książki - naprawdę mnie przeraziła).

niedziela, 1 września 2024

"Strzeż się damy" Elizabeth Fremantle

Seria: Trylogia Tudorów (tom 3)
Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2024

Gatunek: powieść historyczna

Motywy: rządy Elżbiety I Tudor, dworskie życie, dworskie intrygi, polityka, miłość, walka o wpływy

 

„Strzeż się damy” jest ostatnim tomem trylogii Tudorów autorstwa Elizabeth Fremantle. Tym razem pisarka przenosi nas na dwór Elżbiety I, gdzie śledzimy losy jednej z ulubionych dwórek monarchini Penelope Deveraux, która jest siostrą jej faworyta hrabiego Essexa, śledzimy także poczynania jego politycznego przeciwnika Roberta Cecila.

Penelope poznajemy jako osiemnastoletnią dziewczynę, która po raz pierwszy zostaje zabrana na królewski dwór przez swoją opiekunkę hrabinę Huntingdon, bohaterka niemal natychmiast zdobywa sympatię Elżbiety i zostaje jedną z jej dam dworu. Niestety wkrótce zostaje wbrew własnej woli i uczuciom wydana za mąż za barona Richa. Penelope mogłaby zostać jedną z setek tysięcy potulnych kobiet, które są własnością męża, a ich najważniejszym zdaniem jest rodzić kolejnych dziedziców, szczęśliwy traf sprawia jednak, że odkrywa ona kompromitująca tajemnicę swojego partnera. Kobieta wykorzystuje sytuację i zawiera z małżonkiem umowę, dzięki której uzyskuje niezależność, co pozwala jej zaangażować się w polityczne rozgrywki mające pomóc osiągnąć sukces i umocnić pozycję rodziny Deveraux na królewskim dworze, a także daje jej swobodę w romantycznej sferze życia.

„Strzeż się damy” to fascynująca, przepełniona intrygami i walką o władzę opowieść o pewnej siebie kobiecie, która nie pozwoliła wtłoczyć się w sztywne ramy konwenansów. Wykreowana przez pisarkę Penelope jest bohaterką inteligentną, sprytną i lojalną, która potrafi zachować pozory, a potajemnie prowadzić niebezpieczne, polityczne rozgrywki, by pomóc osiągnąć sukces ukochanemu bratu i zapewnić wpływy rodzinie. Z zapartym tchem śledziłam polityczne roszady bohaterki  z pragnącym upadku hrabiego Essexa Cecilem i jego poplecznikami, podziwiałam jej bystry umysł i niezłomną siłę charakteru.

Elizabeth Fremantle po raz trzeci zabrała mnie w niezwykłą podróż na brytyjski dwór królewski i po raz kolejny była to niezwykle fascynująca i pełna emocji wycieczka w przeszłość. Być może się powtórzę, ale jeśli jesteście fanami powieści historycznej, która skupia się na polityce, intrygach, i dworskim życiu oraz obejmuje swoją fabuła czasy panowania dynastii Tudorów, to uważam, że ta powieść i cała trylogia powinny koniecznie znaleźć się na Waszych listach czytelniczych. Ja jestem „Trylogią Tudorów” oczarowana.

 

Współpraca barterowa z wydawnictwem Albatros

czwartek, 22 sierpnia 2024

"Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas (opinia zawiera spoilery)

Seria: Dwór cierni i róż (tom 2)
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 768
Rok wydania 2017

Gatunek: fantastyka, romantasy

Motywy: trauma, PTSD, toksyczna relacja, miłość, przyjaźń, rodzina, poświęcenie, odkrywanie magicznych umiejętności, magiczne szkolenie, tajemnice, walka, przemoc, wojna, fae, przygoda

 

„Dwór mgieł i furii” to drugi tom dworów Sarah J. Maas. Pierwszy tom - „Dwór cierni i róż” - przeczytałam w roku 2017 i dopiero teraz zdecydowałam się sięgnąć po kontynuację historii śmiertelniczki, która uratowała magiczny świat fae.  Przez lata bałam się kontynuować lekturę tego cyklu, ponieważ niesamowicie polubiłam pierwszą część, a zwłaszcza występujących w niej bohaterów.

Od premiery tej popularnej na całym świecie serii fantasy minęły lata, więc nie udało mi się całkowicie uniknąć spoilerów, dlatego wiedziałam, że lektura tego tomu mocno namiesza jeśli chodzi o bohaterów – co niekoniecznie mi odpowiadało, zwłaszcza, że mocno dostało się jednej z moich ulubionych postaci.

Od wydarzeń pod Górą minęło kilka miesięcy. Prythian pomału się odbudowuje po krwawych i okrutnych rządach Amaranthy, a Tamlin i Feyra przygotowują się do ślubu. Mogłoby wydawać się, że historia bohaterów, którzy oparli się złu i przełamali klątwę zmierza do typowego zakończenia baśni „i żyli długo i szczęśliwie” – nic bardziej mylnego.

Feyra i Tamlin przeżyli w niewoli Amaranthy traumę, która nie znika jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Oboje cierpią na zespół stresu pourazowego, mają koszmary. Feyra nie może znieść zamknięcia i sytuacji, w których czuje się uwięziona i pozbawiona możliwości ucieczki lub wyboru. Tamlin staje się chorobliwie nadopiekuńczy i  za wszelką cenę chce chronić kobietę, którą już raz stracił, co wybitnie nie pomaga uporać się parze z demonami przeszłości, a wręcz potęguje objawy PTSD u jego partnerki. Ten związek nieuchronnie pędzi ku katastrofie, do której w końcu dochodzi na ślubie pary. Wtedy to u boku przeżywającej atak paniki Feyry pojawia się Rhysand postanawiający wyegzekwować umowę, którą zawarł z nią pod Górą. Kobieta ma spędzić z nim jeden, wybrany przez niego tydzień w każdym miesiącu…

Nie dziwię się, że Tamlin po powrocie swojej narzeczonej z Dworu Nocy znów wzmocnił straże. W dniu jego ślubu doszło do największego koszmaru, jaki mógłby sobie wyobrazić - jego ukochana została „wykradziona” sprzed ołtarza, a on nie miał pojęcia, co działo się z nią przez tydzień, do tego Feyra jest zmuszona co miesiąc opuszczać go i wracać na dwór mordercy jego rodziny. Po jej powrotach atmosfera stawała się coraz bardziej napięta, a Tamlin kontrolujący. Straże wróciły, a w pewnym momencie bohaterka została dla bezpieczeństwa zamknięta w domu, co wywołało u niej kolejny, gwałtowny atak paniki, podczas którego doszło do samoistnego wyzwolenia mocy, którą zyskała pod Górą…

Przerażona Feyra została uratowana przez Mor (kuzynkę Rhysa), która zabrała ją na Dwór Nocy. Główna bohaterka postanowiła tym razem zostać z Rhysandem na dłużej, gdyż daje jej on swobodę, której nie otrzymała od księcia Dworu Wiosny. Z czasem bohaterka coraz lepiej poznaje księcia Dworu Nocy, który szanuje jej decyzje i nie ukrywa przed nią, że koszmar Prythianu jeszcze się nie skończył, że zbliża się kolejna wojna, która tym razem pochłonie również i najprawdopodobniej zniszczy świat ludzi. Feyra decyduje się pomóc mu zrobić wszystko, by ją powstrzymać…

„Dwór mgieł i furii” to emocjonująca kontynuacja „Dworu cierni i róż”, której akcja koncentruje się na kilku wątkach. Obserwujemy pogrążoną w traumie Feyrę, która za sprawą Rhysanda i jego przyjaciół stopniowo dochodzi do siebie na Dworze Nocy.  Obserwujemy rozwój relacji tej pary i poznajemy sekrety księcia Dworu Nocy, odkrywamy motywy kierujące tą postacią oraz jej przeszłość.

Rozwój  relacji Feyry i Rhysanda jest jednym z głównych wątków tej powieści. Książę Dworu Nocy staje się wszystkim tym, czego Feyra teraz najbardziej potrzebuje – jest dla niej przyjacielem i nauczycielem, mężczyzną, który daje jej bezwarunkowe wsparcie i szanuje jej wybory, traktuje ją jak równą sobie i niczego przed nią nie ukrywa (no prawie niczego). Naprawdę podobało mi się, jak pisarka zbudowała relację tej pary i w pełni rozumiem po lekturze tego tomu fenomen postaci Rhysanda wśród czytelniczek tej serii. Nie podobało mi się jedynie to, co po drodze zrobiła Maas z Tamlinem –  został on potraktowany po macoszemu zwłaszcza w finale opowieści i mimo wszystko żal mi tej postaci.

Oprócz wątku romantycznego, mamy w powieści jeszcze wątek zbliżającej się wojny z władcą Hybernii, którą chcą powstrzymać Rhys i jego wewnętrzny dwór. Ten wątek jest bardzo ciekawy i dzięki niemu możemy poznać historię i geografię wykreowanego przez Maas świata. Czytelnik, śledząc poczynania bohaterów, poznaje nowe postacie zamieszkujące Prythian i bierze udział w pełnej emocjonujących przygód, podstępnych działań i krwawych potyczek wędrówce bohaterów poszukujących sojuszy i pradawnego artefaktu, który może pomóc im pokonać okrutnego władcę Hybernii.

Naprawdę cudowanie bawiłam się podczas lektury „Dworu mgieł i furii”. To szalenie przyjemna w odbiorze, emocjonująca, przepełniona przygodami i romansem opowieść, w której pisarka wprowadziła szereg fascynujących postaci, których nie sposób nie polubić.

Choć Tamlin okazał się w tym tomie totalnym dupkiem, naprawdę mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach ta postać otrzyma możliwość rehabilitacji i odkupienia swoich przewin i szansę na osiągnięcie swojego szczęśliwego zakończenia - bo, choć  bohater zachował się haniebnie, jestem w stanie zrozumieć, co popchnęło go do takiego, a nie innego zachowania.

niedziela, 11 sierpnia 2024

"Siostry zdrady" Elizabeth Fremantle

Seria: Trylogia Tudorów (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2024

Gatunek: powieść historyczna

Motywy: Anglia XVI w., rządy Marii I Tudor, rządy Elżbiety I Tudor, dworskie życie, dworskie intrygi, polityka, prześladowania, miłość, reprezentacja osób z niepełnosprawnościami

 

„Siostry zdrady” są drugim tomem trylogii Tudorów, w którym Elizabeth Fremantle przenosi czytelników do Anglii XVI w. W tej części pisarka skupiała się na postaciach Katarzyny i Marii Grey – młodszych sióstr królowej Joanny, wnuczki  Marii Tudor (siostry Henryka VIII), następczyni Edwarda VI, która została ścięta zaledwie dziewięć dni po ogłoszeniu jej władczynią Anglii.

Elizabeth Fremantle przedstawia nam losy trzech kobiet: protestantki Leviny Teerlinc, flamandzkiej malarki, przyjaciółki Franceski Grey (matki Katarzyny i Marii), która zgodziła się otoczyć jej córki opieką; Katarzyny Grey, trzpiotowatej,  działającej impulsywnie romantyczki, która często zapomina w jak delikatnej sytuacja znajduje się ona i jej siostra oraz Marii Grey, najmłodszej, obarczonej niepełnosprawnością siostry dziewięciodniowej królowej, swoistej maskotki królowej Marii I, która jest o wiele dojrzalsza niż jej siostra Katarzyna, to świetna obserwatorka, która doskonale wie, jakie niebezpieczeństwa czyhają na królewskim dworze na niezamężne kuzynki bezdzietnej władczyni, które są łakomymi kąskami w politycznej grze o władzę.

Elizabeth Fremantle po raz drugi zabrała mnie w fascynującą, literacką podróż do przeszłości, a drugi tom jej trylogii Tudorów podobał mi się jeszcze bardziej niż „Rozgrywka królowej”. Wydaje mi się, że w „Siostrach zdrady” dzieje się o wiele więcej niż w pierwszym tomie. Akcja tej powieści obejmuje czasy panowania Marii I Tudor oraz jej siostry Elżbiety, to na ich dworach, pod czujnymi oczami władczyń przyszło żyć kochliwej Katarzynie i rozsądnej Marii, które – każda na swój sposób – musiały odnaleźć się wśród dam królowej po ścięciu ich siostry. Dzięki postaci Leviny Teerlinc możemy skupić się na wątku prześladowań protestantów, które były wynikiem polityki Marii I. Pisarka według mnie genialnie połączyła ze sobą fakty historyczne i fikcję literacką, tworząc barwną, momentami niezwykle  okrutną opowieść o władzy i ludzkich namiętnościach.

„Siostry zdrady” to świetnie napisana powieść historyczna z niezwykle ciekawie wykreowanymi pod względem psychologicznym postaciami. Dałam się całkowicie pochłonąć tej fascynującej opowieści.