wtorek, 13 maja 2014

"Grób rodzinny" Katarina Mazetti

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron:  232
Rok wydania: 2014

Druga część opowieści o przedziwnej parze
Słodko-gorzka historia kobiety i mężczyzny, których losy nie miały prawa się połączyć. Ona – wykształcona bibliotekarka o wysublimowanym guście i upodobaniu do sztuki i minimalizmu, on – prostolinijny rolnik i hodowca krów.  Benny i Desirée postanawiają znów spróbować być razem, choć wszystko wskazuje na to, że nie uda im się stworzyć szczęśliwego związku. Jak wiele wyrzeczeń ich czeka, by stworzyć rodzinę? Czy miłość ma taką moc, by dokonać niemożliwego?

Kiedy okazało się, że powieść „Facet z grobu obok” ma swoją kontynuację, wiedziałam że muszę ją przeczytać. Katarina Mazetti urwała poprzednią część przygód Desirée i Benny’ego w takim momencie, że poznanie dalszej części stało się wręcz musem dla każdego czytelnika, któremu spodobała się niebanalna opowieść miłosna wykreowana przez pisarkę – byłam ogromnie ciekawa, czy bohaterom udało się w końcu stworzyć szczęśliwy związek, zastanawiałam się jak potoczyły się ich losy. Czy miłość zwyciężyła i pokonała bariery kulturowe? – musiałam uzyskać odpowiedź na to pytanie.

Pisarka wznawia akcję powieści od tego samego momentu, w którym ucięła poprzednią część – żadnych wstępów ani wprowadzeń. Czułam się, jakbym sięgnęła po dawno odłożoną powieść, którą zaczęłam czytać od zaznaczonego zakładką miejsca, z przyjemnością zauważyłam, że nie mam żadnego problemu z rozeznaniem się w akcji. Mimo dość długiej przerwy pomiędzy lekturą obu tomów, ciągle pamiętałam, co przydarzyło się bohaterom, to świadczy bardzo dobrze o tym tytule (książka wywarła na mnie na tyle pozytywne wrażenie, że ciągle o niej pamiętam). Wiemy, że postacie zaczęły układać sobie życie z kimś innym, że dzielące ich różnice były zbyt głębokie, by czuli się na siłach podjąć walkę o swój związek - mimo to Benny i Desirée dają sobie kolejną szansę. Rozpoczyna się kolejna seria prób i błędów, kolejna walka o stworzenie zgodnego i szczęśliwego związku. Czy się uda? A może przeciwności losu i różnice charakterów po raz kolejny ich rozdzielą?    
Nie spodziewałam się, że „Grób rodzinny” odbiorę aż tak pozytywnie, że nie będę w stanie oderwać się od powieści dopóki nie przeczytam jej do końca. Jestem ZACHWYCONA prostotą i życiową mądrością płynącą z historii stworzonej przez Katarinę Mazetti. Pisarka nie kombinuje, nie tworzy banalnego, słodkiego romansu. Bohaterowie powieści są na wskroś prawdziwi i właśnie to sprawia, że książkę czyta się niezwykle przyjemnie. Benny i Desirée bardzo szybko stają się bliscy czytelnikom, ponieważ nie są wyidealizowanymi postaciami, które nie mają nic wspólnego z naszą codziennością. Do gustu przypadła mi dwugłosowość (na początku trzygłosowość) narracji, Mazetti dopuściła do głosu bohaterów, więc mamy okazję poznania różnych punktów widzenia.  

„Grób rodzinny” jest opowieścią o tym jak ciężko jest budować związek, oraz o tym, ile ludzie są w stanie poświęcić by się udało. Na miłość nie składają się czułe słówka i prezenty. Miłość to umiejętność pójścia na kompromis, to zdolność dopasowania się do tej drugiej osoby - Mazetti pokazała to w prosty i fajny sposób. Z zainteresowaniem obserwowałam przemianę, która stawała się udziałem bohaterów.  

Jeśli szukacie książki na wskroś prawdziwej, opisującej życie zwykłych ludzi to „Grób rodzinny” mogę polecić wam z czystym sercem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca

 

piątek, 2 maja 2014

"Szkoła Niezbędnych Składników" Erica Bauermeister

Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2014

Lillian bardzo wcześnie odkryła magię ukrytą w jedzeniu. Filiżanka aromatycznej czekolady i zapach jabłek pomogły jej odciągnąć zapracowaną matkę od obowiązków i skłonić do spędzenia więcej czasu razem. Wtedy przekonała się, że w kuchni i w życiu potrzebna jest harmonia, płynąca z idealnego połączenia niezbędnych składników.
Dziś Lillian prowadzi restaurację i kurs gotowania, na którym przekazuje swoim uczniom sekret, jak za pomocą jedzenia rozpędzić smutki i obudzić serce. Towarzyszące przygotowywanym potrawom smaki, zapachy i doznania odmienią więcej niż jedno życie…


„Szkoła Niezbędnych Składników” jest utworem, którego zdefiniowanie dostarcza mi kłopotów - niby powieść, a bardziej przypomina zbiór opowiadań połączonych wspólnym motywem, którym jest jedzenie. Przez karty książki Ericki Bauermeister  przewija się całkiem spora grupa bohaterów. Postacie spotykają się na lekcjach gotowania. Opisy przyrządzania potraw przez poszczególnych uczestników kursu przeplecione zostają retrospekcjami z ich życia. Każda postać dostaje swoje pięć minut.

Mam okropny dylemat, jak ocenić ten tytuł. Książkę czyta się bardzo szybko, a lektura jest przyjemna kiedy trwa, niestety już z momentem przewrócenia ostatniej strony zaczyna zapominać się o fabule. Pamiętam, że bohaterowie brali udział w lekcjach gotowania. Przypominam sobie, że proces przygotowywania jedzenia był opisywany w niemal magiczny sposób. Niestety same postacie dość szybko zaczęły zacierać się w mojej pamięci. Przyznam, że nie byłam przygotowana na formę, którą zaserwowała mi pisarka i nieźle się zdziwiłam, kiedy okazało się, że zamiast spójnej powieści z jasno wytyczoną akcją, mam zbiór miniaturowych obrazków z życia dziewiątki obcych sobie ludzi, których połączył kurs gotowania.

Lubię książki, w których pojawia się motyw jedzenia, a kiedy opisuje się produkty i sposób ich obróbki w sposób w jaki robi to Bauermeister, to aż ma się ochotę coś schrupać. Sensualne opisy przygotowywania i kosztowania jedzenia bardzo mi się podobały, ale czułam spory niedosyt jeśli chodzi o kwestie związane z bohaterami. Lektura była przyjemna, ale w głowie ciągle kołacze mi się myśl, że czegoś mi tutaj brakowało, nie nasyciłam się tą opowieścią – ta książka przypominała mi przystawkę, która rozbudziła mój apetyt, ale go nie zaspokoiła. 

 „Szkoła Niezbędnych Składników” jest lekturą na jeden kęs. Godzinka, góra dwie i już koniec zabawy. Książka Ericki Bauermeister to przyjemne czytadło idealne na leniwe letnie popołudnie. Jeśli szukacie takiego typu lektury to mogę polecić wam ten tytuł.
 

niedziela, 27 kwietnia 2014

"Taka jak ty" Maureen Lindley

Wydawnictwo: Prószyńki i S-ka
Liczba stron: 496
Rok wydania: 2014

Poruszająca powieść o dziewczynie z amerykańsko-japońskiej rodziny, która po ataku na Pearl Harbor trafia do obozu dla internowanych.

Maureen Lindley w swej powieści „Taka jak ty” przedstawia życie nastolatki, a później kobiety, której przyszło żyć w trudnych czasach II wojny światowej. Satomi Baker mieszka razem ze swymi rodzicami na farmie położonej na rolniczym wybrzeży Kalifornii. Czternastolatka jest córką Amerykanina i Japonki, której rodzice byli imigrantami. Lokalne społeczeństwo nie przepada raczej za rodziną dziewczyny, a już szczególnie kłuje ich w oczy obecność nastolatki, która nie pasuje ani do środowiska Amerykanów ani do środowiska Japończyków. Egzotyczna uroda Satomi i jej buntownicza natura sprawiają, że dziewczyna stoi pomiędzy dwoma kulturami. Powieść Lindley w bardzo dużym stopniu skupia się właśnie na wątku poszukiwania przez bohaterkę swego miejsca na świecie. W powieści występuje również bardzo ważny wątek historyczny, związany z sytuacją obywateli amerykańskich japońskiego pochodzenia.

Po ataku na Pearl Harbor sytuacja Japończyków Issei (pierwsze pokolenie imigrantów), Nisei (potomkowie japońskich imigrantów) i Sansei (dzieci Nisei) gwałtownie się pogarsza. Trzy miesiące po ataku, na mocy rozporządzenia 9066, ludność pochodzenia japońskiego zostaje internowana i przeniesiona do odizolowanych obozów. Satomi i jej matka tracą wszystko co było ich własnością. Kobiety trafiają do obozu Manzanar, który nie jest przygotowany na przyjęcie dużej liczby ludności. Wspólne prysznice i latryny, tłok na stołówkach, byle jak sklecone baraki, które nie stanowią dostatecznej ochrony przed trudnymi warunkami atmosferycznymi – warunki w obozach był złe. W obozie ludzie przejawiali bardzo różne postawy. Jedni z pokorą przyjęli swój los, próbowali udowodnić swą lojalność. Inni buntowali się i odwracali plecami do kraju, który ich zdradził. Myślę, że pisarka bardzo dobrze opracowała ten wątek swojej powieści.

Powieść Lindley to bardzo ciekawa pozycja. Pisarka poruszyła wątki, które mnie interesują. Z jednej strony mamy bardzo ciekawy wątek tożsamości, z drugiej niezwykle ciekawy element historyczny. Już kiedyś czytałam książkę opisującą internowanie amerykańskich Japończyków („Milcząca godność” Danielle Steel) i muszę powiedzieć, że powieść Maureen podobała mi się zdecydowanie bardziej.

Warstwa fabularna książki bardzo mi się podobała, choć pojawiły się drobne zgrzyty. Autorka w pewnym momencie skręciła w kierunku sentymentalnego romansu – w pewnej chwili w życiu Satomi pojawił się bajecznie bogaty książę na białym koniu. Bałam się, że powieść zmieni się w schematyczny romans i całe moje zadowolenie z lektury pryśnie jak bańka mydlana. Na szczęście tak się nie stało. Co do bardziej technicznych stron powieści: Maureen Lindley stosuje narracje prowadzoną w czasie teraźniejszym. Nie lubię tego typu narracji, ciężko jest mi wczytać się w tekst, zajmuje mi to o wiele więcej czasu niż w przypadku narracji prowadzonej w czasie przeszłym.

„Taka jak ty” to niewątpliwie interesująca pozycja, która pokazuje, że Stany Zjednoczone wcale nie były krajem równości i wolności obywatelskiej. Jeden rozkaz doprowadził do tego, że amerykański sen zmienił się w koszmar dla ponad 120 tysięcy obywateli, którzy zawinili tylko tym, że mieli inny kolor skóry.

„Taką jak ty” polecam przede wszystkim osobom, które interesuje tematyka poruszana w powieści. Ja jestem zadowolona z lektury tego tytułu.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi nakanapie.pl

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

"Marcowe fiołki" Sarah Jio

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2012

Dziesięć lat temu Emily miała wszystko. Dziś jej kariera leży w gruzach, a ukochany mąż zabiera z ich mieszkania ostatni karton i odchodzi do innej kobiety. Załamana Emily wyjeżdża na wyspę, na której jako dziecko spędzała beztroskie wakacje. Tu będzie mogła odpocząć, wyleczyć rany.
Ale wymarzony spokój nie trwa długo. Kim jest Jack, tajemniczy artysta, od którego ciotka każe jej się trzymać z daleka? I czemu historia z odnalezionego pamiętnika tak bardzo przypomina Emily jej własne życie?


Po literaturę kobiecą sięgam często i chętnie, wszakże jestem kobietą i lubię czytać dobre powieści, w których zostają poruszone wątki bliskie sercu każdej pani. Po „Marcowe fiołki” sięgnęłam, ponieważ miałam już styczność z prozą Sarah Jio („Jeżynowa zima” subtelnie i delikatnie wkradła się do mego serca dostarczając mi całą moc wzruszeń),  miałam nadzieję, że kolejne spotkanie z prozą pisarki będzie równie udane.  Niestety nie udało się.

Autorka w „Marcowych fiołkach” wykorzystuje znane i opatrzone motywy i schematy. Główna bohaterka właśnie się rozwiodła. Emily jest rozbita, więc postanawia odwiedzić swoją ciocię. Na miejscu czekają na nią dwaj przystojni mężczyźni - tylko czekający, by zbliżyć się do porzuconej kobiety – oraz stara tajemnica rodzinna, której rozwiązanie spocznie na barkach bohaterki. Fabuła powieści niczym mnie nie zaskoczyła i nie udało mi się zaangażować w snutą przez pisarkę historię.

„Marcowe fiołki” nie są złą powieścią, jednak ja odebrałam tę książkę jako pozycję przeciętną. Po przeczytaniu całego mnóstwa bardzo pozytywnych recenzji, oczekiwałam zdecydowanie czegoś więcej niż kolejnej powieści opartej na oklepanym pomyśle.  
 

niedziela, 13 kwietnia 2014

"Za dziewiąta falą. Księga legend irlandzkich" Marie Heaney

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 304
Rok wydania 2014

Marie Heaney kreśli przed czytelnikiem barwne historie celtyckich bohaterów, opowiada również o pierwszych chrześcijańskich świętych na wyspie. To szerokie spojrzenie pozwala poznać fascynujące dziedzictwo minionych wieków, które leży u podstaw tożsamości współczesnej Irlandii.

Zebrane w tej książce podania należą do najstarszych w Europie i przez wieki były przekazywane z ust do ust. W średniowieczu zostały spisane, dzięki czemu nawet dziś możemy wkroczyć do świata pełnego wojowników, królów i magów. Trwałe miejsce w literaturze powszechnej zapewnia tym opowieściom ponadczasowość – opisywany w nich świat dawno przeminął, ale namiętności zamieszkujących go tyranów, intrygantów, upartych kobiet i zapalczywych mężczyzn żyją nadal.

Zawsze lubiłam poznawać legendy i mity. Uważam, że wiekowe podania są wspaniałym źródłem wiedzy o wierzeniach i życiu ludzi, którzy już dawno odeszli. Historia dostarcza nam wiedzy naukowej o minionych czasach, legendy i mity umożliwiają czytelnikom zbliżenie się do natury dawnych mieszkańców danego kraju.

„Za dziewiątą falą. Księga legend irlandzkich” to książka, która przybliża czytelnikowi podania irlandzkie. Publikacja jest zbiorem opowieści o protoplastach Irlandczyków, o niezwykłych bohaterach i mitycznych władcach tego kraju, przybliża nam również trójkę świętych patronów tego państwa.

Autorka zdecydowała się przybliżyć czytelnikom trzy cykle legend: cykl mitologiczny, ulsterski i feniański. Opowieści zebrane przez Marie Heaney przedstawiają historię mitycznych półbogów zamieszkujących Irlandię, opowiadają o niezwykłych rycerzach, dla których honor bywał ważniejszy niż lojalność wobec przyjaciół. W legendach nie brak miejsca dla kobiet. Bohaterkami wielu z opowieści są silne i piękne niewiasty, którym nieobce są jednak uczucia zawiści i zazdrości. W starych podaniach nie brak również elementów magicznych.

Bohaterowie irlandzkich podań są dumni i butni, charakteryzują się wspaniałą i potężną budową, przypominają herosów zdolnych w pojedynkę pokonać całą armię. Szlachetni rycerze to nie tylko doskonali wojownicy, ale i mężowie biegli w sztukach takich jak poezja czy gra w szachy. Bohaterowie irlandzcy wyróżniają się przymiotami fizycznymi, jak i duchowymi. Elementem, który mnie zdumiał, był kodeks moralny przedstawionych w opowieściach wojowników. Dla herosów najważniejszy jest honor i geis, - w imię tych dwóch wartości rycerz gotów jest zdradzić najbliższych sobie ludzi. Legendarni rycerze i władcy są porywczy i bitni, a opowieści o ich przygodach są bardzo często krwawe i brutalne.

Książka zredagowana przez Marie Heaney pozwoliła mi przenieść się do legendarnego świata Irlandii, o którym nie miałam pojęcia. Jak pisałam na początku bardzo lubię poznawać legendy i mity - umożliwiają one zerknięcie na świat, w który wierzyli ludzie żyjący setki i tysiące lat temu. Lubię literaturę, a stare podania, wywodzące się z tradycji ustnej są cenną i piękną perłą wprawioną w koronę krajowej literatury. Wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po zbiór legend irlandzkich zabranych przez Heaney - takie książki mogę czytać nieskończoną ilość razy i nigdy mi się nie nudzą.

„Za dziewiątą falą, Księga legend irlandzkich” to publikacja, którą polecam bardzo gorąco wszystkim miłośnikom literatury.
 

środa, 19 marca 2014

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 568
Rok wydania: 2014

A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem, żeby wreszcie zrobić to jak należy? Czy to nie byłoby wspaniałe?
W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat dziewczynka. I umiera, zanim zdąży zaczerpnąć pierwszy oddech. W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, rodzi się ta sama dziewczynka. I żyje, snując swoją opowieść.
Jak by to było, otrzymać od losu drugą szansę? A potem trzecią? Mieć nieskończoną liczbę możliwości, aby przeżyć swoje życie? Czy za którymś razem udałoby się ocalić świat przed przeznaczeniem, jakie jest mu pisane? I czy ktokolwiek chciałby to w ogóle uczynić?
Czytelnik podąża tropem Ursuli Todd, która raz po raz przeżywa najbardziej dramatyczne wydarzenia pierwszej połowy dwudziestego wieku.
Dowcip i wrażliwość Kate Atkinson pozwalają odnajdywać urok nawet w najbardziej ponurych momentach naszej historii, a jej niezwykły talent pisarski sprawia, że przeszłość ożywa wprost na naszych oczach. 


Ludzkie życie można porównać do odcinka ograniczonego dwoma punktami, tymi punktami są narodziny i śmierć. Przychodzimy na świat, rozwijamy się, doskonalimy, popełniamy również sporą masę błędów. Jedni z nas żyją pełną piersią, inni ulegają fatalizmowi losu i staczają się na samo dno, jeszcze inni wiodą szare, spokojne życie bez dramatycznych wzlotów i upadków. Wielu z nas jest przekonanych, że dano nam tylko jeden ziemski żywot, w związku z tym staramy się jak najlepiej wykorzystać dany nam czas, nie jesteśmy jednak w stanie uniknąć błędów. Nie możemy niestety wrócić do przeszłości, by naprawić swoje pomyłki.  

A gdybyśmy się jednak mylili? Co jeśli nasze życie wcale nie przypomina odcinka? Co jeżeli dostalibyśmy możliwość rozpoczynania go nieskończoną ilość razy?

A jeżeli ludzki byt jest zamknięty w okręgu czasu, jeśli przypomina symbolicznego węża połykającego swój ogon? Co stałoby się, gdyby to co nazywamy życiem wpisywało się w nieprzerwany cykl istnienia? Gdyby dzień naszej śmierci był jednocześnie dniem naszych narodzin (nadlatuje czarny nietoperz, zapadamy w ciemność i bach! Kiedy gaśnie nasza świadomość, następuje cudowny restart naszego życia)? Czy umielibyśmy naprawić nasze błędy? Czy dalibyśmy radę ocalić siebie i naszych bliskich przed kłodami rzucanymi nam pod nogi przez los? A może bylibyśmy skazani na ciągłe odgrywanie dokładnie tego samego spektaklu?

Ursula Todd, główna bohaterka powieści napisanej przez Kate Atkinson, zostaje schwytana dokładnie w taki nieprzerwany cykl narodzin i śmierci. Dziecko, nastolatka, kobieta – Ursula rodzi się, umiera i znów pojawia się na świecie. Wraz z nastaniem kolejnych cyklów życia, kobiecie udaje się przedłużyć swe istnienie o kilka chwil, godzin, miesięcy lub lat. Czasami udaje jej się również zmienić wzór i kolor łusek, którym pokryty jest jej „wąż życia”, dzięki temu czytelnik może obserwować jak bohaterka próbuje uniknąć popełnionych kiedyś błędów, jak stara się uchronić siebie i bliskich przed kosą bezlitosnej Kostuchy. Czasem wystarczy zmienić jeden szczegół, by zmienić swój los.

Kate Atkinson miała bardzo fajny pomysł, przeszkadzało mi jednak, że pisarka bardzo rzadko dopuszczała do głosów swoich bohaterów. Opowieść o Ursuli podobała mi się, ale już sama bohaterka nie wzbudziła we mnie cieplejszych uczuć – w książce dominowały opisy. Prym wiódł wszechwiedzący narrator opowiadający o bohaterce. Poznałam życie Ursuli, ale ona sama pozostała dla mnie zagadką – trochę szkoda, że tak się stało, bo była to postać, którą chciałabym poznać lepiej.

Myślę, że „Jej wszystkie życia” są powieścią niebanalną. Bardzo lubię wątki związane z reinkarnacją i powtarzalnością czasu, więc „Jej wszystkie życia” niemal idealnie wpasowały się w mój gust. 


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

 

piątek, 14 marca 2014

"Zniewolona" Megan Hart

Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria wydawnicza: Czerwona Seria
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2014

Emmaline, na skutek wypadku, jaki przeżyła w dzieciństwie, cierpi na krótkotrwałe, lecz uciążliwe zaniki pamięci. Choć w rzeczywistości trwają zaledwie kilka minut, w jej głowie zdają się nie mieć końca. Ataki utrudniają jej życie, ale z wiekiem nauczyła się nad nimi panować. Do czasu, gdy na jej drodze pojawia się… Johnny Dallesandro.
Johnny Dallesandro jest cenionym malarzem, który żyje samotnie i świadomie unika popularności. W latach siedemdziesiątych zasłynął dzięki kultowym filmom z gatunku art porno. Jego nagie ciało okrzyknięto wtedy symbolem seksu. Złą sławę zapewnił mu również rozwiązły styl życia, jaki wówczas prowadził.
Podczas ataku dziewczyna przenosi się trzydzieści lat wstecz wprost na imprezę w domu Johnny’ego w czasy, gdy cieszył się on sławą dandysa i satyra. Po nocnej orgii zostaje ulotne wspomnienie żaru ciał, który Emm czuje na własnej skórze nawet po powrocie do rzeczywistości.
Ataki przytrafiają się coraz częściej. Podróże w czasie dostarczają nowych niesamowitych wrażeń erotycznych i choć Emm znosi je coraz gorzej, nie potrafi się od nich uwolnić.


Erotyczne powieści Megan Hart nie mają sobie równych. Pisarka kreuje doskonałe historie, w których roi się od namiętnych scen, przy tym nie zapomina ona o innych warstwach fabularnych kreowanych opowieści. Autorka porusza w swych utworach ciekawe kwestie, a stworzeni przez nią bohaterowie to ludzie nierzadko borykający się z poważnymi problemami życiowymi. Powieści Hart są wyjątkowe i niezwykle wciągające – uwielbiam to niesamowite połączenie pikantnej erotyki, gorzkiej nuty powieści obyczajowej i genialnie wyważonej słodkości wątku romantycznego. Kiedy sięgam po książki tej pisarki naprawdę bardzo ciężko jest mi się od nich oderwać dopóki nie dotrę do ostatniej strony - nie inaczej było podczas lektury „Zniewolonej”.

Akcja powieść rozpoczyna się w momencie, w którym życie Emmaline zaczyna nabierać właśnie rozpędu. Cierpiąca na ataki amnezji trzydziestojednolatka wyprowadziła się wreszcie od rodziców i rozpoczęła nowy rozdział w swym życiu. Czytelnik już wkrótce będzie obserwował jak bohaterka walczy o swoją normalność, kiedy choroba ponownie ją atakuje i zaczyna mącić jej w głowie. Emm chce żyć normalnie, ale w każdej chwili może poczuć zapach pomarańczy, by za chwilę za sprawą uszkodzonego mózgu przenieść się do świata halucynacji. Ataki są nieprzyjemnym doświadczeniem, ale zaczynają przenosić Emm do rzeczywistości, w której zostaje kochanką o wiele młodszej wersji fascynującego ją mężczyzny, który w rzeczywistym świecie jest opryskliwy i nieprzystępny. Emm jest przerażona nawrotem choroby, jednocześnie pełnymi garściami czerpie z przyjemności, której doświadcza w świecie wykreowanym przez jej umysł. Bohaterka musi walczyć z własnymi emocjami – z jednej strony pragnie wieść normalne życie, z drugiej ciężko jej zrezygnować z fantazji, w których może być z mężczyzną swych marzeń.

Megan Hart poruszyła w „Zniewolonej” ciekawą problematykę. Po pierwsze, śledzimy życie kobiety, która na skutek nieszczęśliwego wypadku musi radzić sobie z nieprzyjemnymi reperkusjami ze strony swego organizmu. Po drugie, obserwujemy jak bohaterka zaczyna fascynować się o wiele starszym od niej mężczyzną, do którego próbuje się zbliżyć. Wzajemne relacje Emm i obiektu jej uczuć – Johnny’ego Dallesandro - nie będą należały do najłatwiejszych. Za mężczyzną ciągnie się spory bagaż, a fakt, że jest on niewiele młodszy od ojca bohaterki, komplikuje nieco ich wzajemne relacje.

Historia wykreowana przez Megan Hart zniewoliła mnie na kilka godziny. Z ciekawością śledziłam rozwój akcji, bardzo spodobało mi się jak autorka ukazała stopniowy rozwój relacji Johnny’ego i Emm - od niechęci i zdystansowania do przepięknego, wzruszającego finału. Pisarka mnie zaczarowała i z przykrością przewracałam ostatnią kartę „Zniewolonej”.

Megan Hart pisze naprawdę fajne powieści erotyczne. Jeśli mielibyście ochotę przeczytać pikantną powieść z odważnie opisanym momentami, w której liczy się nie tylko seks, to gorąco polecam Wam książki właśnie tej pisarki.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.